Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Katar dźwiga brzemię gospodarza

Jan Mazurek

Autor:Jan Mazurek

05 listopada 2022, 13:29 • 8 min czytania 19 komentarzy

Katar nie wygra mistrzostw świata. Katar nie zdobędzie medalu. Katar najpewniej nie przysporzy sobie jednak też powodów do wstydu, bo emir Tamim bin Hamad Al Thani już dawno zarządził, że ten mundial ma przynieść jego krajowi należytą chwałę. Nie wypada bowiem wydać grubo ponad dwieście miliardów dolarów, zatrudnić miliony robotników-migrantów na głodowych pensjach, wznieść tysięcy budynków, wybudować setki kilometrów wielopasmowych i wielotorowych dróg przeróżnego rodzaju, postawić siedem nowiutkich stadionów i jedno całe miasto, żeby na koniec wyłożyć się na zwykłej piłce nożnej. 

Katar dźwiga brzemię gospodarza

Gospodarzom katarskiego mundialu wcale nie będą sprzyjać murawy, stadiony, ściany, sędziowie, kibice, decydenci i pustynie. Katar poświęcił kilkanaście lat na zbudowanie kadry, która nie wzbudzi przesadnych kontrowersji i nie narobi mu siary na salonach. To tylko i aż tyle. I można śmiać się, że Katar nigdy nie grał mistrzostwach świata. Ale to żadne cieniasy, a całkiem poważna i bardzo turniejowa drużyna, która wcale nie jest skazana na pożarcie w boju o zachowanie twarzy w grupie z Holandią, Senegalem i Ekwadorem.

Mistrzostwa Świata 2022. Katar

Ocena rozdania – 2,5

Napompowana bajecznymi pieniędzmi Qatar Stars League stanęła w połowie września, żeby Felix Sanchez, hiszpański selekcjoner reprezentacji Kataru, miał swobodę i czas przy lepieniu mundialowej paki. Dwa miesiące zgrupowań w europejskim Wiedniu i iberyjskiej Marbelli mają sprawić, żeby ta drużyna znów namiesza na dużym turnieju.

Tak jak rok temu, kiedy zajęła trzecie w Pucharze Narodów Arabskich, pokonując w meczu o brązowy medal Egipt po serii rzutów karnych, a wcześniej uznając wyższość tylko faworyzowanej Algierii. Albo tak jak półtora roku temu na Concacaf Gold Cup, kiedy doszła do półfinału, gdzie jednym golem przegrała ze Stanami Zjednoczonymi. Albo tak jak w 2019 roku, kiedy wygrała prestiżowy Puchar Azji we wrogich Zjednoczonych Emiratach Arabskich, wykręcając numer faworyzowanej Japonii.

Po drodze zdarzały się towarzyskie wpadki – 0:4 z Serbią, 1:3 z Portugalią, 1:1 z Luksemburgiem, 0:3 z Portugalią, 0:4 z Irlandią, 0:4 z Serbią, 2:2 z Azerbejdżanem – ale nie ma przypadku w tym, że Katar nie przegrał dziesięciu spośród swoich ostatnich dwunastu meczów. To już dawno nie jest reprezentacja, która w szczytowych momentach eliminacji do mistrzostw świata 2018 potrafiła ułożyć pierwszą jedenastkę z ośmiu piłkarzy urodzonych poza granicami Kataru i z zaledwie trzech pełnoprawnych Katarczyków, żeby na koniec skompromitować się fatalnymi wynikami i nawet nie zbliżyć się do awansu na rosyjski mundial.

Jak silna jest reprezentacja Kataru?

Wprawdzie duża część aktualnych reprezentantów Kataru urodziła się poza granicami tego kraju, ale raz, że wszyscy oni wychowali się w tym pustynnym państwie na wschodnim wybrzeżu Zatoki Perskiej, a dwa, że nie uświadczy się w tym zespole przypadków podobnych do historii Rodrigo Tabata z Brazylii czy Sebastiana Sorii z Urugwaju, którzy barwy Kataru reprezentowali do 2017 roku. Zamiast nich po boisku biega ekipa wychowana i wyszkolona przez selekcjonera Felixa Sancheza, który wcześniej święcił sukcesy z katarskimi kadrami U-19, U-20 i U-23, będącymi bezpośrednim przedłużeniem szkolenia piłkarzy w ramach narodowej i nowoczesnej Aspire Academy, czyli miejsca wykuwania się lokalnych elit sportowych.

Zewsząd słyszymy, że Katar jest zespołem turniejowym, bo z podobnymi sobie lub silniejszymi rywalami bazuje przede wszystkim na kontrach. Lubi i potrafi sprawnie organizować się w obronie, nie potrzebuje ciągłego posiadania piłki, żeby wykreować sobie kilka dobrych sytuacji strzeleckich. Największymi gwiazdami są bramkostrzelny snajper Alomez Ali i przebojowy Akram Afif. Pierwszy to klasyczna dziewiątka, drugi lawiruje w ofensywie w roli wolnego elektronu.

Reszta to przeciętni zadaniowcy, ale Felix Sanchez znalazł na to przepis – zaszczepił w swojej drużynie bardzo umiejętne operowanie w dwóch podstawowych systemach: 3-5-2 i 5-3-2. Całymi latami sens układu pozostawał niezmienny, co aktualnie powinno stanowić katarski atut, bo wszyscy piłkarze reprezentacji – i ci zdolniejsi, i ci mniej zdolni – doskonale znają swoje role w ramach pomysłu taktycznego hiszpańskiego selekcjonera. Niczego nie trzeba im tłumaczyć, wpajać i wyjaśniać.

Maszyna jest gotowa.

Maszyna, co jasne i zrozumiałe, na warunki kraju, w którym żyje zaledwie kilkaset tysięcy rdzennych mieszkańców i posiadaczy obywatelstwa. Na warunki kraju, w którym dopiero od niedawna istnieje poważna kultura gry w piłkę nożną. Na warunki kraju, z którego piłkarze nie chcą wyjeżdżać do silniejszych lig. No i na warunki kraju, dla którego mundial ma przede wszystkim znaczenie polityczne i gospodarcze, a dopiero w dalszej kolejności czysto piłkarskie.

As w talii – Akram Afif

Widnieje na wszelkiego rodzaju bilbordach i reklamach wokół mistrzostw świata. Jacek Moskwa, jeden z trenerów bramkarzy w Aspire Academy, powiedział nam pół-żartem, pół-serio, że Akrama Afifa nie da się przeoczyć na katarskim stadionie, bo gdy tylko dotyka piłki, cały obiekt zaczyna krzyczeć i wariować, niezależnie od tego, czy akcja toczy się na osiemdziesiątym, pięćdziesiątym czy dwudziestym metrze od bramki drużyny przeciwnej. I taka prawda.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Katarczycy kochają Afifa.

Poznacie go po charakterystycznym afro i latynoamerykańskim stylu gry. Taki typ brazylijskiego magika. Tu kiwnie, tam przerzuci. Tu założy siateczkę, tam puści oko. Tu dookoła świata, tam rabona. Egzekwuje większość stałych fragmentów gry i od dłuższego czasu zjada ligę katarską – 77 meczów, 62 gole, 53 asysty. W Al-Sadd SC może wszystko, na wszystkie strony chwalił go Xavi, który wręcz sugerował jego rychłe przenosiny do Europy, ale 25-letni Akram Afif chyba niespecjalnie kwapi się do powrotu na Stary Kontynent. Raz, że wcześniej katarskim gwiazdor zaliczył średnio udane przygody w Villarealu, Sportingu Gijon i KAS Eupen, a dwa, że nigdzie nie byłby tak kochany i dopieszczany jak w domu.

Blotka – status gospodarza

Dwadzieścia jeden dotychczasowych edycji mistrzostw świata i siedem triumfów gospodarzy. W całym XXI wieku nie zdarzyło się to ani razu, choć próbowały potęgi z Niemcami i Brazylią na czele. Ale w całej historii tego prestiżowego czempionatu globu tylko jednokrotnie zdarzyło się, żeby organizator turnieju nie wyszedł poza fazę grupową – pecha miała Republika Południowej Afryki w 2010 roku. Tak mówią liczby i statystyki. Jak wobec tego będzie sytuował się Katar?

Nie sięgnie po mistrzostwo świata.

Nie zdobędzie medalu.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

To jest prawie pewne.

Dlaczego jednak o tym wszystkim piszemy? Dlaczego największej słabości tej reprezentacji dopatrujemy się w statusie gospodarza, choć Katar jest chyba najlepiej spośród wszystkich mundialowych drużyn przystosowany do gry w tej części świata? Ano dlatego, że żadną tajemnicą nie jest fakt, iż władze Kataru zrobią wszystko, żeby nie wzbudzać niepotrzebnych kontrowersji. Dość, że mundial w 2022 żywi się obrzydliwą niegodziwością współczesnego świata, a lista zarzutów zachodnich cywilizacji jest nieskończenie długa – gwałty i chłosty, korupcje i przekupstwa, inwigilacje i szpiegostwa, homofobie i mizoginie, łamanie praw człowieka i dyskryminowanie innowierców, plutokracja i sportwashing, brudna polityka w najczystszym znaczeniu tego określenia. Nie może być tak, że kolejne kontrowersje Katar wzbudzi za pośrednictwem piłki nożnej.

Ma być skromnie.

Ma być solidnie.

Ma być przyzwoicie.

I bez sensacji.

Rozdający – Felix Sanchez

Powagi dodaje mu chlubna przeszłość w kultowej szkółce Barcelony. Jego realny wpływ na rozwój swoich młodzieńczych karier podkreślają Sergi Roberto, Gerard Deulofeu czy Martin Montoya. Oficjalna strona Dumy Katalonii regularnie informuje o każdym jego sukcesie po wyjeździe z Hiszpanii, skąd podkupiła go monumentalna katarska Aspire Academy, która od początku XXI wieku tworzy zaplecze sportowe, analityczne i intelektualne dla narodowej reprezentacji Kataru w piłce nożnej. Felix Sanchez – wraz z innymi szkoleniowcami z Półwyspu Iberyjskiego – przez lata sprzedawał swoje know-how na Półwyspie Arabskim w zamian za godziwą pensję i możliwość nieograniczanego korzystania z możliwości strukturalnych, infrastrukturalnych i organizacyjnych hojnych sponsorów Aspire Academy.

Pokochał Katar. Kiedy brytyjscy dziennikarze pytają go o łamanie praw człowieka podczas budowy mundialowej infrastruktury, Hiszpan złowrogo milczy i salwuje się wyklepaniem banalnej formułki podyktowanej mu przez rzecznika prasowego kadry. Kiedy zaś ktokolwiek podważa stabilność jego selekcjonerskiego stołka, on może się tylko uśmiechnąć, bo żaden inny trener w historii katarskiej piłki nie pracował w tej roli dłużej od niego. Podopieczni mu czapkują i wypowiadają się o nim w samych superlatywach. Nic dziwnego, w końcu jest ojcem chrzestnym sukcesu wielu z nich.

Świeżak – Hasan Al-Haydos

Zabijcie nas, bo sami śmiejemy się z tego wyboru, ale niech już będzie. Hasan Al-Haydos to żaden świeżak. To zawodnik z największą liczbą występów w historii katarskiej federacji. W wieku 31 lat ma na koncie 302 występy w Al-Sadd SC i 160 występów w reprezentacji Kataru. Strzelał gole Japonii w eliminacjach do IO 2008 i Indiom w eliminacjach do IO 2012. Pokonywał bramkarzy w kwalifikacjach do MŚ, w Pucharze Zatoki Perskiej, w Pucharze Azji, w Concacaf Gold Cup, w Pucharze Narodów Arabskich. Trochę się tego nazbierało, konkretnie 34 trafienia. Ostatnio wyszedł w pierwszym składzie i ukąsił Chile. Wciąż jest pożyteczny, bywa groźny, kiedy balansuje między środkiem i skrzydłem, pomocą i atakiem, ale koniec końców należy mu się tytuł jokera, bo o sile kadry stanowi jednak młodsze pokolenie.

Przewidywany skład reprezentacji Kataru na Mistrzostwa Świata 2022

Okiem ankietowanych

Poll

Gdyby rozdanie było GIF-em

Katar na Mistrzostwach Świata 2022 – typ Weszło

Katarczycy trafili do niewygodnej grupy. Niby los nie połączył ich z najbardziej medialnymi przeciwnikami, ale trudno upatrywać w nich faworytów w meczach z Holandią, Senegalem czy nawet Ekwadorem. Holandia jedzie po medal. Senegal jawi się jako topowa drużyna Afryki. Ekwador potrafił włożyć kij w szprychy Argentynie czy Brazylii, a także prześcignąć Kolumbię, Chile, Peru czy Paragwaj w eliminacjach strefy Ameryki Południowej. Nie znaczy to jednak, że Katarczycy oddadzą rywalom darmowe punkty, bo tak nie będzie. Coś nam podpowiada, że ekipa Felix Sanchez powalczy i pogryzie, zaprezentuje się z korzystnej strony, może nawet zremisuje lub wygra jakiś mecz, ale koniec końców nie wyjdzie z grupy.

Katar na Mistrzostwach Świata 2022 – typy, kursy, zakłady bukmacherskie Fuksiarz.pl

Nasi kumple z Fuksiarza uważają, że Katar może nieźle zakręcić na domowym mundialu. Niby w żadnym meczu reprezentacja Felixa Sancheza nie jest faworytem, ale tylko z Holandią (kurs na zwycięstwo Holandrów – 1,30, kurs na zwycięstwo Kataru – 9,70) skazywana jest na pewną porażkę. Jeśli ktoś lubi ryzyko, ciekawe kupony złożyć można z dwóch pozostałych meczów gospodarzy – Katar (3,40) kontra Ekwador (2,17) i Katar (3,65) kontra Senegal (2,08).

Czytaj więcej o mundialu w Katarze:

Fot. Newspix

Urodzony w 2000 roku. Jeśli dożyje 101 lat, będzie żył w trzech wiekach. Od 2019 roku na Weszło. Sensem życia jest rozmawianie z ludźmi i zadawanie pytań. Jego ulubionymi formami dziennikarskimi są wywiad i reportaż, którym lubi nadawać eksperymentalną formę. Czyta około stu książek rocznie. Za niedoścignione wzory uznaje mistrzów i klasyków gatunku - Ryszarda Kapuscińskiego, Krzysztofa Kąkolewskiego, Toma Wolfe czy Huntera S. Thompsona. Piłka nożna bezgranicznie go fascynuje, ale jeszcze ciekawsza jest jej otoczka, przede wszystkim możliwość opowiadania o problemach świata za jej pośrednictwem.

Rozwiń

Najnowsze

Piłka nożna

Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie

Paweł Paczul
25
Wisła w półfinale Pucharu Polski, chyba że sędzia Kos w przyszłym tygodniu zmieni zdanie
Anglia

Znamy ćwierćfinalistów Pucharu Anglii. Emocje do samego końca w 1/8 finału

Paweł Wojciechowski
0
Znamy ćwierćfinalistów Pucharu Anglii. Emocje do samego końca w 1/8 finału

Weszło

Polecane

Janusz Onyszkiewicz: Gdy otworzyłem list, przeczytałem, że moja żona nie żyje. Takie są góry [WYWIAD]

Jakub Radomski
6
Janusz Onyszkiewicz: Gdy otworzyłem list, przeczytałem, że moja żona nie żyje. Takie są góry [WYWIAD]
Ekstraklasa

Dorastał w getcie, został “ambasadorem”. Erick Otieno i opowieść o Kenii [WYWIAD]

Szymon Janczyk
17
Dorastał w getcie, został “ambasadorem”. Erick Otieno i opowieść o Kenii [WYWIAD]
Piłka nożna

„Daj mamie buzi, ostatni raz”. Historia Błaszczykowskiego mocna jak zawsze, dokument „Kuba” – średni

Przemysław Rudzki
16
„Daj mamie buzi, ostatni raz”. Historia Błaszczykowskiego mocna jak zawsze, dokument „Kuba” – średni

Komentarze

19 komentarzy

Loading...