post Damian Smyk

Opublikowane 30.06.2020 15:37 przez

Damian Smyk

Poza boiskiem jest niezwykle spokojny – niemal jak dokładne przeciwieństwo jego najlepszego przyjaciela w zespole. Ale to opanowanie może być mylące, bo w butach o rozmiarze 44 drzemie potężna moc. Piękne gole strzelał już w Drawsku. Na testach w Lechu Poznań przyłożył z dystansu tak, że aż trenerzy Kolejorza popatrzyli po sobie i pokiwali głowami. – W akademii przypominał nam Jacka Dembińskiego. Podobny sposób poruszania się, podobna technika strzału – mówią o nim szkoleniowcy, którzy spotkali Modera na swoim szlaku. Dlaczego przypomina misia koalę? Jak znajomi zorganizowali mu mundial zastępczy? Z jakiego powodu bywało, że musiał spać w klubie?

To miał być piękny maj

Jakub Moder jest po niezłym sezonie na zapleczu Ekstraklasy. W I lidze na wypożyczeniu w Odrze Opole grał niemal co tydzień. Dostał duże zaufanie od Mariusza Rumaka. Grywał w środku pola, jako klasyczna „ósemka”, ale i wielokrotnie jako ofensywny pomocnik czy nawet fałszywy napastnik. I nie wynikało to też z tego, że w Odrze nie było napastnika – po prostu Rumak widział atuty Modera w grze bliżej bramki. – Trzymanie go daleko od pola karnego byłoby marnowaniem jego potencjału. Potrafi uderzyć z daleka, to wszyscy widzimy. Ale potrafi też wejść w drugie tempo w pole karne i kończyć akcję celnym strzałem. Przypominał mi pod tym względem Kaspra Hamalainena w moim ostatnim sezonie w Poznaniu – mówi ówczesny trener Odry.

To był jego drugi pełny sezon na poziomie seniorskim. Rok wcześniej łapały szlify w trzecioligowych rezerwach Lecha. – Na pewno widać było na początku, że gra jeszcze trochę po juniorsku. Mam tu na myśli to, że brakowało mu takiej odpowiedzialności, świadomości taktycznej. Miał też pewne niedostatki pod względem motorycznym. Mieliśmy rozpisany plan rozwoju motorycznego dla całej drużyny, ale ten program był też skrojony pod niego. I myślę, że w tych dwóch aspektach zrobił duży progres. Nabrał doświadczenia, miał okazje do popełnienia błędów, analizowaliśmy je bardzo dokładnie, a poza tym wyjechał z Opola lepiej przygotowany fizycznie – wspomina Rumak.

Ten udany sezon miał zostać spuentowany udziałem w Mistrzostwach Świata do lat 20. Moder bardzo liczył na powołanie. Było powoływany jeszcze z trzecioligowych rezerw Kolejorza, na kadrę jeździł już będąc w Opolu. W ostatnim meczu przed powołaniami zagrał godzinę przeciwko Anglii i strzelił nawet gola. Na mundial miał jechać z Serafinem Szotą, z którym grał wówczas w Odrze. I z Tymoteuszem Puchaczem, kapitanem tamtej reprezentacji, najlepszym przyjacielem Modera.

13 maja Jacek Magiera ogłosił kadrę na mundial. Szota? Jest. Puchacz? Również. Modera brak.

Rumak: – Bardzo to przeżył. Jeździł na tę kadrę od wielu miesięcy, tymczasem na turnieju go zabrakło. Szczerze mówiąc ja też byłem zdziwiony, chociaż oczywiście respektuję decyzję selekcjonera, to on podejmuje decyzje. Ale Kuba był podłamany. Rozmawialiśmy z nim, próbowaliśmy go jakoś podnieść na duchu. Jeszcze przed ogłoszeniem kadry dowiedział się, że nie zagra na mundialu. Graliśmy akurat z Podbeskidziem. Nie grał jakiegoś spektakularnego meczu, ale uznałem, że warto mu wynagrodzić ten trud całego sezonu i rozegrał wtedy pełne 90 minut.

fot. FotoPyk

Popisy Marcela Zylli na „dziesiątce” oglądał już w domu. A właściwie, to na wakacjach. Znajomi widzieli, że chodzi struty, więc zabrali go na wyjazd do Chorwacji. I zorganizowali mu mundial tam – grali w koszulkach kadry w siatkonogę na chorwackiej plaży. Po Moderze było widać, że żartuje, że dobrze się bawi, ale brak powołania i tak siedzi mu gdzieś z tyłu głowy. Kadrę odwiedził podczas turnieju, kibicował im z trybun.

Po powrocie do Polski miał przed sobą ważny wybór – poszukać jeszcze jednego wypożyczenia? Czy może jednak zacząć walkę o składu w Lechu? Od Rumaka usłyszał, że jeśli chce zostać na jeszcze jedną rundę w Opolu, to drzwi są dla niego otwarte i nadal będzie podstawowym piłkarzem tego zespołu. Ale Moder widział, że w Lechu szykuje się przebudowa zespołu i że będzie miał szanse gry. Postanowił powalczyć o swoje. – Mieliśmy ustną umowę, że do końca sierpnia ma nam dać znać, czy chce jeszcze raz do nas przyjść. Nawet mimo tego, że grał niewiele latem, to uznał, że warto powalczyć o te minuty w Poznaniu – mówi Rumak. Do składu wskoczył dopiero pod koniec września. Dziś jest jednym z odkryć Ekstraklasy.

Lech musiał szybko decydować, bo kusiła Legia i obserwowali Niemcy

Dostaliśmy cynk od trenerów i naszych skautów, że powinniśmy sprawdzić dwóch chłopaków z Warty Poznań. Jeden nazywał się Mateusz Lewandowski, drugim był właśnie Kuba. Problem był taki, że nie było okazji ich testować zbyt długo. Musieliśmy podjąć decyzję tak naprawdę po jednym meczu testowym. Graliśmy z Unionem Berlin – wspomina Przemysław Małecki, który pracował w Moderem w juniorach młodszych.

W starciu z Niemcami Moder wypadł na tyle dobrze, że w Lechu podjęto decyzję – bierzemy go. Lewandowskiemu podziękowano, ten wyjechał do Energie Cottbus, dzisiaj strzela gole dla czwartoligowego BFC Dynamo. Moder błysnął dużą swobodą z piłką przy nodze, bardzo elegancko poruszał się w środku pola, był też uniwersalny, bo mógł grać w środku pola i na skrzydłach. – Do dzisiaj mam przed oczami taki strzał z dystansu Kuby z tamtego meczu. Huknął mocno, piłka nabrała tej specyficznej rotacji i odbiła się od poprzeczki – mówi Małecki: – Zapadła decyzja, że Kuba z nami zostanie, a Mateuszowi podziękowaliśmy za testy i życzyliśmy mu powodzenia.

Gdyby wtedy Lech nie zadecydował, że podpisze umowę z Moderem, to ten w Warcie raczej by nie został. Opcje były dwie  – polska i zagraniczna. – Nie chcę wywoływać burzy, bo wiem, jak takie słowa się niosą, ale faktem jest, że – jakby to ująć – Kuba mógł spróbować swoich sił w Warszawie. Były też opcje wyjazdu do Niemiec i jeśli my nie zgarnęlibyśmy go do siebie, to pewnie wyjechałby w którymś z tych kierunków. Ale byliśmy zdecydowani, bo widzieliśmy już wówczas u niego duże umiejętności. No i zdawaliśmy sobie sprawę, że ten piłkarski sufit ma zawieszony wysoko – wyjaśnia dzisiejszy asystent w rezerwach Lecha.

Moder zatem zamienił Wartę na Lecha i to jeden z wielu przykładów, gdzie zdrowa współpraca między tymi klubami przynosi efekty. Gdybyśmy mieli grzebać w historii, to przecież można byłoby tu wspomnieć chociażby Macieja Żurawskiego, który przeszedł podobną drogę. W podobnym wieku z Warty do Lecha przeniósł się Dawid Kurminowski (dziś MSK Żylina). Ale w przeciwieństwie do Żurawskiego – Moder nie jest poznaniakiem z urodzenia.

Z dystansu trafiał już jako trzynastolatek

Drawsko to wioska na północy Wielkopolski. To nie to Drawsko z zachodniopomorskiego, choć ze Szczecinka, gdzie urodził się Moder, do tego bardziej znanego Drawska miałby bliżej. Ale właściwie całe dzieciństwo spędził w tej wiosce, która ma nieco ponad 1000 mieszkańców. Jako siedmiolatek poszedł na swój pierwszy trening – razem ze starszym bratem. – Było widać, że treningi sprawiały mu dużą przyjemność. Było u niego widać pasję, wykazywał się też sporym talentem. Grał nawet z zawodnikami o trzy lata starszymi, gdzie radził sobie doskonale. Przez pewien czas grał też w Fortunie Wieleń, bo w Drawsku nie udało się zebrać drużyny w jego roczniku – opowiada Arkadiusz Adach, pierwszy trener Modera.

Błysnął na towarzyskim turnieju we Wronkach, zauważyli go trenerzy pracujący w poznańskiej „Szóstce”. Trudno było go nie zauważyć – jego zespół przegrał 5:6, ale Moder zdobył wszystkie bramki dla swojej drużyny. Wpadł też w oko Michałowi Rokickiemu, który wówczas pracował z kadrą juniorską i jednocześnie trenował grupy młodzieżowe w Warcie Poznań. Młodziutki Kuba zaczął jeździć na konsultacje kadrowe, a do Warty dojeżdżał na treningi z Drawska. Po sto kilometrów w jedną stronę. Dla dwunastolatka oznaczało to tyle, że w Sokole trenował dwa raz w tygodniu i równocześnie dwa-trzy w tygodniu razem z rodzicami spędzał po cztery godziny w samochodzie na trasie Drawsko-Poznań.

Jakub Moder – pierwszy od prawej w górnym rzędzie

Już jako dzieciak potrafił przyłożyć z dystansu. – Strzelał piękne gole. Pamiętam taki mecz z Czarnkowem, przegrywaliśmy 0:2 i Kuba na 1:2 strzelił z rzutu wolnego. Miał 13 lat i było widać, że stopa jest dobrze ułożona, miał dobre uderzenie z dystansu – przyznaje Adach.

W tej historii piłkarza i trenera z Drawska jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Adach w tym roku został analitykiem w akademii Lecha Poznań. Można zatem wysnuć wniosek, że w pewnym sensie wychowanek wypromował wychowawcę. I ten przykład może być dowodem na to, że praca na dole piramidy – choć mrówcza, żmudna, często społeczna bez pokrycia w gratyfikacji finansowej – ostatecznie może przynieść sukces. Nie tylko dla zawodnika, ale i trenera.

Jak Jacek Dembiński

Często w akademii podczas tworzenia profili zawodników porównywaliśmy ich do innych piłkarzy ze świata czy z historii polskiego futbolu. Kuba bardzo przypominał nam piłkarza, który był związany z Lechem. Widzieliśmy w nim Jacka Dembińskiego – mówi Małecki.

Już w grupach juniorskich było widać te wszystkie atuty, którym imponuje dzisiaj. Ze znakomicie ułożoną stopą przyszedł już do Lecha i tu właściwie trzeba było tylko wyszlifować to, co ma najlepsze. Podobnie było w obunożnością – nad tym elementem też pracował, ale już jako czternastolatkowi nie robiło mu różnicy czy kopie piłkę prawą, czy lewą nogą. – To dawało bardzo dużo. Element zaskoczenia na którą nogę zejdzie. Był trudny do rozczytania dla rywali. Biorąc pod uwagę, że wyróżniał się też techniką w prowadzeniu piłki, to w środku pola był już wtedy szalenie niebezpieczny – wspomina go trener Kolejorza.

Adach: – Jego wizja gry pretendowała do tego, by występował w środku pola. I on w tym środku pola grał. Występował na pozycjach 6, 8, 10. Robiliśmy kiedyś wykaz kontaktów z piłką. Plusy, minusy, stosunek jednych do drugich. Kuba był cały czas pod grą. Informacja do niego była taka: “Kuba, im więcej razy będziesz mógł mieć piłkę, im więcej będziesz zderzał się z sytuacjami meczowymi, tym lepiej dla ciebie”. Co ciekawe, te nasze plusy i minusy skłaniały go do tego, by jak najszybciej grał. Jako dziecko miał bardzo dobry drybling, ale zmysł do gry kombinacyjnej również się w ten sposób urodził.

Rumak: – W mojej opinii najgroźniejszy jest już pod polem karnym. Trzeba było mu wytłumaczyć, że czasami pragmatyzm jest najrozsądniejszy. Rozwinął się pod względem taktycznym. Motoryka? Tak, miał tu pewne deficyty. Ale widzę, że robi tu duży progres. To jest chłopak na grę na zachodzie i w reprezentacji Polski, nie mam co do tego wątpliwości. Wszystko zależy od tego, jak wykorzysta swój potencjał.

Małecki: – Widzieliśmy, że musimy popracować z Kubą nad aspektami motorycznymi. Ale co jakiś czas robimy w akademii takie przeglądy profili, przeprowadzamy baterie testów i widzieliśmy, że z roku na rok notuje zauważalny postęp. Widzieliśmy gołym okiem na boisku, że jest coraz zwinniejszy, coraz szybszy. Natomiast mieliśmy też na to twarde dane, że krok po krok i w tym aspekcie się rozwija.

Jakub Moder – w środku z trofeum. Pierwszy z prawej – Przemysław Małecki

Dziś w Lechu regularnie jest w czołówce pod względem pokonanego dystansu, zajmuje wysokie miejsca w aspektach intensywności gry – wykonuje sporo sprintów i szybkich biegów. Nawet w pojedynkach nie traci wyraźnie do takiego Karlo Muhara, który jest najczęściej walczącym o piłkę zawodnikiem poznaniaków. A że z piłką potrafi zrobić sporo – o tym przekonują się kolejni bramkarze Ekstraklasy.

 Gdy byłem mały, to raczej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mam moc w nodze. Dopiero w juniorach zauważyłem, że mam do tego smykałkę. I wtedy też zacząłem nad tym pracować. Faktycznie – do żadnego tych typów zawodników z bomba w nodze nie należę. Ani nie mam mocno nabitych nóg, ani fizjonomią do tego nie pasuje… Może to ułożenie stopy? Mówi się, że im mniejsza stopa, tym lepiej można się złożyć, ale ja mam numer buta 44, więc też nic by na to nie wskazywało. Wydaje mi się, że chodzi właśnie o samą technikę strzału – timing, ułożenie ciała, dynamikę – mówi sam Moder o swoim uderzeniu.

Też mam wrażenie, że w przypadku Kuby dużą rolę odgrywa ułożenie stopy. Warto zwrócić uwagę, że te strzały nie tylko są mocne, ale mają taką specyficzną rotację. Piłka nabiera wysokości, by szybko ją wytracić i wpaść pod poprzeczkę – zauważa Małecki.

Dziś w pierwszym zespole sporo czasu poświęcają mu przede wszystkim asystenci Dariusza Żurawia – Karol Bartkowiak i Dariusz Skrzypczak. Ale wciąż ma kontakt ze swoim pierwszym trenerem. – Ostatnio podesłałem mu właśnie Juliana Weigla, zawodnika Benfiki Lizbona, w przeszłości piłkarza Borussii. Gra on na podobnej pozycji co Kuba, więc przesłałem mu pracę głową Niemca przed wykonaniem długiego podania z pozycji numer 6. Ostatnio Kuba miał sporo przestrzeni właśnie na “szóstce”. Chciałem pokazać mu coś nowego, przypomnieć. Żeby rzucił okiem w międzyczasie – opowiada Adach.

Fan naleśników i spania

Bliską grupę przyjaciół w pierwszej drużynie Lecha tworzy kwartet – Kamil Jóźwiak, Mateusz Skrzypczak, Tymoteusz Puchacz i właśnie Jakub Moder. Jeśli wyjazd na zgrupowanie czy mecz – Jóźwiak jest w pokoju ze Skrzypczakiem, a Puchacz z Moderem. Ludzi z zewnątrz może o tyle dziwić, że Puchacz i Moder to jak ogień i woda. Puchacz – ekspresyjny, wszędzie go pełno, buzia mu się nie zamyka. Moder – stonowany, spokojny, niezwykle opanowany.

Rumak: – Kuba to bardzo ułożony chłopak. Ale ta cichość nie jest wyrazem braku pewności siebie. Taką po prostu ma naturę. To na pewno nie jest gość, który pierwszy zarzuca przyśpiewki w szatni.

Małecki: – Dużo rzeczy przeżywa w sobie. Widać było, że lubi towarzystwo i lubi przebywać z ludźmi, ale nie jest wodzirejem.

Dzwonimy do znajomych Modera i pytamy o to, jaki jest na co dzień:

„mógłby spać cały dzień, jak miś koala. Jeśli ma pół godziny wolnego, to się zdrzemnie”

„fan naleśników, sam je robi, je na śniadanie, obiad i kolację. A jeśli wigilia, to tylko pierogi – hurtowo, a niczego innego nie tyka”

„złość czy frustrację trawi w sobie, raczej nie rozmawia o tym, co go gryzie, chociaż wiele można wyczytać z tego, jak się zachowuje”

„mówimy, że jest Kuba, i jest Modziu. Czym to się różni? Jak jest z dziewczyną, to jest Kubą, a jak jest samemu, to jest Modziem”

„to nie jest stereotypowy młody piłkarz, który szuka mediów i lubi, gdy się o nim dużo mówi. Kasą nie szasta, od wielu lat ma tę samą dziewczynę”

„denerwuje go, gdy nie może się zrelaksować w mieszkaniu. Przez pół roku sąsiad robił remont i ciągle u siebie słyszał jakieś wiercenie. Nie mógł przez to robić swoich ukochanych drzemek. Czasami zostawał w klubie, nie jechał do domu, tylko kładł się na kanapie i tam spał”

I oby tylko nie przespał swojego czasu. W okresie deficytu kreatywnych rozgrywających Moder jest jedną z nadziei na to, że środkowy pomocnik nie będzie się w Ekstralasie kojarzył tylko z jazdą na dupie i dawaniu z wątroby.

DAMIAN SMYK

fot. Newspix/FotoPyk/archiwum prywatne

Opublikowane 30.06.2020 15:37 przez

Damian Smyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Moduzki
Moduzki

Jakub chodź do nas!Znajdziemy ci fajny klub na kamczatce!

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Dobry skurwiel jest, co tu dużo gadać

Goleadorr
Goleadorr

Ostatnie zdanie trafia w sedno kwestii środkowych pomocników w Ekstraklasie. A Moder może się okazać czarnym koniem akademii Lecha. Przed sezonem dużo się pisało o Jóźwiaku, Marchwinskim, nawet o Puchaczu, ale nie o nim.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Mocne uderzenie to jego dobra strona.
To wszystko, bo są mecze w których przepada i jest niewidoczny długimi momentami, musi sporo się nauczyć co chodzi o taktykę, bo tutaj braki ogromne.
Ale więcej takich Moderów, Białków, Karbowników i liga będzie ciekawsza, i zawsze to nasze- polskie !

skttr
skttr

Największą karierę imo nie zrobi ani Moder, ani reszta wymienionych chłopaków (za wszystkich zresztą trzymam bardzo kciuki), tylko Kamyk, którego odkrywają właśnie media z mocno opóźnionym zapłonem. On moim zdaniem ma największy talent, obłędną dynamikę, niezłą technikę i poukładane w głowie.

Lepiej milczeć
Lepiej milczeć

Przestań z tym Kamykiem, bo zaczynasz robić z siebie idiotę.

Wojtek99
Wojtek99

Oglądałem go w Odrze Opole, chłopak się wyróżniał na tle rówieśników. Ja sądziełm, że on może być dobry. Zresztą nawet FM się do niego nie pomylił. Chłopak ma kopyto, ma zmysł do gry kombinacyjnej,jest szybki i zwinny jak na swój wzrost. Kwestia czas i powołanie

podszyszkownik
podszyszkownik

Ja widzę jeszcze dwóch,Skóraś i Skrzypczak.Wydaje się że za jakieś 3 albo 4 lata repra będzie Lechem stała

Adam
Adam

Kolejne grosze do „dawania z wątroby” – uważam za słuszne. Nie wiem ile wody w rzekach musi jeszcze upłynąć, byśmy przestali cieszyć się z „zostawiania serducha” jak to hajtowskim żargonem można powiedzieć o polskim stylu gry. Szczerze mówiąc, jeśli oceniać to co najważniejsze w dzisiejszym futbolu, to polskim kopaczom przede wszystkim brakuje umiejętności zaadaptowania się do taktyki. Zawodnik francuski – weźmy Ramseya – przechodzi do Juventusu (wg Szczęsnego nadal nie kuma włoskiego i tłumaczą mu odprawy) a i tak kuma taktykę. Zawodnik polski uczy się tych języków, albo i nie uczy. Jeden kij bo i tak efektem jest to, że najpierw to on musi się nauczyć jak stać na boisku, a nie latać bez celu. I co z tego, że dają z tej wątroby, jak potem fizycznie wystarcza to na ligę duńską albo grecką.

Reasumując jednak do Modera, jest młody chłopak, utalentowany pewnie jak wielu z akademii Lecha. Tylko jak pójdzie na Zachód to niezłej ligi to może stać się Linettym i odnaleźć w mocnej lidze, a może Kownackim. Kwestia pracy, samozaparcia, pokory i szczęścia – jak zawsze w piłce.

Wojtek
Wojtek

Kubę zweryfikuje kolejny sezon. Kluby już wiedzą, że na tego chłopaka trzeba uważać. W kolejnym sezonie wymagania wobec niego będą rosły, presja również. Trzeba mieć nadzieję, że nie utonie w przeciętności. Liczę na to, że w sobotę wyjdzie w pierwszym składzie przeciwko Legii i dobrze zaprezentuje się z tym rywalem.
PS. Co się dzieje z graczem o pseudonimie Marchewa? Jeżeli ktoś ma być drugim Kownackim, to właśnie jego bym nominował…

Tomasz
Tomasz

Piękny strzał z wolnego ale może też uderzyć z akcji i co najwazniejsze pierwszy do podania od obrony żeby wyjść z presingu on i Tiba duet super

Weszło
20.09.2020

„Wsiadłem w karetkę i wyjechałem ze stadionu”. Patologia w Olimpii Elbląg

Dzieje się, dzieje w II lidze i nie dzieje się dobrze. W Olimpii Elbląg doszło do niezłej patologii. Zaczęło się od tego, że pseudokibice przeprowadzili rozmowę motywacyjną z piłkarzami klubu po przegranym meczu z Bytovią, którą łagodzić próbował trener Łukasz Kowalski. I niestety – za kolejny cel pseudofani obrali sobie jego. W konsekwencji kolejny mecz […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Korona grała, Górnik strzelał. Beniaminek lepszy od spadkowicza

Strzały na bramkę? 20:3 dla Korony. Bramki? 2:0 dla Górnika. Kielczanie zostali kolejną ofiarą beniaminka z Łęcznej, który do ligi wchodzi w kapitalnym stylu. Owszem, ekipa Macieja Bartoszka była najpoważniejszym rywalem Górnika, jednak nie zmienia to faktu, że bilans: trzy mecze, dziewięć punktów i zero straconych bramek, wygląda lepiej niż solidnie. Nie byłoby tego sukcesu, […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

LIVE: Derby Poznania. Na papierze pogrom. Jak będzie na boisku?

Siemanko! Niedziela, popołudnie, Ekstraklasa, a więc także nasza relacja LIVE. Dziś Ekstraklasa serwuje nam dwa mecze. Na start – Zagłębie Lubin kontra Cracovia. Na papierze to spotkanie ma wszystko, by było ciekawe. Zwłaszcza, że Cracovia jest podrażniona po dwóch wpadkach z beniaminkami i chce zdobyć wreszcie jakieś punkty na plus (bo ujemne już nadrobiła). Później […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Andrea Pirlo z wymarzonym debiutem? Juventus zaczyna sezon

Sampdoria Genua. Co przeciętny polski kibic wie o tym klubie? Ach, grali kiedyś z Legią. No i to ci od Linetty’ego i Bereszyńskiego. A właściwie już jednego z tej dwójki, bo były pomocnika Lecha zameldował się już w Torino. Między innymi dlatego Juventus nie powinien mieć dzisiaj problemów ze spraniem rywala. Przed Andreą Pirlo okazja […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Czy Warta Poznań strzeli kiedyś gola w Ekstraklasie?

Warta Poznań nie tylko nie strzela goli, ona nawet nie tworzy sobie zbyt wielu okazji bramkowych. I co więcej – nie jest to stan, który nas jakoś wyjątkowo zaskoczył. O ile w pierwszym meczu z Lechią Gdańsk udawało im się jeszcze coś wykreować, o tyle w dwóch kolejnych spotkaniach Zieloni ewidentnie grali na bezbramkowy remis. […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Timo Werner poprowadzi Chelsea do zwycięstwa z Liverpoolem?

„The Blues” kontra „The Reds” czyli ligowy klasyk w Premier League. Na takie spotkania długo się czeka, choć akurat w tym sezonie niekoniecznie znalazło to swoje zastosowanie, bo przecież mamy dopiero drugą ligą kolejkę. Niemniej szykuje nam się ciekawe starcie, bo wzmocniona Chelsea potrzebuje trampoliny, żeby lepiej wejść w sezon. Zresztą przekonujące zwycięstwo przyda się […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Turysta Remy, leniuch Stolarski, czyli krótka rzecz o kompromitacji

To będzie opowieść o dwóch takich, co skompromitowali się z Górnikiem Zabrze. Pierwszy bohater maczał palce przy trzech bramkach przyjezdnych z Zabrza, prezentując całą gamę niekompetencji. Od złego ustawienia, przez krycie na radar, po pilnowanie pustej przestrzeni. Dosłownie wszystko, co tylko najgorsze może zrobić obrońca, wyłączając samobója. Drugi bohater zaś pokazał, że jest niezwykle konsekwentny […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Z Wojciechowskim do Barcelony, trałkowanie i pirania Leo. Sceny z kariery Łukasza Trałki

Ojciec zabierał go na mecze Stali Mielec, Józef Wojciechowski zabierał go prywatnym samolotem na El Clasico. Razem z Paulinho pokonywali w Pucharze Polski zawsze groźny Start Otwock. Poznał od środka szalony świat Antoniego Ptaka, zapisał się w ligowym kolorycie trałkowaniem, w Lechu poznał rozegrał więcej meczów niż Czesław Jakółcewicz czy Teodor Anioła. Łukasz Trałka od […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Lech rozbije Wartę w derbach Poznania? Atrakcyjne kursy na pewną wygraną „Kolejorza”

Derby miasta, na których kibice siedzą na trybunach obok siebie? W Poznaniu to możliwe. Ekstraklasa serwuje nam dziś pierwsze od lat spotkanie dwóch największych, wielkopolskich klubów – Lecha oraz Warty. Czy Poznaniacy, którzy będą chcieli odpocząć po boju z Hammarby, zaliczą wreszcie pierwsze w sezonie zwycięstwo? A może Warta powtórzy niespodziankę sprzed lat? Typujemy ten […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Zagłębie Lubin i napastnicy. Status związku: to skomplikowane

Napastnicy w Zagłębiu Lubin? Bolesny temat. No, chyba że jesteś obrońcą czy bramkarzem przeciwnej drużyny. Wtedy temat staje się przyjemny. Rozumiemy, że nie jest wcale łatwo zastąpić Bartosza Białka. To nie był tylko młodziak z potencjałem. Ładował sporo goli, grał świetnie, przyciągał uwagę i pochwały kibiców. Wysoko zawiesił poprzeczkę. Jednak nie w tym rzecz. Bo […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Derby Poznania są unikalne na skalę europejską

Jaka ma wspomnienia z derbów Poznania? Dlaczego jego marzeniem były bramki na wszystkich poznańskim stadionach i czy udało mu się to zrealizować? Kto kibicuje Warcie, a kto Lechowi i jakie są relacje między fanami obu tych klubów? Dlaczego jako legenda Lecha mógł zagrać w Warcie? Jaką rzeczywistość zastał w Warcie? Jakie jest jego jedno najpiękniejsze […]
20.09.2020
Weszło
19.09.2020

Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak bezlitośnie rozjeżdża Legię

Można przecierać oczy ze zdumienia. Ależ to ekscytujący tercet. Klepeczka, jeden kontakt, wymienność pozycji, powtarzalność, efektowność, efektywność. I wszystko to przy skołowaniu defensorów rywali. Górnik Zabrze dysponuje atakiem, którego autentycznie przeciwnicy mogą się bać. Jimenez, Nowak i Sobczyk wyglądają, jakby grali ze sobą nie od miesiąca, a od dobrych kilku lat. Dzisiaj roznieśli Legię. Mistrzowską […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Tottenham. Gra w piłkę nożną. Golf. Czy to będzie właśnie ta kolejność?

To już oficjalna informacja, Gareth Bale żegna się z Madrytem, na razie w ramach rocznego wypożyczenia, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to koniec. Walijczyk w Realu zaczynał z ciężarem oczekiwań ważącym przeszło 100 milionów euro. Potem odbył jeden z najpiękniejszych lotów w historii klubu, gdy Królewscy rokrocznie wygrywali Ligę Mistrzów. Ale już pożegnanie […]
19.09.2020
Weszło FM
19.09.2020

Jan Mela, meczyki i Liga Minus. Niedziela w WeszłoFM

Niedzielę w Weszło FM rozpoczniemy programem „W ciemno”, który prowadzi Marcin Ryszka. Jego gościem będzie Jasiek Mela – chodząca inspiracja dla każdego z nas, gość, który mimo niepełnosprawności potrafił zdobyć dwa bieguny. A przy tym to chodząca dawka życiowego luzu, co w połączeniu z podejściem do życia Marcina da mieszankę wybuchową. O godz. 10.00 na antenie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Pogoń znów wygrywa po borowaniu bez znieczulenia

Pogoń Szczecin jest na początku tego sezonu w ścisłej czołówce najbrzydziej grających drużyn Ekstraklasy, ale punktowo jest nieźle: cztery mecze, siedem punktów. W Gliwicach „Portowcy” mogli wysoko przegrać, a wygrali. Dziś przez większość spotkania również prezentowali mniej jakości niż zdziesiątkowany Śląsk Wrocław i mimo to ponownie sięgnęli po pełną pulę. Dla nas najlepszą wiadomością jest […]
19.09.2020
Anglia
19.09.2020

Pan piłkarz Mateusz Klich bierze Premier League przebojem!

Bloody hell, co to jest za historia, aż chciałoby się wykrzyknąć. Mateusz Klich wszedł do Premier League nie tylko z drzwiami, ale też z futryną i od razu podporządkował sobie pokój. Znaczy, dobra, brzmi to trochę zbyt podniośle, ale kurczę, kto zabroni nam się cieszyć, że w końcu jakiś polski piłkarz z pola radzi sobie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Płacheta z golem, Jóźwiak z asystą, Helik z czerwoną kartką. Działo się w Championship!

Kariera Przemysława Płachety pędzi ostatnio w co najmniej takim tempie, jak on sam po boisku. Pół roku w Pogoni Siedlce, sezon w Podbeskidziu, tyle samo w Śląsku, rekord transferowy wrocławian i przenosiny do Norwich. Nie ma co zapeszać, ale wydaje się, że skrzydłowy nie chce się zatrzymywać. Gdy tylko dostał trochę więcej czasu na boisku, […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sukces: Lechię w końcu chciało się oglądać

Widzieliśmy mocniejsze wejścia w sezon niż to w wykonaniu Lechii, bo owszem, punktowo tragedii nie ma, trzy oczka wpadły, ale jeśli chodzi o grę? Nawet nie dramacik, a jeden wielki regularny dramat. Warta mogła spokojnie wygrać, natomiast zapłaciła frycowe, ale już Raków z Górnikiem nie zostawili nawet reszty, ładując gdańszczanom po trzy gole. I cóż, […]
19.09.2020