post Avatar

Opublikowane 30.06.2020 15:37 przez

Damian Smyk

Poza boiskiem jest niezwykle spokojny – niemal jak dokładne przeciwieństwo jego najlepszego przyjaciela w zespole. Ale to opanowanie może być mylące, bo w butach o rozmiarze 44 drzemie potężna moc. Piękne gole strzelał już w Drawsku. Na testach w Lechu Poznań przyłożył z dystansu tak, że aż trenerzy Kolejorza popatrzyli po sobie i pokiwali głowami. – W akademii przypominał nam Jacka Dembińskiego. Podobny sposób poruszania się, podobna technika strzału – mówią o nim szkoleniowcy, którzy spotkali Modera na swoim szlaku. Dlaczego przypomina misia koalę? Jak znajomi zorganizowali mu mundial zastępczy? Z jakiego powodu bywało, że musiał spać w klubie?

To miał być piękny maj

Jakub Moder jest po niezłym sezonie na zapleczu Ekstraklasy. W I lidze na wypożyczeniu w Odrze Opole grał niemal co tydzień. Dostał duże zaufanie od Mariusza Rumaka. Grywał w środku pola, jako klasyczna „ósemka”, ale i wielokrotnie jako ofensywny pomocnik czy nawet fałszywy napastnik. I nie wynikało to też z tego, że w Odrze nie było napastnika – po prostu Rumak widział atuty Modera w grze bliżej bramki. – Trzymanie go daleko od pola karnego byłoby marnowaniem jego potencjału. Potrafi uderzyć z daleka, to wszyscy widzimy. Ale potrafi też wejść w drugie tempo w pole karne i kończyć akcję celnym strzałem. Przypominał mi pod tym względem Kaspra Hamalainena w moim ostatnim sezonie w Poznaniu – mówi ówczesny trener Odry.

To był jego drugi pełny sezon na poziomie seniorskim. Rok wcześniej łapały szlify w trzecioligowych rezerwach Lecha. – Na pewno widać było na początku, że gra jeszcze trochę po juniorsku. Mam tu na myśli to, że brakowało mu takiej odpowiedzialności, świadomości taktycznej. Miał też pewne niedostatki pod względem motorycznym. Mieliśmy rozpisany plan rozwoju motorycznego dla całej drużyny, ale ten program był też skrojony pod niego. I myślę, że w tych dwóch aspektach zrobił duży progres. Nabrał doświadczenia, miał okazje do popełnienia błędów, analizowaliśmy je bardzo dokładnie, a poza tym wyjechał z Opola lepiej przygotowany fizycznie – wspomina Rumak.

Ten udany sezon miał zostać spuentowany udziałem w Mistrzostwach Świata do lat 20. Moder bardzo liczył na powołanie. Było powoływany jeszcze z trzecioligowych rezerw Kolejorza, na kadrę jeździł już będąc w Opolu. W ostatnim meczu przed powołaniami zagrał godzinę przeciwko Anglii i strzelił nawet gola. Na mundial miał jechać z Serafinem Szotą, z którym grał wówczas w Odrze. I z Tymoteuszem Puchaczem, kapitanem tamtej reprezentacji, najlepszym przyjacielem Modera.

13 maja Jacek Magiera ogłosił kadrę na mundial. Szota? Jest. Puchacz? Również. Modera brak.

Rumak: – Bardzo to przeżył. Jeździł na tę kadrę od wielu miesięcy, tymczasem na turnieju go zabrakło. Szczerze mówiąc ja też byłem zdziwiony, chociaż oczywiście respektuję decyzję selekcjonera, to on podejmuje decyzje. Ale Kuba był podłamany. Rozmawialiśmy z nim, próbowaliśmy go jakoś podnieść na duchu. Jeszcze przed ogłoszeniem kadry dowiedział się, że nie zagra na mundialu. Graliśmy akurat z Podbeskidziem. Nie grał jakiegoś spektakularnego meczu, ale uznałem, że warto mu wynagrodzić ten trud całego sezonu i rozegrał wtedy pełne 90 minut.

fot. FotoPyk

Popisy Marcela Zylli na „dziesiątce” oglądał już w domu. A właściwie, to na wakacjach. Znajomi widzieli, że chodzi struty, więc zabrali go na wyjazd do Chorwacji. I zorganizowali mu mundial tam – grali w koszulkach kadry w siatkonogę na chorwackiej plaży. Po Moderze było widać, że żartuje, że dobrze się bawi, ale brak powołania i tak siedzi mu gdzieś z tyłu głowy. Kadrę odwiedził podczas turnieju, kibicował im z trybun.

Po powrocie do Polski miał przed sobą ważny wybór – poszukać jeszcze jednego wypożyczenia? Czy może jednak zacząć walkę o składu w Lechu? Od Rumaka usłyszał, że jeśli chce zostać na jeszcze jedną rundę w Opolu, to drzwi są dla niego otwarte i nadal będzie podstawowym piłkarzem tego zespołu. Ale Moder widział, że w Lechu szykuje się przebudowa zespołu i że będzie miał szanse gry. Postanowił powalczyć o swoje. – Mieliśmy ustną umowę, że do końca sierpnia ma nam dać znać, czy chce jeszcze raz do nas przyjść. Nawet mimo tego, że grał niewiele latem, to uznał, że warto powalczyć o te minuty w Poznaniu – mówi Rumak. Do składu wskoczył dopiero pod koniec września. Dziś jest jednym z odkryć Ekstraklasy.

Lech musiał szybko decydować, bo kusiła Legia i obserwowali Niemcy

Dostaliśmy cynk od trenerów i naszych skautów, że powinniśmy sprawdzić dwóch chłopaków z Warty Poznań. Jeden nazywał się Mateusz Lewandowski, drugim był właśnie Kuba. Problem był taki, że nie było okazji ich testować zbyt długo. Musieliśmy podjąć decyzję tak naprawdę po jednym meczu testowym. Graliśmy z Unionem Berlin – wspomina Przemysław Małecki, który pracował w Moderem w juniorach młodszych.

W starciu z Niemcami Moder wypadł na tyle dobrze, że w Lechu podjęto decyzję – bierzemy go. Lewandowskiemu podziękowano, ten wyjechał do Energie Cottbus, dzisiaj strzela gole dla czwartoligowego BFC Dynamo. Moder błysnął dużą swobodą z piłką przy nodze, bardzo elegancko poruszał się w środku pola, był też uniwersalny, bo mógł grać w środku pola i na skrzydłach. – Do dzisiaj mam przed oczami taki strzał z dystansu Kuby z tamtego meczu. Huknął mocno, piłka nabrała tej specyficznej rotacji i odbiła się od poprzeczki – mówi Małecki: – Zapadła decyzja, że Kuba z nami zostanie, a Mateuszowi podziękowaliśmy za testy i życzyliśmy mu powodzenia.

Gdyby wtedy Lech nie zadecydował, że podpisze umowę z Moderem, to ten w Warcie raczej by nie został. Opcje były dwie  – polska i zagraniczna. – Nie chcę wywoływać burzy, bo wiem, jak takie słowa się niosą, ale faktem jest, że – jakby to ująć – Kuba mógł spróbować swoich sił w Warszawie. Były też opcje wyjazdu do Niemiec i jeśli my nie zgarnęlibyśmy go do siebie, to pewnie wyjechałby w którymś z tych kierunków. Ale byliśmy zdecydowani, bo widzieliśmy już wówczas u niego duże umiejętności. No i zdawaliśmy sobie sprawę, że ten piłkarski sufit ma zawieszony wysoko – wyjaśnia dzisiejszy asystent w rezerwach Lecha.

Moder zatem zamienił Wartę na Lecha i to jeden z wielu przykładów, gdzie zdrowa współpraca między tymi klubami przynosi efekty. Gdybyśmy mieli grzebać w historii, to przecież można byłoby tu wspomnieć chociażby Macieja Żurawskiego, który przeszedł podobną drogę. W podobnym wieku z Warty do Lecha przeniósł się Dawid Kurminowski (dziś MSK Żylina). Ale w przeciwieństwie do Żurawskiego – Moder nie jest poznaniakiem z urodzenia.

Z dystansu trafiał już jako trzynastolatek

Drawsko to wioska na północy Wielkopolski. To nie to Drawsko z zachodniopomorskiego, choć ze Szczecinka, gdzie urodził się Moder, do tego bardziej znanego Drawska miałby bliżej. Ale właściwie całe dzieciństwo spędził w tej wiosce, która ma nieco ponad 1000 mieszkańców. Jako siedmiolatek poszedł na swój pierwszy trening – razem ze starszym bratem. – Było widać, że treningi sprawiały mu dużą przyjemność. Było u niego widać pasję, wykazywał się też sporym talentem. Grał nawet z zawodnikami o trzy lata starszymi, gdzie radził sobie doskonale. Przez pewien czas grał też w Fortunie Wieleń, bo w Drawsku nie udało się zebrać drużyny w jego roczniku – opowiada Arkadiusz Adach, pierwszy trener Modera.

Błysnął na towarzyskim turnieju we Wronkach, zauważyli go trenerzy pracujący w poznańskiej „Szóstce”. Trudno było go nie zauważyć – jego zespół przegrał 5:6, ale Moder zdobył wszystkie bramki dla swojej drużyny. Wpadł też w oko Michałowi Rokickiemu, który wówczas pracował z kadrą juniorską i jednocześnie trenował grupy młodzieżowe w Warcie Poznań. Młodziutki Kuba zaczął jeździć na konsultacje kadrowe, a do Warty dojeżdżał na treningi z Drawska. Po sto kilometrów w jedną stronę. Dla dwunastolatka oznaczało to tyle, że w Sokole trenował dwa raz w tygodniu i równocześnie dwa-trzy w tygodniu razem z rodzicami spędzał po cztery godziny w samochodzie na trasie Drawsko-Poznań.

Jakub Moder – pierwszy od prawej w górnym rzędzie

Już jako dzieciak potrafił przyłożyć z dystansu. – Strzelał piękne gole. Pamiętam taki mecz z Czarnkowem, przegrywaliśmy 0:2 i Kuba na 1:2 strzelił z rzutu wolnego. Miał 13 lat i było widać, że stopa jest dobrze ułożona, miał dobre uderzenie z dystansu – przyznaje Adach.

W tej historii piłkarza i trenera z Drawska jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Adach w tym roku został analitykiem w akademii Lecha Poznań. Można zatem wysnuć wniosek, że w pewnym sensie wychowanek wypromował wychowawcę. I ten przykład może być dowodem na to, że praca na dole piramidy – choć mrówcza, żmudna, często społeczna bez pokrycia w gratyfikacji finansowej – ostatecznie może przynieść sukces. Nie tylko dla zawodnika, ale i trenera.

Jak Jacek Dembiński

Często w akademii podczas tworzenia profili zawodników porównywaliśmy ich do innych piłkarzy ze świata czy z historii polskiego futbolu. Kuba bardzo przypominał nam piłkarza, który był związany z Lechem. Widzieliśmy w nim Jacka Dembińskiego – mówi Małecki.

Już w grupach juniorskich było widać te wszystkie atuty, którym imponuje dzisiaj. Ze znakomicie ułożoną stopą przyszedł już do Lecha i tu właściwie trzeba było tylko wyszlifować to, co ma najlepsze. Podobnie było w obunożnością – nad tym elementem też pracował, ale już jako czternastolatkowi nie robiło mu różnicy czy kopie piłkę prawą, czy lewą nogą. – To dawało bardzo dużo. Element zaskoczenia na którą nogę zejdzie. Był trudny do rozczytania dla rywali. Biorąc pod uwagę, że wyróżniał się też techniką w prowadzeniu piłki, to w środku pola był już wtedy szalenie niebezpieczny – wspomina go trener Kolejorza.

Adach: – Jego wizja gry pretendowała do tego, by występował w środku pola. I on w tym środku pola grał. Występował na pozycjach 6, 8, 10. Robiliśmy kiedyś wykaz kontaktów z piłką. Plusy, minusy, stosunek jednych do drugich. Kuba był cały czas pod grą. Informacja do niego była taka: “Kuba, im więcej razy będziesz mógł mieć piłkę, im więcej będziesz zderzał się z sytuacjami meczowymi, tym lepiej dla ciebie”. Co ciekawe, te nasze plusy i minusy skłaniały go do tego, by jak najszybciej grał. Jako dziecko miał bardzo dobry drybling, ale zmysł do gry kombinacyjnej również się w ten sposób urodził.

Rumak: – W mojej opinii najgroźniejszy jest już pod polem karnym. Trzeba było mu wytłumaczyć, że czasami pragmatyzm jest najrozsądniejszy. Rozwinął się pod względem taktycznym. Motoryka? Tak, miał tu pewne deficyty. Ale widzę, że robi tu duży progres. To jest chłopak na grę na zachodzie i w reprezentacji Polski, nie mam co do tego wątpliwości. Wszystko zależy od tego, jak wykorzysta swój potencjał.

Małecki: – Widzieliśmy, że musimy popracować z Kubą nad aspektami motorycznymi. Ale co jakiś czas robimy w akademii takie przeglądy profili, przeprowadzamy baterie testów i widzieliśmy, że z roku na rok notuje zauważalny postęp. Widzieliśmy gołym okiem na boisku, że jest coraz zwinniejszy, coraz szybszy. Natomiast mieliśmy też na to twarde dane, że krok po krok i w tym aspekcie się rozwija.

Jakub Moder – w środku z trofeum. Pierwszy z prawej – Przemysław Małecki

Dziś w Lechu regularnie jest w czołówce pod względem pokonanego dystansu, zajmuje wysokie miejsca w aspektach intensywności gry – wykonuje sporo sprintów i szybkich biegów. Nawet w pojedynkach nie traci wyraźnie do takiego Karlo Muhara, który jest najczęściej walczącym o piłkę zawodnikiem poznaniaków. A że z piłką potrafi zrobić sporo – o tym przekonują się kolejni bramkarze Ekstraklasy.

 Gdy byłem mały, to raczej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mam moc w nodze. Dopiero w juniorach zauważyłem, że mam do tego smykałkę. I wtedy też zacząłem nad tym pracować. Faktycznie – do żadnego tych typów zawodników z bomba w nodze nie należę. Ani nie mam mocno nabitych nóg, ani fizjonomią do tego nie pasuje… Może to ułożenie stopy? Mówi się, że im mniejsza stopa, tym lepiej można się złożyć, ale ja mam numer buta 44, więc też nic by na to nie wskazywało. Wydaje mi się, że chodzi właśnie o samą technikę strzału – timing, ułożenie ciała, dynamikę – mówi sam Moder o swoim uderzeniu.

Też mam wrażenie, że w przypadku Kuby dużą rolę odgrywa ułożenie stopy. Warto zwrócić uwagę, że te strzały nie tylko są mocne, ale mają taką specyficzną rotację. Piłka nabiera wysokości, by szybko ją wytracić i wpaść pod poprzeczkę – zauważa Małecki.

Dziś w pierwszym zespole sporo czasu poświęcają mu przede wszystkim asystenci Dariusza Żurawia – Karol Bartkowiak i Dariusz Skrzypczak. Ale wciąż ma kontakt ze swoim pierwszym trenerem. – Ostatnio podesłałem mu właśnie Juliana Weigla, zawodnika Benfiki Lizbona, w przeszłości piłkarza Borussii. Gra on na podobnej pozycji co Kuba, więc przesłałem mu pracę głową Niemca przed wykonaniem długiego podania z pozycji numer 6. Ostatnio Kuba miał sporo przestrzeni właśnie na “szóstce”. Chciałem pokazać mu coś nowego, przypomnieć. Żeby rzucił okiem w międzyczasie – opowiada Adach.

Fan naleśników i spania

Bliską grupę przyjaciół w pierwszej drużynie Lecha tworzy kwartet – Kamil Jóźwiak, Mateusz Skrzypczak, Tymoteusz Puchacz i właśnie Jakub Moder. Jeśli wyjazd na zgrupowanie czy mecz – Jóźwiak jest w pokoju ze Skrzypczakiem, a Puchacz z Moderem. Ludzi z zewnątrz może o tyle dziwić, że Puchacz i Moder to jak ogień i woda. Puchacz – ekspresyjny, wszędzie go pełno, buzia mu się nie zamyka. Moder – stonowany, spokojny, niezwykle opanowany.

Rumak: – Kuba to bardzo ułożony chłopak. Ale ta cichość nie jest wyrazem braku pewności siebie. Taką po prostu ma naturę. To na pewno nie jest gość, który pierwszy zarzuca przyśpiewki w szatni.

Małecki: – Dużo rzeczy przeżywa w sobie. Widać było, że lubi towarzystwo i lubi przebywać z ludźmi, ale nie jest wodzirejem.

Dzwonimy do znajomych Modera i pytamy o to, jaki jest na co dzień:

„mógłby spać cały dzień, jak miś koala. Jeśli ma pół godziny wolnego, to się zdrzemnie”

„fan naleśników, sam je robi, je na śniadanie, obiad i kolację. A jeśli wigilia, to tylko pierogi – hurtowo, a niczego innego nie tyka”

„złość czy frustrację trawi w sobie, raczej nie rozmawia o tym, co go gryzie, chociaż wiele można wyczytać z tego, jak się zachowuje”

„mówimy, że jest Kuba, i jest Modziu. Czym to się różni? Jak jest z dziewczyną, to jest Kubą, a jak jest samemu, to jest Modziem”

„to nie jest stereotypowy młody piłkarz, który szuka mediów i lubi, gdy się o nim dużo mówi. Kasą nie szasta, od wielu lat ma tę samą dziewczynę”

„denerwuje go, gdy nie może się zrelaksować w mieszkaniu. Przez pół roku sąsiad robił remont i ciągle u siebie słyszał jakieś wiercenie. Nie mógł przez to robić swoich ukochanych drzemek. Czasami zostawał w klubie, nie jechał do domu, tylko kładł się na kanapie i tam spał”

I oby tylko nie przespał swojego czasu. W okresie deficytu kreatywnych rozgrywających Moder jest jedną z nadziei na to, że środkowy pomocnik nie będzie się w Ekstralasie kojarzył tylko z jazdą na dupie i dawaniu z wątroby.

DAMIAN SMYK

fot. Newspix/FotoPyk/archiwum prywatne

Opublikowane 30.06.2020 15:37 przez

Damian Smyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Moduzki
Moduzki

Jakub chodź do nas!Znajdziemy ci fajny klub na kamczatce!

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Dobry skurwiel jest, co tu dużo gadać

Goleadorr
Goleadorr

Ostatnie zdanie trafia w sedno kwestii środkowych pomocników w Ekstraklasie. A Moder może się okazać czarnym koniem akademii Lecha. Przed sezonem dużo się pisało o Jóźwiaku, Marchwinskim, nawet o Puchaczu, ale nie o nim.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Mocne uderzenie to jego dobra strona.
To wszystko, bo są mecze w których przepada i jest niewidoczny długimi momentami, musi sporo się nauczyć co chodzi o taktykę, bo tutaj braki ogromne.
Ale więcej takich Moderów, Białków, Karbowników i liga będzie ciekawsza, i zawsze to nasze- polskie !

skttr
skttr

Największą karierę imo nie zrobi ani Moder, ani reszta wymienionych chłopaków (za wszystkich zresztą trzymam bardzo kciuki), tylko Kamyk, którego odkrywają właśnie media z mocno opóźnionym zapłonem. On moim zdaniem ma największy talent, obłędną dynamikę, niezłą technikę i poukładane w głowie.

Lepiej milczeć
Lepiej milczeć

Przestań z tym Kamykiem, bo zaczynasz robić z siebie idiotę.

Wojtek99
Wojtek99

Oglądałem go w Odrze Opole, chłopak się wyróżniał na tle rówieśników. Ja sądziełm, że on może być dobry. Zresztą nawet FM się do niego nie pomylił. Chłopak ma kopyto, ma zmysł do gry kombinacyjnej,jest szybki i zwinny jak na swój wzrost. Kwestia czas i powołanie

podszyszkownik
podszyszkownik

Ja widzę jeszcze dwóch,Skóraś i Skrzypczak.Wydaje się że za jakieś 3 albo 4 lata repra będzie Lechem stała

Adam
Adam

Kolejne grosze do „dawania z wątroby” – uważam za słuszne. Nie wiem ile wody w rzekach musi jeszcze upłynąć, byśmy przestali cieszyć się z „zostawiania serducha” jak to hajtowskim żargonem można powiedzieć o polskim stylu gry. Szczerze mówiąc, jeśli oceniać to co najważniejsze w dzisiejszym futbolu, to polskim kopaczom przede wszystkim brakuje umiejętności zaadaptowania się do taktyki. Zawodnik francuski – weźmy Ramseya – przechodzi do Juventusu (wg Szczęsnego nadal nie kuma włoskiego i tłumaczą mu odprawy) a i tak kuma taktykę. Zawodnik polski uczy się tych języków, albo i nie uczy. Jeden kij bo i tak efektem jest to, że najpierw to on musi się nauczyć jak stać na boisku, a nie latać bez celu. I co z tego, że dają z tej wątroby, jak potem fizycznie wystarcza to na ligę duńską albo grecką.

Reasumując jednak do Modera, jest młody chłopak, utalentowany pewnie jak wielu z akademii Lecha. Tylko jak pójdzie na Zachód to niezłej ligi to może stać się Linettym i odnaleźć w mocnej lidze, a może Kownackim. Kwestia pracy, samozaparcia, pokory i szczęścia – jak zawsze w piłce.

Wojtek
Wojtek

Kubę zweryfikuje kolejny sezon. Kluby już wiedzą, że na tego chłopaka trzeba uważać. W kolejnym sezonie wymagania wobec niego będą rosły, presja również. Trzeba mieć nadzieję, że nie utonie w przeciętności. Liczę na to, że w sobotę wyjdzie w pierwszym składzie przeciwko Legii i dobrze zaprezentuje się z tym rywalem.
PS. Co się dzieje z graczem o pseudonimie Marchewa? Jeżeli ktoś ma być drugim Kownackim, to właśnie jego bym nominował…

Tomasz
Tomasz

Piękny strzał z wolnego ale może też uderzyć z akcji i co najwazniejsze pierwszy do podania od obrony żeby wyjść z presingu on i Tiba duet super

Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020