post Avatar

Opublikowane 21.04.2020 15:10 przez

Kacper Bartosiak

Wygląda na to, że Siergiej Radczenko (7-6, 2 KO) bije dużo mocniej niż mógłby to sugerować jego współczynnik wygranych przez nokaut. Od kontrowersyjnego pojedynku z Arturem Szpilką (24-4, 16 KO) minęło już 6 tygodni, a Polak wciąż nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W bokserskim magazynie „W Ringu” ETOTO.TV po raz kolejny wbił kilka szpilek promotorowi Andrzejowi Wasilewskiemu i zaatakował komentatorów TVP Sport. Wszystko wskazuje na to, że tym razem miarka się przebrała.

Na początek przypomnijmy kilka faktów. 7 marca doszło w Łomży do szumnie zapowiadanego powrotu „Szpili” do kategorii junior ciężkiej. Poprzednio w limicie 90,7 kg walczył jeszcze w 2009 roku. Przed najważniejszym pojedynkiem w karierze z Wojciechem Bartnikiem – ostatnim polskim medalistą olimpijskim w boksie – młody pięściarz został aresztowany. Gdy po kilkunastu miesiącach wyszedł na wolność był już zawodnikiem w wersji XXL, cięższym o ponad 30 kilogramów. Zaczął się bić z dużymi chłopcami, a temat powrotu do dawnej kategorii właściwie nie istniał.

Do czasu. Nie można odmówić Szpilce, że gdzieś po drodze stał się zjawiskiem jedynym w swoim rodzaju. W mediach społecznościowych czuł się jak ryba w wodzie i pod wieloma względami wyprzedzał trendy. Nie było w tym pozy ani zblazowania – po prostu „zawsze ten sam”. Część kibiców kupiła go z całym dobrodziejstwem inwentarza, inni traktowali jako egzotyczną ciekawostkę. Najważniejsze, że budził emocje i coraz trudniej było przejść obok niego obojętnie. 

Każda porażka „Szpili” była paliwem dla jego hejterów. Walkę z Bryantem Jenningsem (24-4, 14 KO) wywalczył sobie sam – przez Twittera, kompletnie wbrew sportowej logice. W ringu był jednak tłem dla przeciwnika, który boks poznał mając 24 lata, a mimo zawodowej kariery cały czas dorabiał pracując w banku. Po wszystkim Artur pokazał rzadko spotykaną w krajowym boksie ambicję. Zamiast „walk na odbudowę” z dzielnymi adeptami węgierskiej szkoły boksu wybrał starcie ze znajdującym się na rozdrożu Tomaszem Adamkiem (53-6, 31 KO). Wygrał pod każdym względem – zainkasował bezprecedensową w polskich realiach gażę i pokonał na punkty byłego mistrza świata.

Na początku 2015 roku wydawało się, że Szpilka jest na dobrej drodze, by zostać kolejną gwiazdą polskiego boksu. Sam zainteresowany zdecydował się jednak przenieść karierę do USA, zostawiając w Polsce dotychczasowego szkoleniowca – Fiodora Łapina. Amerykański etap kariery był słodko-gorzki. W styczniu 2016 roku udało się doprowadzić do walki o mistrzowski tytuł. Niestety, puentą spotkania z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO) był ciężki nokaut.

Nieco ponad rok później rodaka wysłały do domu pięści niedocenianego Adama Kownackiego (20-1, 15 KO). W Warszawie nawiązał współpracę z Andrzejem Gmitrukiem i zaliczył ciężki pojedynek z Mariuszem Wachem (35-6, 19 KO). W ostatniej rundzie „Szpila” był liczony i wiele osób z bokserskiego środowiska widziało w tym występie jego porażkę. Sędziowie nie byli jednomyślni, ale dwóch przyznało mu wygraną. Kilkanaście dni później po tragicznej śmierci trenera to wszystko przestało się liczyć.

Droga donikąd?

Pięściarz znalazł się w punkcie bez wyjścia. W kraju nie było widać szkoleniowca, który mógłby poradzić sobie z jego charakterem i pozwolić wspiąć się na kolejny poziom. Poszukiwania rozpoczęły się więc poza granicami Polski i ostatecznie padło na Romana Anuczina. Przedstawiano go jako „specjalistę od mańkutów”, ale postępów w boksie Szpilki nie dało się zauważyć. On też w tym specjalnie nie pomógł, bo postanowił sprawdzić nowego trenera podczas walki z Dereckiem Chisorą (32-9, 23 KO). Efektem był ciężki nokaut już w drugiej rundzie.

Po nim stało się jasne, że teraz trzeba wymyślić coś specjalnego. Fani boksu nie daliby się nabrać na kolejny „szturm” na królewską kategorię. Pojawił się więc pomysł zrzucenia kilogramów i spróbowania sił z nieco mniejszymi pięściarzami. Trzeba jednak zaznaczyć, że mistrzowie świata – Mairis Briedis (26-1, 19 KO), Yunier Dorticos (24-1, 22 KO) i Ilunga Makabu (27- 2, 24 KO) – wcale nie biją dużo słabiej od ciężkich.

Szpilka – jak to on – bez żadnej walki w nowym-starym limicie zaczął zapowiadać, że idzie po Briedisa. Niepozorny Siergiej Radczenko miał jednak dać realną ocenę możliwości Polaka. Nadawał się idealnie – wcześniej dał trudne walki między innymi Krzysztofowi Głowackiemu (31-2, 19 KO) i Adamowi Balskiemu (13-0, 8 KO). W tych pojedynkach można było mieć zastrzeżenia do pracy polskich sędziów, ale w marcu w Łomży rządzili panowie z austriackiej komisji. Dlaczego? Problem z polskim boksem zawodowym jest złożony. W praktyce kluczowa okazała się sprawa z kontraktem Balskiego – poświęciliśmy temu zagadnieniu oddzielny tekst.

W ringu „Szpila” zaczął nieźle, ale Ukrainiec szybko odzyskał rezon. Dwa razy rzucał przeciwnika na deski, a w dziewiątej odsłonie wydawało się, że od wygranej przed czasem dzielą go maksymalnie dwa ciosy. Wtedy sędzia ringowy w kuriozalnych okolicznościach odjął nacierającemu Radczence punkt. Jak się okazało był to tylko wstęp do tego, co za kulisami szykowali już jego koledzy.

Dwóch wskazało wygraną gospodarza, ale w absurdalny sposób. Punktacja 95:93 i 95:92 na rzecz Szpilki była czymś niedorzecznym. W drugim z tych wariantów trzeba było zapisać na korzyść Polaka wszystkie rundy, w których nie leżał lub nie był obijany. W taki sposób walk bokserskich się po prostu nie punktuje, na co zwrócili zresztą uwagę komentatorzy TVP Sport. Piotr Jagiełło i Sebastian Szczęsny powiedzieli głośno to, co każdy mógł zobaczyć – „Szpila” tej walki nie wygrał, a punktowali ją parodyści. 

Potem szalejąca epidemia koronawirusa zepchnęła boks na dalszy plan. Na moment zrobiło się jednak gorąco – komentatorów zbeształa partnerka pięściarza. Z każdym kolejnym tygodniem wszystko wracało do normy. Szpilka pojawił się nawet w magazynie TVP Sport i zmienił narrację. Przyznawał, że na gorąco nie czuł się gorszy, ale po obejrzeniu walki patrzy na to inaczej i najbardziej chciałby… unieważnienia werdyktu. Jeśli to nie wchodzi w grę, to oczekuje natychmiastowego rewanżu. Co więcej może zawodnik, który nie miał przecież wpływu na decyzję sędziów?

Gdy ogon kręci psem

Takie postawienie sprawy zamknęłoby temat. Z czasem coraz więcej zaczęło wskazywać na to, że była to cyniczna gra obliczona na ratowanie wizerunku. W głębi duszy Szpilka nadal czuje się zwycięzcą i ma pretensje do wszystkich, którzy się z tą opinią nie zgadzają. W magazynie „W Ringu” zarzucił komentatorom, że „pieprzyli głupoty i wywołali lawinę”. Potem nazwał ich jeszcze… ”lambadziarzami”. 

Co poeta miał na myśli? Możemy się tylko domyślać, ale dla porządku oddajmy głos słownikowi slangu. „Lambadziara – obraźliwe określenie kobiety spędzającej większość czasu w dyskotekach oraz w solarium, gustującej w różowych, skąpych strojach, prymitywnej muzyce (disco, dance)”. Ustalmy jedną rzecz – bokser jest boksowania, a komentatorzy od komentowania. Tymczasem Szpilka właśnie narobił do własnego gniazda i obraził osoby zatrudnione przez swojego pracodawcę do oceniania jego pracy.

Potem oczywiście rozwinął tę ciekawą teorię o kilka innych wątków. Według niego prawo do oceny jego ringowych poczynań mają tylko byli pięściarze. Jeśli ktoś w ringu nie był, to znaczy, że na boksie się nie zna, a jego opinie można traktować z pogardą. Niestety ten pogląd również nie wytrzymuje zderzenia z faktami. Sędziami punktowymi nie są przecież wyłącznie byli bokserzy. Jest wręcz przeciwnie – bardzo rzadko realizują się w tej woli. Nie jest też tajemnicą, że wielu często patrzy na boks w specyficzny sposób, powielając absurdalne teorie, że „mistrza trzeba pobić żeby wygrać z nim na punkty”. Nie – wystarczy po prostu wygrać minimalnie siedem rund z dwunastu.

O co jeszcze Szpilka miał wczoraj pretensje? Podobno unika go promotor Andrzej Wasilewski. Ten sam, z którym pięściarz… zakończył współpracę 1 kwietnia, o czym poinformował w mediach społecznościowych. Nie sprecyzował jednak wtedy co na myśli, a jeśli żartował to w wyjątkowo złym guście. Na pewno dobrze by było, gdyby panowie w końcu porozmawiali. Mogliby wtedy na przykład wyjaśnić, kto dwa dni po walce zwolnił trenera Anuczina, bo ze słów „Szpili” wynika, że on przecież w ostatnim pojedynku wcale nie był gorszy od rywala. Skoro tak to dlaczego podziękowano trenerowi?

„Byłem za tym, żeby prosić Artura o zakończenie kariery. Trochę mam wątpliwości, czy nie trzeba było zrobić tego natychmiast, a nie teraz ciągnąć jakieś dyskusje dalej” – przyznał dość nieoczekiwanie kilka dni temu Wasilewski w rozmowie z portalem bokser.org. Według niego decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem zapadła kolegialnie, ale pięściarz ewidentnie ma na ten temat inne zdanie.

Jednak nie to jest obecnie największym problemem grupy KnockOut Promotions. Echa wczorajszego występu dotarły do dyrektora TVP Sport, Marka Szkolnikowskiego. „Nie oglądałem programu z Arturem Szpilką, ale podobno nadal nie wie, że przegrał walkę z Radczenką i po raz kolejny zaatakował komentatorów. Dziękujemy za współpracę i życzymy powodzenia w dalszej „karierze”…” – napisał. „Wzajemnie” – odpowiedział pięściarz. 

Wygląda to więc na koniec burzliwej relacji. Kto bardziej na tym straci? Boks nie kończy się przecież na Szpilce. Jasne – to on był w ostatnich latach największym magnesem przyciągającym widzów w Polsce, ale nie ze względu na sam sport. „Efekt Mayweathera” polegający na oczekiwaniu na pierwszą porażkę wielkiego mistrza w naszych realiach jest co najwyżej smutnym „efektem Najmana” – kibice oglądają kolejne występy niektórych sportowców, bo nie traktują ich poważnie i chcą zobaczyć ich porażkę.

Rozpychający się łokciami „Szpila” gdzieś po drodze oderwał się od rzeczywistości. Pięściarz atakujący komentatorów w taki sposób jest jak ogon kręcący psem – coś takiego nie powinno mieć miejsca. Tym bardziej, że to wcale nie jest tak, że teraz o jego podpis ktokolwiek w świecie boksu będzie się zabijał. W Polsce raczej nie widać dla niego innej drogi, bo nie jest tajemnicą, że to zawodnik, który się ceni. Tymczasem wiele wskazuje na to, że po pandemii realia finansowe będą dużo skromniejsze. Na tym tle TVP Sport wydaje się pewną przystanią, od której pięściarz właśnie się odpina, by rozpocząć rejs w nieznane. I to dziurawą łódką bez kapitana.

Trzeba też spojrzeć prawdzie w oczy – w przypadku Artura Szpilki od dawna pieniądze nie idą w parze ze sportową jakością. Pewnie tak czy siak pojawią się zaraz oferty od KSW i Fame MMA, ale to bilet w jedną stronę i jednoznaczna deklaracja, że z boksem koniec. A przecież gdzieś głęboko jest w tym wszystkim schowany dumny sportowiec, który rozczarowany ostatnim występem chciałby po prostu zrewanżować się Radczence. Może pora dopuścić go do głosu? Chyba wciąż nie jest za późno, by to jeszcze odkręcić.

KACPER BARTOSIAK

Fot. FotoPyk

Opublikowane 21.04.2020 15:10 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Psychol
Psychol

maly czlowiek z malym rozumkiem

Dio
Dio

O na weszło zaczęły się pojawiać teksty o Boksie. Efekt nowej miotły ? 🙂

Lolek
Lolek

To jest tekst o TVP, boks przy okazji.

Świroos
Świroos

Panie redaktorze podziwiam optymizm w sprawie Szpili. Pojawia się jednak pytanie, po co? Czy po ostatniej walce jest sens ryzykować zdrowiem Artura, czy kogoś ta kariera jeszcze grzeje? Artur pewnie dalej wierzy natomiast promotorzy powinni być mądrzejsi od zawodnika czasami wbrew jego woli. I dlaczego tv ma po raz kolejny płacić za wadliwy pod każdym względem produkt? Tu ani sportowej jakości a o promowaniu pięknej idei sportu w przypadku zawsze tego samego też ciężko mówić.

Hubert
Hubert

W boksie jestem powiedzmy lajkem według Szpilki ale oglądałem ostatni jego pojedynek i jest mi wstyd że Ukraińca skrzywdził to było widać gołym okiem.

Patryk
Patryk

Jeszcze tylko Najman i Bińkowski i może rękawice zawiecic na widłach

stop zmianom na weszlo
stop zmianom na weszlo

Pojedynek: Szpila – Najman to tylko kwestia czasu. Formuła obojętna. Obaj dla kasy zrobią wszystko

Bartosz
Bartosz

Mimo że za Szpilą nie przepadam, to trzymajmy jednak jakąś skalę, Najman to może powalczyć dłużej niż 30 sekund ewentualnie z Tatą Muminka, Artur jednak coś zawalczył więcej niż z Simko czy Borka

pchlanaowlosionejklaciestanowskiego
pchlanaowlosionejklaciestanowskiego

Czego oczekiwać,skoro człowiek który spokojnie by go zabił według niego nie bije mocno…

wilder.jpg
Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Można powiedzieć, że po przegranej walce każdy bokser jest z kimś na wojennej ścieżce.
Szpilka niczym się od innych nie różni, przed walką kozak i najlepiej w życiu przygotowany, po najtrudniejszym okresie przygotowawczym… a po walce… walczyłem z kontuzją, nie słuchałem rad trenera, nie byłem sobą, to przez zrzucanie wagi, bo musiałem zrzucić 6 kilogramów…
A ostatnio przeszedł samego siebie, bo nie wiedział po co wszedł do ringu, chłop zgubił się w ringu i zapomniał co ma robić.
A po walce widzi problem w ocenie jego walki, oraz postrzeganiu jego osoby.
Jest największym rozczarowaniem polskiego boksu, bo wielkie były rokowania… slonczyło się żałośnie.

Jacek
Jacek

Troche z dupy ten artykul. W dzisiejszych czasach absolutnie kazdy moze komentowac. Jest bardzo wiele arytkulow pisanych przez honbbystow, ktore nie maja zadnej merytoryki lub wartosci analitycznych. Nie jestem fanem Szpilki, ale walki z Adamkiem, Wilderem i Wachem byly akurat jego najlepszymi wystepami jezeli chodzi o taktyke. Nie lubie Szpilki, ale punktowanie w boksie jest rowniez rzacza dyskusujna. Nie da sie w zasadzie punktowac silnych ciosow bardziej niz ciosow zadawanych slabiej. Jego krytyka po walce z Radczenko byla zasluzona, ale oprocz magazynu Borka ta krytyka miala bardzo niski poziom patrzac przez pryzmat boksu. Szpilka ma takie samo prawo nazwac amatorskiego krytykanta Lambadziarzem, jak amatorski pisarz moze oceniac Szpilke przez pryzmat czegos innego niz tylko boks. Pan Bartosiak po prostu odpowiada na komentarz z magazynu W Ringu w ktorym rozmowa ze Szpilka miala akurat bardzo wysoki i ciekawy poziom. Zotsalo poruszanych bardzi wiele ciekawych zagadnien do ktorych odniosl sie Szpilka. Czy pan Bartosiak poczul sie ‚lambadziarzem’, ktory poza ublizaniem nie wniosl nic do dyskusji?

GooDOMaDOM
GooDOMaDOM

Lambadziara to z nim mieszka i pociesza po każdym wpierdolu.

Kristof.
Kristof.

szpilka to typowy WIEJSKI CWANIAKOWATY BURAK! Mysle,ze moglby jeszcze zawalczyc z Adamem Malyszem.Obstawiam wpierdol tego beztalencia szpili.

cezar
cezar

Hejter (z ang. hater „nienawistnik, przeciwnik, krytykant”) – określenie osoby, która publikuje w Internecie (nierzadko pod pseudonimem) agresywne, obraźliwe lub skrajnie krytyczne komentarze pozbawione rzeczowej argumentacji i wygłaszane pod adresem konkretnej osoby lub grupy osób.

jesteście pewni, że jego porażki były paliwem dla jego hejterów, a nie dla kibiców boksu w Polsce?

Olo
Olo

Obejrzałem i kolejny raz potwierdził, dlaczego jest gdzie jest.. Jak słuchałem, że dla niego Joshua to nie jest wielki, ale szacunek, za koncentrację na ostatniej walce, a o sobie mówi, że walczy i nagle ma odcięcia to nie rozumie, że to dlatego jest tu gdzie jest, bo tamten potrafi się skupić mimo presji, a szpila idzie na kogoś jak na ustawkach się walczy

Jacek
Jacek

Joshua nie jest jeszcze wielki. Jest rowniez jedna lub dwie walki od stania sie niespelnionym talentem. Takich mistrzow swiata z napompowanym rekordem bylo bardzo wielu i nich o nich nie pamieta. Mial dwie duze walki i obie byly z zawodnikami po 40stce kiedy on byl w szczycie formy fizycznej. Bardzo malo profesjonalnych dziennikarzy uwaza go za wielkiego piesciarza. Joshua jest gdzie jest, bo jest z UK i ma wielkiego promotora, ktory zestawia mu walki tak jak sztucznie swoich piesciarzy pompuje Wasilewsk w Poslce. Porazka i bardzo slabe zwyciestwo nad Ruizem calkowicie go obnazylo. Te kilka lat kiedy niby Wilder go unikal rowniez. Waga ciezka jest bardzo bardzo slaba w tym momencie. Swiatowe orgaznizacje bokserskie potrzebuje reorganizacji, bo dzialaja jak w latach 70tych. Masa sztucznych pasow i tytulow. Top 10 w kazdej organizacji jest bardzo biedna. Caly czas jest tam gruby Ruiz, jest nawek Usyk, ktory nawet nigdy jeszcze w ciezkiej nie walczyl. Jest tam rowniez Kownacki i znajdujacy sie po drugiej stronie rzeki Powietkim. Przy dobrym wietrze Kliczko z biegu moglby sie stac pretendentem. Poza tym rekord. Liczy sie ilosc zwyciestw, a nie z jakimi przeciwnikami. Kariery niektorych obowiazkowych pretendentow zaczynaja wygladac jak kariera Najmana. Caly czas w grze jest Chisora. Parodia.

Tomi
Tomi

Stare przysłowie mówi,, mały pies musi szczekać, duży nie musi,, idealnie pasuje do tego człowieka ćwiczył bym na jego miejscu głowę pod kątem myślenia i kultury a potem techniki boksu.

Jacek
Jacek

Zapominamy cala czas jedna rzecz. Do takich docinek bez merytoryki odnasza/odnoisli sie i Haye i Mayweather i Tyson i rowniez Ali. To ze jest glabem nie znaczy, ze nie ma wolnsoci slowa. Przeciez to konstytucyjne prawo. Autor po prostu przyjmuje swoja pozycje, ze niby to profesjonalny komentarz. Tylko laik moze powiedz, ze jego upadek zaczal sie po odstawieniu Lapina. W obu walkach z Mollo byl po dwa razy na deskach. Byl na deskach rowniez i wczesniej i pozniej. Mial w zasadzie 3 dobrze taktycznie rozegrane walki w calej karierze. Nie jest bardzo utalentowanym bokserem. Mamy co jakis czas wielkich zawodnikow, o ktorych wogule sie nie pisze, a niby dziennikarze cale czas sie produkuja o Najmanie i Szpilce. Malo kto wie w Polsce, ze Fonfara mial mistrzowski tytul. Wlodarczyk rowniez jest opisywany przez pryzmat zycie prywatnego, a sprawdzil sie w swiatowym boksie. Ten caly wysmarowany powyzej material jest napisany przez czlowieka, ktory po prostu probuje miec ostatnie slowo.

Weszło
22.10.2020

PRASA. Lech nawet z Benfiką chce grać swoje

W czwartkowej prasie: Rogne i Crnomarković będą mogli zagrać z Benfiką, Puchacz o słowach ojca, Lech nie zmieni sposobu gry, Citko wspomina czasy z Tomaszem Frankowskim, a Zagłębie Sosnowiec odlicza dni do końca kwarantanny. PRZEGLĄD SPORTOWY Sytuacja kadrowa Lecha Poznań przed meczem z Benfiką nie jest aż tak tragiczna, jak zapowiadało się kilka dni temu. […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Celtic – Milan, mecz pełen wspomnień. Jak Boruc i spółka ogrywali gigantów w Lidze Mistrzów

Najlepsze wspomnienia Celtiku z europejskich pucharów w XXI wieku? Wejście Bartosza Bereszyńskiego na boisko. Ok, nie śmieszkujemy, bo jednak finał Pucharu UEFA to coś, o czym my możemy tylko pomarzyć. Tak się jednak składa, że znajdziemy Polaków, którzy nie tylko pamiętają inny sukces The Bhoys w Europie, ale nawet mieli w nim czynny udział. Ponad dekadę temu […]
22.10.2020
Weszło
21.10.2020

Hansi Flick znów odpalił bawarski walec. Atletico bez szans z Bayernem

To, że Atletico specjalizuje się w zakładaniu rywalom kagańca, wie nawet wuja, który na Wigilii mówi, że Nawałka jak był taki był, ale wyniki miał. W tym sezonie Rojiblancos też stracili tylko jedną bramkę. Ale przyjeżdżają na Bayern i wyglądają jak chłopaki z 3A, którym 7B łaskawie pozwoliła ze sobą zagrać, bo młodsi przynieśli piłkę.  […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Mecz, który zdarzył się półtora roku za późno

To nie jest stetryczałe, zdziadziałe, zgorzkniałe gadanie, że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów. No ale weźmy to na zdrowy rozum. Ten mecz powinien zdarzyć się półtora roku wcześniej. Mieliśmy sezon 2018/19. Ekscytujący, pełen młodocianej fantazji Ajax, jeszcze z De Jongiem, De Ligtem, Zieychem, van de Beekiem, pokonywał kolejne przeszkody w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020