Kiedy był małym dzieckiem, chodził z babcią łowić ryby i oglądał „Gang Olsena”. Nie bawił się klockami LEGO, bo prawie cały wolny czas poświęcał na futbol. Szybko wyjechał z Danii do Włoch, gdzie trafił do wówczas jednego z najlepszych uniwersytetów futbolu w Europie – Interu Mediolan. Widział wiele, poznał masę ciekawych piłkarzy. Później grał we Francji czy Szwajcarii, wylądował też ponownie w Danii, gdzie kumplował się z Kamilem Grabarą. Wyznaje zasadę, że warto być otwartym na świat i podróżować, bo to lepsza edukacja niż nauka z podręczników w szkole. Dzisiaj na swojej drodze zalicza kolejny kraj, czyli Polskę, a jednym z jego marzeń jest jeszcze gra w lidze hiszpańskiej. Patrick Olsen, pomocnik Śląska Wrocław, opowiedział nam o sobie i doświadczeniach, jakie zdobył do tej pory. Zapraszamy do lektury.

Olsen: Gdybym mógł coś zmienić, nie odmówiłbym Interowi
Klocki LEGO – hot or not?

Hot! Ale nie bawiłem się nimi w dzieciństwie, bo moją jedyną pasją była piłka.

Zawsze chciałeś być piłkarzem?

Powiem ci szczerze, że nie myślałem o tym. Po prostu bawiłem się piłką, grałem na podwórku. Rodzice mówili mi, że odkąd zacząłem chodzić, ciągnęło mnie do piłki. Jak miałem 5-6 lat, oglądałem 5-10 minut jakiegoś meczu, skupiałem się na sztuczkach, fajnych zagraniach, dryblingu, a potem wychodziłem z domu, bo chciałem się tego nauczyć.

Kogo w takim razie lubiłeś podpatrywać?

Do pewnego momentu moim ulubionym piłkarzem był Luis Figo. Kiedy byłem trochę starszy, zacząłem przypatrywać się Andrei Pirlo.

Rodzice wspierali cię w twojej drodze?

Zawsze. Jak grałem na boisku jako mały dzieciak, po jednej stronie murawy była moja mama, a po drugiej tata. Czułem się bezpiecznie, czułem to wsparcie.

Niektórzy piłkarze mieli taki warunek od rodziców, że muszą przykładać się do nauki…

Moje oceny nie były dobre! Nie lubiłem się uczyć, choć nie miałem żadnych problemów. Powiedziałbym, że byłem przeciętnym uczniem. Są ludzie, którzy oprócz piłki stawiają mocno na edukację, ale ja w czasie wolnym poza boiskiem lubiłem się po prostu relaksować czy przeczytać książkę. Ale taką, która mnie interesowała.

Nie lektura szkolna.

Dokładnie. Podobają mi się biografie, w których pokazane jest, jaką drogę przeszły różne postacie.

Fajnie mieć swoją, warto postawić na swoim, a nie iść wyznaczoną przez kogoś ścieżką.

Zgadzam się. Zresztą jako piłkarze mamy możliwość być na jednym z najlepszych „uniwersytetów”. Możemy podróżować po całej Europie czy świecie, wiele rzeczy widzieć i przeżyć na własnej skórze. Poznajemy różnych ludzi, różne kultury. Dlatego warto iść swoją drogą, bo wielu rzeczy poznawanych w szkole nie wykorzystamy. Szkoła nie nauczy nas życia. Uważam, że bardziej rozwijamy się jako ludzie, jeśli nie bazujemy na informacjach z książki, a wychodzimy do świata i jesteśmy na niego otwarci.

Jesteś tego dobrym przykładem. Wyjechałeś z Danii do Włoch w wieku 18 lat i masz już na koncie więcej niż kilka krajów. Bałeś się tego wyjazdu?

Nie. Wychodziłem z założenia, że nawet jeśli przyszłość totalnie nie potoczyłaby się po mojej myśli, zawsze można wrócić do domu. Nie żałuję tego, bo miałem dobry czas we Włoszech. Trenowałem z pierwszym zespołem Interu, chcieli nawet podpisać ze mną nowy kontrakt. Dzisiaj jestem mądrzejszy o wiele doświadczeń, których nie miałbym, gdyby nie wyjazd.

Włochy, Norwegia, Francja, Szwajcaria, Dania, teraz Polska – trochę tego jest. Lubisz uczyć się nowych języków?

Na pewno we Włoszech miałem łatwiej, niż mogło się wydawać. Przez trzy miesiące mieszkałem w akademii z innymi młodymi zawodnikami, którzy mówili tylko po włosku. Musiałem szybko się uczyć, żeby złapać z nimi jakąś nić porozumienia. Nie miałem żadnego buforu. Nawet nie chodziłem na lekcje włoskiego, tylko podłapywałem słowa „na ulicy”. Tak było mi lepiej. Siedzenie przy ławce przed tablicą pod okiem nauczyciela nie nauczy cię obcego języka tak dobrze, jak konkretne i prawdziwe okoliczności.

Próbowałem też uczyć się języka francuskiego, ale okazał się bardzo trudny. Jeśli chodzi o polski, umiem już trochę słów, choć tu też mam trudności. Przydaje się często znajomość „prawa” i „lewa”.

Trudno ci było bez rodziny we Włoszech?

Nieważne, jak silny ma się charakter, bo w naszym życiu i tak pojawiają się momenty, które trudno unieść. Mogę tak powiedzieć o sobie. Nie było łatwo. Miałem 18 lat i żyłem w zupełnie obcym środowisku z nowymi obowiązkami. Nie potrafiłem ugotować jajka czy właściwie wstawić prania! Z drugiej strony, jeśli dobrze ci idzie na boisku, łatwiej jest potem poza nim. To wzajemna relacja. Mamy swoje gorsze okresy w życiu prywatnym tak jak ludzie, którzy mają inną pracę. To normalne.

Nie lubię tego w kibicach, że często bagatelizują sprawy pozaboiskowe. Nieważne, kim jesteś. Każdy ma swoje problemy, które mogą sprawić, że nie masz czystej głowy i tym samym nie potrafisz dać 100% siebie w pracy.

Niestety dzisiaj, w świecie, w którym dominuje Internet, ludzie piszą różne rzeczy bezrefleksyjnie. Dlatego jako piłkarze powinniśmy mieć świadomość, że to tylko czyjeś opinie. Warto być odpornym i świadomym.

Ciebie to rusza?

Nie, nie sądzę. Mam 28 lat i oswoiłem się z tym mechanizmem działania świata. Zdarza mi się sprawdzać, co ludzie o mnie piszą, ale nie przejmuję się, kiedy zobaczę komentarz typu „Olsen to beznadziejny piłkarz”. Wiem, co potrafię i kim jestem. Dzisiaj tak mówię, ale w wieku nastoletnim, kiedy zagrasz zły mecz, to może wyglądać trochę inaczej.

Co zaskoczyło cię we Włoszech?

Przede wszystkim fakt, co znaczy piłka nożna dla zwykłych ludzi. Ona jest cholernie ważną częścią życia. Nieważne, czy mowa o nastolatku czy starszym panu – futbol dla nich to rzecz święta. W Danii to wygląda tak, że myślisz sobie „okej, fajnie jest pójść w niedzielę na stadion z dzieckiem czy znajomymi, zróbmy to”. Może dla 10% duńskiej społeczności piłka ma wyjątkowe znaczenie. Dla reszty to po prostu zwykły sport.

Mimo to duńscy kibice pokazali na zeszłorocznym Euro, że potrafią zrobić świetną atmosferę.

To prawda, robili świetną robotę na Parken. Ale to też dlatego, że nasza reprezentacja była mocna i radziła sobie bardzo dobrze. Normalnie w duńskiej lidze fajną atmosferę kibicowską mógłbyś zobaczyć na stadionie Broendby, Kopenhagi czy OB, kiedy mają dobry okres. Reszta klubów to nie ten poziom.

Gdzie czułeś się najlepiej poza Danią?

Myślę, że w Mediolanie. Na początku byłem sam i poznawałem miasto z kolegami z zespołu. Wymieniłbym też okres spędzony we Francji, wtedy byłem tam z moją dziewczyną. Mieliśmy blisko do Paryża, poznałem też dobrze Lille, które jest fantastycznym miastem. No i Szwajcaria, gdzie mają niesamowitą przyrodę.

Chyba masz duszę podróżnika.

Zgodziłbym się. Lubię zwiedzać, poznawać nowe miejsca.

Nie każdy ceni taki sposób prowadzenia kariery, wedle której piłkarz nie jest przywiązany na dłużej do jednego miejsca i często zmienia kluby.

Słyszałem o tym, ale takie zmiany nie zawsze zależą od nas. Nie chodzi tutaj tylko o dobre zachowanie względem klubu. Czasami coś złego dzieje się w klubie albo zwyczajnie tracisz miejsce w składzie na dłuższy czas i spadasz na margines. Chcesz ciągle grać w piłkę, więc szukasz rozwiązania. A ja nie boję się zmian.

Miałeś okazję poznać jednego polskiego piłkarza w Aarhus. To Kamil Grabara.

To świetny gość, bardzo wesoły. Był jedną z osób, z którą rozmawiałem najwięcej. Przed przyjazdem do Polski spytałem go o klub, ligę i tak dalej. Pomógł mi. Jest dobrym człowiekiem, chce jak najlepiej dla swoich najbliższych. A przy tym ma swoje „momenty”. Nie boi się dzielić myślami, które komuś mogą wydawać się kontrowersyjne, choć są prawdziwe.

On to lubi, nie gryzie się w język. W Polsce znany jest z mocnych komentarzy w różnych tematach.

Lubię zawodników, którzy nie boją się wyjścia przed szereg. W młodszym wieku byłem trochę kontrowersyjny, a w Danii – szczególnie w Danii – to nie jest tak mile widziane. Ludzie za tym nie przepadają. Nie możesz być w czymś „za bardzo”, w jakimś zachowaniu czy wygłoszonej opinii. Ale ja się z tym nie utożsamiam. To nie jest dla mnie problem.

W takim razie Duńczycy nie mogli polubić się z Nickim Bille Nielsenem, który kilka lat temu grał w Polsce.

Ach, Nicki… Jest różnica między wychodzeniem przed szereg a byciem głupim. Można być kontrowersyjnym, ale przy tym myśleć, co się robi, powie lub napisze. Głupota, która prowadzi do złych konsekwencji, to co innego.

Unikałeś takiej głupoty? Zawsze myślałeś o czymś, zanim to zrobisz?

Oczywiście. Miałem okresy, kiedy ściągałem na siebie uwagę, ale nie robiłem głupstw. A niestety po świecie chodzi wielu głupich ludzi, których ja nie lubię. Z takim bym się nie dogadał.

Wśród piłkarzy też są tacy ludzie. Robią coś głupiego i zapominają, że żyjemy w niełatwym dla postaci rozpoznawalnych świecie mediów społecznościowych. Z drugiej strony w Polsce jest za mało luzu w dyskusji o tym, co piłkarz może robić w wolnym czasie, a co nie. W zachodnich ligach nie mają takiego bzika na tym punkcie.

Jeśli potrafisz się wyluzować w taki sposób, że nie wpływa to negatywnie na twoją formę na boisku, powinieneś to robić. To cenna rzecz. Generalnie dobrze jest umieć nie przejmować się rzeczami, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia. Oczywiście trzeba być też czujnym, pomyśleć dwa razy, zanim pójdzie się na imprezę np. w czasach koronawirusa. Niestety, kiedy jesteś piłkarzem, który zarabia trochę więcej, coś może strzelić ci do głowy. Myślisz, że jesteś nietykalny.

Ty miałeś taki moment, kiedy latałeś w chmurach?

Nie sądzę, choć miałem taki epizod, kiedy z Interu poszedłem na wypożyczenie do norweskiego klubu. Miałem wtedy 19 lat. Pojawiały się takie myśli „okej, przyszedłem z Interu, więc mogę robić, co chcę, bo jestem lepszy”. Wtedy mogłem mieć takie podejście. Ale to zmieniło się dość szybko, bo nie grałem. Dostałem policzek w twarz i nauczyłem się, że zawsze i wszędzie trzeba się mocno starać. Dzięki temu też jestem w miejscu, w którym jestem. Na każdy cios chciałem odpowiadać pozytywnie. Taka droga jest dobra, przede wszystkim zdrowa dla głowy. To tyczy się każdej pracy.

Najlepszy piłkarz, z jakim grałeś? Masz duży wybór.

Fakt, trochę ich jest. Najpierw wymieniłbym Martina Odegaarda, z którym grałem, kiedy miał 15 lat. Niesamowite wrażenie robił też Coutinho w Interze, a wśród starszych zawodników na pewno Esteban Cambiasso. Od niego i reszty bardziej doświadczonych piłkarzy podchwytywałem ciekawe rzeczy. To była najlepsza możliwa szkoła.

Pomagali młodym?

Tak, choć to zabawne, jak różnie to wygląda w innych miejscach. W Danii nie mamy czegoś takiego. Starsi piłkarze tak ci nie pomagają, a co najwyżej brutalnie sprowadzają na ziemię. Wchodzą ostro na treningach, krzyczą. W innych krajach tego nie doświadczyłem w aż tak dużym stopniu. Oczywiście twarde traktowanie jest, ale zawsze ktoś do ciebie zagada, zrobi coś ekstra bezinteresownie. Te większe gwiazdy chcą ci pomóc, choć zdarzyło się, że zdenerwowałem Dejana Stankovicia. Miałem swój drugi trening w Interze, na którym bardzo go pressowałem. W końcu raz przyjął piłkę i wykopał ją w cholerę. Albo wkurzyłem Antonio Cassano, bo kilka razy nie podałem mu piłki na treningu i zaczął mnie wyzywać po włosku. „Patrick, jesteś nienormalny!”. Ale oni już tak mają.

Dlaczego nie udało ci się w Interze? Zagrałeś tylko jeden mecz w seniorskim zespole.

Pewnego roku byliśmy na obozie w USA: graliśmy z Chelsea, Juventusem, Valencią i Realem. Wypadłem dobrze i otrzymałem propozycję nowego, długiego kontraktu. Miałem wtedy beznadziejnego agenta, który doradził mi, żebym się na to nie zgodził. Twierdził, że dostanę zdecydowanie więcej pieniędzy, jeśli zagram jakiś mecz w Serie A gdzieś indziej. Wtedy, jako 19-latek, słuchałem ludzi, którzy wydawali się mieć lepsze pojęcie ode mnie. Przystałem na to, nie podpisałem. W większych klubach jest tak, że w takiej sytuacji wypadasz z obiegu, nie trenujesz jako młody zawodnik z pierwszym zespołem. Nikt już na ciebie nie stawia, bo przestajesz być inwestycją. Inter mógł wtedy pomyśleć „kim ty do cholery jesteś?”. Cóż, lepiej było podpisać umowę i pójść na wypożyczenie np. do Serie B. Zapewne tak by to się skończyło, a potem – nie wiadomo. Moja kariera mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

Rozumiem, że tego żałujesz.

Żałuję. Gdybym mógł coś zmienić w swojej przygodzie z piłką, podpisałbym ten kontrakt z Interem.

Jaka jest różnica między norweskim a duńskim futbolem? Po okresie we Włoszech miałeś epizody w Norwegii.

Szczerze mówiąc, ligi są do siebie podobne. Prawie nie czułem różnicy. To tylko kwestia, który klub cię chce i tyle. Czasami nawet duńskim piłkarzom, którzy mają problem z graniem w Danii, łatwiej jest odnaleźć się w Norwegii, np. w Bodo/Glimt, żeby potem wyjechać choćby do Premier League. Takim przykładem jest Philip Zinckernagel, który teraz został wypożyczony z Watfordu do Nottingham Forest.

Wyjazd z rodzimej ligi to standardowy krok w karierze dla duńskich piłkarzy?

Zdecydowanie. Liga duńska nie jest taka dobra, co pokazuje reprezentacja złożona prawie w 100% z piłkarzy grających w ligach top5 czy top10. Kiedy mamy opcję wyjazdu, korzystamy z niej. Wiele przypadków pokazuje, że warto. Po całej Europie są rozsiani młodsi albo bardziej doświadczeni Duńczycy.

Wychowani w Danii.

Tak, choć wielu z nich opuszcza kraj bardzo szybko, jeszcze w wieku nastoletnim. Kasper Schmeichel, Joakim Maehle, Simon Kjaer, Christian Eriksen czy Kasper Dolberg to tylko część przykładów. Każdy ma inną drogę, ale efekt jest podobny, to znaczy: stajesz się na tyle dobry, żeby grać w reprezentacji. Pozostanie w Danii sprawia, że wejście na poziom kadry staje się bardzo utrudnione.

Jaka była twoja reakcja na to, co stało się z Eriksenem?

Oglądałem ten mecz z rodziną… To była straszne. Wszyscy w Danii wiemy, kim jest Eriksen. Takie obrazki rodzą myśli, że coś podobnego może przydarzyć się każdemu z nas w gorszej sytuacji, np. podczas biegu po lesie czy w domu. On miał to szczęście, że od razu otrzymał pomoc.

Zdarzało ci się myśleć, że tobie mogłoby stać się coś złego?

Nie, bo uważam, że to niebezpieczne.

Szczególnie po kontuzji.

Dokładnie. Jeśli chcesz tak myśleć, to równie dobrze możesz obawiać się każdego przejścia przez ulicę.

„Gang Olsena” – najlepsza produkcja filmowa?

Jest świetna! Śmieszna, bo gang zawsze ma niestworzone pomysły, żeby zdobyć pieniądze, ale w każdym epizodzie jest łapany przez policję. Sam jestem Olsen, oglądałem ten serial w dzieciństwie, więc to dodatkowy smaczek. Śląsk Wrocław zrobił mi fajną prezentację w nawiązaniu do gangu i mojego nazwiska.

Co lubisz robić w wolnym czasie? Napadanie na banki się nie liczy.

Łowienie ryb już tak? Kiedy miałem 6 lat, z babcią poszedłem pierwszy raz na ryby. Świetne doświadczenie. Kiedy jestem w Danii, lubię to robić. We Wrocławiu raczej wszystko kręci się teraz wokół mojej córki, więc w wolnym czasie często chodzimy na spacery.

Największa ryba, jaką złowiłeś.

Miała jakieś 5-7 kilo, złowiłem ją na morzu. Nie wiem, jak nazywa się po angielsku, ale mogę ci pokazać [Patrick wyciąga telefon i pokazuje zdjęcie dużego wodnego monstrum]. One mogą być naprawdę ogromne, ja akurat złowiłem taką średniej wielkości. To relaksujące zajęcie. Uwielbiam tak wyjść sobie na łono natury, zapakować się na łódkę, zarzucić wędkę i poczekać, co się wydarzy. Nie biorę wtedy telefonu, cieszę się tym momentem. Wielu ludzi uważa, że to nudne, ale tutaj trzeba po prostu cierpliwości. Aha, no i gram też w gry komputerowe, np. w Counter Strike’a.

Jakie są twoje marzenia?

Trudno powiedzieć. Zawsze staram się korzystać z nadarzających się okazji. Taką mogłaby być gra w lidze hiszpańskiej. Poza tym byłoby banałem, gdybym powiedział, że zależy mi na dobru rodziny. To też niezwykle ważne, proste, ale raczej każdy powinien to powiedzieć. Jestem szczęśliwym człowiekiem, który gra w piłkę, ma fajną pracę, jest pozytywny. Chciałbym cieszyć się tym jak najdłużej.

Czyli nie potrzebujesz wiele, żeby być szczęśliwym.

Myślenie się trochę zmienia, kiedy masz już dziecko, w moim przypadku córkę. Wcześniej myślałem sobie „muszę mieć to, to i to”. Teraz wracam do domu i za każdym razem widzę jej uśmiech. Ma pięć miesięcy, jest oczkiem w głowie. To wynagradza mi wszystko. Nieważne, czy mam zły trening, mecz, dzień. Uważam, że dla piłkarza to dobra droga również pod tym względem, że uczy dodatkowej odpowiedzialności. Rozszerza ją poza boiskiem.

To dobra klamra do tego, o czym powiedziałeś na początku. Jeśli masz spokój i szczęście w życiu prywatnym, łatwiej powinno być na boisku. Warto mieć poukładane życie jak klocki LEGO.

Dokładnie, dlatego warto w życiu nie szukać problemów, a stabilności. Ważne jest również to, żeby po wejściu na boisko oddzielać resztę świata od meczu, który rozgrywasz tu i teraz. Nie każdy to potrafi. To duża umiejętność. Tak samo powiedziałbym o niemyśleniu zbyt dużo o przyszłości. Po co nam to, skoro na wiele rzeczy nie mamy wpływu? Lepiej pracować nad tym co jest dzisiaj, żeby ta dobra przyszłość rzeczywiście mogła się urzeczywistnić. Ona sama przyjdzie, jeśli pracujesz na nią dzień po dniu.

Tak samo nie ma większego sensu roztrząsanie wydarzeń z przeszłości.

Możemy z niej wyciągnąć tylko wnioski, cenną wiedzę. Okopywanie się w przeszłości to bardzo prosty krok do utrudnienia sobie życia. Trzeba patrzeć naprzód. Patrzeć pozytywnie.

ROZMAWIAŁ KAMIL WARZOCHA

 

WIĘCEJ O ŚLĄSKU WROCŁAW:

Fot. Newspix

Suche Info
30.06.2022

Maldini zaakceptował nową umowę i zostaje w Milanie

Paolo Maldini zaakceptował warunki nowej umowy i pozostanie dyrektorem technicznym AC Milan. Zgodnie z informacjami Fabrizio Romano, włoskiego specjalisty od transferów, legendarny obrońca dzisiaj doszedł do porozumienia z szefostwem Rossonerich. Negocjacje trwały długo, umowa Maldiniego traciła ważność dzisiaj, ostatnie poprawki do nowej wersji były nanoszone jeszcze wczoraj wieczorem, ale osiągnięto kompromis. Paolo Maldini has accepted AC Milan proposal, he will stay as club director after winning […]
30.06.2022
Inne sporty
30.06.2022

Polscy koszykarze wyrwali zwycięstwo z Izraelem. Wciąż są w grze o MŚ

Przewaga własnego parkietu, brak największej gwiazdy w zespole rywali, a także powrót do gry Mateusza Ponitki. Reprezentacja Polski w koszykówce miała przed dzisiejszym meczem z Izraelem parę powodów do optymizmu. Łatwo na parkiecie jednak nie było – bo Biało-Czerwoni uporali się z rywalami dopiero w dogrywce (90:85). Najważniejsze jest jednak to, że zachowali szansę na awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Tak jak bramki Lewego w Bayernie nie były nigdy jednoznaczne z tym, że w polskim futbolu […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Media: Płacheta jednak zostanie w Anglii

Zgodnie z informacjami Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki Przemysław Płacheta jednak zostanie w Anglii i zostanie wypożyczony z Norwich City do Birmingham City. Jednak, ponieważ jeszcze w ubiegłym tygodniu bardzo prawdopodobne wydawało się, że reprezentant Polski przeniesie się do Grecji do AEK Ateny, ale ta opcja już jest nieaktualna. W tym momencie najbardziej realny jest transfer czasowy do 20. ekipy zeszłego sezonu Championship. Płacheta od dwóch sezonów występował w Norwich. Tyle […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Polonia Warszawa zbroi się przed walką o I ligę

Polonia Warszawa niecałe dwa tygodnie po awansie do II ligi przeprowadziła już cztery transfery. W czwartek nowym piłkarzem ekipy ze stolicy został Mateusz Michalski, ostatnio Widzew Łódź. Michalski występował w Polonii w latach 2010-13, w tym sześciokrotnie zagrał w Ekstraklasie w trakcie ostatniego roku Czarnych Koszul na tym poziomie. Później bronił barw Bytovii, Pogoni Grodzisk Mazowiecki, Radomiaka i Widzewa. Po dziewięciu latach pomocnik wraca na Konwiktorską i podpisał umowę, która będzie […]
30.06.2022
Suche Info
30.06.2022

Oficjalnie: Zarandia zostaje w Koronie

Luka Zarandia znów wystąpi w Ekstraklasie. Władze Korony Kielce przedłużyły kontrakt z gruzińskim pomocnikiem do czerwca 2023. Zarandia w Ekstraklasie grał w latach 2017-19 w barwach Arki Gdynia, w 50 ligowych meczach strzelił sześć goli i zanotował dziewięć asyst. Ponadto z ekipą z Trójmiasta zdobył Puchar Polski oraz Superpuchar, po czym wyjechał do Belgii – do Zulte Waregem. W sumie w drużynie z Flandrii wystąpił 20-krotnie, w międzyczasie zaliczył wypożyczenie do Tobołu Kustanaj (dwa […]
30.06.2022
Tenis
30.06.2022

Wczoraj trzy porażki, dziś dwa zwycięstwa. Świątek i Fręch w III rundzie Wimbledonu

We wczorajszych meczach na Wimbledonie odpadły wszystkie trzy reprezentujące nas tego dnia zawodniczki – Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Magda Linette. Każda z nich miała jednak dobrą rywalkę, a przegrane wstydu im nie przyniosły. Dziś za to liczyliśmy, że dalej awansują i Iga Świątek, i Magda Fręch. Wyszło, że dokładnie tak się stało. A to oznacza, że w III rundzie Wimbledonu będziemy mieli dwójkę przedstawicielek. Debiutantka daje radę Normalnie w takim przypadku w pierwszej kolejności […]
30.06.2022
Inne sporty
30.06.2022

Polscy koszykarze wyrwali zwycięstwo z Izraelem. Wciąż są w grze o MŚ

Przewaga własnego parkietu, brak największej gwiazdy w zespole rywali, a także powrót do gry Mateusza Ponitki. Reprezentacja Polski w koszykówce miała przed dzisiejszym meczem z Izraelem parę powodów do optymizmu. Łatwo na parkiecie jednak nie było – bo Biało-Czerwoni uporali się z rywalami dopiero w dogrywce (90:85). Najważniejsze jest jednak to, że zachowali szansę na awans do przyszłorocznych mistrzostw świata. Tak jak bramki Lewego w Bayernie nie były nigdy jednoznaczne z tym, że w polskim futbolu […]
30.06.2022
Tenis
30.06.2022

Wczoraj trzy porażki, dziś dwa zwycięstwa. Świątek i Fręch w III rundzie Wimbledonu

We wczorajszych meczach na Wimbledonie odpadły wszystkie trzy reprezentujące nas tego dnia zawodniczki – Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa i Magda Linette. Każda z nich miała jednak dobrą rywalkę, a przegrane wstydu im nie przyniosły. Dziś za to liczyliśmy, że dalej awansują i Iga Świątek, i Magda Fręch. Wyszło, że dokładnie tak się stało. A to oznacza, że w III rundzie Wimbledonu będziemy mieli dwójkę przedstawicielek. Debiutantka daje radę Normalnie w takim przypadku w pierwszej kolejności […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Gagnidze odchodzi, a Dziekoński blisko. Raków analizował sytuację Musiałowskiego

W nowym sezonie w Rakowie nie będzie występował Luka Gagnidze. Gruzin wraca do Dynama Moskwa, z którego był czasowo wypożyczony. Częstochowski klub negocjuje z Jagiellonią kwotę wykupu Xaviera Dziekońskiego. Wicemistrzowie Polski orientowali się również, jak wygląda sytuacja Mateusza Musiałowskiego w Liverpoolu. Przedstawiciele Rakowa w ostatnich dniach rozmawiali z Gagnidze na temat przedłużenia jego pobytu pod Jasną Górą. 19-latek zostałby w Rakowie w sytuacji, w której jego macierzysty klub zgodziłby się na wpisanie […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Here we go! Fabrizio Romano pokazuje, jak opanować rynek transferowy

Dziennikarze sportowi często ściągają się, który z nich poda informację o danym transferze jako pierwszy. Gdy już im się to uda, takie osiągnięcie stanowi powód do dumy, coś, czym mogą się szczycić w branży. Fabrizio Romano od dawna nie bierze udziału w tego typu wyścigach. O wielu transferach informuje jako pierwszy, a nawet gdy jednak jest drugi lub trzeci, to właśnie jego doniesienia stanowią dla kibiców ostateczne potwierdzenie krążących plotek. […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Ciekawy transfer z ligi ukraińskiej? Napastnik ma trafić do Turcji

Ligę ukraińską z powodu wojny opuszcza wielu zagranicznych piłkarzy. Jak udało nam się ustalić, wkrótce może dojść do ciekawego ruchu z udziałem kolumbijskiego napastnika. Zawodnik ma trafić do tureckiej ekstraklasy. 27-letni Brayan Riascos to piłkarz Metalista Charków. Drugoligowiec z Ukrainy ściągnął napastnika, żeby powalczyć o awans do najwyższej ligi i odbudować klub po upadku. Kolumbijczyk miał za sobą grę w brazylijskiej Serie B oraz ponad setkę występów na dwóch najwyższych poziomach rozgrywkowych […]
30.06.2022
Weszło
30.06.2022

Xavi Simons – głodne gry złote dziecko La Masii wraca do ojczyzny

Xavi Simons to nazwisko, które od lat grzeje kibiców śledzących losy młodych piłkarzy na całym świecie. Złote dziecko barcelońskiej La Masii, które nieoczekiwanie zamieniło stolicę Katalonii na Paryż jeszcze przed debiutem w seniorskiej piłce. Teraz piłkarz kolejny raz zaskakuje, odrzucając ofertę przedłużenia kontraktu z PSG i wracając do ojczyzny. Dlaczego Holender zdecydował się na Eindhoven? O Simonsie głośno zrobiło się już kilka lat temu. W 2017 roku, na punkcie […]
30.06.2022
Liczba komentarzy: 14
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Patryk
Patryk
2 miesięcy temu

Przyjemna rozmowa, dużo ciekawych wątków. Pełna zgoda że mało co tak wyedukuje jak podróże, im więcej i szybciej rozpoczęte, tym lepiej.
Szokującym jest natomiast przeczytanie, po raz ktorys już, że młody piłkarz w sumie nic nie umie zrobić samodzielnie.

Criticball
Criticball(@criticball)
2 miesięcy temu
Reply to  Patryk

Umie, umie, tylko, jak każdego z nas, musi go życie kopnąć w dupę to się obudzi.

StarLord1224
StarLord1224
2 miesięcy temu

Kto jest dla was zawodnikiem o największych umiejętnościach obecnie w ekstraklasie?
Jak dla mnie Ivi Lopez.

Tak podejrzewam
Tak podejrzewam
2 miesięcy temu
Reply to  StarLord1224

Ivi Lopez i Lokilo

Gmoch
Gmoch
2 miesięcy temu
Reply to  StarLord1224

Na treningach Rafał Wolski.

Janusz
Janusz
2 miesięcy temu

Spierdalajcie z waszymi „anonimowymi badaniami statystycznymi”.
O wywiadzie się nie wypowiem, bo go kurwa nie widzę.

Kandyzowany
Kandyzowany
2 miesięcy temu
Reply to  Janusz

Jeżeli przerasta cię konieczność kliknięcia w losową opcję, to matka musi się wkurwiać że dalej musi typowi w twoim wieku podcierać dupę.

Janusz
Janusz
2 miesięcy temu
Reply to  Kandyzowany

Jedz gówno, oblizuj się i jeszcze się tym chwal, brawo.

wese
wese
2 miesięcy temu

A KTO TO JEST ???

Criticball
Criticball(@criticball)
2 miesięcy temu

Kolejny fajny wywiad.

Lubię Olsena, kiedy mówi o córeczce i o tym, jak to jest mężczyźnie potrzebne do ustatkowania się: malutka, pięciomiesięczna istotka, najważniejsza na świecie (mam wnusię w tym wieku), może zrobić z gówniarza mężczyznę – i powinna.

Niestety, niektórzy piłkarze jedno lub obunożni nigdy do tego nie dorosną (pozwólcie, że spuszczę kurtynę milczenia na przykłady)…

Tak podejrzewam
Tak podejrzewam
2 miesięcy temu
Reply to  Criticball

Tak tak jak zwykle to zero zasługi gościa tylko żony albo córki

Gmoch
Gmoch
2 miesięcy temu

„Nie potrafiłem ugotować jajka czy właściwie wstawić prania!” – co z tymi ludźmi jest?

Miałem 16 lat, ogarniałem mały rodzinny, rolniczy biznes, bo ojciec był w sanatorium. Za dnia pracowałem, po południu kwity i załatwianie różnych spraw.
Miałem 18 lat, potrafiłem coś tam ugotować, nawet niektóre placki upiec. Pranie i jajko? Heh.

Jacek
Jacek
2 miesięcy temu

Olsen nie myśl o Interze lepiej zadbajj z czego teraz żyjesz .Grasz w Śląsku a więc dołóż cegiełke do wygranej w meczu z Wisłą Kraków.Pamiętaj iż jest to mecz nie o 3 punkty ,ale 6, aby mięć bezpieczny dystans do grupy spadkowej

Lecę na piwo
Lecę na piwo
2 miesięcy temu

Ciekawy wywiad.. Dawno takiego w miarę ogarniętego pilkarza w sensie wywiadu nie czytałem.. Braqo dla autora również