post Avatar

Opublikowane 31.07.2020 14:04 przez

redakcja

Waldemar Sobota powraca do Ekstraklasy po siedmiu latach spędzonych poza granicami Polski. Czy możemy jednak powiedzieć, że 33-latek wraca z tarczą? Z jednej strony – owszem. Sobota zanotował kilka naprawdę przyzwoitych sezonów w 2. Bundeslidze, czyli rozgrywkach niewątpliwie mocniejszych niż Ekstraklasa. Ten medal ma jednak również drugą stronę, ponieważ nowy-stary skrzydłowy Śląska Wrocław przestał wzbudzać zainteresowanie selekcjonerów reprezentacji Polski, a przecież w pewnym momencie był nawet podstawowym piłkarzem drużyny narodowej. Czy można zatem powiedzieć, że Sobota na polskie boiska wraca jako piłkarz spełniony?

Przerwana przygoda w kadrze

Sobota w reprezentacji zadebiutował w grudniu 2011 roku, jeszcze jako zawodnik Śląska. Potem notował bardziej i mniej udane epizody w narodowych barwach, aż wreszcie udało mu się naprawdę porządnie zabłysnąć. W sierpniu 2013 roku reprezentacja Polski pokonała dość niespodziewanie 3:2 Danię po bardzo fajnym, efektownym meczu. Takie spotkania były wielką rzadkością za smętnej kadencji Waldemara Fornalika, więc naturalnie od bohaterów zwycięstwa nad Duńczykami – Soboty, Mateusza Klicha i Piotra Zielińskiego – oczekiwano, że pociągną grę kadry w drugiej części eliminacji do mistrzostw świata w Brazylii.

Polska 3:2 Dania (14.08.2013; mecz towarzyski)

I rzeczywiście, Waldek wywalczył wówczas miejsce w podstawowej jedenastce również w starciach o punkty. Na początku swojej kadencji z usług skrzydłowego chętnie korzystał również Adam Nawałka. 14 października 2014 roku Sobota rozegrał przeszło 60 minut w eliminacyjnej konfrontacji ze Szkocją. Pewnie nie spodziewał się wówczas, że to będzie dla niego ostatni występ w narodowych barwach.

– Niedosyt pozostaje – przyznał przed rokiem Sobota na łamach portalu „Łączy nas piłka”. – Moja kariera w reprezentacji zakończyła się na etapie, w którym kadra zaczęła odnosić sukcesy. Zagrałem w pamiętnym meczu z Niemcami, później jeszcze przeciwko Szkocji i na tym koniec. Zaczęły się moje problemy z Brugii i trener Adam Nawałka poinformował mnie, że na razie ze mnie rezygnuje. Nie spodziewałem się jednak, że to będzie koniec definitywny. Dziś już to chyba temat zamknięty. Ostatni rok miałem bardzo trudny, zwłaszcza ze względu na kontuzje. Jestem coraz starszy. Może gdybym wrócił do pełnej formy i zagrał rundę życia, jeszcze jakieś powołanie by nadeszło. To jednak niezwykle odległa perspektywa. Mamy tylu świetnych zawodników, że byłoby niezwykle ciężko.

W tym ostatnim zdaniu kryje się jednak pewna kurtuazja, bo akurat jeżeli chodzi o obsadę skrzydeł, to od ładnych kilku lat są z nią w reprezentacji Polski spore problemy. Może gdyby Sobota na zapleczu Bundesligi bardziej imponował liczbami, to przypomniałby o sobie Nawałce, a może i nawet później Brzęczkowi. Jednak wyniki notowane w klasyfikacji kanadyjskiej nie były atutem skrzydłowego. W sumie Polak rozegrał dla ekipy z Hamburga 148 spotkań. Strzelił 15 bramek, drugie tyle wypracował. Szału nie ma.

Eksplozja z opóźnionym zapłonem

Trzeba jednak pamiętać, z jakiego miejsca zaczynał Sobota. Ekstraklasowy debiut udało mu się zaliczyć dopiero w sezonie 2010/11, czyli w wieku 23 lat. Wcześniej błyszczał w MKS-ie Kluczbork, z którym najpierw awansował do II, a potem do I ligi. Zrobił tam tak wielką furorę, że klub zastrzegł jego numer (2). Symboliczny, lecz wymowny gest. – Poszedłem tam do III ligi i szybko zrobiliśmy dwa awanse. Dla takiego małego miasta to była ogromna sprawa, gdy przyjeżdżały takie marki jak Widzew, Pogoń, Zawisza. Wszyscy tym żyli. Po meczu zawsze zostawaliśmy w naszym gronie, było swojskie jedzenie, które przygotowywali ludzie z okolicy. W Kluczborku zacząłem też zarabiać jakieś pieniążki. Mieszkałem z rodzicami, więc mogłem wyżyć z tego na spokoju – opowiadał Sobota w rozmowie z Weszło.

W gruncie rzeczy nawet do tego Kluczborka skrzydłowy trafił dość późno. Jego pierwszym klubem była Małapanew Ozimek. Jako osiemnastolatek przeniósł się na dwa lata do KS-u Krasiejów. Nie mówimy więc o modelowo poprowadzonej karierze perełki wychowanej w jakiejś potężnej akademii, prowadzonej przy jednym z czołowych zespołów kraju.

– Na Opolszczyźnie od lat nie mamy żadnego klubu w Ekstraklasie, niewielu piłkarzy się wybiło, bo nie jest to województwo, z którego łatwo się wydostać. Klub z Ekstraklasy w okolicy to zawsze jakiś punkt zaczepienia – opowiadał Sobota. – Zawsze starałem się planować tę karierę krok po kroku. Może nie dochodziło do mnie, że dojdę aż tutaj, ale wiedziałem, że to się opłaci. Zawzięty byłem. Ciężko to nazwać dążeniem do celu, ja po prostu kilka godzin dziennie spędzałem z piłką przy nodze. Później zacząłem grać w czwartej lidze. Wiadomo, jaki panował klimat. Grill po meczu, muzyka. Zawsze jakieś drobne za zwycięstwo. Groszowa premia, ale i tak każdy się cieszył. Dobrze, że to przeżyłem. W piłce skosztowałem ze wszystkiego, bo byłem na każdym poziomie od czwartego w górę.

Waldemar Sobota w narodowych barwach

Na pierwszoligowym poziomie Sobota wymiatał. W sezonie 2009/10 zdobył aż jedenaście bramek dla Kluczborka i mógł uchodzić za jednego z najlepszych piłkarzy rozgrywek, o ile nie po prostu najlepszego. Ale po przeprowadzce do Wrocławia skrzydłowy przekonał się na własnej skórze, że gwiazdom zaplecza Ekstraklasy nie tak łatwo jest przełożyć swoją świetną dyspozycję również na najwyższy poziom rozgrywek. Śląsk jako zespół spisywał się rzecz jasna świetnie – w 2011 roku został wicemistrzem, a potem mistrzem Polski. Sobota cegiełkę do tych sukcesów dołożył, w sezonie 2011/12 trener Orest Lenczyk zwykle widział go w wyjściowej jedenastce. Niemniej, skrzydłowy dał się poznać jako zawodnik bardzo chimeryczny. No i już wtedy nie gwarantował liczb.

Szybkość, drybling, kreatywność? Tak, to były znaczące atuty Soboty, lecz piłkarz często nie potrafił ich przekuć w konkrety. W mistrzowskim sezonie Śląska zdobył ledwie dwa gole i zanotował dwie asysty. Wiosną nie zapisał na swoim koncie ani jednego punktu w klasyfikacji kanadyjskiej. Można było odnieść wrażenie, że 25-latek dojechał już po prostu do swojego sufitu.

Zaskakującym przełomem okazał się jednak kolejny sezon, gdy Sobota znacząco poprawił skuteczność. A potem fenomenalnie zaprezentował się w pamiętnym pucharowym dwumeczu z Clubem Brugge. Belgowie zostali niespodziewanie wyeliminowani przez podopiecznych Stanislava Levy’ego w eliminacjach Ligi Europy, a w spotkaniu zremisowanym na wyjeździe 3:3 Sobota wpakował rywalom aż dwa gole. Ci do tego stopnia zauroczyli się skrzydłowym, że jeszcze tego samego lata ściągnęli go do siebie za milion euro.

Club Brugge 3:3 Śląsk Wrocław (08.08.2013; 3. runda eliminacji do Ligi Europy)

Co tu dużo mówić, latem 2013 roku Sobota zdecydowanie grał swoją życiówkę. W klubie, w kadrze. Imponował na każdym polu. Ale potem entuzjazm niosący skrzydłowego nieco opadł i Brugia dość szybko z Soboty zrezygnowała.

– W Brugii był ogromny głód mistrzostwa. Przychodziłem świeżo po dwumeczu w pucharach, w którym się wyróżniałem, więc siłą rzeczy wiązano ze mną bardzo duże nadzieje. Trzeba tak to otwarcie przyznać – wspominał Sobota. – Nie będę zrzucał winy, że trener to czy tamto, ale trenera, który mnie ściągał, nie było już po tygodniu. Oczywiście nie wpłynęło to pozytywnie na moją pozycję w drużynie. Nie uważam jednak, że ten okres był całkowicie zły, pierwszy rok był w moim wykonaniu niezły. Strzeliłem sześć bramek, miałem pięć asyst. Oczekiwano po mnie jednak więcej. Nie zdobyliśmy mistrzostwa, nie najlepiej zaczęliśmy kolejny sezon, pomimo tego że zakwalifikowaliśmy się do europejskich pucharów. Wiadomo, jak to jest. Po paru spotkaniach nie miałem bramki, w tabeli nie było kolorowo, ktoś doszedł do wniosku, że potrzeba wzmocnień. Krótko przed zamknięciem okienka transferowego ściągnięto nowych zawodników i zaczęły się wyboiste czasy.

Kilka lat wśród „Piratów”

Wyboiste czasy zakończyły się wypożyczeniem do FC St. Pauli. Klubu ze wszech miar specyficznego, o czym pisaliśmy swego czasu w reportażu na Weszło. Sobota świetnie się odnalazł w tym nietypowym zespole. Co do zasady – kiedy był zdrowy, to grał. Zazwyczaj meldując się w wyjściowej jedenastce ekipy „Piratów”. W sezonie 2019/20 Sobota zanotował 27 występów (2130 minut) na poziomie 2. Bundesligi. Zdobył trzy gole, trzy trafienia również wypracował. Kilka razy – w tym w swoim ostatnim ligowym występie w barwach St. Pauli – założył na ramieniu opaskę kapitańską.

Nie ma wątpliwości, że wrota prowadzące na Millerntor-Stadion już zawsze będą dla Soboty otwarte.

Obecnie trudno Sobotę nazywać skrzydłowym. Już w 2017 roku Waldek opowiadał nam, że w Hamburgu obarczono go wieloma obowiązkami typowo defensywnymi: – Przed każdym meczem mówimy sobie, że najważniejsze jest zero z tyłu. Często mam przez to sytuacje, że brakuje mnie z przodu, bo priorytetem jest zabezpieczenie strony. Jestem tego świadomy, że moje największe walory jak szybkość, drybling, asysty, indywidualne akcje i mogę to pokazać głównie w ofensywie. Ale ja jestem częścią drużyny, priorytetem jest sukces całego zespołu i potrafię cieszyć się z meczów, w których nie straciliśmy gola.

Ta tendencja w ostatnim czasie jeszcze się pogłębiła. W połowie sezonu 2019/20 Sobota został właściwie pełnoprawnym zawodnikiem środka pola. Zazwyczaj trener Jos Luhukay wystawiał go na pozycji ofensywnego pomocnika, może nawet podwieszonego napastnika, ale niekiedy cofał też Polaka na pozycję numer osiem czy nawet sześć. W co aż trudno uwierzyć, jeśli ma się w pamięci podejście Soboty do gry w destrukcji jeszcze z czasów pierwszego pobytu w Śląsku. Najdelikatniej rzecz ujmując, zdarzało się wówczas Waldkowi pozostawić bocznego obrońcę bez asekuracji.

Waldemar Sobota w barwach St. Pauli

Sobota wraca zatem do Wrocławia nie tylko jako zawodnik starszy, dojrzalszy, ale zwyczajnie… inny. Oczywiście jest wielce prawdopodobne, że Vitezslav Lavicka przestawi go z powrotem na skrzydło, lecz to już nie będzie ten nieco zwariowany drybler, który przed laty na zmianę zachwycał i irytował wrocławskich kibiców. A czy wraca jako zawodnik spełniony? Pewnie sam liczył na coś więcej, gdy opuszczał polskie boiska w 2013 roku. Na pewno nie sądził, że wyjazd – co trochę paradoksalne – totalnie odetnie go od reprezentacji Polski. Jednak napisanie fajnej historii w tak wyjątkowym, wzbudzającym wielkie emocje klubie jak St. Pauli to też jest sztuka. No i pamiętajmy – w wieku 23 lat zadebiutował w Ekstraklasie, w wieku 20 lat był w IV lidze.

Zastrzeżony numer w Kluczborku. Rekord występów w barwach St. Pauli, jeżeli chodzi o obcokrajowców. A teraz głośny powrót do Wrocławia. Wychodzi na to – jeśli przymknąć oko na nieudany epizod w Brugii – że gdzie się Waldemar Sobota nie ruszy, tam pozostawia po sobie dobre wrażenie i miłe wspomnienia.

fot. FotoPyk

Opublikowane 31.07.2020 14:04 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
magia
magia

eksplodowal chyba po grochowce na lawce rezerwowych, kolejna „udana” podroz.

Marcin
Marcin

Pamiętajmy co grał Śląsk za Lenczyka, zero z tyłu i wrzuty Mili, a dokładniej każdy faul na połowie rywala to był stały fragment gry. Celeban miał więcej okazji do strzałów niż Sobota 🙂

noniewiem
noniewiem

szkoda, że przystojny Adam wolał eksperymenty typu Kuba bez formy, Kownacki bez liczb, Kapustka czy Kurzawa, nie wspominając już o sympatycznym koledze Roberta Lewandowskiego. Potem na turnieju ze zmian nie było sensu korzystać, bo na ławce sami wystraszeni młodzi i Atmosferić.

Jarek1965
Jarek1965

El Premislavo de Polaco
El Premislavo de Polaco

Dla Waldka liczy się chyba się tylko to aby choć jeszcze raz w swojej karierze włożyć koszulkę z Orłem na piersi i wybiec na boisko „Narodowego” aby poczuć ten klimat. To był (a nawet nadal jest) jeden z najbardziej utalentowanych zawodników w historii polskiej piłki. Tak jak Sobota prowadzi piłkę, drybluje tak nie robią tego Polacy. Bardziej przypomina Brazylijczyka, Portugalczyka. To jest inny Świat. Ale w Polsce było paru piłkarzy takiego formatu np. Piekarski, Citko czy Burkhardt, którzy niestety kariery zawrotnej na Świecie nie zrobili.

Weszło
11.08.2020

Klepali, męczyli, cisnęli, w końcu wpadło. Sevilla w półfinale Ligi Europy

Ever Banega i Lucas Ocampos. To są nasi wieczorni bohaterowie, herosi, którym ślemy życzenia i czekoladki. To oni bowiem skonstruowali jedną, jedyną bramkę dzisiejszego wieczora, dzięki której uniknęliśmy dogrywki w starciu Sevilli z Wolverhampton. 2020 rok jest paskudny i mógłby sobie odpuścić dogrywkę w Lidze Europy po 0:0 w 90 minutach. Okazał litość, co za […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Szymon Jadczak w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 22.00

Coś czujemy, że kibice Wisły Kraków zajmą dziś naszą linię i rozgrzeją ją do czerwoności! Szymon Jadczak, autor książki „Wisła w ogniu”, związany zawodowo z TVN-em, będzie gościem Tomasza Smokowskiego w „Hejt Parku w Dobrym Składzie”. Program możecie śledzić w „Kanale Sportowym” oraz w Weszło.FM. Macie pytania do naszego gościa? Śmiało, telefon do studia to […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Duży talent, ale też duży egoista. Kim jest Yaw Yeboah z Wisły Kraków?

Wisła Kraków kontynuuje zbrojenia przed nowym sezonem. Sprowadziłą już czwartego obcokrajowca w tym okienku, ale na razie nie będziemy się czepiać. Yaw Yeboah – podobnie jak Fatos Beciraj, Stefan Savić i Adi Mehremić (no, ten najmniej) – na papierze ma bowiem trochę argumentów wskazujących na to, że może być ciekawym transferem. Niewykluczone nawet, że z […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Idioci w służbie sabotażu rozgrywek. Szkoci dostali żółtą kartkę od rządu

Tysiąc razy można mówić „słuchajcie, są takie i śmakie obostrzenia, przestrzegajcie ich”. Można wskazywać, że każde wystawianie na ryzyko integralności ligi to zagrożenie nie tylko zdrowotne, ale też i finansowe dla klubów. Do tego można rzucać przykładami, że lekceważenie koronawirusa źle się kończy. A na to wchodzi Boli Bolingoli z Celtic oraz ośmiu piłkarzy Aberdeen, […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Kamil Glik wraca do Serie A. Benevento z ambicjami na coś więcej niż utrzymanie

Cztery pełne sezony we Francji. 167 występów pod herbem Monaco. Mistrzostwo kraju i trafienie do jedenastki dekady klubu z księstwa. I wreszcie nadszedł czas, by powiedzieć „dziękuję”. Kamil Glik odchodzi z Monaco i wraca do Włoch, gdzie podpisał kontrakt z beniaminkiem Serie A – Benevento. Tym razem ekipa „Czarownic” nie chce jak meteoryt przelecieć przez […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Koronawirus decyduje o tym, z kim Legia zmierzy się w eliminacjach

Potencjalni rywale Legii w I rundzie eliminacji do LM jeszcze nie zagrali swojego meczu, a już dowiedzieliśmy się, z kim  zmierzy się polska drużyna. Podopieczni Vukovicia unikną starcia z zawsze mocną Dritą Gnjilane. W zasadzie formalnością jest, że wynik meczu rozstrzygnie koronawirus. Obie ekipy miały wyjść na boisko jeszcze dzisiaj. Dwie godziny przed meczem UEFA […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Śląsk reaguje na głupotę. I brawo!

Trochę zżymaliśmy się w ostatnich dniach na zachowanie klubów, które lekko zgłupiały w związku z koronawirusem. Były proste błędy ludzkie, był brak zdrowego rozsądku, były braki w kompetencjach. Ale skoro krytykujemy, to warto też pochwalić, bo nie wszyscy temat mają w nosie. Śląsk Wroclaw bardzo poważnie podszedł do naszych wczorajszych doniesień i odsunął od treningów […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Odejście Jóźwiaka – nie „czy”, a „kiedy”. Co z Sykorą, Moderem i Klupsiem?

Dziwne są to tygodnie dla fanów Lecha Poznań. Z jednej strony – do klubu przyszło już czterech piłkarzy, dwóch z nich jest naprawdę obiecujących. Ale z drugiej strony – wątpliwości kibiców budzi fakt, że za żadnego Kolejorz nie musiał płacić. Kasa w kontekście poznaniaków jest dość ważna, bo jest kluczowym czynnikiem wpływającym dla to, że […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Michniewicz: Niektórzy w wieku Kapustki marzą o wyjeździe, on już wraca z bagażem doświadczeń

– U nas graliśmy w ustawieniu bez skrzydłowych, 4-3-1-2, grał jednego ze środkowych pomocników, czasem dziesiątkę, pod napastnikami. Grywał też jako skrzydłowy, ale ja bym go widział w środku. Ma świetny przegląd pola, bardzo dużo widzi, swobodnie operuje piłką, fajnie się z piłką w tłoku obraca. U trenera Nawałki grał na skrzydle, ale chyba trochę […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Zmęczeni średniactwem. Pogoń chce czegoś więcej

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce. Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Tworek: Nie możemy być jak ćmy, które parzą się lecąc do światła

Warta Poznań awansowała do Ekstraklasy jako zespół… braku wiary. Braku wiary z zewnątrz. Celem Warty przed startem sezonu absolutnie nie był awans, a przed decydującymi barażami eksperci rzadko kiedy stawiali na piłkarzy trenera Piotra Tworka. Mimo że to oni przystępowali do nich jako trzecia siła pierwszej ligi. Wiary za to nie brakowało w zespole. I […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

COVID-19 także w pierwszej lidze. Sandecja Nowy Sącz już w izolacji

Wygląda na to, że koronawirus w polskiej piłce rozsiadł się wygodnie w fotelu i zapina pasy. Po serii zachorowań w Ekstraklasie, która dotknęła już czterech klubów – a nawet pięciu, bo zakażenie, choć dzięki ostrożności klubu w mniejszym stopniu, dotknęło także Górnika Zabrze – przyszedł czas na jej zaplecze. Pierwszoligowcy zgodnie z zaleceniami Komisji Medycznej […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Sytuacja niecodzienna: mistrz porządnie dozbrojony

Artur Boruc z AFC Bournemouth. Bartosz Kapustka z Leicester City. Josip Juranović z Hajduka Split. Dwaj solidni ligowcy, Filip Mladenović z Lechii Gdańsk i Rafael Lopes z Cracovii. A to wszystko przy bardzo nieznacznych, może nawet symbolicznych osłabieniach – bo jeśli chodzi o kluczowych piłkarzy, sprzedany został jedynie Radosław Majecki. Legia Warszawa w tym okienku […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Piłkarz totalny. O pierwszym sezonie Ronaldo w Interze

Inter chce wygrywać Scudetto i Ligę Mistrzów, ale w starym odpowiedniku Ligi Europy, Pucharze UEFA, też ma zacne tradycje. W latach dziewięćdziesiątych wygrywał go trzykrotnie, ostatni raz z Ronaldo w składzie. Ronaldo, który był wówczas zdecydowanie najlepszym piłkarzem na świecie, Ronaldo, który przenosząc się do Nerazzurri drugi raz bił transferowy rekord świata, Ronaldo, nie tylko […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Polski mecz nie był tylko sloganem. Szymański i Augustyniak wchodzą z buta w sezon w Rosji

Takie rozpoczęcia sezonu to my lubimy. Pierwsza kolejka ligi rosyjskiej jeszcze się nie skończyła, a Sebastian Szymański już zdołał wyrównać swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej z poprzedniego sezonu. Jak do tego doszło? Otóż mecz Dynama Moskwa z Uralem Jekaterynburg okazał się „polski” nie tylko ze względu na samą obecność na murawie naszych graczy. Szymański, a […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Czwarty polski klub z koronawirusem. Tym razem Pogoń Szczecin

Start rozgrywek Ekstraklasy coraz bliżej, a tymczasem występują coraz większe komplikacje. Właśnie okazało się, że mamy czwarty przypadek koronawirusa w polskim klubie. Gdzie tym razem? W zachodnio-pomorskim, czyli w szczecińskiej Pogoni. Zakażony jest jeden, ale to wystarczyło, żeby drużyna została skierowana na kwarantannę. O sprawie poinformował sam klub, który opublikował na swojej stronie komunikat. Dowiadujemy […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

Król strzelców II ligi zagra szczebel wyżej? Dwa kluby zainteresowane Michałem Bednarskim

Na polskim rynku transferowym nic się nie zmienia – większość klubów szuka napastnika, więc ci, którzy strzelają sporo, mają rozgrzany telefon. Tak też jest w przypadku Michała Bednarskiego, który w poprzednim sezonie został królem strzelców drugiej ligi w barwach Górnika Polkowice. Wiele wskazuje na to, że zawodnik ostatecznie trafi na zaplecze Ekstraklasy. W najwyższej lidze […]
11.08.2020
Weszło
11.08.2020

„Legia chciała ukryć zarażenie i twierdziła, że wszyscy są zdrowi”

– Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi. Są procedury, które jasno mówią, jak trzeba funkcjonować, kiedy ktoś jest chory. Nasz Zespół Medyczny wysłał do klubów dokładne wytyczne. Każdy odpowiedzialny i mądry klub zrobił piłkarzom, trenerom i pracownikom badania przed pierwszym treningiem. W […]
11.08.2020