post Avatar

Opublikowane 27.08.2019 14:04 przez

redakcja

Amerykański dziennikarz George Anders w książce „The Rare Find” podzielił talenty na dwie kategorie – wrzeszczące i ciche. Typem cichym są juniorzy, których zdolności ujawniają się bardzo powoli, czasami nawet po 20. roku życia. Łatwo je przeoczyć, bo nie objawiają się niczym szczególnym, a często osoby te nawet nie wiedzą, że są w danym sporcie wybitne. Talent „wrzeszczący” to taki, który nie sposób przeoczyć.

Mateusz Skrzypczak był klasycznym przykładem „talentu cichego”. Nigdy nie stawiano go w trójce najzdolniejszych chłopców z rocznika 2000. Ale uporem, pracą i poświęceniem doszedł do tego, że spełnił marzenie całej rodziny. Zwłaszcza taty, który jako kierownik drużyny Lecha szepnął mu tylko przed debiutem „Skrzypuś, powodzenia”.

Mateusz wysiada z tramwaju niedaleko centrum Poznania. Widzi, że po przeciwległej stronie ulicy zakapturzony chłopak zamalowuje graffiti jego ukochanego Lecha. Szybko przemieszcza się w stronę tego, który bezcześci herb tak ważny dla nastolatka. – Ej, co robisz? – krzyczy, a wandal zaczyna uciekać. Czmycha w stare budynki, a Skrzypczak rusza za nim. „Trochę ryzyko. A jak ma nóż?” – myśli. Trudno, rusza w pościg za gościem, który przed chwilą zamazywał niebiesko-białe barwy. Wreszcie go dopada.

Okazało się, że to jeden z ultrasów Lecha, który zamalowywał poprzednią grafikę, by przygotować ścianę pod nowy, ładniejszy malunek. – Na pewno? Nie ściemniasz? Pokaż jakieś foty, które grafy robiłeś – dociska Skrzypczak. Chłopak wyciąga smartfona, pokazuje lechicie zdjęcia innych stworzonych przez siebie grafów. Zbita piątka, każdy rusza w swoją stronę.

– To jest poznaniak, lechita i kibol. Jeśli jedzie z drużyną na wyjazd, ale nie znajdzie się w kadrze meczowej, to prosi, żeby załatwić mu bilety na sektor gości – przyznaje Maciej, starszy brat Mateusza. Na koncie ma kilkanaście wyjazdów, bywał w Kotle, w konkursie na przyśpiewki mógłby rywalizować z nim tylko Paweł Tomczyk, inny poznaniak. Zasiadanie w sektorze gości, gdy jesteś piłkarzem pierwszej drużyny, rodzi też sytuacje kuriozalne.

Poprzedni sezon, mecz wyjazdowy z Miedzią Legnica, Kolejorz cieniuje za kadencji Adama Nawałki. Po zaciętym meczu lechici przegrywają 2:3, grubiutki Forsell uczy futbolu poznańską defensywę. Po meczu zawodników Kolejorza czeka jeszcze obowiązkowa zjebka pod sektorem gości. Wyzwiska, gwizdy, bluzgi sypią się z trybuny. Nie w centrum, nieco na uboczu wściekłego tłumu fanów stoi Mateusz Skrzypczak i jako jedyny bije brawo. To jego koledzy z zespołu, przecież nie będzie ich lżył.

– Na stadion mamy z kwadrans piechotą. U mnie Kolejorz był w sercu od zawsze i zaraziłem tym chłopaków – mówi Mariusz Skrzypczak, tata Mateusza i Macieja, obecnie kierownik Lecha Poznań. W przeszłości sam trenował w juniorach poznańskiej drużyny, ale kariery nigdy nie zrobił. – Karierę to zrobił Piotrek Reiss, mój przyjaciel, który mieszkał ode mnie dwie ulice dalej. Może zabrakło umiejętności, może miałem też zbyt krewki charakter. Lubiłem, gdy ktoś był wobec mnie szczery. Ale trudno, nie udało się. Później pomagałem przy zespołach młodzieżowych, byłem kierownikiem drużyn. Zwłaszcza w tych, gdzie grał Maciek, bo jego pierwszego zaprowadziłem na trening. Miałem takie marzenie, by on lub Mati zagrali w pierwszej drużynie Lecha – opowiada.

Maciej odszedł z Lecha na etapie juniora, później grał w Unii Swarzędz czy Victorii Września. Teraz gra też w Lechu. Ale tym kibicowskim – Drużynie Wiary Lecha złożonej wyłącznie z kiboli Kolejorza, która występuje w klasie okręgowej. – Maćkowi nie pomagało zdrowie, miał problem z kolanami. Ale to on prowadził Mateusza na boisko, on mu pomagał w pierwszych krokach w piłce – mówi głowa rodziny.

– Tutaj się to wszystko zaczęło. Boisko było jeszcze zgoła inne, bo beton był strasznie popękany, bramki stały takie węższe, jak do piłki ręcznej. Mati… No, nie miał zbyt wielu kolegów, bo był trudny w obejściu. Zawsze musiał wygrać. Przewyższał chłopaków z osiedla, frustrował się, gdy jego drużynie nie szło. Trzeba było go zapisać do Lecha, bo nosiło go w domu, musiał grać i wygrywać – wspomina Maciej.

Mateusz od maluśkiego chodził na treningi Kolejorza, wyprowadzał też piłkarzy na stadionie przy Bułgarskiej. – Patrz, mam kilka zdjęć – mówi Maciej i wyciąga kolejne fotografie. Mateusz na tle starego stadionu, jeszcze w układzie „podkowy”, gdy nie było trybuny północnej. Mateusz przed meczem na rękach sędziego F., któremu skrócili nazwisko w prokuraturze we Wrocławiu. Mateusz i Maciej podczas wyprowadzania piłkarzy. – Pamiętam też, że kiedyś telewizja robiła materiał, jakieś kulisy meczu. Nakręcili mnie i opowiadałem, że jestem maskotką drużyny, że to wielkie wydarzenie. A później oko kamery uchwyciło mnie, gdy udawałem piłkarza. Plułem, podskakiwałem, pełna bujanka. Już wtedy grałem szefa – śmieje się Mateusz.

Ale jego droga do pierwszej drużyny nie była usłana różami. Raczej przypominała toczenie kamienia przez Syzyfa. Nigdy nie widziano w nim talentu czystej wody. Tak jak w roczniku 1997 trio Kownacki-Janicki-Kozak wybijało się od początku, jak w 1998 błyszczał Jóźwiak czy Bielik, tak w grupie „talentów wrzeszczących”, jak nazywa je Anders w przytoczonej na wstępie książce „The Rare Find”, na pewno nikt nie widział Skrzypczaka. – Często było tak, że większość chłopaków z mojego rocznika szła do starszej grupy wiekowej, a ja zostawałem w tym naturalnym. Trochę bolało, ale traktowałem to jako lekcję, by dawać z siebie jeszcze więcej. Ostatecznie i tak te swoją szansę dostawałem. Ale masz rację, że mało kto mówił „nie no, Skrzypa to jest top, na pewno kiedyś zagra w Ekstraklasie” – wyjaśnia.

To jak to się stało, że jednak dotarł do I zespołu i zagrał już w Ekstraklasie? – Zapieprzał. I to naprawdę dużo. Na pewno więcej niż inni. To jest chłopak z takim etosem pracy… A wiem, bo mogłem obserwować, jak się rozwija – mówi Tymoteusz Puchacz, przyjaciel „Skrzypy”, o którym wspomina też w kawałku „Kante”: – Wielokrotnie zostawaliśmy po treningach, często trzeba było nas wyganiać z siłowni. Pana Tadzia prosiliśmy, żeby zapalił nam jupitery na te kilkadziesiąt minut po treningu, żebyśmy mogli jeszcze dorzucić sobie kolejną jednostkę treningową. Mieliśmy tę świadomość, że skoro trafiasz już do Wronek, to od ciebie zależy, czy coś osiągniesz, czy nie.

A internat we Wronkach to szkoła życia dla chłopaków, którzy przenoszą się z poznańskiej części akademii 50 kilometrów poza stolicę Wielkopolski. Skrzypczak, tak jak wielu innych wychowanków, przeszedł legendarny chrzest tapczanu. Czyli został zawołany przez internatową starszyznę i czekał go dyżur w tapczanie. Tak, w środku. – No tak było, nie ma co ściemniać. Ale więcej ci nie powiem. Co we Wronkach, zostaje we Wronkach. Ale fakt, to szkoła życia – mówi Mateusz.

Do pierwszej drużyny został włączony oficjalnie zimą 2019 roku, ale już w listopadzie Adam Nawałka zapraszał go na treningi do Poznania. Od zawsze był ustawiany albo jako stoper, albo jako defensywny pomocnik. Jako dzieciak nie imponował warunkami fizycznymi, ale między gimnazjum i liceum wystrzelił z centymetrami. Szkołę gry na pozycji stopera przechodził pod okiem Dariusza Dudki. – „Dudi” był znakomitym nauczycielem. W rezerwach dostałem przyspieszony licencjat z bronienia. Jak się ustawić, jak ułożyć sobie napastnika, gdzie włożyć łokieć, kiedy iść na wyprzedzenie, kiedy ustawić gościa przed sobą. Darek był jak biegający uniwersytet dla nas, młodych chłopaków, którzy dopiero poznawali piłkę seniorską – zapewnia.

Skrzypczak na debiut czekał do rundy finałowej poprzedniego sezonu. Lech grał w Białymstoku, Dariusz Żuraw powoli wprowadzał do gry młodzieżowców, bo Lech przyklepał już odejście prawie połowy drużyny. Piąta minuta meczu z Jagiellonią, na ziemi ląduje Łukasz Trałka i z grymasem bólu na twarzy woła lekarzy. – Pomyślałem sobie wtedy, że Matiemu przyjdzie tu zagrać prawie 90 minut. Zrobiło mi się ciepło – wspomina Mariusz Skrzypczak. Ale Trałka wytrwał na boisku do końca meczu. Najmłodszy z rodziny Skrzypczaków pojawił się na boisku na ostatnie kilka minut.

– Tata wypisał zmianę, ale czasu na jakieś wielkie rozmowy motywacyjne nie było. Padło krótkie „powodzenia Skrzypuś” i wszedłem – mówi Mateusz. – Duma. Po prostu duma. Tym większa, że mi się nie udało zadebiutować, Maćkowi też nie, a Mateusz spełnił marzenia całej rodziny. Dopiero po meczu dotarło do nas, co się wydarzyło. No, łezka poleciała… – dodaje Mariusz.

Maciej oglądał mecz z trybun, młodego wyściskał tuż po meczu. – Mamy bardzo bliskie relacje. Mati nie ma większego kibica ode mnie. Z tatą i mamą zjeździliśmy za nim całą Polskę i pół Europy. Rok czy dwa lata temu w tygodniu wyskoczyliśmy do Austrii na mecz kadry Polski, gdzie młody grał. Pół trasy ja za kółkiem, pół tata, mecz i do Poznania, bo ojciec musiał pilnować spraw przy pierwszej drużynie. We Wronkach byliśmy co tydzień, wyjazdy CLJ, wyjazdy rezerw, wypady na sektory gości w Ekstraklasie… Nie wiem, nigdy tego nie liczyłem, ale tych meczów wyszło mnóstwo – mówi Maciej.

– Do mnie też dotarło to wszystko dopiero po meczu. Że te wszystkie lata pracy, te tysiące godzin na treningach… Że to miało sens i jestem tu, gdzie jestem. Chociaż, wiesz co, chyba mocniej uderzyło mnie to przed meczem z Lechią. Znalazłem się w wyjściowym składzie, graliśmy u siebie i czekaliśmy dość długo na pierwszy gwizdek. Miałem czas, żeby się rozejrzeć i pomyślałem sobie „chłopaku, zrobiłeś to”. Grałem u siebie w domu. U siebie, przed naszymi kibicami. Przecież jeszcze niedawno stałem tam po drugiej stronie – opowiada Mateusz, a głos mu się już lekko łamie: – Życzę każdemu, żeby coś takiego przeżył. Niesamowite przeżycie. Miesza się w tobie uczucie satysfakcji, świadomość spełnionego marzenia, a jednocześnie w organizmie płynie adrenalina, bo zaraz zaczynasz mecz. Niesamowite, serio.

Podczas spaceru po stadionie przy Bułgarskiej wchodzimy do Kotła, skąd prowadzony jest doping kibiców Kolejorza. Pytam Mateusza o przyśpiewkę, którą chciałby kiedyś zarzucić z „gniazda”. – Mam takie marzenie… Chciałbym kiedyś zaintonować stąd „mistrz, mistrz, Kolejorz!”. Wtedy będę spełniony – mówi.

DAMIAN SMYK

fot. FotoPyk

Opublikowane 27.08.2019 14:04 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020