post Avatar

Opublikowane 31.07.2020 14:04 przez

redakcja

Waldemar Sobota powraca do Ekstraklasy po siedmiu latach spędzonych poza granicami Polski. Czy możemy jednak powiedzieć, że 33-latek wraca z tarczą? Z jednej strony – owszem. Sobota zanotował kilka naprawdę przyzwoitych sezonów w 2. Bundeslidze, czyli rozgrywkach niewątpliwie mocniejszych niż Ekstraklasa. Ten medal ma jednak również drugą stronę, ponieważ nowy-stary skrzydłowy Śląska Wrocław przestał wzbudzać zainteresowanie selekcjonerów reprezentacji Polski, a przecież w pewnym momencie był nawet podstawowym piłkarzem drużyny narodowej. Czy można zatem powiedzieć, że Sobota na polskie boiska wraca jako piłkarz spełniony?

Przerwana przygoda w kadrze

Sobota w reprezentacji zadebiutował w grudniu 2011 roku, jeszcze jako zawodnik Śląska. Potem notował bardziej i mniej udane epizody w narodowych barwach, aż wreszcie udało mu się naprawdę porządnie zabłysnąć. W sierpniu 2013 roku reprezentacja Polski pokonała dość niespodziewanie 3:2 Danię po bardzo fajnym, efektownym meczu. Takie spotkania były wielką rzadkością za smętnej kadencji Waldemara Fornalika, więc naturalnie od bohaterów zwycięstwa nad Duńczykami – Soboty, Mateusza Klicha i Piotra Zielińskiego – oczekiwano, że pociągną grę kadry w drugiej części eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii.

Polska 3:2 Dania (14.08.2013; mecz towarzyski)

I rzeczywiście, Waldek wywalczył wówczas miejsce w podstawowej jedenastce również w starciach o punkty. Na początku swojej kadencji z usług skrzydłowego chętnie korzystał również Adam Nawałka. 14 października 2014 roku Sobota rozegrał przeszło 60 minut w eliminacyjnej konfrontacji ze Szkocją. Pewnie nie spodziewał się wówczas, że to będzie dla niego ostatni występ w narodowych barwach.

– Niedosyt pozostaje – przyznał przed rokiem Sobota na łamach portalu „Łączy nas piłka”. – Moja kariera w reprezentacji zakończyła się na etapie, w którym kadra zaczęła odnosić sukcesy. Zagrałem w pamiętnym meczu z Niemcami, później jeszcze przeciwko Szkocji i na tym koniec. Zaczęły się moje problemy z Brugii i trener Adam Nawałka poinformował mnie, że na razie ze mnie rezygnuje. Nie spodziewałem się jednak, że to będzie koniec definitywny. Dziś już to chyba temat zamknięty. Ostatni rok miałem bardzo trudny, zwłaszcza ze względu na kontuzje. Jestem coraz starszy. Może gdybym wrócił do pełnej formy i zagrał rundę życia, jeszcze jakieś powołanie by nadeszło. To jednak niezwykle odległa perspektywa. Mamy tylu świetnych zawodników, że byłoby niezwykle ciężko.

W tym ostatnim zdaniu kryje się jednak pewna kurtuazja, bo akurat jeżeli chodzi o obsadę skrzydeł, to od ładnych kilku lat są z nią w reprezentacji Polski spore problemy. Może gdyby Sobota na zapleczu Bundesligi bardziej imponował liczbami, to przypomniałby o sobie Nawałce, a może i nawet później Brzęczkowi. Jednak wyniki notowane w klasyfikacji kanadyjskiej nie były atutem skrzydłowego. W sumie Polak rozegrał dla ekipy z Hamburga 148 spotkań. Strzelił 15 bramek, drugie tyle wypracował. Szału nie ma.

Eksplozja z opóźnionym zapłonem

Trzeba jednak pamiętać, z jakiego miejsca zaczynał Sobota. Ekstraklasowy debiut udało mu się zaliczyć dopiero w sezonie 2010/11, czyli w wieku 23 lat. Wcześniej błyszczał w MKS-ie Kluczbork, z którym najpierw awansował do II, a potem do I ligi. Zrobił tam tak wielką furorę, że klub zastrzegł jego numer (2). Symboliczny, lecz wymowny gest. – Poszedłem tam do III ligi i szybko zrobiliśmy dwa awanse. Dla takiego małego miasta to była ogromna sprawa, gdy przyjeżdżały takie marki jak Widzew, Pogoń, Zawisza. Wszyscy tym żyli. Po meczu zawsze zostawaliśmy w naszym gronie, było swojskie jedzenie, które przygotowywali ludzie z okolicy. W Kluczborku zacząłem też zarabiać jakieś pieniążki. Mieszkałem z rodzicami, więc mogłem wyżyć z tego na spokoju – opowiadał Sobota w rozmowie z Weszło.

W gruncie rzeczy nawet do tego Kluczborka skrzydłowy trafił dość późno. Jego pierwszym klubem była Małapanew Ozimek. Jako osiemnastolatek przeniósł się na dwa lata do KS-u Krasiejów. Nie mówimy więc o modelowo poprowadzonej karierze perełki wychowanej w jakiejś potężnej akademii, prowadzonej przy jednym z czołowych zespołów kraju.

– Na Opolszczyźnie od lat nie mamy żadnego klubu w Ekstraklasie, niewielu piłkarzy się wybiło, bo nie jest to województwo, z którego łatwo się wydostać. Klub z Ekstraklasy w okolicy to zawsze jakiś punkt zaczepienia – opowiadał Sobota. – Zawsze starałem się planować tę karierę krok po kroku. Może nie dochodziło do mnie, że dojdę aż tutaj, ale wiedziałem, że to się opłaci. Zawzięty byłem. Ciężko to nazwać dążeniem do celu, ja po prostu kilka godzin dziennie spędzałem z piłką przy nodze. Później zacząłem grać w czwartej lidze. Wiadomo, jaki panował klimat. Grill po meczu, muzyka. Zawsze jakieś drobne za zwycięstwo. Groszowa premia, ale i tak każdy się cieszył. Dobrze, że to przeżyłem. W piłce skosztowałem ze wszystkiego, bo byłem na każdym poziomie od czwartego w górę.

Waldemar Sobota w narodowych barwach

Na pierwszoligowym poziomie Sobota wymiatał. W sezonie 2009/10 zdobył aż jedenaście bramek dla Kluczborka i mógł uchodzić za jednego z najlepszych piłkarzy rozgrywek, o ile nie po prostu najlepszego. Ale po przeprowadzce do Wrocławia skrzydłowy przekonał się na własnej skórze, że gwiazdom zaplecza Ekstraklasy nie tak łatwo jest przełożyć swoją świetną dyspozycję również na najwyższy poziom rozgrywek. Śląsk jako zespół spisywał się rzecz jasna świetnie – w 2011 roku został wicemistrzem, a potem mistrzem Polski. Sobota cegiełkę do tych sukcesów dołożył, w sezonie 2011/12 trener Orest Lenczyk zwykle widział go w wyjściowej jedenastce. Niemniej, skrzydłowy dał się poznać jako zawodnik bardzo chimeryczny. No i już wtedy nie gwarantował liczb.

Szybkość, drybling, kreatywność? Tak, to były znaczące atuty Soboty, lecz piłkarz często nie potrafił ich przekuć w konkrety. W mistrzowskim sezonie Śląska zdobył ledwie dwa gole i zanotował dwie asysty. Wiosną nie zapisał na swoim koncie ani jednego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej. Można było odnieść wrażenie, że 25-latek dojechał już po prostu do swojego sufitu.

Zaskakującym przełomem okazał się jednak kolejny sezon, gdy Sobota znacząco poprawił skuteczność. A potem fenomenalnie zaprezentował się w pamiętnym pucharowym dwumeczu z Clubem Brugge. Belgowie zostali niespodziewanie wyeliminowani przez podopiecznych Stanislava Levy’ego w eliminacjach Ligi Europy, a w spotkaniu zremisowanym na wyjeździe 3:3 Sobota wpakował rywalom aż dwa gole. Ci do tego stopnia zauroczyli się skrzydłowym, że jeszcze tego samego lata ściągnęli go do siebie za milion euro.

Club Brugge 3:3 Śląsk Wrocław (08.08.2013; 3. runda eliminacji do Ligi Europy)

Co tu dużo mówić, latem 2013 roku Sobota zdecydowanie grał swoją życiówkę. W klubie, w kadrze. Imponował na każdym polu. Ale potem entuzjazm niosący skrzydłowego nieco opadł i Brugia dość szybko z Soboty zrezygnowała.

– W Brugii był ogromny głód mistrzostwa. Przychodziłem świeżo po dwumeczu w pucharach, w którym się wyróżniałem, więc siłą rzeczy wiązano ze mną bardzo duże nadzieje. Trzeba tak to otwarcie przyznać – wspominał Sobota. – Nie będę zrzucał winy, że trener to czy tamto, ale trenera, który mnie ściągał, nie było już po tygodniu. Oczywiście nie wpłynęło to pozytywnie na moją pozycję w drużynie. Nie uważam jednak, że ten okres był całkowicie zły, pierwszy rok był w moim wykonaniu niezły. Strzeliłem sześć bramek, miałem pięć asyst. Oczekiwano po mnie jednak więcej. Nie zdobyliśmy mistrzostwa, nie najlepiej zaczęliśmy kolejny sezon, pomimo tego że zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów. Wiadomo, jak to jest. Po paru spotkaniach nie miałem bramki, w tabeli nie było kolorowo, ktoś doszedł do wniosku, że potrzeba wzmocnień. Krótko przed zamknięciem okienka transferowego ściągnięto nowych zawodników i zaczęły się wyboiste czasy.

Kilka lat wśród „Piratów”

Wyboiste czasy zakończyły się wypożyczeniem do FC St. Pauli. Klubu ze wszech miar specyficznego, o czym pisaliśmy swego czasu w reportażu na Weszło. Sobota świetnie się odnalazł w tym nietypowym zespole. Co do zasady – kiedy był zdrowy, to grał. Zazwyczaj meldując się w wyjściowej jedenastce ekipy „Piratów”. W sezonie 2019/20 Sobota zanotował 27 występów (2130 minut) na poziomie 2. Bundesligi. Zdobył trzy gole, trzy trafienia również wypracował. Kilka razy – w tym w swoim ostatnim ligowym występie w barwach St. Pauli – założył na ramieniu opaskę kapitańską.

Nie ma wątpliwości, że wrota prowadzące na Millerntor-Stadion już zawsze będą dla Soboty otwarte.

Obecnie trudno Sobotę nazywać skrzydłowym. Już w 2017 roku Waldek opowiadał nam, że w Hamburgu obarczono go wieloma obowiązkami typowo defensywnymi: – Przed każdym meczem mówimy sobie, że najważniejsze jest zero z tyłu. Często mam przez to sytuacje, że brakuje mnie z przodu, bo priorytetem jest zabezpieczenie strony. Jestem tego świadomy, że moje największe walory jak szybkość, drybling, asysty, indywidualne akcje i mogę to pokazać głównie w ofensywie. Ale ja jestem częścią drużyny, priorytetem jest sukces całego zespołu i potrafię cieszyć się z meczów, w których nie straciliśmy gola.

Ta tendencja w ostatnim czasie jeszcze się pogłębiła. W połowie sezonu 2019/20 Sobota został właściwie pełnoprawnym zawodnikiem środka pola. Zazwyczaj trener Jos Luhukay wystawiał go na pozycji ofensywnego pomocnika, może nawet podwieszonego napastnika, ale niekiedy cofał też Polaka na pozycję numer osiem czy nawet sześć. W co aż trudno uwierzyć, jeśli ma się w pamięci podejście Soboty do gry w destrukcji jeszcze z czasów pierwszego pobytu w Śląsku. Najdelikatniej rzecz ujmując, zdarzało się wówczas Waldkowi pozostawić bocznego obrońcę bez asekuracji.

Waldemar Sobota w barwach St. Pauli

Sobota wraca zatem do Wrocławia nie tylko jako zawodnik starszy, dojrzalszy, ale zwyczajnie… inny. Oczywiście jest wielce prawdopodobne, że Vitezslav Lavicka przestawi go z powrotem na skrzydło, lecz to już nie będzie ten nieco zwariowany drybler, który przed laty na zmianę zachwycał i irytował wrocławskich kibiców. A czy wraca jako zawodnik spełniony? Pewnie sam liczył na coś więcej, gdy opuszczał polskie boiska w 2013 roku. Na pewno nie sądził, że wyjazd – co trochę paradoksalne – totalnie odetnie go od reprezentacji Polski. Jednak napisanie fajnej historii w tak wyjątkowym, wzbudzającym wielkie emocje klubie jak St. Pauli to też jest sztuka. No i pamiętajmy – w wieku 23 lat zadebiutował w Ekstraklasie, w wieku 20 lat był w IV lidze.

Zastrzeżony numer w Kluczborku. Rekord występów w barwach St. Pauli, jeżeli chodzi o obcokrajowców. A teraz głośny powrót do Wrocławia. Wychodzi na to – jeśli przymknąć oko na nieudany epizod w Brugii – że gdzie się Waldemar Sobota nie ruszy, tam pozostawia po sobie dobre wrażenie i miłe wspomnienia.

fot. FotoPyk

Opublikowane 31.07.2020 14:04 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
magia
magia
6 miesięcy temu

eksplodowal chyba po grochowce na lawce rezerwowych, kolejna „udana” podroz.

Marcin
Marcin
6 miesięcy temu

Pamiętajmy co grał Śląsk za Lenczyka, zero z tyłu i wrzuty Mili, a dokładniej każdy faul na połowie rywala to był stały fragment gry. Celeban miał więcej okazji do strzałów niż Sobota 🙂

noniewiem
noniewiem
6 miesięcy temu

szkoda, że przystojny Adam wolał eksperymenty typu Kuba bez formy, Kownacki bez liczb, Kapustka czy Kurzawa, nie wspominając już o sympatycznym koledze Roberta Lewandowskiego. Potem na turnieju ze zmian nie było sensu korzystać, bo na ławce sami wystraszeni młodzi i Atmosferić.

Jarek1965
Jarek1965 (@jarek1965)
6 miesięcy temu
El Premislavo de Polaco
El Premislavo de Polaco
6 miesięcy temu

Dla Waldka liczy się chyba się tylko to aby choć jeszcze raz w swojej karierze włożyć koszulkę z Orłem na piersi i wybiec na boisko „Narodowego” aby poczuć ten klimat. To był (a nawet nadal jest) jeden z najbardziej utalentowanych zawodników w historii polskiej piłki. Tak jak Sobota prowadzi piłkę, drybluje tak nie robią tego Polacy. Bardziej przypomina Brazylijczyka, Portugalczyka. To jest inny Świat. Ale w Polsce było paru piłkarzy takiego formatu np. Piekarski, Citko czy Burkhardt, którzy niestety kariery zawrotnej na Świecie nie zrobili.

Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Widzew narobił sobie problemów, ale sam z nich wybrnął

Przyjemny to był piąteczek z pierwszą ligą. Momentami kuriozalny, momentami atrakcyjny, ale koniec końców – działo się sporo. Zwłaszcza w hicie kolejki, bo tak trzeba nazwać mecz Widzewa z Radomiakiem. Mieliśmy tu „kiera”, mieliśmy pechowego samobója, ale przede wszystkim mieliśmy sporo emocji, bo choć początkowo łodzianie wpakowali się w kłopoty, to potem bohatersko z nich […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Kurzawa i Kosecki, czyli kupowanie wspomnień

Ostatnim dniem okienka w poważnych ligach można się ekscytować, bo tam są naprawdę duże pieniądze i często dochodzi do hitów, ale u nas sytuacja jest inna. To znaczy są transfery, natomiast mam wrażenie, że wtedy wpada tutaj największy szrot. Jak ktoś nie ma gdzie się zahaczyć, to już wpadnie do Polski, nawet na pół roku, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI: Czy Pyrdoł i Lewandowski wiedzą, ile goli ma Tuszyński?

W drugim odcinku nowej serii, zatytułowanej Egzamin Dojrzałości i powstałej przy współpracy z PKO Bankiem Polski, w której testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Mateusz Lewandowski i Piotr Pyrdoł z Wisły Płock. Zapraszamy.
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tylko u nas: epilog książki „Spalony”

W nowym wydaniu książki „Spalony” znaleźć można jeden nowy rozdział. A przynajmniej takie były obietnice – oczywiście jak to w życiu, nic z tych obietnic nie wyszło, bo… jednak będą dwa nowe rozdziały. Jeden z nich, króciutki, napisany dzisiaj i obejmujący to, co wydarzyło się już po zamknięciu książki, postanowiliśmy zamieścić już teraz. Będzie on […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Filip Szymczak: „Moja obunożność została zakodowana w Warcie Poznań”

Gdzie nauczył się tak dobrze grać obiema nogami? Czym po kilku tygodniach zaimponował mu Johansson? Kiedy zapuści brodę taką jak Michael Ishak? Czego nauczył się w Warcie Poznań? Co łączy go z Jamalem Musialą? W czym pomogły mu kontuzje? Czy myślał o wypożyczeniu? Dlaczego Lech grał tak słabo na początku tego roku? Na te pytania […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Mgnienia z życia Łukasza Trałki

Łukasz Trałka mówił u nas: –  Chętnie klikniesz w tekst, że Trałka zwolnił trenera. A w ten, że Trałka to fajny chłopak, nikt nie wejdzie. No to sprawdźmy, bo przed derbami Poznania wybraliśmy kilka mgnień z życia Łukasza Trałki, które były i są kluczowe w jego karierze, ale też pokazują go w pozytywnym świetle. Zapraszamy. […]
26.02.2021
Anglia
26.02.2021

Euro 2021 tylko w Anglii? Dlaczego nie?

Chyba trzeba powoli pożegnać się z dziwaczną wizją rozgrywania Euro w aż dwunastu krajach. Pandemia koronawirusa nie ustępuje, więc UEFA rozważa nowe rozwiązania. Chociaż póki co to tylko nieoficjalne pogłoski, pojawiła się informacja – którą podał włoski dziennikarz, Tancredi Palmeri. Możliwe jest przeniesienie całego turnieju do Anglii. Uwaga, uwaga – z kibicami na trybunach.  Oczywiście […]
26.02.2021
Inne sporty
26.02.2021

Komu złoto, kto zawiedzie? 10 rzeczy, które mogą się wydarzyć na MŚ w Oberstdorfie

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie już ruszyły, ale to, co interesuje nas najbardziej, dopiero się wydarzy. Dziś kwalifikacje, a jutro konkurs skoczków na normalnej skoczni. To tam w pierwszej kolejności Polacy mają walczyć o medale. Ale nie tylko oni. Kandydatów do zwycięstwa jest, oczywiście, więcej. Czy więc złoto zdobędzie Kamil Stoch? A może obroni je Dawid […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Znak czasów – AC Milan kontra Manchester United w 1/8 finału Ligi Europy

Znamy pary 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba przyznać, że niektóre dwumecze zapowiadają się naprawdę ekscytująco. Przede wszystkim ostrzymy sobie zęby na konfrontację Manchesteru United z Milanem. Dla „Czerwonych Diabłów” oraz Rossonerich sezon 2020/21 jest generalnie najlepszym od dawna, jeżeli chodzi o rezultaty osiągane w rozgrywkach ligowych. Istnieje zatem pewna szansa, że także i na europejskiej […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Jaki będzie dzisiaj Poznań? Zielony, niebieski, a może czerwony?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że różne grupy kibicowskie w Polsce lubią dowalić do pieca. Zrobić jakąś głupotę, przekroczyć granicę dobrego smaku. Rozumiemy, że małe wojenki są dla fanów po dwóch stronach barykady chlebem powszednim, ale kilku chłopa w Poznaniu trochę się zagalopowało. Derby derbami, będzie ciekawie, bo obie ekipy żyją w tabeli niemal po sąsiedzku. […]
26.02.2021