Maciej Domański w Ekstraklasie zadebiutował dość późno i nie zagościł w niej na długo. Dlaczego nie wyszło mu w Rakowie Częstochowa? Jak wyglądały jego relacje z trenerem Markiem Papszunem? Co poszło nie tak, że nie udało mu się zaliczyć debiutu znacznie wcześniej, gdy grał w juniorach Polonii Warszawa? Czy obecna Stal to najsilniejsza paczka z Mielca, spośród wszystkich czterech, które pamięta? Jaka tradycja wiąże się z jego występami przeciwko Radomiakowi – w którym zresztą występował? Przed hitem pierwszej ligi i spotkaniem z jego byłym zespołem, przepytaliśmy pomocnika Stali Mielec.

„Decyzji trenera Papszuna nie rozumiem do dziś. W Stali odetchnąłem psychicznie”
Nie mogę zacząć inaczej: ile jeszcze razy Maciej Domański będzie wracał do Mielca?

Ciężko powiedzieć! Faktycznie, to już czwarty powrót i może być tak, że ostatni. Jeśli osiągniemy swój cel i awansujemy do Ekstraklasy, to prawdopodobnie zostanę dłużej. Zawsze moje drogi prowadziły z powrotem tutaj i tak się stało, że wróciłem w ważnym dla klubu momencie.

Twój kontrakt jest ułożony, tak, że w przypadku braku awansu coś się zmieni?

Mam kontrakt do 30 czerwca, ale z racji pandemii zostanie on przedłużony do 30 lipca. Postanowiliśmy z klubem w zimę, że zobaczymy, co się stanie latem. Nie było wiele czasu na dopinanie szczegółów, więc postanowiliśmy podpisać taki kontrakt. W przypadku awansu rozmowy będą łatwiejsze, bo klub będzie w lepszej sytuacji. Bez awansu nie wiadomo, co się wydarzy.

Jesteś trochę zawiedziony tym, jak wyglądała twoja przygoda z Rakowem?

Z jednej strony tak, z drugiej nie. W pierwszej lidze czułem się wiodącą postacią w zespole. Czułem się dobrze, grałem, miałem fajne liczby. W Ekstraklasie moje losy potoczyły się tak, jak się potoczyły. Na pewno nie powiem, że nie wykorzystałem swojej szansy, bo tak naprawdę dostałem jeden mecz z Koroną, kiedy wszyscy zagraliśmy słabo. Zostałem ofiarą tego meczu, taka była decyzja trenera. Przez kolejne miesiące ciężko trenowałem i uważam, że zasługiwałem na grę. Ale decyzja była inna, chciał postawić na inne osoby, a zimą postanowił, że nie będę już potrzebny drużynie, więc musiałem szukać sobie miejsca gdzie indziej.

Co się stało po pierwszym meczu? Wyszedłeś w pierwszym składzie, zszedłeś w przerwie i zniknąłeś z horyzontu na dwa miesiące.

W okresie przygotowawczym wywalczyłem sobie miejsce w składzie poprzez pracę na treningach, sparingi. Strzeliłem bodajże pięć bramek, zanotowałem kilka asyst, więc miejsce mi się należało. Trener Papszun po 45 minutach z Koroną Kielce stwierdził, że nie nadaję się na Ekstraklasę. Żadnego zewnętrznego powodu nie było. Dawałem sygnały, powody, żeby grać więcej. Ale taka była decyzja.

Trenera Papszuna chyba łatwo zdenerwować. Pamiętam, że w pierwszej rundzie w barwach Rakowa, po meczu z Garbarnią też wypadłeś z wyjściowego składu.

Tak, była taka sytuacja. Pierwsze mecze w Rakowie w moim wykonaniu były bardzo dobre, a Garbarni wypadłem ze składu. Nie było to spowodowane moją dyspozycją. Odczuwałem skutki przejścia do Rakowa, bo u trenera Papszuna intensywność treningów i meczów jest bardzo duża. Bardziej odczułem przeskok fizyczny, byłem przemęczony. Ale że to był okres aż miesiąca… Znowu powiem — decyzja trenera. Twierdził, że potrzebuję tyle czasu, żeby dojść do siebie fizycznie. Na pewno nie jest to komfortowe, kiedy gra się w pierwszym składzie, jest się wyróżniającą postacią i nagle traci skład na miesiąc.

Wnioskuję, że między tobą a trenerem Papszunem wielkiej miłości nie ma.

Powiem tak, może to nie jest kwestia miłości, natomiast zostały podjęte decyzje, których nie rozumiałem i nie rozumiem do dziś.

Trener ci ich nie wyjaśnił?

Trener ze swoich decyzji nie musi się nikomu tłumaczyć, ale tak jak mówię, nie rozumiałem tego. Ciężko pracowałem, uważam, że wyglądałem dobrze, a szans nie było. Po głębszej refleksji i przeanalizowaniu tego z perspektywy czasu… Nadal tego nie rozumiem. Może trener ma inne zdanie na ten temat, ale tak jak zauważyłeś — po okresie przygotowawczym, po wyjściu w pierwszym składzie, nie wyrzuca się zawodnika po 45 minutach jednego meczu.

Zamykając temat Rakowa — jak ocenisz pobyt w Ekstraklasie? Wiadomo, meczów mało, ale z drugiej strony debiut zaliczyłeś.

Trochę czekałem na ten debiut i robiłem wszystko, żeby w niej zagrać. Ciężko ocenić, bo dostałem te 45 minut, potem zagrałem trzy końcówki i ostatni mecz rundy jesiennej. Wyszedłem w pierwszym składzie z Lechią, wygraliśmy 3:0. Cieszę się z debiutu, z tych kilku występów, na pewno chciałbym, żeby było ich więcej i robię wszystko, żeby do Ekstraklasy wrócić.

Zanim o powrocie, zapytam o przeszłość. Czytałem w „Nowinach”, że w Ekstraklasie mogłeś zadebiutować wcześniej. O co konkretnie chodziło?

Chodziło o okres w Polonii Warszawa, kiedy miałem 18 lat. Już wtedy mogłem — powinienem – zadebiutować w Ekstraklasie, ale wiadomo, podejście młodego chłopaka było inne niż teraz. Obwiniam za to tylko siebie, bo powinienem bardziej skoncentrować się na piłce i pracy na treningach. Musiałem przez to ciężko pracować, żeby dojść do Ekstraklasy, przez kilka lat profesjonalizm i szacunek do tego zawodu we mnie dojrzewał.

Rozumiem, że to taki typowy przykład, że Warszawa cię wciągnęła?

Nie, to zbyt drastyczne słowo. Warszawa mnie nie wciągnęła, ale trzeba było wtedy więcej trenować indywidualnie, skupić się na dobrym odżywianiu, dać z siebie 110 procent, a nie po prostu tylko trenować. Potem dość długo byłem na poziomie drugiej ligi, udało się awansować z Puszczą do pierwszej ligi i zagrać fajny sezon.

Trener Tomasz Tułacz nadal cię wspomina, bo gdy jakiś czas temu z nim rozmawiałem, mówił, że zespół dużo stracił, gdy odszedłeś.

Bardzo mi miło, bo z tym trenerem mam kontakt do dziś. Myślę, że pełniłem w Puszczy ważną rolę, napędzałem ataki ze środka pola, wykonywałem stałe fragmenty gry…

A wiadomo, że dla trenera Tułacza stałe fragmenty gry są bardzo ważne!

Dokładnie! Ale myślę, że trener jest na tyle dobrym szkoleniowcem, że szybko znalazł następstwo i widać po wynikach, że sprawnie sobie z tym poradził.

Bramka przeciwko przyszłej drużynie – Domański trafia w meczu Puszczy z Rakowem. Fot. Newspix

Pomówmy o Stali. Co czułeś, gdy czwarty raz wchodziłeś do tej szatni? Był stres, czy jak do siebie?

Raczej to drugie, żadnego stresu nie było. Ludzi związanych z klubem znam praktycznie od dziecka, bo miałem z nimi kontakt od 13. roku życia. Zawodników z moich czasów nie zostało wielu, chyba tylko Krystian Getinger i Bartosz Nowak, ale wszystkie twarze kojarzyłem z boiska. Cieszyłem się z tego powrotu, bo ostatnie miesiące w Rakowie nie były zbyt udane i potrzebowałem takiego przejścia. Czuję się tutaj jak w domu, odetchnąłem psychicznie i piłkarsko.

To najmocniejsza ekipa z Mielca, jaką pamiętasz?

Piłkarsko na pewno tak, w szczególności w ofensywie. Praktycznie każdy zawodnik, to zawodnik ekstraklasowy. Na każdym treningu widać nasz potencjał i siłę.

Widać to było też w meczu z Olimpią Grudziądz. Efektowna wygrana, ale chyba nie wspominasz tego dobrze, bo przestrzeliłeś rzut karny.

Zagraliśmy fajny mecz, wynik pozytywny, pewne zwycięstwo na inaugurację, więc byliśmy zadowoleni. Przestrzeliłem dość mocno, ale długo nad tym nie rozmyślałem, nie był to dla mnie duży problem.

Bartek Nowak chyba chciał ci pomóc.

Tak, byliśmy rozpisani we dwóch do rzutu karnego. Bartek wcześniej już strzelił bramkę, więc oddał mi strzał, ale… Niestety. Na szczęście zdążyłem już strzelić bramkę dla Stali, więc myślę, że będzie tylko lepiej.

Właśnie, jedni powiedzą, że fajnie, że strzeliłeś. Inni, że więcej się po tobie spodziewano, bo jakby nie patrzeć, to jedyna liczba, jaka widnieje w twoich statystykach.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w Stali pełnię teraz całkowicie inną funkcję niż w innych drużynach. Nie gram na pozycji numer „10”, tylko znacznie niżej, jako 6/8. Mam inną rolę na boisku, jestem bardziej pod grą, bardziej rozgrywam, transportuję piłkę wyżej, więc wiąże się to bardziej z ustawieniem na boisku. Teraz, od dwóch meczów, gram w roli skrzydłowego. Jeśli tak zostanie, to myślę, że kilka asyst i bramek jeszcze zaliczę.

Nie jest ciężko się przyzwyczaić, gdy tak skaczesz po pozycjach?

Na początku ciężko było mi się przestawić, bo od kilku lat grałem na dziesiątce, a trener Marzec przestawił mnie piętro niżej, gdzie jest więcej zadań defensywnych, asekuracji zawodników. Rzadziej jestem bliżej pola karnego, gdzie mogę oddać strzał. To był mały problem w okresie przygotowawczym, ale myślę, że szybko załapałem, o co chodzi i dobrze to funkcjonowało.

Przed tym transferem nie pytałeś Bartosza Nowaka, czy przypadkiem gdzieś się nie wybiera? Chodziły głosy, że do Stali przychodzisz niejako w jego zastępstwo, gdyby odszedł do Ekstraklasy.

Rozmawialiśmy o tym, rozmawiałem też z włodarzami klubu, jaką rolę mam pełnić w zespole, bo było to dla mnie bardzo istotne. Początkowo plan był taki, żeby grać na dwie dziesiątki, jednak trener zdecydował, że byłoby to zbyt odważne. Nie jest też tak, że jestem przez cały mecz przywiązany do jednej pozycji. Trener Marzec stosuje elastyczną taktykę, w ofensywie mamy dużą swobodę co bardzo sobie cenię. Myślę, że to tylko korzyść dla zespołu, bo coraz lepiej się rozumiemy. Gdyby rozgrywki toczyły się normalnym trybem, to wyglądałoby to lepiej niż teraz.

Stal Mielec kontra Radomiak – to mecz o awans? Nie ma co ukrywać, że jeśli wygracie, to raczej nie będzie trzeba się już oglądać za plecy. W grze o pierwsze dwa miejsca zostaną trzy kluby.

Tak, to bardzo ważny mecz. W przypadku wygranej odskakujemy na siedem punktów, praktycznie zostają trzy zespoły do awansu, chociaż… Jeszcze bym tego nie przesądzał, jest 7 kolejek, 21 punktów do zdobycia. Nie wiadomo, jak to się potoczy. Widzimy, że liga jest nieobliczalna. Kilka dni temu, w meczu w Bełchatowie, byliśmy stawiani w roli zdecydowanego faworyta, a przegraliśmy…

Właśnie, co tam się stało? Mówiło się, że GKS bardzo chciałby wygrać ze względu na sponsorskie zawiłości. Odczuliście trochę, że rywale są podwójnie zmotywowani?

Nawet w trakcie meczu słychać było kibiców GKS-u, co krzyczeli… Chęć wygrania z nami była na pewno bardzo duża. Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie, piłkarze na pewno byli zmotywowani. Taka sytuacja, gdzie nie płaci się kilka miesięcy, scala drużynę. Też byłem w takim zespole — w Siarce Tarnobrzeg — więc wiem, jak to jest. Wtedy zawodnicy potrafią dać z siebie maksimum. Dało się odczuć na boisku, że GKS Bełchatów jest taką jednością i to był ciężki mecz. Ale mimo wszystko uważam, że stracone przez nas gole to były prezenty, nie wykorzystaliśmy też dwóch okazji na pustą bramkę, więc mogliśmy spokojnie ten mecz wygrać.

Macie chyba coś do udowodnienia po porażce w Bełchatowie, a czy ty masz coś do udowodnienia Radomiakowi? Grałeś tam w trzeciej lidze.

Byłem tam przez rok, ale nie mam nic do udowodnienia, bo odszedłem stamtąd w bardzo fajnych stosunkach. Dostałem propozycję, skończył mi się kontrakt i się rozstaliśmy. Chętnie tam wracam, poznałem tam świetnych ludzi. A co ciekawe — zawsze strzelam Radomiakowi bramkę i mam nadzieję, że jutro będzie podobnie.

Już w barwach Puszczy, ale przeciwko Radomiakowi. Pojedynek filigranowych pomocników w powietrzu – Brągiel kontra Domański. Fot. Newspix

No ładnie, to mówisz, że takie fajne wspomnienia, a karzesz tego Radomiaka na każdym kroku!

(śmiech) Tak wychodzi! Z Radomiakiem zrobiłem awans z trzeciej do drugiej ligi. Pamiętam mecz derbowy z Bronią, graliśmy na starym stadionie przy ul. Struga i atmosfera była wspaniała. Naprawdę rzadko się zdarza, żeby coś takiego stworzyć. Tym bardziej że to był specyficzny stadion. Przeciwnicy nie mieli tam łatwo. Ten moment, czy późniejszą fetę po awansie, mam w pamięci.

Zaraz 30-stka na karku, czy walkę o awans ze Stalą traktujesz jako ostatnią szansę, żeby jeszcze zagrać w Ekstraklasie?

Może tak jest, ale osobiście myślę, że to nie jest ostatnia szansa. Ale mam jeden cel na teraz, to najważniejsze mecze w mojej karierze i moim małym marzeniem jest gra w Ekstraklasie w barwach Stali, w której się wychowałem. Nie przyjmuję myśli, że to się nie uda.

Nie chcę cię skazywać na sportową emeryturę, ale zaciekawiły mnie twoje studia. Jesteś jednym z niewielu zawodników, którzy w trakcie kariery zdecydowali się na studiowanie. Czyli da się to pogodzić.

Kosztowało mnie to trochę sił i wyrzeczeń, ale z dobrą organizacją i chęciami można znaleźć czas. Trzy lata studiowałem dziennie. Grałem w Stali i miałem możliwość dojazdów do Rzeszowa. Magisterkę robiłem już zaocznie. Jestem dumny, że udało mi się skończyć studia, bo kilku chłopaków z mojego roku odpadło. Muszę podziękować też rodzicom, bo to oni namówili mnie na rozpoczęcie studiów, bo bardzo się do tego nie garnąłem. Teraz, w wieku 29 lat, cieszę się, że zacząłem studia i nie zrezygnowałem w ich trakcie, chociaż trudnych momentów nie brakowało. Perspektywy po zakończeniu kariery są zdecydowanie większe.

Zdradzisz, w jakim kierunku planujesz iść?

Powiem szczerze – nie chciałbym aż tak wybiegać w przyszłość. Mam pewne swoje plany co do „życia po życiu”, ale jak na razie koncentruję się tylko i wyłącznie na piłce nożnej. Chcę grać jak najdłużej i wyciągnąć z tego czasu jak najwięcej.

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Fot. FotoPyK

Suche Info
06.10.2022

Oficjalnie: Lopetegui zwolniony z Sevilli

Julen Lopetegui został zwolniony z Sevilli. Hiszpańskie media informowały o tym scenariuszu w trybie dokonanym jeszcze przed meczem Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. Andaluzyjski klub poinformował oficjalnie o swojej decyzji. Jeśli mecz z niemiecką ekipą mógłby uratować Lopeteguiego, to coż – nie udało się. Sevilla przegrała w nim aż 1:4. To nie słabe wyniki w Champions League (jeden punkt w trzech meczach) zaważyły jednak o posadzie byłego selekcjonera reprezentacji Hiszpanii. Większe […]
06.10.2022
Liga Mistrzów
05.10.2022

Real zdominował Szachtar, ale i tak najadł się strachu

W środowy wieczór zobaczyliśmy prawdopodobnie najlepszy Real Madryt w tym sezonie, ale bez zgrzytu i tak się nie obyło. Królewscy całkowicie zdominowali Szachtar Donieck, ale ten i tak potrafił pokonać Andrija Łunina. Cel podstawowy został jednak osiągnięty. 2:1, trzy punkty zostają na Bernabeu, więc sytuacja w Lidze Mistrzów stała się bardzo komfortowa.  Na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić, że w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów na Santiago Bernabeu był tylko jeden faworyt i był nim […]
05.10.2022
Piłka nożna
05.10.2022

Potter rzucił zaklęcie Cruciatusa na Milan. Chelsea się bawiła, a rywal cierpiał

W serii o Harrym Potterze zaklęcie Cruciatus było używane przez bohaterów tego świata do torturowania swojego przeciwnika. Chelsea pod wodzą Pottera, ale Grahama, przejechała się po Milanie w środowy wieczór Ligi Mistrzów. Rossoneri cierpieli. Byli bezradni, a The Blues w końcu zagrali dobry, widowiskowy mecz.  Chelsea musiała wygrać z Milanem, a najlepiej w dobrym stylu, żeby pokazać swoim kibicom, że dalej jest świetnym zespołem, który może wygrywać z kozakami i prezentować styl, który cieszy […]
05.10.2022
Suche Info
05.10.2022

Komplet wyników w środowych meczach Ligi Mistrzów

Czas na krótkie podsumowanie środowych meczów Ligi Mistrzów. Było kilka pogromów, było kilka niespodzianek. Jak na realia fazy grupowej Champions League – wydarzyło się naprawdę sporo. Zacząć wypada od kolejnego popisu strzeleckiego Manchesteru City. Ekipa Pepa Guardioli złapała naprawdę niesamowity gaz w ofensywie, w dużej mierze za sprawą niemożliwego do wyhamowania Erlinga Haalanda, który zdobył dzisiaj dwa gole w starciu z Kopenhagą. A spędził na boisku tylko 45 […]
05.10.2022
Suche Info
05.10.2022

Wojciech Szczęsny zawalił gola w Lidze Mistrzów [WIDEO]

Niestety, ale Wojciech Szczęsny nie popisał się w starciu Juventusu z Maccabi Hajfa. Polski golkiper ewidentnie pokpił sprawę, otwierając gościom drogę do zdobycia kontaktowego gola w Turynie. Sami zobaczcie: PARTNEREM PUBLIKACJI O LIDZE MISTRZÓW JEST KFC. SPRAWDŹ OFERTĘ TUTAJ ! 2-1 () pic.twitter.com/iFuyZtlvbL — EuroFoot (@eurofootcom) October 5, 2022 Ewidentnie źle zachował się Polak. Na jego szczęście, już po paru chwilach „Stara Dama” opanowała sytuację i podwyższyła […]
05.10.2022
Siatkówka
05.10.2022

Siatkarski cud w Łodzi! Polki pokonały USA 3:0!

Napisalibyśmy, że w podobny scenariusz wierzyli tylko niepoprawni optymiści, ale nawet to stwierdzenie mijałoby się z prawdą. Jeżeli już znalazłoby się te parę osób, które zakładało że dziś reprezentacja polskich siatkarek pokona mistrzynie olimpijskie z USA, te osoby zapewne powiedziałyby, że będzie to wygrana po pięciosetowym meczu na styku. Ale dziś kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie i przed telewizorami, na własne oczy zobaczyli prawdziwy cud. Polska rozgromiła Stany Zjednoczone 3:0, dzięki czemu znacznie […]
05.10.2022
Liga Mistrzów
05.10.2022

Real zdominował Szachtar, ale i tak najadł się strachu

W środowy wieczór zobaczyliśmy prawdopodobnie najlepszy Real Madryt w tym sezonie, ale bez zgrzytu i tak się nie obyło. Królewscy całkowicie zdominowali Szachtar Donieck, ale ten i tak potrafił pokonać Andrija Łunina. Cel podstawowy został jednak osiągnięty. 2:1, trzy punkty zostają na Bernabeu, więc sytuacja w Lidze Mistrzów stała się bardzo komfortowa.  Na pierwszy rzut oka można by było stwierdzić, że w środowym spotkaniu Ligi Mistrzów na Santiago Bernabeu był tylko jeden faworyt i był nim […]
05.10.2022
Piłka nożna
05.10.2022

Potter rzucił zaklęcie Cruciatusa na Milan. Chelsea się bawiła, a rywal cierpiał

W serii o Harrym Potterze zaklęcie Cruciatus było używane przez bohaterów tego świata do torturowania swojego przeciwnika. Chelsea pod wodzą Pottera, ale Grahama, przejechała się po Milanie w środowy wieczór Ligi Mistrzów. Rossoneri cierpieli. Byli bezradni, a The Blues w końcu zagrali dobry, widowiskowy mecz.  Chelsea musiała wygrać z Milanem, a najlepiej w dobrym stylu, żeby pokazać swoim kibicom, że dalej jest świetnym zespołem, który może wygrywać z kozakami i prezentować styl, który cieszy […]
05.10.2022
Siatkówka
05.10.2022

Siatkarski cud w Łodzi! Polki pokonały USA 3:0!

Napisalibyśmy, że w podobny scenariusz wierzyli tylko niepoprawni optymiści, ale nawet to stwierdzenie mijałoby się z prawdą. Jeżeli już znalazłoby się te parę osób, które zakładało że dziś reprezentacja polskich siatkarek pokona mistrzynie olimpijskie z USA, te osoby zapewne powiedziałyby, że będzie to wygrana po pięciosetowym meczu na styku. Ale dziś kibice zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie i przed telewizorami, na własne oczy zobaczyli prawdziwy cud. Polska rozgromiła Stany Zjednoczone 3:0, dzięki czemu znacznie […]
05.10.2022
Tenis
05.10.2022

Trudny ale zwycięski mecz Igi Świątek w Ostrawie

To miał być spacerek Igi Świątek – w końcu w dwóch poprzednich spotkaniach Ajla Tomljanović ugrała z Polką zaledwie cztery gemy. I na początku tak było, a gdy Świątek wygrywała pierwszego seta 4:1 w gemach, zapowiadało się na to, że ich kolejne starcie zakończy się po jednostronnym meczu. Jednak ostatecznie Australijka postawiła tenisistce z Raszyna bardzo trudne warunki. I aż szkoda dla widowiska, że kiedy spotkanie zrobiło się naprawdę interesujące, a wyniki kolejnych […]
05.10.2022
Weszło
05.10.2022

QUIZ O 19:45: GRZEGORZ SZAMOTULSKI – OSĄD BOHATERA

Czy Grzegorz Szamotulski da sobie radę z żółwiem Franklinem? Sami zobaczcie! Dzisiaj grają: Grzegorz Szamotulski, Mateusz Rokuszewski, Mateusz Janiak, Jan Mazurek. Prowadzi: Paweł Paczul. Zapraszamy.
05.10.2022
Weszło
05.10.2022

Młodsi, tańsi i… lepsi. Rewelacyjny start sezonu Napoli

Od czasów rewolucji francuskiej powtarza się, że rewolucja pożera własne dzieci, ale ta neapolitańska przynajmniej na razie zjada cudze. Zresztą matki i ojców także. Wydawało się, że latem Napoli się sypie, traci dotychczasowych liderów i włącza tryb oszczędnościowy. Tymczasem po dwóch miesiącach sezonu Partenopei prowadzą w Serie A i grupie Ligi Mistrzów. Zasłużenie. W lidze włoskiej 20 punktów w ośmiu kolejkach, średnia 2,5 na spotkanie, po drodze zwycięstwa z Lazio oraz Milanem i pierwsze […]
05.10.2022
Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
No kto?
No kto?
2 lat temu

Widać, że nie jest typem obieżyświata 🙂

Criticball
Criticball(@criticball)
2 lat temu

Jakże trudno spotkać piłkarza, który rozumie decyzję trenera o odstawieniu go od gry…

echo((((
echo((((
2 lat temu

na obecna chwilę tylko Podbeskidzie gra ambitnie o awans ,a nawet jak im nie idzie to grają piłką gonią wynik ,a i w 10 na 12 … co robi reszta ????? coś kombinuje …