Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Diamentowa Liga w Polsce! Memoriał Skolimowskiej wśród najważniejszych mityngów

Sebastian Warzecha

Autor:Sebastian Warzecha

06 maja 2022, 14:04 • 6 min czytania 6 komentarzy

To dzień, o którym śniliśmy przez lata. Dotarliśmy na szczyt, jesteśmy w niebie – powiedział Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego. I zgadzają się z nim wszyscy, którzy kiedykolwiek zaangażowani byli w organizację Memoriału Kamili Skolimowskiej, największego polskiego mityngu lekkoatletycznego. Mityngu, który w tym sezonie znajdzie się w cyklu Diamentowej Ligi. A wyżej wejść już się nie da. Polska impreza dotarła na lekkoatletyczny szczyt. 

Diamentowa Liga w Polsce! Memoriał Skolimowskiej wśród najważniejszych mityngów

Od lat na tym poziomie

Po tym, jak w 2018 roku Memoriał przeniósł się z Warszawy do Chorzowa, jego renoma – już wcześniej stosunkowo wysoka – zaczęła gwałtownie rosnąć. Świat lekkiej atletyki podbiły obrazki sprzed czterech lat, gdy na Stadion Śląski przyszło 40 tysięcy osób, dopingujących największe gwiazdy. Gwiazdy, które – co istotne – chętnie na tę imprezę przyjeżdżały. W zeszłym roku, gdy Memoriał Skolimowskiej odbywał się niedługo po igrzyskach w Tokio, łącznie pojawiło się na nim niemal 40 medalistów olimpijskich. To w Chorzowie z fanami pożegnał się też Piotr Małachowski, legenda nie tylko polskiej, ale i światowej lekkiej atletyki.

Teraz to on zresztą będzie dyrektorem mityngu odpowiedzialnym za to, by historyczne dla Polski zawody – bo pierwsze w ramach cyklu Diamentowej Ligi – wypadły okazale. To trudne zadanie, ale z drugiej strony wielu podkreśla, że akurat w Chorzowie od lat robili lekką atletykę na najwyższym poziomie.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

My w elicie jesteśmy już od dawna, powie wam to każdy. Mowa o przyjeżdżających tu zawodnikach, o zapleczu, obiekcie, jakości organizacji. Tylko że mając tę świadomość, pozostawał niedosyt, że tak trudno jest nam otworzyć bramy do elity – mówił Chełstowski. To nie przechwałki. Gdy do Chorzowa przybył Johannes Vetter i osiągnął tam drugi najlepszy wynik w historii rzutu oszczepem, pytał wszystkich dookoła, jakim cudem Memoriał nie jest jeszcze w Diamentowej Lidze.

MEMORIAŁ KAMILI SKOLIMOWSKIEJ 2021 – POŻEGNANIA I WIELKA LEKKOATLETYKA

Tym bardziej, że wyniki, które padały na Stadionie Śląskim regularnie plasowały tę imprezę w światowej czołówce. Zresztą w procesie aplikacji do cyklu (nawet na listę rezerwową) jest wiele warunków do spełnienia, między innymi ten, że – jak informuje TVP Sport – wyniki zawodników przyjeżdżających na mityng, muszę się znaleźć w TOP 14 najlepszych w danym sezonie. Po dokładnych wyliczeniach wyszło, że “Kamila” zajmuje w takiej klasyfikacji 11. miejsce. Jest więc w ścisłej czołówce, choć nie była do tej pory w Diamentowej Lidze, a w cyklu Continental Tour Gold, czyli na zapleczu elity.

Teraz wreszcie się to zmieni.

Sensacyjny diament

Możliwość, że Memoriał Kamili Skolimowskiej stanie się diamentowy, długo utrzymywano w tajemnicy. O tym, że w ogóle jest taka szansa, po polskiej stronie wiedziało ledwie kilka osób. To znaczy – że chorzowska impreza się o to stara, to nie nowość. Jednak nikt nie przypuszczał, że dojdzie do tego w tym roku. Aplikacja “Kamili” nagle stała się jednak dużo bardziej istotna dla World Athletics, bo władze światowej lekkoatletyki w kalendarzu na 2022 rok umieściły dwa mityngi w Chinach.

A tam szaleje nowa fala koronawirusa, wszystko się zamyka i z góry poinformowano, że organizacja imprez sportowych odpada. Mityngi nie dojdą więc do skutku.

W tej sytuacji szybko szukano za nie zastępstwa. I zwrócono się w stronę Chorzowa, ten bowiem już kilkukrotnie znakomicie wywiązywał się z powierzanych mu – również ratunkowo – imprez. Jak choćby ubiegłorocznych World Athletics Relays czy Drużynowych Mistrzostw Europy. Ze wszystkich ofert, które w związku z wycofaniem się Chin z Diamentowej Ligi wpłynęły do światowej federacji, chorzowska była po prostu najlepsza.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Właściwie w kilka tygodni cała sprawa przeszła od “istnieje taka szansa…” do “mamy to!”. Początkiem maja zarząd Diamentowej Ligi zgodził się na to, by polski mityng włączyć do elity, ale to jeszcze nie wystarczało – potem nastąpiło walne zgromadzenie organizatorów mityngów z tego cyklu, gdzie co najmniej dwie trzecie z nich musiały zagłosować “za”. Okazało się, że zrobili to wszyscy.

I wreszcie można było ogłosić to, o czym do tej pory wiedziało ledwie kilka osób – że Diamentowa Liga będzie w Polsce.

– Od dwóch, trzech tygodni chodziliśmy jak na szpilkach. I potwornie korciło mnie, żeby się wygadać, opowiedzieć, nacieszyć tym publicznie, ale wiedziałem, że dopóki nie podpiszemy dokumentów, muszę siedzieć cicho. Teraz wreszcie mogę się ucieszyć. I cieszę! To jest niesamowity dzień, chwila, decyzja. Nie pamiętam, kiedy wcześniej byłem tak wzruszony. Jasne, że łezka się uroniła. Każdy, kto kocha ten sport, rozumie wagę tej decyzji World Athletics. I rozumie, jak wiele kosztowało to ludzi, którzy do tego doprowadzili. Jestem im wdzięczny. Nawet nie jako “pan dyrektor”, tylko jako kibic lekkoatletyki – mówił Piotr Małachowski, dyrektor zawodów, dla TVP Sport.

Nowy termin i szansa dla młota

Włączenie Memoriału Skolimowskiej w cykl Diamentowej Ligi to jednak nie tylko radość, ale i problemy. Przede wszystkim – odbędzie się on o miesiąc szybciej, niż pierwotnie planowano. Planowo byłby to 4 września, teraz przerzucono go na 6 sierpnia. Z drugiej strony może się okazać, że pod względem sportowym taka zmiana pomoże – to bowiem niedługo po mistrzostwach świata w Eugene, najlepsi lekkoatleci nadal powinni być wtedy w szczycie formy. Można więc spodziewać się, że w Chorzowie padną wielkie wyniki.

By jednak tak się stało, organizatorów czeka kupa roboty, o czym – we wspomnianej rozmowie – mówił Małachowski:

– Kogo zakontraktujemy? Największych. Ale poczekajcie chwilę, musimy jeszcze chociażby ustalić ostateczny program. Wszystko co dotychczas się wykasowało. Nawet bannery reklamowe trzeba przygotować od zera, bo teraz będą miały logo z diamentami. Gdy rozmawialiśmy zimą o pierwszych gwiazdach, byliśmy w innej pozycji. Niby każdy już słyszał, że mityngi w Chinach mogą się nie odbyć, ale dopóki nie zostało to przyklepane, mówili: “okej, poczekajmy”, “okej, obiecujące, wrócimy do tego”. No, to wracamy. Bo oficjalnie to mamy. To będą dziesiątki telefonów i ustaleń. Godziny rozmów nad tym, żeby w sierpniu pokazać światu Stadion Śląski na galowo.

Dla Diamentowej Ligi warto się jednak napracować. To bowiem zupełnie inna oprawa medialna, większe nagrody dla zawodników, szansa dla mityngu, ale i całej polskiej lekkiej atletyki. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że ten pierwszy raz musi być wyjątkowy i postarają się, by tak właśnie wyglądał. Swoją drogą dla Polski ważna może okazać się jeszcze jedna rzecz – to bowiem wielka szansa dla rzutu młotem, który od lat jest pomijany w najważniejszym lekkoatletycznym cyklu i ma swój, osobny. Znacznie mniej prestiżowy i z niższymi nagrodami.

Teraz rzut młotem pojawi się w trakcie mityngu z głównego cyklu. Z czego niesamowicie cieszył się choćby Paweł Fajdek, jeden z tych młociarzy, który najgłośniej zwraca uwagę na ich niesprawiedliwe traktowanie. – W końcu w Diamentowej Lidze, w dodatku na moim ulubionym stadionie, zobaczymy rzut młotem. Bo przecież Kamila była młociarką. A ten mityng, pomimo nowych realiów, nie może stracić dawnego charakteru i korzeni – mówił.

A że rzut młotem to nasza najmocniejsza strona w lekkoatletycznym świecie (o czym świadczą choćby cztery medale z igrzysk w Tokio), to mamy jeszcze jeden powód do radości.

Fot. Newspix

Czytaj więcej o lekkoatletyce:

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń

Najnowsze

Inne sporty

Komentarze

6 komentarzy

Loading...