post Avatar

Opublikowane 26.10.2019 17:07 przez

Kacper Bartosiak

Za nadzorowanie boksu zawodowego w Polsce odpowiada organizacja, która jest w istocie działalnością gospodarczą prowadzoną przez jednego człowieka, a nad tą firmą nie ma nadzoru ani Polski Związek Bokserski, ani Ministerstwo Sportu. Kto poniesie odpowiedzialność, jeśli w Polsce dojdzie do ringowej tragedii? To tylko jedno z wielu pytań, które należy sobie postawić po awanturze wokół Adama Balskiego, który po przejściu do grupy Knockout Promotions został zawieszony przez Polski Wydział Boksu Zawodowego, co skłoniło jego pracodawcę do poszukiwań nowego nadzorcy. Sprawa może doczekać się ciągu dalszego w sądzie.

Patrick Day, Maksym Dadaszew, Hugo Santillan i Boris Stanczow – to lista śmiertelnych ofiar boksu zawodowego w 2019 roku. Tak złego okresu nie było prawdopodobnie nigdy w historii. Pięściarze ginęli ostatnio nie tylko na małych galach w miastach, o których zapomniał świat, ale także na wielkich imprezach organizowanych przez platformę DAZN i telewizję ESPN. Całe środowisko zastanawia się, jak zminimalizować ryzyko odnoszenia ciężkich obrażeń, ale ta ważna dyskusja z jakichś względów omija Polskę.

Być może to wszystko się zmieni. 26 października organizowana przez największą w Polsce grupę Knockout Promotions gala boksu zawodowego w Sosnowcu będzie nadzorowana przez zagraniczną organizację. To oznacza, że w akcji nie zobaczymy dobrze znanych krajowych sędziów, a wszystko odbędzie się pod auspicjami innej federacji niż Polski Wydział Boksu Zawodowego (PWBZ) – jedynej tego typu organizacji w naszym kraju.

Skąd ta decyzja? Czynnikiem zapalnym okazała się specyficzna sytuacja Adama Balskiego (13-0, 8 KO). Jeden z lepiej rokujących młodych pięściarzy ostatnich lat przez większość kariery był związany z konkurencyjną grupą Tymex Boxing Promotion. Ostatnią walkę stoczył w grudniu 2018 roku w Radomiu jako zawodnik właśnie tej grupy. Nieoczekiwanie dla wszystkich kibiców i ekspertów niedoceniany Sergiej Radczenko (7-4, 2 KO) naprawdę wysoko zawiesił mu poprzeczkę. Na tyle wysoko, że losy walki ważyły się do ostatniej rundy, w której półprzytomny Polak słaniał się na miękkich nogach i w sobie znany tylko sposób nie padł na deski.

Po wszystkim Balski zniknął. Chciał rozstać się z dotychczasowym promotorem, ale wydawało się, że nie będzie to możliwe. W którymś momencie pięściarz zakomunikował, że kończy karierę i zamierza teraz poszukać życia poza boksem. W drugiej połowie 2019 roku wypłynął jednak po raz kolejny – w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia z treningów pod okiem Fiodora Łapina, długoletniego współpracownika grupy Knockout Promotions, który do mistrzowskich tytułów prowadził w tej samej kategorii wagowej Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka i Krzysztofa Głowackiego.

Związek wkracza to gry

W mediach rozpoczęła się wojna podjazdowa. Dotychczasowy promotor Mariusz Grabowski przekonywał, że umowa podpisana z zawodnikiem wciąż jest wiążąca. Inne zdanie miał sam pięściarz i jego współpracownicy. Jeśli pojawiają się dwie sprzeczne wersje dotyczące interpretacji tego samego dokumentu, to najczęściej wszystko kończy się interwencją sądu. W tym przypadku do tego na razie nie doszło – zamiast tego chwilowo do akcji włączył się Polski Wydział Boksu Zawodowego, który postanowił zawiesić Balskiego, o czym poinformowano w oficjalnym piśmie.

Dlaczego? Według jednego z punktów regulaminu organizacji do takiego działania może dojść „na wniosek promotora, w przypadku nie wywiązywania się zawodnika z zapisów kontraktu”. Ramy czasowe takiego zawieszenia nie są jednak w żaden sposób określone. W teorii można sobie więc wyobrazić, że będzie obowiązywać bezterminowo – do czasu osiągnięcia porozumienia przez zwaśnione strony lub do prawomocnego orzeczenia sądu.

„Regulamin powstał w oparciu o stare zapisy stosowane jeszcze przez Polski Związek Bokserski. Zdarzają się sytuacje, z którymi wcześniej nie mieliśmy do  czynienia, więc sukcesywnie regulamin modyfikujemy. Konflikt na linii Adam Balski – Mariusz Grabowski, na taką skalę, wystąpił po raz pierwszy. Wcześniej szybko dochodziło do porozumienia bez udziału PWBZ, tym razem sytuacja była bardziej złożona. Strony nie chciały się porozumieć, musieliśmy podjąć decyzję zawieszenia – do czasu rozstrzygnięcia przez sąd. Zanim do tego doszło, konsultowaliśmy sprawę z bezstronnymi prawnikami” – tłumaczy w rozmowie z nami Krzysztof Kraśnicki, prezes Polskiego Wydziału Boksu Zawodowego.

„Zamierzamy uzupełnić zapisy regulaminu tak, aby zapobiegać podobnym sytuacjom.  Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego zawieszenia jak w przypadku Balskiego. Możliwe, że nie wszystko działa idealnie, dlatego zastanowimy się nad doprecyzowaniem tej kwestii. Jest jednak duża szansa, że i sprawa Balskiego zakończy się polubownie – porozumieniem między stronami” – dodaje sternik PWBZ.

Cała sprawa wyszła na światło dzienne po tym, jak grupa Knockout Promotions ogłosiła, że Balski wystąpi 26 października na gali tej organizacji w Sosnowcu. Po tej informacji rozpętała się burza, a pretensje zgłaszał dotychczasowy promotor pięściarza – Mariusz Grabowski. Wiadomo, że w tygodniu poprzedzającym potencjalny występ Balskiego doszło do spotkania założyciela grupy Tymex z Andrzejem Wasilewskim – szefem Knockout Promotions. Jakie były efekty? Tego do końca nie wiadomo, choć pojawiają się obiecujące symptomy. Mimo wszystko pięściarz zniknął z rozpiski gali, ale bardzo możliwe, że wystąpi na gali nowej grupy jeszcze w tym roku.

Zagraniczny nadzór

Problem wydaje się jednak głębszy, bo grupa Knockout Promotions nieoczekiwanie zdecydowała, że po raz pierwszy w historii gali nie będzie nadzorował PWBZ, tylko zagraniczna federacja boksu. Jeszcze we wtorek sprawę Balskiego jako pierwszy ze szczegółami opisał „Super Express”, a w tekście pojawiła się informacja, że „grupa tłumaczy ten wybór lepszą jakością procedur aniżeli w przypadku polskiego związku. Ma to związek ze śmiertelnymi przypadkami, które zdarzyły się w światowym boksie w ostatnich tygodniach”.

Mariusz Grabowski – poprzedni promotor Balskiego, który uważa, że jego umowa z pięściarzem wciąż jest wiążąca – oskarżył konkurencyjną grupę o próbę cynicznego obejścia przepisów. Pięściarz po wspólnych rozmowach został jednak ostatecznie zdjęty z karty, jednak grupa tak czy siak zwróciła się z prośbą o sankcjonowanie gali do zagranicznego podmiotu. Teoretycznie coś takiego nie powinno mieć miejsca, co potwierdził w rozmowie z nami Krzysztof Kraśnicki.

Wszystkie najważniejsze krajowe federacje są bowiem zrzeszone w European Boxing Union (EBU) – organizacji, która przyznaje pasy mistrza Europy i ogólnie rządzi na Starym Kontynencie, choć nie sposób oprzeć się wrażeniu, że czasy jej świetności dawno minęły. Owszem, podmiot wciąż utrzymuje związki w federacją WBC, jednak wiele pozostałych federacji ma swoje „europejskie” pasy, które zaburzają czytelną niegdyś hierarchię. Jak wygląda wchodzenie w nieswoje kompetencje krajowych federacji? Tak tłumaczy to Krzysztof Kraśnicki:

„Aby nadzorować imprezę na terenie innego kraju – również zrzeszonego w EBU (co nie dotyczy marginalnych organizacji np. GBA) – należy uzyskać zgodę organizacji w tym kraju. Federacja austriacka, która będzie nadzorować galę w Sosnowcu, nie wystąpiła do nas o zgodę, więc będziemy interweniować w EBU, gdzie relacje pomiędzy organizacjami są jasno wyrażone w regulaminie. Jestem przekonany, że EBU właściwie oceni takie postępowanie, aby taki incydent nie miał miejsca w przyszłości. Inaczej czeka nas chaos. Było już takie zdarzenie, bodajże na Wyspach Brytyjskich – federacja zagraniczna, która nadzorowała tam zawody została zawieszona” – tłumaczy szef PWBZ.

Zanosi się więc na to, że sprawa w jakiejś formie doczeka się ciągu dalszego. Ciekawe w całej sprawie jest jeszcze coś – polska federacja nie odpowiada właściwie przed nikim. Od 2013 roku polski boks olimpijski i zawodowy to właściwie dwie różne dyscypliny, które mają niewiele wspólnego. Za pierwszą z nich odpowiada Polski Związek Bokserski, który z kolei znajduje się w strefie wpływów Ministerstwa Sportu i Turystyki jako sport olimpijski.

Zawodowa odmiana pięściarstwa długo była związana z PZB, ale wszystko zmieniło się na przełomie 2012 i 2013 roku. Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu Amatorskiego (AIBA) zmieniło statut i chciało usunąć działaczy związanych z boksem zawodowym z krajowych związków. Niektóre federacje – na przykład włoska – postawiły się jednak i nie zastosowały się do wytycznych. W Polsce sprawę wziął na siebie Krzysztof Kraśnicki.

„PWBZ jest prywatną firmą, działa w warunkach działalności gospodarczej. Większość organizacji działa w formie spółek, ale są wyjątki – np. w USA, gdzie sport zawodowy, również pięściarski, podlega Komisjom Stanowym. PWBZ powstał wskutek wycofania boksu zawodowego ze struktur Polskiego Związku Bokserskiego (PZB). Tuż po opuszczeniu Związku odbywały się kolejne imprezy, część zawodników boksowała poza granicami kraju. Imprezy musiał ktoś nadzorować, pięściarze startujący zagranicą musieli posiadać autoryzacje. Ponieważ w PZB prowadziłem biuro boksu, posiadałem dokumentację medyczną, aby wystawiać pięściarzom niezbędne zezwolenia” – tłumaczy szef organizacji.

Od 2013 roku PWBZ działa więc jako prywatna firma w warunkach wolnego rynku. Żaden konkurent do tej pory się jednak nie pojawił, ale przez lata wydłużała się litania zastrzeżeń wobec federacji. Krytykowano zwłaszcza sędziowskie werdykty oraz sankcjonowanie niektórych rywali dla polskich pięściarzy. Pewien scenariusz uporczywie się powtarzał – sędziwi zawodnicy z długą i skomplikowaną historią dostawali szansę właśnie w Polsce, bo w rodzinnych Stanach Zjednoczonych nie mogli na to liczyć.

Kto wpuszcza do ringu?

Bulwersujące były zwłaszcza dwa przykłady. W kwietniu 2017 roku rywalem Krzysztofa Zimnocha był Michael Grant – ten sam, który prawie dwie dekady wcześniej stoczył pamiętny pojedynek z Andrzejem Gołotą, który doczekał się finału na sali sądowej w związku z kłamliwymi pomówieniami „Masy”. Amerykanin był cieniem dawnego zawodnika już w 2010 roku, kiedy to pewnie wypunktował go Tomasz Adamek. Przed walką z Zimnochem ten 44-latek nie występował w ringu trzy lata.

Oliver McCall z kolei był jeszcze starszy i miał na koncie długą historię walki z uzależnieniem od narkotyków. Mimo to gościł w Polsce aż trzy razy, odnosząc nawet jedno zwycięstwo i pokazując się z bardzo solidnej strony, co pewnie więcej mówi o jakości czołówki kategorii ciężkiej w naszym kraju. Po tych walkach Amerykanin zniknął, a ostatnio znów wypłynął w Meksyku. Patrząc na te dawne legendy nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tak rozbici pięściarze nie powinni wychodzić do ringu. A jednak robili to właśnie w nad Wisłą…

„Obowiązuje zasada, że narodowe organizacje wystawiają zgodę na zagraniczny występ zawodnika, tzw. autoryzację, która jest warunkiem do stoczenia walki w tym kraju. Tak jest w większości państw” – tłumaczy Krzysztof Kraśnicki. „Zawodnik nie musi przed każdą walką dostarczać aktualnych badań, jeśli nie skończył się termin ważności poprzednich. PWBZ prowadzi kartotekę badań zawodników i po otrzymaniu karty walk kolejnej imprezy informuje promotora, który z pięściarzy musi je wykonać, ponieważ minął termin ważności poprzednich” – dodaje sternik PWBZ.

Pozostaje jeszcze kwestia jakości tych badań i ogólnego pilnowania standardów. Na oficjalnej stronie internetowej organizacji jest tylko dwóch delegatów medycznych, z czego na zdecydowanej większości gal pojawia się jeden z nich – dr Cezary Ruchniewicz. Jego działalność medyczna została dość brutalnie oceniona przez użytkowników portalu Znany Lekarz. Medyk odpowiedzialny za zdrowie polskich pięściarzy został oceniony na 0,5 gwiazdki w pięciostopniowej skali. Otrzymał zaledwie jedną pozytywną recenzję i aż dziesięć negatywnych, a niektóre komentarze pacjentów naprawdę dają do myślenia:

„Podczas wizyty lekarz nawet nie wziął do ręki zdjęć wykonanych w szpitalu ani opisu chirurga. Spojrzał na nogę i wypisał wniosek na refundację usztywniacza na staw skokowy, który w ogóle nie był skręcony. Zapytałam kiedy mogę zacząć stawać na nodze, więc odpowiedział, że jest demokracja i pacjent sam dzisiaj decyduje o tym. Nie dostałam żadnej informacji o rodzaju urazu, o jakiejkolwiek rehabilitacji, o wizycie kontrolnej – nic.”

„Serdecznie odradzam Pana. Brak profesjonalizmu – diagnozę wyczytuje z oczu , zdjęcia nie ogląda (ponieważ wszystko wie) i badania też nie wykonuje  (mimo że stoją tam dwa łóżka). Wizyta to – wchodzisz i wychodzisz.”

„Pan doktor Ruchniewicz na dzień dobry ochrzanił mnie, że w ogóle do niego przyszłam,a następnie bez badania skierował mnie na operację nadgarstka. w gabinecie lekarskim spędziłam może 3 min, z czego 2,5 to moje marudzenie i prośby o pomoc… Powiedzieć o doktorze, że jest gburowaty i nie interesuje się pacjentem to w zasadzie komplement. Chyba zacznę studiować medycynę, bo jak sama się nie wyleczę, to na służbę zdrowia nie mam co liczyć.”

To zaledwie kilka cytatów – krytycznych wypowiedzi jest dużo więcej. Doktor ani razu nie skorzystał z możliwości odpowiedzi na zarzuty i w ogóle nie udziela się w portalu. To wszystko byłoby może nawet i zabawne gdyby nie to, że w boksie giną ludzie. Czasami nie potrzeba do tego żadnego błędu. „Kiedyś, statystycznie, coś wydarzy się u nas w Polsce. Jest wiele obszarów odpowiedzialności, poczynając od sumienia, na prawie skończywszy. Od dawna o tym myślę” – pisał po śmierci Patricka Daya na Twitterze promotor Andrzej Wasilewski.

Załóżmy na moment na potrzeby eksperymentu myślowego, że rzeczywiście na gali nadzorowanej przez PWBZ dochodzi do tragedii, która zdarzyła się na przykład przez spóźnioną interwencję arbitra lub innego rodzaju błąd – błędną diagnozę medyczną po walce. Do jakiej odpowiedzialności można pociągnąć prywatną firmę, która w pewnym sensie jest sobie sama sterem, żeglarzem i okrętem?

„Działalność pięściarska jest ubezpieczona w PZU na wypadek nieszczęśliwych wypadków na kwotę jednego miliona, jednak – zgodnie z sugestiami osób współpracujących – zamierzam zwiększyć tę kwotę” – zdradził nam Krzysztof Kraśnicki. Dużo, mało? Amerykańskie orzecznictwo w podobnych przypadkach zdaje się sugerować, że to tylko kropla w morzu potrzeb.

W listopadzie 2013 roku Magomed Abdusalamow po dziesięciu rundach twardej walki przegrał na punkty z Mikiem Perezem. Po wszystkim pokonany poczuł się źle, ale badania neurologa Barry’ego Jordana przeprowadzone jeszcze w hali wykluczyły obrzęk mózgu. Stan pięściarza pogarszał się jednak z minuty na minutę i w końcu taksówką udał się do szpitala na własną prośbę. Natychmiast trafił na stół operacyjny i został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Chirurdzy wycięli z jego mózgu skrzep krwi, ale obrażenia były już zbyt rozległe, by pięściarz mógł odzyskać pełną sprawność.

Abdusalamow odzyskał po paru dniach przytomność, ale nie mógł mówić ani się poruszać. Z czasem jego stan nieznacznie się poprawił. Koszty zabiegów i bieżącej opieki nad pięściarzem szybko urosły do astronomicznego poziomu, a sam zawodnik do dziś wymaga stałej opieki. Czołowi amerykański promotorzy zaproponowali zrzutkę w środowisku, a rodzina pozwała nowojorską komisję stanową, żądając 100 milionów dolarów za dopuszczenie się zaniedbań, które przyczyniły się do okaleczenia Abdusalamowa. Ostatecznie komisja zapłaciła 22 miliony dolarów – najwięcej w swojej historii. Jak się do tego ma ewentualne polskie ubezpieczenie? No właśnie…

KACPER BARTOSIAK

Opublikowane 26.10.2019 17:07 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020