Ściąganie piłkarzy z północy Europy, czyli ze Skandynawii plus Finlandii i – rzadziej – Islandii, mogłoby się wydawać, że jest dla polskich klubów ciekawym kierunkiem. No nie jest to szlak szczególnie egzotyczny. Jak ktoś tu trafi, to da się założyć, że wie, jaki sport przyjechał uprawiać i generalnie powinien sobie dać radę. A jednak często widać, że ci zawodnicy są mniejszym lub większym rozczarowaniem. Dlaczego?

Piłkarze z północy i ich perypetie. Dlaczego nie potrafimy ściągać stamtąd zawodników?

Podobnie jak w przypadku analizy ruchów Wisły Kraków, tak i tutaj podsumowaliśmy sobie sporą część transferów graczy z tamtego kierunku. Cofnęliśmy się do sezonu 15/16 i od tamtego momentu podzieliśmy tych piłkarzy na pięć grup. Prezentuje się to następująco, z paroma zdaniami komentarza:

TOP

  • Jesper Karlstroem
  • Mikkel Kirkeskov
  • Wladimer Dwaliszwili
  • Robert Ivanov

Wydaje się, że co do dwóch pierwszych trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości. Powinno się ich umieścić w tej grupie. Karlstroem jest jednym z architektów mistrzowskiego Lecha, Kirkeskov na trzy lata zacementował lewą stronę w Piaście. Pojawiło się pytanie, co zrobić z Dwaliszwilim, ale ostatecznie wybraliśmy pierwszą półkę. Ma dwa mistrzostwa Polski, Puchar Polski, strzelił 28 goli w Ekstraklasie. Przygoda w Pogoni była nieudana, niemniej w Polonii i Legii po prostu się sprawdził.

SOLIDNOŚĆ

  • Zdenek Ondrasek
  • Patrick Olsen
  • Bodvar Bodvarsson
  • Thomas Rogne
  • Mathias Hebo Rasmussen
  • Frederik Helstrup
  • Joseph Ceesay
  • Niilo Maenpaa

Być może niektórzy z tych zawodników przeniosą się za rok-dwa półkę wyżej. Widzimy taki potencjał w Olsenie, ale także w Hebo, dla którego najbliższy sezon może być kluczowy. Z drugiej strony są piłkarze do spadku piętro niżej – na przykład Ceesay czy Maenpaa, niemniej na dziś tag „solidność” jest wciąż tym odpowiednim.

ROZCZAROWANIE

  • Kristoffer Velde
  • Sebastian Ring
  • Sanel Kapidzic
  • Thomas Dähne
  • Aron Jóhannsson
  • Santeri Hostikka
  • Douglas Bergqvist
  • Torgil Gjertsen
  • Carlos Moros
  • Muhamed Keita
  • Nicklas Bärkroth
  • Lasse Nielsen
  • Adam Orn Arnarson

Najliczniejsza grupa (co też sporo mówi o temacie, który poruszamy). Wiadomo, że Velde może się jeszcze ogarnąć, ale na dziś nie przekonuje i niebezpiecznie zbliża się do Barkrotha, który przecież też miał być gwiazdą Lecha i Ekstraklasy. W ogóle sporo tutaj zawodników z Poznania, bo Lech w pewnym momencie mocno postawił na ten kierunek. Szczerze mówiąc, nie może być specjalnie zadowolony. Zaryzykowaliśmy też i daliśmy Kapidzicia tutaj, a nie w szrocie. Facet ma jednak cztery mecze i dwie bramki. No, mogło być gorzej. A tę jedną, kluczową, strzelił właśnie Lechowi w sezonie, kiedy Bjelica przegrał mistrzostwo.

Thomas Dahne w Wiśle Płock

SZROT

Kompletne kasztany. Ujęliśmy też Polaka, Leciejewskiego (a brakuje w zestawieniu Wilczka), dlatego, bo gdy trafiał do Ekstraklasy, wszyscy byli ciekawi, co potrafi – za granicą miał zbierać bowiem bardzo dobre recenzje. U nas… Dwa mecze i pięć puszczonych bramek. Ciekawa jest też sprawa Toivio – niby reprezentant Finlandii, niby Bruk-Bet sięgnął do kieszeni. Skończyło się na dziewięciu meczach i średniej not 2,88 u nas.

KTO?

  • Henrik Castegren
  • Saibou Keita
  • Myroslav Mazur

Nie potrafimy o tych piłkarzach nic powiedzieć. Podobno byli w Polsce, jeden nawet jest nadal (też podobno), ale nic się z nimi nie wiąże. Bo przy takim Traffordzie to chociaż pamiętamy, że był tragiczny, natomiast Myroslav Mazur? Dajcie spokój, kto to jest.

Kultura, kasa i skauting

Z podsumowania wychodzi, że do Polski w analizowanym czasie trafiło 32 zawodników z tamtych rejonów. Mniej lub bardziej sprawdziło się 11, czyli daleko do połowy. Najliczniejszą grupę mają przedstawiciele kategorii „rozczarowania” i tu jest pies pogrzebany – często można liczyć, że z tych gości będzie coś więcej, a często zdarza się, że jest bardzo mało.

Pierwszym problem, jaki można założyć, to kwestia kulturowa, charakter. Opowiada o tym Piotr Piotrowicz, trener mieszkający w Szwecji: – Co rzuca się w oczy mając do czynienia z piłkarzami ze Szwecji, to ich mentalność. Nie są to ludzie leniwi, ale wymagający szczególnej uwagi. Właściwego podejścia trenerów, wybitnej na nasze warunki organizacji pracy i odpowiedniej ilości czasu na życie prywatne. Zawsze opowiadam anegdotę, gdy jedna z drużyn patrzyła na mnie jak na dziwaka. Bo zamiast przedyskutować z nimi sposób gry, po prostu nakazałem im w szatni przed meczem jak mają grać. Ponadto nawet jeśli trafiają do nas piłkarze z północy, to są też tacy, którzy urodzili się w Skandynawii, ale ich rodzice pochodzą z Afryki, byłej Jugosławii, lub jeszcze innych kręgów kulturowych. Oni wymagają jeszcze innego podejścia, bo dla nich piłka nożna od urodzenia była czymś o wiele więcej, niż dla ich bogatych szwedzkich kolegów z drużyny juniorów z najnowszymi butami, torbą, słuchawkami, komórką. Piłkarze ze Szwecji wiedzą gdzie przychodzą i nie mają problemów z odbiorem naszych polskich charakterów i zwyczajów. Problemy zaczynają się tam, gdzie wymaga się od nich nie samego tolerowania naszych zachowań, ale wręcz naśladowania ich. Przykładem niech będzie Sebastian Rajalakso, któremu kilka lat temu w Jagielloni nakazano natychmiastowe rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron, a on wzruszył ramionami i poszedł żonglować niewidzialną piłką. Polak szukałby sobie innego klubu, bo szkoda mu byłoby kariery, a dla Szweda to zwykła praca.

Przez głowę do kadry – jak Karlstroem wygrał ze swoimi słabościami

Tak faktycznie było. Rajalakso mówił: – Pewnego dnia wezwali mnie wcześnie rano do klubu. Tam rzucili jakiś papier po Polsku, stanęli nade mną i kazali podpisać. Odmówiłem, ale od razu pomyślałem, czy ja w ogóle powinienem tu siedzieć sam z polską mafią. Wskazywali na papier i kazali podpisywać. Gdy odmówiłem, do pokoju wszedł starszy Pan. Przedstawili mi go, jako mojego nowego trenera. Od tego momentu trenowałem codziennie o 6:00 rano od poniedziałku do niedzieli. Biegałem po kilka godzin po lesie. Potem musiałem jechać na drugi koniec miasta, aby zameldować się na śniadanie. Od 11:00 puszczali mi kasety z teorią piłki nożnej po polsku. Potem lunch i znowu trening przez kilka godzin. Często kazali mi grać w berka samemu przez kilka godzin. Mówili, że będziesz tak codziennie, póki nie rozwiążesz kontraktu! (…) Potem nadeszła faza trzecia. Zabrali mnie na arenę lekkoatletyczną. Musiałem biegać, podczas gdy rzucali we mnie dyskiem i oszczepami. Zawsze musiałem być czujny. Pewnego dnia trener rzekł do mnie, że będziemy ćwiczyć technikę. Powiedziałem, że no tak, ale nie mamy piłek. Trener odpowiedział, że no i co z tego! Musiałem żonglować 100 razy, ale bez piłki! Liczyłem na głos żonglując niewidzialną piłką. Potem trener podawał mi niewidzialną piłkę i kazał strzelać!”

Oczywiście coś nam się nie wydaje, żeby ktokolwiek rzucał w Rajalakso oszczepem, ale to tylko kolejny przykład na to, że często się nie rozumiemy. Inny taki temat? Keita, który oskarżał Polaków o rasizm (ale bez konkretnych przykładów). No i generalnie mu się tu nie podobało, bo mówił potem: – Nie wrócę do Polski, nie chcę. Tam wszystko było źle. Strata czasu, życie, warunki socjalne, no wszystko po prostu. Było po prostu gównianie. Następnie w Norwegii też go podobno obrażali, więc miał chłopak ciężko.

Po drugie Ekstraklasa nie bierze z tamtych rynków najlepszych piłkarzy. Znów Piotrowicz:  – Bierzemy piłkarzy nawet trzeciego sortu. Każdy piłkarz grający w Szwecji chce wyjechać jak najszybciej za granicę, o ile sprawy rodzinne i wygoda pozostania go nie zatrzyma. Jeśli już wyjechać, to oczywiście tam, gdzie dadzą najwięcej. Rosja, Turcja, Holandia, Austria, Niemcy. Dopiero na końcu, o ile kontrakt się zgadza, wkraczają polskie kluby.

Na ciekawą kwestię zwraca też uwagę Lego Futbol, który na Twitterze opisuje duńską piłkę: – Polska nie jest atrakcyjnym kierunkiem dla zdolnych piłkarzy z krajów północy, choćby nawet ze względu na brak europejskich pucharów. Popatrzmy na przykład Grabary… Czy jakiś klub byłby w stanie go ściągnąć? Czym moglibyśmy go przekonać? A przecież jest Polakiem i mógłby iść do Legii czy Lecha, wybrał miejsce lepsze do rozwoju i okno wystawowe. Musimy również pamiętać, że większość afrykańskich talentów w Danii pochodzi ze szkółek piłkarskich prowadzonych przez te kluby na „czarnym lądzie”, zwykle co dwa lata mają zastrzyk kilku potencjalnych gwiazd ligi i nie muszą się o nich bić z krajami Zachodu. Później dostają 15 milionów za Kamaldeena, 10 za Onyeke, 9 za Kudusa czy 8 za Adingre i to pokazuje, że to opłacalny biznes… Tylko czy my potrafimy szkolić? Mogłoby się okazać, że nagle w Afryce nie ma talentów!

Czyli z jednej strony pomysł, ale z drugiej też pieniądze – nie jesteśmy specjalnie konkurencyjni.

Piotrowicz: – Nasza liga jest odbierana jako bankomat, nawet nie jako punkt wylotowy do silniejszych lig. I tu właśnie dochodzimy do drugiego końca tego kija. Do naszej ligi trafiają piłkarze, którzy nie wyjechali do Rosji, Turcji, drugiej Bundesligi, czy gdziekolwiek indziej, gdzie zapłacą jeszcze więcej. Jak ma się sprawdzić ktoś, kto jest zwyczajnie słaby?

Lego Futbol: – Polskie kluby nie mają podjazdu finansowego do klubów pokroju FCK czy Midtjylland, mogą powalczyć o piłkarza z Brøndby czy AGF. Natomiast mistrz Danii i wilki z Herning od lat wydają na transfery po 2,3 czy nawet zdarzało się 4 albo 5 milionów euro za jednego zawodnika… Potencjalny przeciwnik Pogoni Szczecin, BIF (mające swoje spore problemy finansowe) w sezonie 21/22 wydał na piłkarzy około 6 milionów euro… 2 tygodnie temu pojawił się temat transferu Ivera Fossuma z Ålborga do Lecha Poznań. No i dobrze, bo piłkarz naprawdę dobry i ciekawy, tylko znowu pytanie… Dlaczego on? Skoro to nie jest gwarant podwyższenia poziomu. To solidny ligowiec w Danii ale czy podniósł by znacząco poziom gry w środku pola Lecha? Wątpię.

Tak wygląda lista płac w lidze szwedzkiej, którą przedstawił niegdyś Piotrowicz:

Z jednej strony nie robi to żadnego wrażenia, skoro Filip Starzyński potrafi u nas kasować sto tysięcy. Z drugiej właśnie – ci najlepsi wybiorą sensowniejsze ligi niż nasza, a tych jest sporo. Drugi sort może nie mieć jednak ochoty na przenosiny, gdy przebitka nie jest wcale aż tak znacząca, a okno wystawowe w porównaniu do Szwecji, wcale nie dużo lepsze. No i zostaje nam trzeci sort północnych pomarańczy.

W przeszłości, z piłkarzy nieujętych na liście (bo transfery były wcześniej niż analizowany okres), można skojarzyć dwa dobre, trafione nazwiska – Arajuuri i Hamalainen. Przypadek, czy Finowie bardziej nam leżą (choć zarówno jeden i drugi trafiali ze szwedzkiej ligi)?

Próbuje nakreślić Piotrowicz: – Finlandia to nie Skandynawia. Zupełnie inne charaktery. Nie znam wielu Finów, a przynajmniej jeszcze takich, którzy nie przejęliby szwedzkich nawyków. Podobno to ludzie twardzi, zahartowani i bliżej im to Polaków, niż Szwedom.

Lego Futbol: – Finlandia to wciąż inny poziom niż reszta krajów północy, słabsza liga, niższe pensje, stąd też i piłkarze słabsi. W Polsce istnieje przekonanie, że jeśli ktoś nastrzelał 20 goli za granicą, to już musi być gwiazdą i nieważne, czy to były karne czy fińska liga, w której ten piłkarz licznik nabił na 2-3 amatorskich klubach. Przeciętny Fin może nigdy nie wyjechać z kraju, dlatego jeśli pojawi się okazja z Polski (finansowo bardzo dobra, bo my lubimy przepłacać), to chwyta okazję i się stara, bo następnej szansy w jego karierze może nie być.

Faktem jest, że dla Hamalainena i Arajuuriego pole Polska-kraje północy był sufitem. Obaj nie trafili później na Zachód, tylko wrócili w swoje okolice.

Świry z północy

Oczywiście każdy piłkarz trafia do Polski z własną historią i choć staramy się tutaj znaleźć wspólny mianownik, uogólniać, stawiać tezy, to jasnym jest, że w całym tym gronie znaleźlibyśmy sportowych profesjonalistów, słabiaków sprowadzonych po znajomości oraz kompletne łamagi, które nie powinny uprawiać futbolu zawodowo. Jednocześnie znajdziemy ludzi przerastających kulturowo kolegów z szatni, jak i takich, którzy poziom intelektualny zaniżali.

Nikt nie dryblował jak Velde. „Ale nie nazwałbym go ogromnym norweskim talentem”

Najciekawszym ananasem z całego tego grona bez wątpienia był Nicki Bille Nielsen. Po Duńczyku w Poznaniu zostało hasło o „kawce nienawiści”, którą Bille rozsławił w krótkiej rozmówce dla telewizji Lecha. Już na powitanie powiedział, że… nigdy nie odejdzie do Legii Warszawa. Kibice Legii odpowiadali – i dobrze, nawet nikt cię nie zapraszał. A u kibiców Lecha początkowo zapunktował, dochodziły głosy o tym, jak świetnie wyglądał na obozie w Hiszpanii, a jeszcze na początku swojej przygody w Poznaniu strzelił efektownego gola w Termalicą Bruk-Bet. Gdy wypalił, że zawsze po przebudzeniu pije kawę, a później myśli o tym, jak bardzo nienawidzi Legii, to wydawało się, że ekstraklasowy futbol dostał dobrego piłkarza, który potrafi podpalić media społecznościowe.

Nicki Bille w Lechu Poznań

Ale to były dobre złego początki. Okazało się bowiem, że – wbrew słowom Piotra Rutkowskiego – Lech nie prześwietlił napastnika wystarczająco dobrze. Zaczynały dochodzić do klubu pogłoski o tym, że Bille jest regularnym bywalcem ulicy Wrocławskiej, czyli głównej imprezowni Poznania. Że potrafi do nocy pić w barze, a wieczorne tournee kończy wizytą w pobliskim kebabie. W klubie początkowo patrzyli na to przez palce, ale koledzy z zespołu coraz częściej wyczuwali na treningach alkoholowe wyziewy od Duńczyka. Raz z zagranicznego wyjazdu wrócił do Poznania z połamaną twarzą, miał problem z nosem i kośćmi pod okiem. Lech uznał, że trzeba wyciągnąć do chłopaka pomocną dłoń i rozważał wysłanie go na odwyk, bo sprawa z uzależnieniem od alkoholu robiła się zbyt poważna. Zaczęły wyciekać kolejne filmy – tymczasowa partnerka Nickiego wrzuciła wideo z picia alkoholu w knajpie, następnie filmik jak Bille kieruje autem, wreszcie urywek z hotelu z panoramą na centrum Warszawy, gdy Bille w tle mówi „miasto jest piękne, ale macie tak gówniany klub piłkarski…”.

Z Lecha go odpalili, a po wyjeździe z Polski Duńczyk znalazł się już na bardzo ostrym zakręcie. Skasował swojego Mercedesa C300. Trafił do więzienia domowego, pobił portiera, groził pielęgniarce, przestrzelono mu rękę, strzelał z wiatrówki do rowerzysty, uprawiał seks na ulicach Monako (pod wpływem kokainy, znaleziono przy nim gram), dostał trzynaście zarzutów (w tym m.in. kradzież perfum)…

To prawdopodobnie największy świr z północy, jaki kiedykolwiek trafił do Ekstraklasy. Ale „udany” też był Ivo Vazgec, bramkarz Śląska Wrocław, który do Polski przyfrunął ze Szwecji. Vuk Sotirović na naszych łamach opowiadał o jego problemach z punktualnością: – Do piętnastu minut – dziesięć złotych, powyżej piętnastu – dwadzieścia. To na zbiórkę. A jak się spóźnisz na trening, to już zależy od trenera. Ale ja nie płaciłem najwięcej kar. Rekordzistą był Ivo Vazgec. Spóźniał się prawie codziennie.

Już po powrocie do Szwecji, Vazgec został zatrzymany za jazdę po pijaku. Wcześniej dostał grzywnę za groźby kierowane do policjanta i ubliżanie mu. Dostał po kieszeni – miał zapłacić 15 tysięcy koron, klub skasował mu wszystkie premie meczowe. Co chwilę zmieniał kluby, rok temu wylądował w półamatorskim zespole z trzeciej ligi szwedzkiej.

Czasem i fajni goście

Powyższe przykład odbiegają od klasycznego pojmowania społeczności z krajów północnych. Choć jeśli ktoś czyta szwedzkie czy norweskie kryminały, to mógłby zapytać – gdzie morderstwa, gdzie seryjni zabójcy. Ale faktem jest, że w gronie piłkarzy ściąganych do Ekstraklasy z tej strony świata znajdziemy też facetów z drugiego bieguna. Były opowieści o świrach, czas na opowieści o porządnych obywatelach.

Pierwszym Szwedem, który trafił do Ekstraklasy, był Stefan Jansson. Piłkarz z drugiej ligi szwedzkiej, który do Pogoni Szczecin trafił po znajomości. Zagrał dwa mecze, nie odklejał się od ławki. Ale w „Przeglądzie Sportowym” mówił, ze nawet cieszył się, że nie gra, bo… pozwalał zarobić Polakom. – Bardzo dobrze czułem się w drużynie. Lubiłem ciężko pracować, nie przerażało mnie, że w każdy wtorek idziemy biegać do lasu. Ale ja mam taką mentalność, po prostu… ludzką. Wolałem, żeby grał Mandrysz zamiast mnie. Nie mówię, że byłem gorszy, ale dużo myślałem o tym, że polscy piłkarze dostawali tym więcej pieniędzy, im więcej byli na boisku. Ja miałem gwarantowaną taką samą pensję jak w Szwecji. W Polsce to były duże pieniądze. Inni tyle nie zarabiali. Grali o życie, musieli wyżywić rodziny.

Ciekawym przypadkiem jest kompletnie zapomniany już Nażad Assad. Z pochodzenia Kurd, ale w Szwecji dorastał. Do Ekstraklasy trafił czternaście lat temu. Był ponoć wielkim talentem Malmoe, przewinął się przez juniorów Udinese, a w Polsce wylądował w ŁKS-ie. Zagrał trzy epizody i… zakończył karierę. No dobra, jeszcze w 2017 pograł w polskiej A klasie w GLKS-ie Kamiennik, ale postanowił zostać lekarzem. Studiował we Wrocławiu, pracuje na oddziale ratunkowym.

 Nie czułem wtedy większej radości z chodzenia na treningi, co ostatecznie doprowadzało do tego, że nie robiłem większego postępu jako piłkarz. Nie czułem podekscytowania grą przed tysiącami ludzi. Oczywiście, ŁKS miał wtedy duże problemy finansowe, ale dla mnie akurat to nie był duży problem, że pensja przyszła o miesiąc czy dwa za późno. Nie miałem wtedy żony ani dzieci, więc był to kłopot dla starszych graczy z rodzinami na utrzymaniu. Co innego było trudniejsze: byłem młody, daleko od bliskich, którzy mnie wspierali. Wszystko obracało się w złym kierunku. Pewnego dnia jednak obudziłem się i postanowiłem, że chcę przejąć kontrolę nad moim życiem i robić to, co mi się najbardziej podoba, a nie zadowalać innych ludzi. Zdecydowałem się zacząć wszystko od zera. I to doprowadziło mnie to do mojej medycznej kariery – wyjaśniał na łamach portalu SportoweFakty.

Ciekawe hobby mieli też w Lechu Poznań. Kaspra Hamalainena i Paulusa Arajuuriego okazyjnie można było spotkać w operze, gdzie zabrali m.in. Macieja Wilusza. Ta banda lechowa to w ogóle był mocny przekrój charakterów. Nicki Bille poza tym, że był ćpunem i pijakiem, to był też wielkim fanem sztuki i kina. A z kolei o Lasse Nielsenie mówiło się, że to najbardziej rodzinny facet, jaki przewinął się przez Kolejorza w ostatnich latach. Kibice z Poznania opowiadali, że był też wówczas jedynym zawodnikiem Lecha, który na niemal każdy trening podjeżdżał rowerem. Z obowiązkową plastikową reklamówką w ręce.

Swoją drogą Duńczyk na powitanie w Lechu powiedział, że słyszał o tym, że w Polsce są dobrzy dentyści. A to o tyle istotne, że sam przed transferem stracił kilka zębów w walce o piłkę.

Szukać na północy czy sobie odpuścić?

Generalnie z analizy skuteczności transferowej piłkarzy ściąganych z Danii, Finlandii, Szwecji, Norwegii i Islandii wynika, że najlepiej byłoby wydać polskim klubom zakaz transferowy na ściąganie piłkarzy z tego rejonu świata. Karlstroem czy Kirkeskov są wyjątkami, znacznie więcej było Traffordów czy innych Nielsenów. Na papierze wydaje się to gra nie wartą świeczki.

Ale z drugiej strony być może warto polować na perełki z północy, ale zmienić swoje podejście do takich transferów. Można odnieść wrażenie, że polskie kluby w przeszłości działały na zasadzie „średniak z ligi porównywalnej do naszej powinien być też średniakiem u nas, więc go ściągnijmy”. Problemem okazywały się różnice kulturowe, ale i to, że średniakowi po prostu trudno wskoczyć do zespołu i przekonać resztę do siebie samym byciem przeciętnym. Znamy przecież tę gadkę o tym, że obcokrajowiec musi być lepszy do piłkarza miejscowego. A takich w ostatnich latach z północy polskie kluby ściągały niewielu.

Być może warto polować rzadziej, a na grubszą zwierzynę. Próbować ściągać piłkarzy, którzy na północy się sprawdzili, ale z uwagi na zbieg okoliczności, lepsze warunki finansowe, perspektywę gry w pucharach czy szybkiej promocji do lepszej ligi chcą zmienić środowisko. Choć i tu znajdziemy przykłady takie jak Barkroth, który w Szwecji wyglądał bardzo dobrze, a po transferze wyglądał tak, jakby przyszedł tu prosto z zajęć wyrównawczych.

Kiedyś usłyszeliśmy od skauta jednego z dużych polskich klubów, że z premedytacją mniej uwagi poświęcają ligom skandynawskim i fińskiej, bo szansa na znalezienie tam perełki jest statystycznie niższa niż na przykład w Chorwacji. Nie chodzi o to, że Norweg nie może być dobrym piłkarzem. Ale na stu piłkarzy z ligi norweskiej przypada mniej kozaków niż na 100 w lidze – dajmy na to – serbskiej. Dlatego lepiej, by dwóch skautować zajęło się serbską, a nie dzielić i tak ograniczone w polski działach skautingu moce przerobowe.

Być może po prostu musimy zdać sobie sprawę, by przy każdych rozmowach z piłkarzem z północy zapaliła się szefom polski klubów lampka ostrzegawcza. Jeśli chce do nas przyjść, to dlaczego? Jaki ma defekt? Dlaczego nie idzie do lepszego klubu w Danii czy Szwecji? Czemu nie biorą go Turcy, a wcześniej Rosjanie? Skoro ma tak talent, to czemu nie chcą go Włosi i Niemcy? Przeszłość pokazuje, by nauczyć się nieufności wobec umiejętności piłkarzy z tej części świata. Na absolutnych kozaków nas nie stać, to chociaż nie podbierajmy im najgorszych łamag.

PAWEŁ PACZULDAMIAN SMYK

Więcej o Ekstraklasie:

Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Media: Fabian Ruiz musi dołączyć do PSG

Jak donosi RAI Sport, Napoli przekazało 26-letniemu pomocnikowi informację, iż ten musi zgodzić się na transfer do Paris Saint-Germain. W przeciwnym razie Hiszpan spędzi całą jesień na trybunach. Aurelio De Laurentiis słynie z twardych negocjacji z piłkarzami. Tak jest też i tym razem w przypadku Fabiana Ruiza. O transferze wychowanka Betisu do stolicy Francji mówi się od ponad tygodnia. Teraz jednak Ruiz już nie ma innego wyjścia. Musi opuścić Neapol na rzecz […]
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Oficjalnie: Tanguy Nianzou nowym graczem Sevilli

Klub z Andaluzji potwierdził dziś transfer 20-letniego francuza, który dotychczas występował w Bayernie Monachium. Jak można przeczytać na portalu transfermarkt.com, obrońca podpisał umowę do 30 czerwca 2027 roku. Według Florian Plettenberga kwota transferu wynosi 16 milionów euro, plus cztery miliony euro w bonusach. Dziennikarz poinformował również, że mistrzowie Niemiec zawarli w umowie z Sevillą prawo do odkupu młodego piłkarza w przyszłości. Nie podał on jednak informacji, ile wynosi […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Ligowcu, bierz przykład z Bieszczada i Tobiasza

Dwaj młodzi bramkarze – Kacper Bieszczad i Kacper Tobiasz pokazują, że polski ligowiec wcale nie musi być przezroczystą postacią i odległą gwiazdą z ekranu telewizora. Skracanie dystansu pomaga zyskać przychylność fanów. Przez lata fan polskiej piłki mógł śledzić swoich ulubieńców wyłącznie oglądając mecze. W erze mediów społecznościowych sytuacja zmieniła się diametralnie. Najpierw Facebook, a później Instagram zbliżyły kibica do piłkarza. Wciąż jednak zachowywany był […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Sasa Balić zawieszony na cztery spotkania Ekstraklasy

Obrońca Korony Kielce został zawieszony przez komisję ligi na cztery najbliższe kolejki. Wszystko przez brutalny faul, jakiego dokonał w poniedziałkowym starciu z Wartą Poznań.  Większość obserwatorów ostatniego ze spotkań 5. kolejki Ekstraklasy spodziewała się, że komisja ligi odpowiednio zareaguje na akt boiskowego bandytyzmu, jakiego dopuścił się Serb w meczu z Wartą. A przynajmniej miała na to nadzieje. Czy finalnie tak się stało? Cóż… Defensor ekipy z Kielc będzie musiał odpocząć przez najbliższe […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

QUIZ LIVE OD 20. PACZUL, ROKI, BIAŁEK, GOŁASZEWSKI I SŁAWIŃSKI

Już o 20 wielki powrót Quizu! Quiz na żywo poprowadzi Paweł Paczul, a jego gośćmi będą także Paweł Gołaszewski, Adam Sławiński, Mateusz Rokuszewski i Jakub Białek. Zapraszamy na nasz kanał na YouTube!
17.08.2022
Brama dnia
17.08.2022

Arda Turan vs Mateusz Cholewiak | BRAMA DNIA

Kto dzisiaj zwycięży w głosowaniu na „Bramę dnia”? Reprezentant polskiej ekstraklasy, czy ówczesny piłkarz Barcelony? Wybór – jak codziennie – zależy tylko od was! Arda Turan vs Sevilla (17.08.2016) Superpuchar Hiszpanii, drugi mecz dwumeczu pomiędzy Barceloną a Sevillą. W pierwszym meczu Katalończycy wygrali 2:0, w drugim, na Camp Nou chcieli dokończyć dzieła. Nie chciało być inaczej. Dwa gole strzelił Turan, jednego blondwłosy wówczas Leo Messi. […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Ligowcu, bierz przykład z Bieszczada i Tobiasza

Dwaj młodzi bramkarze – Kacper Bieszczad i Kacper Tobiasz pokazują, że polski ligowiec wcale nie musi być przezroczystą postacią i odległą gwiazdą z ekranu telewizora. Skracanie dystansu pomaga zyskać przychylność fanów. Przez lata fan polskiej piłki mógł śledzić swoich ulubieńców wyłącznie oglądając mecze. W erze mediów społecznościowych sytuacja zmieniła się diametralnie. Najpierw Facebook, a później Instagram zbliżyły kibica do piłkarza. Wciąż jednak zachowywany był […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

Piłka w świecie bankowych czeków i urzędniczych formularzy

Piłka nożna w Luksemburgu kojarzy się nam z zupełną niszą. Jednak dzięki odpowiednim zmianom wdrażanym stopniowo od początku XXI wieku ogromny skok poczyniła reprezentacja Czerwonych Lwów, a w piłce klubowej bryluje Dudelange, które w czwartek zmierzy się z Lechem Poznań o fazę grupową Ligi Konferencji.  Jeszcze na początku XXI wieku znajdował się pod koniec drugiej setki rankingu FIFA. Nie jest w stanie wychowywać swoich piłkarzy w kraju. Dopiero […]
17.08.2022
Premier League
17.08.2022

Nie będzie drugiego PSG? Saudyjska rewolucja w Newcastle

Miał być Neymar, Gareth Bale i Zinedine Zidane, a jest Chris Wood, Sven Botman i Eddie Howe. Saudyjska rewolucja w Newcastle United nie wygląda tak, jak wielu przewidywało, ale wydaje się, że to może wyjść tylko na dobre. Na St. James’s Park panuje wyjątkowy spokój i nikt nawet nie myśli o wykonywaniu pochopnych ruchów. Od strony czysto sportowej wszystko wygląda niezwykle rozsądnie, ale kibiców martwi coś innego – tzw. „saudyfikacja” klubu.  […]
17.08.2022
Weszło
17.08.2022

40 bramek Carlitosa w Ekstraklasie. Jaką wersję Hiszpana obejrzymy tym razem?

Carlitos? Król strzelców i MVP Ekstraklasy — kojarzymy. Hiszpan kilka lat temu robił nad Wisłą furorę, więc jego powrót rozbudza nadzieje, choć wiadomo, że z racji wieku ciężko spodziewać się po nim tak efektownych liczb, jak kilka lat temu. Coś nam się jednak wydaje, że nowy zawodnik Legii Warszawa będzie w stanie powiększyć swój dotychczasowy dorobek. Licznik Carlitosa w Ekstraklasie zatrzymał się na 40 trafieniach, co daje mu miejsce […]
17.08.2022
Liczba komentarzy: 42
Subscribe
Powiadom o
guest
42 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Estragon
Estragon
1 miesiąc temu

Rogne solidność ? Weszło coraz bardziej odklejone od rzeczywistości….

Mama Biedronia
Mama Biedronia
1 miesiąc temu
Reply to  Estragon

Jak był zdrowy to dobry obrońca, znacznie lepszy od Lasse Nielsena.

Irek
Irek
1 miesiąc temu
Reply to  Estragon

Czy Krzysztof korzystal z fryzjera? TEGO fryzjera !

raport mniejszości
raport mniejszości
1 miesiąc temu

pierdu pierdu, długaśny artykuł wysrany po multum kanapek zjedzonych od rana w niedzielę do jego publikacji… problem z dupy i martwić się powinni ci, którzy szperają w śmieciach

CZYLI WSZYSCY SZUKAJĄCY pseudo WZMOCNIEŃ za granicą!!! 🙂 przykład? lechia i klemens …

szkoda pisać, szkoda klawiatury, róbcie tak dalej

PanPilkarz
PanPilkarz
1 miesiąc temu

Gdzie Ishak?!

Kandyzowany
Kandyzowany
1 miesiąc temu
Reply to  PanPilkarz

Przecież jego brano z 2. Bundesligi

Lewacki Wywrotowiec
Lewacki Wywrotowiec
1 miesiąc temu
Reply to  PanPilkarz

Z tego co zrozumiałem artykuł jest o zawodnikach którzy wpadli do nas bezpośrednio z lig skandynawskich, a Ishak z tego co pamiętam przyszedł z 2. Bundesligi.

Stat
Stat
1 miesiąc temu

Doedukujcie sie w przerwie pomiędzy radlerami czy innymi szczochami co pijecie czym jest Skandynawia i jakie kraje ją reprezentują…

Skimal
Skimal
1 miesiąc temu
Reply to  Stat

Do czego pijesz?

Leon
Leon
1 miesiąc temu
Reply to  Stat

Dobrze napisali, chyba, że w pierwotnej wersji artu Finlandia została wzięta za Skandynawię

Kdrz
Kdrz
1 miesiąc temu
Reply to  Leon

Bo to JEST Skandynawia kulturowo

Norde
Norde
1 miesiąc temu
Reply to  Kdrz

Finlandia nie jest skandynawska kulturowo ciołku. Najlepsi są Polacy siedzący za monitorami, którzy nigdy nigdzie nie byli i bełkoczący swoją wiedzą z Wikipedii xD

Pat
Pat
1 miesiąc temu

Brak Hamalainena?!

Mateusz
Mateusz
1 miesiąc temu

Hamalainen, Gytkjer?

Mosina
Mosina
1 miesiąc temu
Reply to  Mateusz

Gytkjaer przyszedł do Lecha z 2 Bundesligi ( bodajże TSV Monachium) A faktycznie Kasper Hamalainen przyszedł do Lecha z Djurgarden ( Szwecja!)

Necro
Necro
1 miesiąc temu
Reply to  Mosina

Przyszedł ze Szwecji, ale w 2013 r.

Fredy
Fredy
1 miesiąc temu

moze i stary wchodzil mi do wanny ale jestem dumny z bycia kibicem lecha, hej lech amikorz

Mosina
Mosina
1 miesiąc temu
Reply to  Fredy

Nudzisz chłopcze. Umyłeś uszy i rączki?

nippon
nippon
1 miesiąc temu

Popierdolony artykuł. To że ktoś sezon, czy dwa pokopał gdzieś w Szwecji czy Norwegii nie czyni z niego piłkarza z północy. Sufit wam sie tam w redakcji na łby spierdolił? Czyli Dominik Furman to francuz?
Dalej… Skoro klasyfikujecie Dwaliszwiliego to dlaczego nie ma Hamalainena i Arajuuriego? Przecież to podobny okres gry w eklapie. I sprawa trzecia… Petteri Forsel. Nie widzę go w tekście.

Gggghh
Gggghh
1 miesiąc temu
Reply to  nippon

Patrz kto pisał. Dla mnie to odpowiedź. Głupek jeszcze poprawia wytknięte błędy i poprawił tak, że… Zrobił błąd. PACZUL, kolega dobrze pisze. Ładnie ci się zjebało na głowę.

Goleadorr
Goleadorr
1 miesiąc temu

W przypadku Barkrotha z tego co pamiętam dochodziły problemy rodzinne, co mogło mieć wpływ na jego postawę.

A tak w ogóle – Weszło, może zróbcie podobną analizę dla innych regionów, np. Bałkany czy Słowacja. Może wtedy okaże się że ogólnie do Ekstraklasy nie przychodzi wielu dobrych zawodników bo zwyczajnie ta liga nie jest atrakcyjna ani sportowo ani finansowo.

Mama Biedronia
Mama Biedronia
1 miesiąc temu
Reply to  Goleadorr

Dokładnie, jakby rozszerzyć takie zestawienia do każdego z regionów, to konkluzję z ostatniego akapitu można by było przekopiować wszędzie. I co? Wówczas w ogóle nie sprowadzać z zagranicy? (jak ktoś ma zamiar zaraz przyjść i napisać – tylko tych dobrych! – to niech od razu weźmie ze sobą szklaną kulę) Tylko że z niższych polskich lig też wirtuozi nie przychodzą. Absurdalne wnioski autorów.

qdlaty
qdlaty
1 miesiąc temu
Reply to  Mama Biedronia

Dlatego byl pomysl na mlodziezowca, zebysmy zaczeli szkolic a nie sciagac sredniakow i szrot

Fjardabyggd
Fjardabyggd
1 miesiąc temu

Przecież Dvalishvili przyszedł do Polski z Izraela. Potem wrócił na jeden sezon z Danii, właśnie na nieudaną przygodę do Pogoni. Jakimś cudem został umieszczony w topie, choć w ogóle nie powinno go być w tym zestawieniu.

Wojtek
Wojtek
1 miesiąc temu

Ja mogę napisać o tych „lechowych” Skandynawach. Hamalainen w Lechu to był grajek jakich mało. Później zresztą tego Lecha regularnie kąsał grając w Legii. Jesper Karlstroem to wiadomo, dziś top, ale ten jego pierwszy mecz… Heh. Był jeszcze Kebbab Ceesay. Dziś w Lechu przy tych prawych obrońcach żadnych szans na grę. Ale walczak niesamowity. Paulus Arrajuri chyba sporo grał w reprezentacji. Chłop jak dąb z problemami wynikającymi z postury: mało zwrotny, gubiący krycie. Typ drwala. Tak go zapamiętałem. Był jeszcze Keita. Jeśli ktoś nie widział jego bramki z Łęczną (nie wierzę, że to możliwe) to niech obejrzy. Czarne kopytko przyfranzoliło aż miło. Generalnie to nie jest tak, że nie ma tam dobrych piłkarzy. Są, ale faktycznie trzeba umieć wykorzystać ich potencjał. Trzeba dokładnie wiedzieć kogo się bierze, ze wszystkimi wadami i zaletami. Zatem skauting się kłania na poziomie póki co nieosiągalnym dla naszych klubów. Pewnie mniejszym ryzykiem jest wziąć no- nejma z Hiszpanii z nadzieją, że trafi się drugi Ivi Lopez. Lub przynajmniej Dani Quintana z pierwszego razu w Jagielloni. Ale generalnie to proponowałbym brać z Polski. Ładny kraj, podobno sporo niezłych piłkarzy (patrząc na kluby reprezentantów czyli piłkarzy już odkrytych) no i z mentalnością nie powinno być problemów.

FilipO
FilipO
1 miesiąc temu
Reply to  Wojtek

Dajny komentarz. Dobrze się czytało.

qdlaty
qdlaty
1 miesiąc temu
Reply to  Wojtek

Niestety presesi żydzą na trenerów, wiec nasi wchodząc na poziom profesjonalny sa zwyczajnie niedotrenowani

generał Pinochet
generał Pinochet
1 miesiąc temu

Szanujący się piłkarze z północy idą grać do np. takiej holandii – pełno ich tam. Grać w Polsce to przychodzą same odpały albo przeciętniacy stamtąd – nie talenty. KAżdy wie że łatwiej się wybić z belgii czy holandii niż z Polski. Też piłka tam bardziej przypomina piłkę a nie mieszane sztuki walki.

Stat
Stat(@stat)
1 miesiąc temu

Cała ta rozpiska i wnioski są wypaczone z powodu oczekiwań wobec zawodników, a nie oceny ich faktycznego poziomu. Pierwszy lepszy przykład, w Warcie pojawił się Ivanov i pierwsze kilka miesięcy miał po prostu przeciętne, i to pomimo że grał w defensywnie i dość słabo prezentującej się drużynie (wynik sportowy i jakość gry to inne kwestie). Dopiero po pewnym czasie stał się liderem defensywy i zarazem drużyny, a z perspektywy czasu należy uznać, że jest to wyróżniający się w całej stoper – dla jednego w Top5, dla innego w Top10. Wyobraźmy sobie, że ten sam Ivanov trafia kilka lat temu do Lecha lub Pogoni – pierwsze 3-4 mecze prezentuje ten sam poziom co na początku w Warcie, tu spóźniony, tam za wolny, tam się nie dogadał, ławka. Spada w hierarchii na miejsca 3-4 i do końca sezonu gra już tylko kilka meczów, być może już na lepszym poziomie, ale „łatka” została przyklejona i opinia zbudowana.

Drugi przykład dla kontrastu, to Johannsson właśnie z Lecha – koleś zagrał 500min w wyjątkowo nieudanym dla nich sezonie, strzelił 2 gole – nie ma szału, ale też mało podstaw aby zerojedynkowo nazwać go szrotem jak wy. Patrząc tylko przez pryzmat goli, to podobny casus jak Bichakhchyan. Co więcej, obaj zdobyli swoje jedyne 2 bramki w pierwszych 2 meczach w ESA. Obaj zagrali ok 500min, a różnią się tym, że jeden grał we względnie przeciętnej drużynie, a drugi w ligowej czołówce (być może m.in dlatego dorzucił 2 asysty). Jak zupełnie inny jest odbiór? Chyba każdy widzi. Ormianin (na którego wydano niemal 1mln euro) pod wpływem 2 goli od razu po przyjściu jest traktowany jako joker idealny (pal licho, że w kolejnych 12 meczach nie strzelił nic), a Amerykanin to „szrot” bo przyszło mu reprezentować zespół wówczas ze środka stawki – a przecież on tylko w 7 kolejnych meczach nic nie strzelił, po tak udanym wstępie. Warto dodać, że Lech nie płacił nic za ww zawodnika, więc relatywnie klub zaoszczędził jakieś 4mln zł względem 2 asyst Vahana. Naturalnie ten drugi ma jeszcze kontrakt i będziemy go w pełni oceniać dopiero za jakiś czas, mówię jednak o zupełnie innym i zarazem niesprawiedliwym odbiorze, gdy w bazie są na ten moment tak podobne rezultaty obu piłkarzy.

Przykładów tego typu jest więcej – trafia do ESA Forsell, Granlund (dlaczego o nim nie napisaliście?), Ivanov, Olsen czy Maenpaa. Tacy zawodnicy wędrują do beniaminków albo średnich drużyn i okazuje się, że na tle pozostałych w klubie się wyróżniają lub chociaż nie odstają – dla was jest ty sygnał, że nawet średni klub ESA potrafi wyciągnąć wartościowego gracza, więc sobie dopisujecie, że tym bardziej problemów z tym nie powinien mieć zespół z krajowej czołówki. Dla odmiany punktujecie więc wtopy transferowe, pokazując na przykładzie np. Lecha, gdzie owe oczekiwania są inne i to wasze subiektywnie spojrzenie nie pozwala ocenić właściwie poziomu zawodników. Pojawił się 22-letni Velde, w 400min dał asystę, na pewno był w cieniu zgranej paczki i topowych graczach całej ligi. Gdyby taki sam Velde pojawił się w Cracovii, albo Jagiellonii i grał podobnie, to byście nie krytykowali ani jego poziomu, ani całego transferu. Nie uczycie się też na błędach odnośnie aklimatyzacji zawodników – nie chodzi mi już tylko o Hiszpanów (to popularny i milion razy rozpisywany aspekt), ale sam fakt ogółem. Niektórzy zawodnicy, co logiczne, potrzebują więcej czasu aby się odpowiednio zaadaptować i zgrać – być może to jest sprzeczne z polską filozofią piłkarską (którą sami ochoczo wyśmiewacie), ale w normalnym świecie, jeśli trener ma zrobić prawdziwą drużynę, to tak samo potrzebuje czasu i zgrania. Wyśmiewacie się z „karuzeli trenerów” i tego, że mało kto daje trenerom przepracować normalnie 2-3 lata, ale nie macie problemów aby oceniać ruchy transferowe na podstawie kilku meczów 😉 jak wy wprost klasyfikujecie do jakiejkolwiek grupy (zwłaszcza szrotów) piłkarzy co nie zagrali nawet 1000min w lidze, no to obiektywnie nie ogarniacie tematu który wrzuciliście na tapetę.

Nie ma złotej zasady, czy kluby ESA „umieją w transfery” z północy, czy nie umieją. Prawdopodobnie niemal identycznie wygląda temat wobec Hiszpanów + Portugalczyków oraz starych Słowaków + niespełnionych Czechów. Najłatwiej jest wytknąć kosztowny transfer, który na papierze był logiczny, a szarpnął budżet, lecz okazało się, że do klubu nie trafił król strzelców (czy tam Top3 na swojej pozycji w lidze). Jedyną zasadą może być to, że zawodnicy z określonego regionu mogą stanowić antidotum na brak pewnych cech u naszych zawodników, ze względu na inne szkolenie. Z tego powodu statystyczny Iberyjczyk i inny Latynos zawsze będzie miał lepszą technikę i/lub drybling, dryg, niż większość Polaków. Dlatego jak szukasz ciekawej „10” albo skrzydłowego, to wiadomo że łatwiej znaleźć takiego w określonym regionie i to jest naturalna zależność. Ogarnijcie sobie ten temat i potrenujcie jakość contentu, bo ostatnio faktycznie co raz mniej tu wartościowych info. Dobry wywiad pojawia się średnio raz w miesiącu, generujecie ruch poprzez własnoręcznie dodawanie komentarzy oraz podszywanie się pod innych, regularnie pojawiających się użytkowników. Trochę to słabe, stać was na więcej

Goleadorr
Goleadorr
1 miesiąc temu

Nie ma też Ishaka i paru innych. Bardzo dziwny klucz doboru zawodników został tu przyjęty – pominięto gości urodzonych, wychowanych i ukształtowanych piłkarsko w krajach nordyckich którzy przyszli do E-klapy po sezonie czy dwóch np. w Niemczech, a wpisano gości z różnych części świata którzy przewinęli się przez tamtejsze ligi i akurat stamtąd przyszli.

Baba1
Baba1
1 miesiąc temu

Jak to jest, że polskie kluby stać na sprowadzanie piłkarzy z o wiele bogatszych krajów. Kto za to płaci. Sprawdzam. Okazuje się, że ja! Polskie kluby są dotowane przez frajerów, takich jak ja, poprzez rozmaite dotacje. I na to idą moje podatki. Bez mojej zgody. W dupie mam czy Hamalainen był dobry czy nie. Nie chcę płacić mu pensji.

Ziemson hujev
Ziemson hujev
1 miesiąc temu

kurwa zaczynam czytać że mowa o piłkarzach z północy w sensie Skandynawii a tu wladimir dvalishvili który jest kurwa gruzinem nie no jebać dalej nie czytam

tak
tak
1 miesiąc temu

Gdzie Cibicki? Zapomniały Paczule?

Irtysz_21
Irtysz_21
1 miesiąc temu

co ma Dwaliszwili do Skandynawii

nippon
nippon
1 miesiąc temu
Reply to  Irtysz_21

Lubi dorsza.

Mosina
Mosina
1 miesiąc temu
Reply to  Irtysz_21

Do Polonii Dwaliszwili przyszedł w 2013 z Maccabi Hajfa , do Pogoni…. z Odense BK

skttr
skttr(@skttr)
1 miesiąc temu

Niezły artykuł, propsuję.

Mosina
Mosina
1 miesiąc temu

Do Redaktorka- jak piszesz chłopcze to miej wiedzę . Nie masz – bo opuściłeś zaplątany w kreowanie plotek Fina Paulusa Arajuuri (do Lecha przyszedł z FF Kalmar – Szwecja, odszedł do Brondby FF). Był reprezentantem Finlandii i jednym z najlepszych stoperów w polskiej lidze !

Mosina
Mosina
1 miesiąc temu

Jeśli Redaktorku piszesz o Dwaliszwilim że grał w Polonii ( a przyszedł tam w 2013) to napisz chłopcze o Kebbie Ceesayu który przyszedł do Lecha w 2012 i grał tam do 2016 roku. A do Poznania przyszedł z Djurgarden ( to w Szwecji!!!!!).

Ols
Ols
1 miesiąc temu

Bo to nie są ligi gdzie jest zatrzęsienie dobrych piłkarzy. Ludziom się wydaje że przeciętny Duńczyk będzie u nas czarował – błąd to są zawodnicy tacy jak nasi. A na tych najlepszych nas nie stać. Więc ściągani są po prostu SŁABI zawodnicy. To nie Hiszpania czy Brazylia że na plaży można kozaka znalezc

qdlaty
qdlaty
1 miesiąc temu

A Gytkjaer?

bezinteresowna
bezinteresowna
1 miesiąc temu

ciekawy artykuł tyle ze poza statystykami i niektórymi szczegółami to każdy kumaty kibic wie bez analizy ze do PL przychodzi tylko szron którego gdzie indziej nie chcą bo mają lepszy skauting i wiedzą co jest 5 …,tyle