Reklama

Czy solidność wystarczy do triumfu na MŚ? Realia reprezentacji Hiszpanii

Paweł Ożóg

Autor:Paweł Ożóg

14 listopada 2022, 16:21 • 9 min czytania 13 komentarzy

Już sama nazwa „reprezentacja Hiszpanii” zawsze działała na wyobraźnie kibiców, zwłaszcza gdy zestawialiśmy ją z zespołami drugiej kategorii takimi jak nasza kadra. Teraz La Roja nie prezentuje się już tak okazale, ale w dalszym ciągu należy oczekiwać od niej dobrego wyniku. Balonik oczekiwań względem zespołu Luisa Enrique z pewnością nie jest napompowany. Wśród kibiców dominują raczej głosy, by nie bać się mówić, że są lepsi, ale równie dobrze można ich ograć sposobem. Hiszpanie oczekują od swoich ulubieńców  napisania optymistycznego rozdziału w historii występów na mistrzostwach świata. Rozdział napisany w 2018 był koszmarny, a w 2014 nie było o czym pisać, bo kadra La Roja wydłubała długopisem oczy swoich sympatyków. To jak będzie tym razem?

Czy solidność wystarczy do triumfu na MŚ? Realia reprezentacji Hiszpanii

Ano powinno być zdecydowanie lepiej, co nie znaczy, że hiszpańska kadra jest idealnie naoliwioną maszyną, jej personalia rzucają na kolana i każdy grając z Hiszpanami, musi błagać o najniższy wymiar kary.

Mistrzostwa Świata 2022. Hiszpania

Ocena rozdania – 4

Kadra Hiszpanii jest trochę jak zestaw podstawowych narzędzi. Tu jakiś śrubokręt krzyżakowy, tam klucze płaskie. Jest wiertarka, młotek, obcęgi, kombinerki, kawałek drutu, jakieś gwoździe, kołki i wkręty, więc generalnie zestawienie idealne do majsterkowania na solidnym poziomie. Konkluzja jest taka, że tego typu zestaw w dziewięćdziesięciu procentach przypadków wystarczy, by realizować swoje remontowe fantazje. Pozostałych dziesięć może okazać się problemem.

Przy wysyłaniu powołań obyło się bez większych zaskoczeń. Szef jest jeden i stawia na piłkarzy, którzy nie zaburzą hierarchii i nie poczują się ważniejsi niż on sam. Z tego względu Luis Enrique bez większego zdziwienia nie wezwał na mundial Ramosa, Aspasa, Kepę i De Geę. W gronie pominiętych znalazło się też kilku graczy, którzy w tym roku dostawali powołania, ale ciężko nieobecność nazwać sensacją. Inigo Martinez (Enrique zazwyczaj stawial na innych), Marcos Alonso (są lepsi), Diego Llorente (ten sam przypadek, co Alonso), Sergio Canales (uraz na początku sezonu), Gerard Moreno (częste kontuzje), Borja Iglesias (bardzo nierówny napastnik). Do tego Thiago Alcantara, który nie grał w kadrze od ponad roku.

Reklama

Nie ma większych zaskoczeń, braków, wszystko jest dość logiczne, jeśli obserwujemy od dłuższego czasu posunięcia Luisa Enrique. Mundial to jednak też impreza, w której liczy się łut szczęścia, losowanie, rozstawienie i tym podobne. Rzućmy więc okiem na sytuację Hiszpanów od tej strony.

Trafili do ciekawej grupy, z której oczywiście powinni bez większych kłopotów wyjść. Znajdziecie w niej dwie nieco słabsze reprezentacje, z którymi wypada wygrać – Japonia i Kostaryka i do tego Niemcy, z którymi nie będzie już tak łatwo. Kolejność spotkań jest w tym przypadku kluczowa. Na powitanie Hiszpanie zmierzą się z Kostarykanami, więc raczej nie powinni sobie zepsuć nastrojów. Następnie grają z Niemcami i nawet jeśli im się noga powinie, to o życie zagrają z Japonią, więc w ostatnim meczu wciąż będą mieli w pobliżu koło ratunkowe.

As w talii – Pedri

Kiedyś problemem było wskazanie największej gwiazdy tej reprezentacji, bo konstelacja była niezwykle bogata i wybór zależał od indywidualnych preferencji. Teraz nie ma już takiego kłopotu bogactwa i prawdę mówiąc, w tej kadrze dominują gracze solidni, ale gwiazd światowego formatu po prostu brakuje. I to nie jest kwestia jednej pozycji, ale minimum kilku.

Reklama

Na ten moment wydaje się, że najwyżej z grona zawodników powołanych przez Luisa Enrique należy cenić Pedriego. Hiszpan jest wciąż bardzo młody, ale już niesamowicie otrzaskany w futbolu na najwyższym poziomie. Nie szuka sobie wymówek, po prostu zawsze robi, co do niego należy i jest na dobrej drodze, by stać się najlepszym środkowym pomocnikiem na świecie. To raczej kwestia czasu.

Poza tym jest archetypem pracowitości, skromności i innych cnót uznanych za wzór sportowca godnego naśladowania. Każdy ojciec chciałby mieć takiego syna.

W zasadzie ciężko wskazać defekt u tego piłkarza. I to jest solidny wyznacznik jego sukcesu, ale i osób, które przygotowywały go do wykonywania zawodu. Ma dobry przegląd pola, szybko myśli, jest skuteczny w odbiorze, wytrzymały i zawzięty. Jego wątła budowa może nieco wprowadzać w błąd, ale nie przeszkadza mu w żaden sposób, o czym w walce bark w bark przekonał się już niejeden zdrowy chłop.

Pedri w ciągu piętnastu miesięcy zagra na kolejnym wielkim turnieju. Rok temu ME i IO (tak, wiemy, niższa ranga, ale swoje trzeba wybiegać). Teraz zaliczy swoje pierwsze mistrzostwa świata. Nieźle jak na niespełna 20-latka (dwudzieste urodziny będzie obchodził już podczas turnieju), który rozgrywa swój trzeci sezon w barwach FC Barcelony. Młody, ale już rutyniarz. Ciekawe połączenie.

Luis Enrique bardzo zgrabnie ujął poziom swojego zawodnika:

– Nie widziałem, żeby ktokolwiek inny na tym etapie kariery robił to, co robi Pedri, nawet Iniesta w jego wieku…

Ciężko się z nim nie zgodzić.

Blotka – defensywa

Pora na truizm – wielkie turnieje wygrywa się obroną. I tu Hiszpanie mają prawo mieć wątpliwości, czy aby ich defensywa nie jest zbyt elektryczna, by myśleć o dobrym rezultacie. Oczywiście Luis Enrique przyzwyczaił do tego, że lubi rotować, testować, zmieniać, kombinować, więc zestawienie tej formacji może się tasować, ale postarajmy się jakoś złożyć tę podstawową czwórkę. Najpierw szybki rzut oka na personalia.

Na lewej prawdopodobnie zagra Jordi Alba, czyli gość, który latem był wypychany z FC Barcelony. Na początku sezonu spisywał się fatalnie, ale ostatnio nastąpiła u niego wyraźna zwyżka formy — pytanie na jak długo. Wrócił z dalekiej podróży i wydaje się, że to on powinien być pierwszym wyborem, a Jose Luis Gaya tylko opcją.

Środek obrony jest zagadką. W walce o skład nie będzie się raczej liczył Hugo Guillamon, który w Valencii gra w środku pola, ale w reprezentacji rozpatrywany jest pięterko niżej. Aymeric Laporte dopiero wraca do zdrowia, więc wiele wskazuje na to, że na środku zobaczymy duet Eric García – Pau Torres. Obaj świetnie wyprowadzają piłkę, potrafią zagrać futbolówkę między liniami, napędzać ataki, ale gorzej wygląda u nich pewność interwencji w obronie. Albo inaczej – od czasu do czasu popełniają duże błędy. Częściej pomyłki źle kończą się w przypadku Garcii niż Torresa niemniej jednak i stoper Villarrealu nie jest skałą w obronie.

Na prawej teoretycznie pierwszym wyborem powinien być Dani Carvajal, ale naciskać na niego będzie Cesar Azpilicueta. O piłkarzu Chelsea selekcjoner zwykł mówić, że wnosi sporo, nawet gdy nie gra, co jest dość wymowne i pokazuje, że jest po prostu ważną częścią drużyny, ale niekoniecznie graczem podstawowego składu. W 2022 roku znalazł się w wyjściowej jedenastce w połowie spotkań drużyny Luisa Enrique i grał przyzwoicie.

Wychodzi na to, że prawdopodobnie zobaczymy taki kwartet: Alba – García – Torres – Carvajal.

Czy taki zestaw robi na kimkolwiek wrażenie? Pewnie znajdą się i tacy co będą się nim jarać, ale spokojnie znajdziemy w innych kadrach mocniejsze bloki obronne. W przypadku Hiszpanów dużo będzie zależało od dnia, bo każdy z tych piłkarzy ma swoje wyraźne wady i potrafi wsadzić palec do kontaktu w najmniej oczekiwanym momencie.

Rozdający – Luis Enrique

Można powiedzieć śmiało, że jest to autorski projekt Luisa Enrique i nie jest to pod żadnym pozorem zarzut. Wręcz przeciwnie. Hiszpan buduje drużynę na własnych warunkach i nie zważa na wskazówki i krytykę opinii publicznej. I słusznie, bo jeśli będzie mógł kogoś winić za niepowodzenia to tylko siebie.

Przetrwał już kilka pożarów i pokazał, że piłkarze mogą liczyć na jego wsparcie. Całe zło tego świata skupia na sobie i nie pozwala na obrażanie swoich zawodników, czym zjednał ich do siebie. Istnieje potężna więź pomiędzy nim a zespołem, co pozwala na ukrywanie niedociągnięć i mimo wszystko ograniczonego potencjału.

Tym też zbudował wielu graczy, którzy być może u innego selekcjonera nie znaczyliby tak dużo. Twardo postawił na Unaia Simona, który notuje wiele wybitnych interwencji, ale od czasu do czasu lubi coś przeskrobać. Od początku wierzył w Pablo Sarabię, nawet gdy ten miewał gorsze chwile. Nie skreślał Ferrana Torresa, który nie spełnia w FC Barcelonie pokładanych w nim nadziei. Rok temu Lucho odważnie postawił na Erika Garcię, którego doświadczenie na najwyższym poziomie było znikome i tak można mnożyć przykłady gości, którzy dostali olbrzymią szansę.

Prawdopodobnie i tak największym beneficjentem kadencji tego selekcjonera jest Alvaro Morata. Wcześniej z tego napastnika szydzono, ale teraz ludzie dostrzegają jego ciężką pracę, bo Luis Enrique uwypuklił jego zalety i zakamuflował jego wady. Swoją drogą jest jedynym nominalnym snajperem w tej kadrze, więc widać, ile będzie zależało od trzydziestoletniej strzelby Atletico.

Wnioski wyciągnijcie sami, ale tak podpowiadamy, że jeśli Hiszpania osiągnie sukces na turnieju, to wiecie komu w pierwszej kolejności pogratulować. Temu, który nie daje sobie wejść na głowę, a zarazem potrafi docenić swoich ludzi. Temu, który został doświadczony przez życie, ale nigdy się nie poddał. Luisowi Enrique.

[LUIS ENRIQUE – SYLWETKA]

Świeżak – Nico Williams

W kadrze Hiszpanii znajduje się jeden młodszy od niego rocznikowo piłkarz – Gavi – ale my w wyborze świeżaka skupiamy się na kryterium stażowym. Stąd wybór padł właśnie na piłkarza Athletiku. Młodszy brat Inakiego, który jakiś czas temu zdecydował się grać dla Ghany, jest nieco innym piłkarzem niż jego starszy brat. Pod względem motoryki są bardzo podobni, natomiast młodszy z braci ma w zanadrzu zdecydowanie więcej atutów piłkarskich.

Na swój sposób może przypominać Viniciusa Juniora, więc piłkarza cholernie szybkiego, odważnego i lubiącego wkręcać w ziemię rywali. Właśnie kogoś o takim zestawie cech brakowało hiszpańskiej kadrze. Zwłaszcza w kwestii nieprawdopodobnego odejścia na pierwszych metrach. Nico to dwudziestoletni gość, który na fantazji może stworzyć coś z niczego.

Ten sezon jest dla niego przełomowy. Dopiero zaczął grać regularnie w pierwszym składzie klubu z Kraju Basków i już jedzie na mundial. Był powołany już na wrześniowe zgrupowanie, ale choć pokazał się z dobrej strony, to trzeba było brać poprawkę na to, że wchodził dwukrotnie z ławki, więc nie był pewniakiem do wyjazdu na mundial.

Williams na mistrzostwach świata nie będzie raczej pierwszym wyborem, ale ostatnie zgrupowanie pokazało, że idealnie sprawdzi się w końcówkach meczów, gdy rywale mają prawo już czuć się zmęczeni.

Zresztą to właśnie jego wejście w drugiej połowie wrześniowego meczu z Portugalią sprawiło, że Hiszpania wygrała i zapewniła sobie pierwsze miejsce w grupie. To on błysnął kilkowa rajdami, zaliczył asystę przy trafieniu Moraty i pozbawił rywali złudzeń. Czyli wiemy już najważniejsze.

Presja go nie zjada, daje coś ekstra tej kadrze i będzie stanowił element zaskoczenia dla przeciwników. Świeżak idealny.

Przewidywany skład reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwa Świata 2022

Okiem ankietowanych

Loading…

Gdyby rozdanie było GIF-em

via GIPHY

Hiszpanie na Mistrzostwach Świata 2022 – typ Weszło

Hiszpanie są głodni kolejnego medalu na wielkiej imprezie, ale są przy tym świadomi swoich ograniczeń i tego, że nie będzie łatwo. Na zeszłorocznych mistrzostwach Europy doszli do strefy medalowej, ale mundial jest bardziej wymagający, bo do tego trzeba stawić czoła takim zespołom jak Brazylia, czy Argentyna, więc liczba chętnych do zgarnięcia głównej puli i pozostałych dwóch miejsc na podium jest większa.

Piłkarze Luisa Enrique nie powinni mieć problemu z wyjściem z grupy. Później dużo będzie zależało od tego, jak się ułoży drabinka. W 1/8 finału Hiszpanie trafią na jeden z zespołów grupy F, której faworytami są Belgowie i Chorwaci, którzy mogą mocno utrudnić Hiszpanom życie. Zresztą na zeszłorocznym Euro Hiszpanie grali z Chorwatami w 1/8 finału i potrzebowali dogrywki, żeby uporać się z bałkańskim zespołem. Krok po kroku - te słowa będą dominowały przy rozmowach o suficie La Roja.

Hiszpanie na Mistrzostwach Świata 2022 – typy, kursy, zakłady bukmacherskie Fuksiarz.pl

Czy Hiszpanie zostaną mistrzami świata? Zdaniem naszych kolegów z Fuksiarza podopieczni Luisa Enrique są w gronie głównych kandydatów i daje im się większe szanse niż choćby Niemcom, z którymi przyjdzie im rywalizować w grupie. Jeśli ktoś jest przekonany o tym, że Hiszpanom pisany jest triumf na tej imprezie, to może warto rozważyć postawienie na to, bo w tym momencie kurs na to zdarzenie wynosi 9.40. Dla porównania na kurs na Belgię wynosi 17, a na Brazylię 5.00.

Można też rzucić okiem na zdarzenie, w którym obstawia się zwycięzcę grupy E. W tym przypadku kurs na Hiszpanie wynosi 1.85. Dla porównania na Niemców 2.10.

Czytaj więcej o mundialu w Katarze:

Fot. Newspix

Redakcyjny defensywny pomocnik z ofensywnym zacięciem. Dziennikarski rzemieślnik, hobbysta bez parcia na szkło. Pochodzi z Gdańska, ale od dziecka kibicuje Sevilli. Dzięki temu nie boi się łączyć Ekstraklasy z ligą hiszpańską. Chłonie mecze jak gąbka i futbolowi zawdzięcza znajomość geografii. Kiedyś kolekcjonował autografy sportowców i słuchał do poduchy hymnu Ligi Mistrzów. Teraz już tylko magazynuje sportowe ciekawostki. Jego orężem jest wyszukiwanie niebanalnych historii i przekładanie ich na teksty sylwetkowe. Nie zamyka się na futbol. W wolnym czasie śledzi Formułę 1 i wyścigi długodystansowe. Wierny fan Roberta Kubicy, zwolennik silników V8 i sympatyk wyścigu 24h Le Mans. Marzy o tym, żeby w przyszłości zobaczyć z bliska Grand Prix Monako.

Rozwiń

Najnowsze

Niemcy

Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Antoni Figlewicz
5
Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Piłka nożna

Niemcy

Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Antoni Figlewicz
5
Kompany w Bayernie? Hoeness: Po co, skoro mam De Ligta i Diera?

Komentarze

13 komentarzy

Loading...