Nie ma wątpliwości, że to Primoz Roglic i Tadej Pogacar powinni walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de France 2022. Ten drugi ma zresztą szansę zwyciężyć w tym wyścigu po raz trzeci z rzędu. Pierwszy z kolei za takim triumfem goni od ładnych kilku lat, ale – choć trzykrotnie wygrywał we Vuelcie – w Paryżu jeszcze nie podnosił w górę trofeum. Czy w tym roku się to zmieni? Kto może opcjonalnie zagrozić dwójce Słoweńców? I gdzie w tym wszystkim Polacy?

Tour de France 2022. Słoweńska rywalizacja na francuskich drogach

Tour de France po raz trzeci?

Trzy wygrane na Tour de France z rzędu to stosunkowo rzadka – ale nie aż tak rzadka, jak mogłoby się wydawać – sztuka. Dokonali jej do tej pory Louison Bobet (1953-1955), Jacques Anquetil (wygrywał cztery edycje z rzędu, 1961-1964), Eddy Merckx (wygrywał cztery edycje z rzędu, 1969-1972), Miguel Indurain (rekordzista – wygrywał pięć razy z rzędu, 1991-1995) oraz Chris Froome (2015-2017). Nad tym wszystkim unosi się jeszcze, oczywiście, duch Lance’a Armstronga i jego siedmiu zwycięstw z lat 1999-2005. Wszyscy jednak wiemy, że odebrano mu je za doping.

Swoją drogą, Tadej Pogacar – choć czysty – jest tak dobry, że z rzucanymi oskarżeniami o doping musi się mierzyć regularnie.

Całkowicie to rozumiem. Wiele złych rzeczy wydarzyło się w przeszłości naszego sportu. W kolarstwie nikt nikomu nie ufa, ale mimo wszystko nieco denerwujące jest, gdy coś mówi coś takiego. To nie są miłe słowa – mówił Tadej, który miłe słowa mógł za to usłyszeć z ust jednego ze wspomnianych kolarzy. Eddy Merckx – powszechnie uznawany za najlepszego w historii – mówił bowiem, że jeśli kogoś miałby ochrzcić mianem „nowego Merckxa”, to byłby to właśnie Tadej.

Wiele razy słyszałem „to jest nowy Merckx”, ale w przypadku Tadeja myślę, że tym razem faktycznie jest to prawda. Coraz trudno znaleźć słowa, by opisać to, co robi ten młody chłopak. Jest spektakularny i budzący grozę. Pogačar to campionissimo. Biorąc pod uwagę, że ma zaledwie 23 lata, to niesamowite, co jest w stanie zrobić. Obecnie istnieje tendencja do wygrywania w coraz młodszym wieku, ale to, co robi, jest wyjątkowe – mówił wielki Belg.

No właśnie, wiek. Bo to go wyróżnia. Pogacar w tym roku skończy 24 lata. Ale dopiero we wrześniu, więc jeśli wygra Tour po raz trzeci, wciąż będzie 23-latkiem. W takim wieku czterokrotny zwycięzca tego wyścigu, Chris Froome, dopiero przechodził na profesjonalizm. A Eddy Merckx czekał na pierwszy triumf we Francji (debiutancki Tour wygrał krótko po 24. urodzinach). Pogacar tymczasem jedzie nie po to, by powalczyć o pierwszy triumf, a po to, by skompletować hat-tricka.

– Sam też porównywałem to z wieloma kolarzami, którzy wygrywali ten wyścig do tej pory – mnóstwo z nich znacznie dłużej czekało nawet na swoje jedyne zwycięstwo, a on ma już dwa i rusza po trzecie. Kiedyś mówiło się, że najlepszy wiek na wygrywanie Wielkich Tourów to 30 lat, teraz się to zmieniło. Zastanawialiśmy się, gdy wystrzelił, jak długo pociągnie z taką formą. Na razie ma ją cały czas i nie wydaje się, by miało się to zmienić – mówi Adam Probosz, komentator kolarstwa w Eurosporcie.

Gdy Tadej wygrywał w 2020 roku, dzień przed 22. urodzinami (wyścig był wtedy przełożony na wrzesień), stał się najmłodszym triumfatorem Tour de France od… 112 lat. W całej tej klasyfikacji wskoczył wtedy na drugie miejsce. Gdyby wygrał w tym sezonie, to jego wiek wciąż plasowałby go wśród najmłodszych – nieco za 10. miejscem. Pogacar to po prostu fenomen.

Zresztą fenomen ten potwierdza nie tylko na Tour de France. Oszałamiające są jego statystyki ze wszystkich wyścigów etapowych. Odkąd trafił do UAE Team Emirates (przed sezonem 2019), wziął udział w 18 takich imprezach. Jedenaście wygrał, po dwa razy był drugi i trzeci, dwukrotnie kończył tuż za podium. Jedyne słabsze występy to szóste i trzynaste miejsce. To ostatnie zanotował w Tour Down Under, gdy… debiutował w peletonie. A przecież potrafi przejechać i wygrać nawet wyścigi jednodniowe. Do tego świetnie czuje się na etapach jazdy na czas.

W dwóch słowach: ma wszystko.

W tym roku startował w trzech wyścigach etapowych. Wygrał wszystkie. Pomaga mu wszechstronność, która w tym roku będzie bardzo istotna – trudne etapy są już w pierwszym tygodniu, pod koniec za to jest długa czasówka. Jest jednak jeszcze coś. Tadej powiedział w trakcie prezentacji w Kopenhadze, że dla niego liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Fajnie, że to kolarz, który przy okazji swojej dominacji potrafi dać fantastyczny spektakl. Szaleje nawet na wyścigach, które w teorii są nie dla niego – jak Mediolan-San Remo. Jest dzięki temu na co patrzeć – mówi Probosz.  

CZYTAJ: NOWY KRÓL TOUR DE FRANCE. JAK TADEJ POGACAR ZOSTAŁ WIELKIM KOLARZEM

Swoją moc – wspólnie z Rafałem Majką, który do Francji jedzie jako jego główny pomocnik – potwierdził w Tour of Slovenia. Wygrał dwa etapy, dwa zgarnął też Majka, Pogacarowi przypadł również cały wyścig. Ale robił to i wcześniej. W Strade Bianche zwyciężył, bo przypuścił „głupi, niebezpieczny atak”, jak sam to potem nazwał, odrywając się od reszty kolarzy na 50 kilometrów przed metą. Wtedy jednak tak o tym nie myślał. Kierował nim instynkt, o którym lubi mówić.

Myślę, że kolarstwo staje się bardziej widowiskowe, bo wielu młodych zawodników tak jeździ i kieruje się instynktem. Staramy się urwać, gdy to tylko możliwe. Nie czekamy do ostatniego momentu, bo wtedy nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Sam zawsze rozglądam się dookoła, patrzę na rywali i na to, jak jadą. Czy tak samo jak dzień wcześniej? Dobrze wiem, kiedy powinienem ruszyć żeby ich zmęczyć – mówił.

Równocześnie jednak nie przejmuje się możliwą porażką. Powtarza, że w końcu przegrać musi, bo tak to działa i ze spokojem to zaakceptuje. Być może tym większym, że jeśli ktoś ma go w Tour de France pokonać, to będzie to jego rodak.

Tour de France. Sprawa wewnątrzsłoweńska

Primoz Roglic miał wygrać Tour de France w 2020 roku. Przez kilkanaście etapów wszystko wskazywało na to, że tak właśnie się stanie. Słoweniec spokojnie kontrolował wyścig, a jego ekipa rozdawała karty w peletonie. Nikt nie miał prawa mu zagrozić, zwłaszcza, że na przedostatnim etapie kolarzy czekała jeszcze 36-kilometrowa czasówka. A w takich Roglic przecież czuje się naprawdę dobrze.

I właśnie wtedy Tadej Pogacar pojechał najlepszy etap w swoim dotychczasowym życiu. Roglicia wyprzedził nie tylko na nim, ale i w klasyfikacji generalnej. Podbił Tour de France kosztem starszego rodaka.

To był szok, ale niespełna rok później triumf Tadeja już nikogo nie zaskoczył. Tym bardziej, że z powodu urazów, których nabawił się w kraksach, z wyścigu wycofał się Primoz Roglic. Pogacar po prostu nie miał od tego momentu godnego siebie rywala. Wygrał z przewagą ponad pięciu minut nad drugim kolarzem. Teraz Roglic wraca pełen nadziei i w formie – o ile jego rodak wygrywał Tour of Slovenia, o tyle Primoz triumfował w mocniej obsadzonym Criterium du Dauphine. Nie zgarnął tam co prawda żadnego etapu, ale też ich nie potrzebował.

Inna sprawa, że „Rogla” niezmiennie jawi się jako kolarz bardziej wyrachowany, mniej chętny do momentami szaleńczych, ale często przynoszących znakomite efekty akcji. Zbyt ostrożną jazdę zarzucano mu – aż wreszcie go to zgubiło – w 2020 roku. Chciał wygrywać jak robił to Chris Froome, korzystając z siły zespołu. Gdy jednak musiał polegać wyłącznie na własnych nogach, Pogacar – przez dużą część tamtego Tour de France rywalizujący samotnie przeciwko sile ekipy Jumbo-Visma – pokazał wyższość.

Jumbo-Visma wciąż jest mocna. Ba, w peletonie na ten moment pozostaje zdecydowanie najmocniejszą ekipą. Roglic w drużynie będzie mieć w końcu takich kolarzy jak Jonas Vingegaard (pojedzie jako inny z liderów, w zeszłym roku był drugi), Sepp Kuss, Steven Kruijswijk, Tiesj Benoot czy Wout van Aert. To wręcz plejada gwiazd, z której każdy pewnie powalczy i o to, by ugrać coś dla siebie. Ale ich podstawowy cel będzie jeden – doprowadzenie Roglicia do wielkiego triumfu.

Primoz Roglic i Tadej Pogacar

Primoz Roglic (z lewej) i Tadej Pogacar na ostatnim etapie Tour de France 2020. Fot. Newspix

Kto wie zresztą, czy nie będzie to dla starszego ze Słoweńców ostatnia szansa. W tym roku skończy on w końcu 33 lata i owszem, na kolarza to wcale nie tak dużo, ale swoje ambicje będzie coraz głośniej zgłaszać Vingegaard, aktualnie 25-letni. Dla Jumbo-Vismy to on jest przyszłością. Roglic może więc czuć presję związaną z tym, że nie wie, czy jeszcze kiedykolwiek pojedzie na Tour de France w roli lidera. Kto wie, może za rok przypadnie mu tylko Vuelta, którą wygrał już trzykrotnie? Lub pojedzie na Giro, by tam powalczyć o pierwszy triumf?

To jednak pytania na kolejny rok. Teraz najważniejsze brzmi tak: czy Primoz Roglic jest w stanie powalczyć z Tadejem Pogacarem? Tak, jest na pewno. Sęk w tym, że zależy to nie tylko od jego wybitnej formy (bo taką musi mieć), ale też od tego, jak dobry jest Pogacar. Bo jeśli ten pojedzie na swoim wybitnym poziomie, to o ile tylko nie przydarzy się nic nieprzewidzianego jak kraksa czy kontuzja, powinien wygrać cały wyścig. Tym bardziej, że na pagórkowatej, długiej czasówce pod koniec, raczej spisze się lepiej od starszego rodaka. A i w górach, tak się wydaje, powinien mieć przewagę.

W dodatku Tadej też ma wokół siebie mocną ekipę pomocników, dowodzoną przez Rafała Majkę, ale i z takimi kolarzami jak Marc Soler, George Bennett czy Marc Hirschi. To klasowi kolarze, nawet jeśli do poziomu i mocy Jumbo-Vismy nieco im brakuje. Najlepszy tego dowód niech będzie taki, że trzeci najpoważniejszy kandydat do wygrania Tour de France to… kolega Roglicia z drużyny.

Faworyci z drugiego szeregu

Pogacar i Roglić to, jak ustaliliśmy, zdecydowani faworyci do wygrania Tour de France. Ale nigdy nie można wykluczyć niespodzianki. Kto więc mógłby pokusić się o pokonanie ich obu? Przede wszystkim – Jonas Vingegaard. Duńczyk pokazał rok temu, że na francuskich drogach radzi sobie naprawdę nieźle i choć z Pogacarem nie miał większych szans, to w tym roku – jeśli tylko dostanie okazję do jazdy w pełni na własne konto – na pewno może pokusić się o jeszcze lepszy występ.

Swoje ambicje zgłasza też – już tradycyjnie – ekipa Ineos Grenadiers. U Brytyjczyków właściwie trzech kolarzy może pojechać po dobry wynik w generalce – Daniel Martinez, Geraint Thomas i Adam Yates. Najmniej prawdopodobne, że zrobi to ten trzeci, bo ciężko przeszedł koronawirusa, którym zakaził się na tegorocznym Tour de Suisse.

O ile jednak on miał tam pecha, o tyle Thomas świętował, bo wygrał cały wyścig. I nagle, niespodziewanie (bo po przebytym zakażeniu COVID-em i przebytej przed sezonem operacji ramienia), wrócił do formy bliskiej tej, jaką imponował w 2018 i 2019 roku, gdy odpowiednio triumfował w Tour de France i zajmował w nim drugie miejsce.

– Geraint faktycznie jest w świetnej formie. Ale to taki kolarz, który lubi zaskoczyć. W 2018 roku też niewiele osób było przekonanych, że może wygrać Tour, rok później był drugi. Nigdy nie można go lekceważyć. A jak jest w takiej formie jak teraz, to może wmieszać się do walki – mówi Probosz. Dodajmy, że Thomas to też świetny czasowiec. Choć z kolarzy Ineos zwykle najpoważniej oceniane są chyba szanse Martineza. 26-latek prezentuje w tym sezonie równą, solidną formę, a to rzecz naprawdę ważna na wyścigach takich jak Tour de France.

Geraint Thomas

Geraint Thomas świętuje wygraną w Tour de France 2018. Fot. Newspix

Inna sprawa, że lidera w Ineos mogą wybrać dopiero na trasie, gdy po kilku etapach zobaczą, kto jest najmocniejszy. Tym bardziej, że na przykład Yates mówił wprost – przez chorobę dopiero w Danii (tam startuje tegoroczny Tour) dowie się, w jakiej właściwie jest formie.

Kto jeszcze może powalczyć o najwyższe cele? O sukcesie marzą kolarze Bahrain Victorious, ekipy Kamila Gradka, na których czele pojadą Damiano Caruso i Jack Haig, czyli dwóch gości, którzy sami przez wiele lat pomagali swoim liderom, a teraz jeżdżą już na własne konto. Kto wie, czy, zmotywowani tym faktem, nie zdołają zagrozić największym.

Na czele Bory-hansgrohe ma z kolei stanąć Aleksandr Własow, a biorąc pod uwagę jego dotychczasową jazdę w tym sezonie (m.in. zwycięstwa w Volta a la Comunitat Valenciana czy Tour de Romandie), może okazać się groźny. W dodatku Bora wreszcie dowiedziała się, jak wygrać Wielki Tour – w Giro d’Italia jej pierwszym triumfatorem takiego wyścigu został Jai Hindley. Inna sprawa, że Własow, podobnie jak Yates, przeszedł zakażenie COVID-em. I nie wiadomo, w jakiej będzie formie.

Inni? Warto wymienić Bena O’Connora (AG2R Citroen), w zeszłym roku czwartego w Tour de France. Do tego dochodzą kolarze tacy jak David Gaudu (Groupama-FDJ), Ruben Guerreiro oraz Rigoberto Uran (EF Education-EasyPost) czy wiecznie typowany na faworyta Nairo Quintana (Arkea Samsic). Trudno jednak podejrzewać, by faktycznie któryś z nich miał powalczyć o najwyższe cele. Ale do dziesiątki klasyfikacji generalnej pewnie wkradnie się kilku z tych gości. A może i zgarną kilka etapów.

CZYTAJ: ROBERTO ESCOBAR. JAK STARSZY BRAT PABLO CHCIAŁ ZOSTAĆ KOLARZEM

A skoro o etapach – wspomnijmy o sprinterach. W ich gronie o zieloną koszulkę dla najlepiej punktującego powalczą tacy kolarze jak Magnus Cort Nielsen, Mads Pedersen, Alexander Kristoff, Jasper Philipsen, Wout van Aert, Caleb Ewan, Peter Sagan, a także Fabio Jakobsen i Dylan Groenewegen, znani doskonale polskiej publice z fatalnie wyglądającego wypadku w Katowicach. Ale też ze sprinterskich zwycięstw, bo obaj wygrywać potrafią i to w znakomitym stylu.

W tegorocznym Tour de France sprinterzy na triumfy dostaną w teorii sześć szans – tyle przewidziano etapów przeznaczonych właśnie im. I szkoda tylko, że na żadnym z nich szansy na wygraną nie dostanie Mark Cavendish. Brytyjczyk w zeszłym roku w fenomenalnym stylu wyrównał rekord Eddy’ego Merckxa w liczbie wygranych etapów w Wielkiej Pętli (34), w tym chciał go pobić. W tym w ekipie QuickStep-Alpha Vinyl podjęto decyzję, że 37-latek do Francji nie wyruszy.

– Marka Cavendisha będzie mi bardzo brakowało. Uważam, że Patrick Lefevere [menedżer drużyny QuickkStep – przyp. red.] zachował się nie do końca w porządku. Mark pokazywał, że jest w formie, wygrał choćby mistrzostwo Wielkiej Brytanii. Jest też jedynym kolarzem, który może pobić rekord Eddy’ego Merckxa w liczbie wygranych etapów na Tour de France. Oczywiście, Fabio Jakobsen, którego QuickStep wziął, ma w tym sezonie już 10 zwycięstw, trudno więc powiedzieć, że to jego powinno nie być, ale brak Cava będzie odczuwalny. Chciałbym, by dostał szansę, tym bardziej, że jest w formie – to nie byłaby szansa za zasługi. A w zeszłym roku wygrał przecież cztery etapy, zdobył zieloną koszulkę… Nikt się tego nie spodziewał, a on udowodnił, że wciąż potrafi robić wielkie rzeczy. Myślę, że gdyby pojechał w tym roku, to rekord zostałby pobity – mówi Probosz.

Brytyjczyka jednak nie będzie. I w sumie może… powinien się cieszyć? Bo tegoroczny Tour de France jawi się jako naprawdę trudna przeprawa.

Co czeka kolarzy?

21 etapów. Trzy w Danii, skąd wyścig ruszyć miał już rok temu, ale przełożono wszystko na 2022 ze względu na… również przełożone Euro, którego niektóre mecze odbywały się właśnie w Danii. Wszystko zacznie się już dziś o 16, trzynastokilometrową czasówką. Ot, dla rozgrzewki. A ta będzie potrzebna, bo nawet pierwszy tydzień może się dać kolarzom mocno we znaki. Organizatorzy postanowili ich bowiem nie oszczędzać.

Już drugi etap – choć dla niedzielnego kibica może być nieco nudnawy – wiele może nam powiedzieć o sile zespołów. Kolarze przejadą wtedy przez Storebæltsbroen, niemal siedmiokilometrowy most, ciągnący się nad Wielkim Bełtem. Jeśli będzie wietrznie, niewykluczone są kraksy, ale też porwanie się peletonu. Może okazać się, że już tam niektórzy z faworytów zanotują straty. A jeśli nie na drugim, to na piątym etapie niemal na pewno któryś z czołowych kolarzy odpadnie z grona walczących o końcowy triumf. Wtedy peleton czeka przejazd przez niemal 20 kilometrów bruku znanego choćby z Paryż-Roubaix.

 A dalej wcale nie będzie łatwiej.

– Pierwszym poważnym sprawdzianem formy najlepszych górali będzie etap siódmy, potem też dziewiąty – tam dowiemy się, kto przyjechał wygrać ten wyścig, a kto nie jest w odpowiedniej formie. W Alpach etapy dziesiąty i jedenasty to trudna sekwencja, a do nich dodać trzeba też dwunasty, prowadzący na Alpe d’Huez. Na finiszu etapu czternastego też jest ciekawa ścianka, choć to nie powinien być tak wymagający dzień. A w trzecim tygodniu kolarze zaczną od rywalizacji w Pirenejach, która też powinna namieszać – mówi Probosz.

Etap 12 tegorocznego Tour de France

W przypadku Pirenejów chodzi szczególnie o dwa etapy z górskimi finiszami – siedemnasty i osiemnasty. One będą ostatnią szansą dla kolarzy, którzy niekoniecznie czują się specjalistami od jazdy na czas, by zbudować sobie przewagę nad innymi zawodnikami. Bo właśnie, może się okazać, że najważniejszym etapem – jak w 2020 roku – będzie czasówka. Znów ustawiona w przedostatnim dniu rywalizacji.

– Przede wszystkim – to długa czasówka. Od lat nie mieliśmy takiej liczącej ponad 40 kilometrów na Tour de France. Da się tam wiele nadrobić, ale też wiele stracić. Dzięki temu wyścig powinien być interesujący już wcześniej, bo słabsi czasowcy będą musieli atakować więcej w górach, kalkulując opcjonalne straty. Przez to zyskuje wyścig, który jest naprawdę bardzo fajnie ułożony. Bardzo się tym cieszę – mówi Probosz.

Kolarzy poza trudami fizycznymi, czekają też psychiczne – choćby te związane z COVID-em. We Francji w ostatnim czasie jest sporo zakażeń, a w peletonie takowe oznacza koniec jazdy w wyścigu. Stresować musi to zwłaszcza faworytów, bo możliwe jest na przykład to, że Tadej Pogacar straci zwycięstwo w wyścigu… przed ostatnim etapem. To scenariusz, którego, za nic byśmy oczywiście nie chcieli. Ale możliwy.

I zespoły oraz sami zawodnicy muszą mieć to na uwadze.

A wśród tych zawodników – wspomnijmy o nich na koniec – będą czterej Polacy: Rafał Majka, Maciej Bodnar, Kamil Gradek i Łukasz Owsian. Dwaj ostatni to debiutanci, wszyscy będą pełnić rolę pomocników w swoich ekipach. Czy któryś będzie w stanie ugrać coś dla siebie?

Orlen baner

W teorii – tak. Po Tour of Slovenia można sobie wyobrazić, że Rafał odjedzie reszcie rywali razem z Tadejem Pogacarem i zgarnie etapowe zwycięstwo. Choć we Francji stawka będzie oczywiście dużo mocniejsza. Z kolei Bodnar nastawiony będzie pewnie na czasówki, gdzie o wygraną raczej nie powalczy, ale stać go na wysokie lokaty. Gradek i Owsian swoją wiarę w sukces powinni pokładać w etapach, na których możliwe będzie puszczenie ucieczki przez peleton. Jeśli taki się trafi – obu stać na to, by z tej ucieczki powalczyć o triumf.

Walka o żółtą koszulkę lidera nie jest jednak przeznaczona żadnemu z nich. Ta jest bowiem zarezerwowana dla kilku z najlepszych kolarzy.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix

Czytaj też: 

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Kolarstwo
05.08.2022

Tour de Pologne. Hayter wygrywa wyścig, Demare ostatni etap

Czesław Lang lubi powtarzać, że Tour de Pologne kreuje przyszłe gwiazdy peletonu. Kto wie, czy te słowa nie sprawdzą się po raz kolejny – zwycięzcą 79. edycji polskiego wyścigu został Ethan Hayter. I owszem, o sporym talencie i możliwościach Brytyjczyka wiadomo od dobrych kilku lat, ale nie zmienia to faktu, że na szosie – bo jest też świetnym torowcem – to dla niego najważniejsze zwycięstwo w karierze.  Zdecydowała czasówka Już przed wyścigiem, patrząc na mapy […]
05.08.2022
Kolarstwo
31.07.2022

Katarzyna Niewiadoma trzecia w kobiecym Tour de France!

Osiem dni zażartej rywalizacji, dwa ostatnie po górach. Tour de France Femmes – pierwsza edycja kobiecego odpowiednika Wielkiej Pętli – dojechała dziś do mety. Wygrała niesamowita Annemiek van Vleuten, ale my i tak możemy świętować – na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej uplasowała się bowiem Katarzyna Niewiadoma. To dla niej i dla polskiego kolarstwa historyczny sukces. A do tego spełnione marzenie. Drugie polskie podium W całej historii polskich występów […]
31.07.2022
Kolarstwo
29.07.2022

Tour de Pologne 2022. Bez Kwiatkowskiego, ale z nadziejami na emocje

Michał Kwiatkowski, który miał być jednym z faworytów do zwycięstwa, ostatecznie w Tour de Pologne nie pojedzie. To nie oznacza jednak, że nie będzie to wyścig wart obejrzenia. Trasa zwiastuje bowiem, że może dojść do wielu przetasowań, a wygrać niekoniecznie musi któryś z faworytów. Do tego Polaków – nawet bez „Kwiato” – będzie naprawdę wielu. Na co zwrócić więc uwagę przy okazji jutrzejszego startu Tour de Pologne? Polacy bez Kwiatkowskiego, ale z nadziejami Problemy Michała Kwiatkowskiego ciągną się od tegorocznego […]
29.07.2022
Kolarstwo
25.07.2022

Jonas Vingegaard. Chłopak, który pakował ryby do lodu i… wygrał Tour de France

Rok temu przypadkowo przejął rolę lidera ekipy Jumbo-Visma i dojechał do mety Tour de France na drugim miejscu. W tym sezonie samotnym liderem też został nieplanowanie. I poszło mu jeszcze lepiej – odsadził nawet Tadeja Pogacara i został zwycięzcą całego wyścigu. A przecież jeszcze kilka lat temu treningi łączył z pracą w fabryce zajmującej się przetwórstwem rybnym. I miał problemy z pokazaniem się wśród juniorów. Od pewnego momentu wszystko […]
25.07.2022
Kolarstwo
13.07.2022

Pogacar jednak jest człowiekiem. Wielka wygrana Vingegaarda na Tour de France

A jednak! Choć zaczynali w to wątpić nawet najbardziej renomowani naukowcy i specjaliści od kolarstwa, to w końu okazało się, że Tadej Pogacar potrafi się zmęczyć. Słoweniec niespodziewanie przeżył na dzisiejszym etapie Tour de France kryzys i stracił żółtą koszulkę lidera. Ta wpadła w ręce jego najgroźniejszego rywala – Jonasa Vingegaarda – który zanotował dziś fantastyczne zwycięstwo. Przede wszystkim jednak zyskał nad Tadejem ponad dwie minuty w klasyfikacji generalnej! I to strata, którą […]
13.07.2022
Kolarstwo
01.07.2022

Tour de France 2022. Słoweńska rywalizacja na francuskich drogach

Nie ma wątpliwości, że to Primoz Roglic i Tadej Pogacar powinni walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de France 2022. Ten drugi ma zresztą szansę zwyciężyć w tym wyścigu po raz trzeci z rzędu. Pierwszy z kolei za takim triumfem goni od ładnych kilku lat, ale – choć trzykrotnie wygrywał we Vuelcie – w Paryżu jeszcze nie podnosił w górę trofeum. Czy w tym roku się to zmieni? Kto może opcjonalnie zagrozić dwójce Słoweńców? I gdzie w tym wszystkim […]
01.07.2022
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Patryk
Patryk
1 miesiąc temu

Gaudu nie jest żadnym faworytem, bo na każdej z czasówek straci około 10 lat, może więcej. Poza tym przyjemny artykuł, laik dowie się wszystkiego, co trzeba wiedzieć.

Takjest
Takjest
1 miesiąc temu

Słowenia mi imponuje w sporcie od paru lat, kosz, kolarstwo, siatkówka, sporty zimowe, w piłce nożnej też swoje chwile mieli..

Slawek
Slawek
1 miesiąc temu

Jak można napisać, że na etapie 5 odpadnie na pewno jeden z faworytów…. Jeszcze napiszcie który, to zacznę oglądać od szóstego

Bosak 2020
Bosak 2020
1 miesiąc temu

Ciężko mieć dobre zdanie o tfu dyscyplinie w której pojazd ma część nazywającą się dokładnie jak obrzydliwi lubiący czoko czoko degeneraci. Fe. Won mi z tym na sok z buraka, albo inne natemat.

Essa
Essa
1 miesiąc temu
Reply to  Bosak 2020

Kolejny raz piszesz o męskich odbytach pod artykułami o sporcie. Znajdź sobie w końcu chłopaka i przestań wypisywać wszędzie o swoich fantazjach.
Wszyscy wiemy, że w twoim rowerze nie ma siodełka xD