W Madrycie dwa gole po dwóch karnych. Atletico z niedosytem

Maciej Bartkowiak

29 kwietnia 2026, 23:12 • 5 min czytania 6

Reklama
W Madrycie dwa gole po dwóch karnych. Atletico z niedosytem

Atletico Madryt może czuć niedosyt, bo tylko zremisowało 1:1 z Arsenalem, nad którym miało wyraźną przewagę. Bramkę dla gospodarzy z rzutu karnego zdobył Julian Alvarez, dla którego było to dziesiąte trafienie w tej edycji Ligi Mistrzów. Z jedenastu metrów piłkę do siatki wpakował też Viktor Gyokeres. Mało brakowało, a na Metropolitano oglądalibyśmy hat-trick z rzutów karnych, jednak sędzia anulował jedenastkę, której sprawcą znów był David Hancko.

Reklama

Wszystko zgodnie z przewidywaniami

Poprzeczka poprzedniego wieczora na Parc des Princes została zawieszona tak wysoko, że chyba tylko Armand Duplantis mógł ją przeskoczyć. Trudno było spodziewać się spektaklu także na Metropolitano, ale na początku nie było aż tak źle, jak pewnie część zakładała. W pierwszym kwadransie wydarzyło się więcej niż w całym rewanżowym ćwierćfinale Arsenal – Sporting, który śmiało może kandydować do miana jednego z najgorszych meczów fazy pucharowej w historii Ligi Mistrzów. Choć Atleti dominowało, to dwie kontry gości stworzyły większe zagrożenie.

Szczególnie niebezpieczny był szybki atak z 15. minuty, który wziął się z rzutu rożnego, poprzedzonego ładnym strzałem Juliana Alvareza sprzed pola karnego. Brawa należą się Viktorowi Gyokeresowi, który jakieś pół boiska przebiegł sprintem, a w jego finałowej fazie urwał się Marcosowi Llorente. Do piłki po jego dograniu dopadł Martin Odegaard, ale niepotrzebnie uderzył dopiero w drugie tempo i skończyło się tylko na bloku Cardoso. Pierwszy kwadrans napawał optymizmem, że nudy nie będzie, ale po tej sytuacji Norwega mieliśmy dłuuugi przestrój.

Reklama

Pierwszy celny strzał dał prowadzenie

Dopiero w 30. minucie, kiedy Noni Madueke z dystansu uderzył tuż obok słupka, można było skierować wzrok na ekran. I znów – kilkanaście minut czekania na kolejną ciekawą sytuację. Tuż przed przerwą Atleti chciało na własnej połowie poklepać na jeden kontakt, ale Alvarez nie miał już komu odegrać i skończyło się stratą. Piłkę przechwycił Martin Zubimendi i po klepce z Odegaardem na przedpolu dograł do ustawionego w szesnastce Gyokeresa, którego popchnął David Hancko. Danny Makkelie faul Słowaka widział jak na dłoni i od razu wskazał na wapno.

Sam poszkodowany podszedł do jedenastki i choć Jan Oblak wyczuł kierunek strzału, nie dał rady zatrzymać posłanej przez Szweda bomby. Wykorzystany przez Gyokeresa rzut karny był jedynym celnym strzałem Arsenalu w pierwszej połowie. Ale żeby nie było, Atleti też w pierwszych 45 minutach tylko raz uderzyło w światło bramki. Jak podawała Opta, jeden celny strzał i 0,32 xG z otwartej gry było najgorszym wynikiem Atleti po pierwszej połowie w tej edycji Ligi Mistrzów. A dzień wcześniej o tej porze byliśmy już świadkami pięciu goli…

Reklama

Karny w drugą stronę

Kiedy tuż przed startem drugiej połowy widzieliśmy stojącego przy linii bocznej Robina Le Normanda, wydawało się, że Hancko zapłacił za swoje przewinienie zmianą. Niespodziewanie jednak to syn Cholo Simeone, Giuliano, zakończył występ. Atletico poinformowało, że zmiana spowodowana była „dolegliwościami fizycznymi” Argentyńczyka. Tragiczny w skutkach mógł być też faul autora gola na 1:0, bo po pchnięciu Cardoso przez Gyokeresa Alvarez uderzył z rzutu wolnego w boczną siatkę. Część kibiców myślała nawet, że piłka wpadła do bramki.

Ale co się odwlecze to nie uciecze, bo już kilka minut później Alvarez pokonał Rayę, choć z rzutu karnego. Jedenastkę Rojiblancos dostali za dość przypadkową rękę Bena White’a. Piłka po strzale Llorente najpierw odbiła się od nogi Anglika i dopiero wtedy trafiła go w rękę. Dodajmy, że Hiszpan jedenastkę wywalczył po rzucie rożnym, którą wziął się z podwójnej interwencji Rayi. Najpierw odbił przed siebie piłkę po strzale Ademoli Lookmana, ale Zubimendi nie dał rady zażegnać zagrożenia, więc do dobitki dopadł Antoine Griezmann.

Reklama

Hancko się upiekło

Arsenal z przerwaniem ataku gospodarzy nie potrafił poradzić sobie też w 63. minucie, gdy Griezmann trafił w poprzeczkę. Piłka ponownie wylądowała pod nogami Francuza, ale tym razem wolejem uderzył ją obok bramki. Po wyrównującym golu Atletico zdecydowanie siadło na przyjezdnych z Londynu, na co Arteta zareagował potrójną zmianą w ofensywie. Baskijski szkoleniowiec wymienił napastnika i oba skrzydła. Pierwszy raz od marca występ w Lidze Mistrzów zaliczyli Gabriel Jesus oraz wracający po kolejnej w tym sezonie kontuzji Bukayo Saka.

Nawet świeże siły z przodu na nic się nie zdały, bo dalej to Atleti było bliżej objęcia prowadzenia. Pluć sobie w brodę może Lookman, bo położył White’a i stanął oko w oko z Rayą, ale takie strzały Hiszpan łapie z zamkniętymi oczami. Już się wydawało, że te wszystkie pudła się zemszczą, ale Makkelie po obejrzeniu na monitorze VAR powtórek anulował swoją pierwotną decyzję o karnym dla Arsenalu. Znów sprawcą zamieszania był Hancko, lecz arbiter uznał, że Słowak nie nadepnął Eberechiego Eze. Żółtko za protesty na jego koncie się jednak utrzymało.

Reklama

Utrzymał się też na tablicy wynik 1:1. Rewanż w północnym Londynie rozegrany zostanie we wtorek 5 maja o 21:00 czasu polskiego. Trzy dni wcześniej Arsenal podejmie walczące o europejskie puchary Fulham, a Atleti o podobnej porze zagra na Mestalla z bijącą się o utrzymanie w La Liga Valencią. Rojiblancos mecz ten mogą sobie odpuścić, bo w kolejnej edycji Ligi Mistrzów i tak zagrają, natomiast Arteta nie może pozwolić sobie na taki komfort. Jeżeli Arsenal wygra derbowe starcie, zwiększy swoją przewagę nad drugim Man City do sześciu punktów.

Atletico Madryt – Arsenal 1:1 (0:1)

  • 0:1 – Viktor Gyokeres ’44 (rzut karny)
  • 1:1 – Julian Alvarez ’56 (rzut karny)

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

6 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama