post Avatar

Opublikowane 01.06.2019 14:39 przez

Kacper Bartosiak

W nocy z sobotę na niedzielę polskiego czasu Anthony Joshua (22-0, 21 KO) spróbuje wykonać kolejny krok na drodze do osiągnięcia statusu wielkiej międzynarodowej gwiazdy. „Złote Dziecko” brytyjskiego boksu opuszcza strefę komfortu i po raz pierwszy wystąpi na obcym terenie. Walka w Madison Square Garden z Andym Ruizem (32-1, 21 KO) nie jest jednak tym, na co czekają kibice. Ciężko spełnić ich oczekiwania, bo sytuacja na szczycie wagi ciężkiej w ostatnich miesiącach mocno się skomplikowała. I niewiele wskazuje na to, by szybko miała się unormować…

Na ten moment zanosiło się od dawna, jednak okoliczności z pewnością nie należą do typowych. Joshua miał zadebiutować w USA z Jarrellem Millerem (23-0-1, 20 KO) – rodowitym nowojorczykiem o naprawdę niewyparzonej gębie. Już na pierwszych konferencjach prasowych pojawiły się iskry. Ważący ponad 140 kilogramów Amerykanin odepchnął nawet mistrza podczas spotkania twarzą w twarz, a wcześniej pozwalał sobie na prostackie komentarze pod adresem jego matki.

Dzięki temu cały świat mógł na moment zobaczyć inne oblicze Joshuy. Kreujący się na wzór sportowca pięściarz chwilami sprawiał wrażenie wyraźnie wyprowadzonego z równowagi. Zapowiadał, że Miller zostanie srogo ukarany w ringu, ale prędko nie wcieli w życie tej groźby. Okazało się, że uważany do tej pory za wybryk natury „Big Baby”, w ciemności błyszczy jak światełka na choince. W odstępie kilkunastu godzin trzykrotnie wpadał na dopingu – za każdym razem na innej substancji. Raz było to nawet EPO, więc klasyczna wymówka o „skażonych odżywkach” nie wchodzi w grę.

Oczywiście Amerykanin mógł przypadkiem nadziać się na brudną igłę podczas jazdy metrem, ale wszyscy wiedzą, że nic takiego nie miało miejsca. Jak przy takiej masie można wyprowadzać w każdej rundzie po 50-60 ciosów bez większych kryzysów kondycyjnych? Dlaczego Amerykanin nigdy nie dołączył do programów testów „Czysty Boks” federacji WBC? Nagle wszystkie drobne poszlaki zaczęły się składać w logiczną całość. Wiadomo też, że przy poprzednich walkach Millera testów właściwie nie było. Wpadł, gdy po raz pierwszy został poważnie przebadany – przed szansą na zarobienie kilku milionów dolarów.

Dla Joshuy ta wpadka oznaczała jednak przede wszystkim poważne kłopoty. Kilka tygodni przed walką stracił wiarygodnego rywala na amerykański debiut, który spełniał właściwie wszystkie kryteria. „Big Baby” był klasyfikowany w TOP 5 przez trzy z czterech najważniejszych federacji i potrafił zrobić wokół siebie szum. Powszechnie uważano go także za drugiego – po mistrzu organizacji WBC Deontayu Wilderze (41-0-1, 40 KO) – najlepszego Amerykanina w królewskiej kategorii.

Poszukiwania zastępcy nie były łatwe. Ze względu na krótki czas na przygotowania, rozmów nawet nie podjął Adam Kownacki (18-0, 15 KO). Z jednej strony oczywiście szkoda, ale w sumie trudno się dziwić. Polak był akurat w ojczyźnie i kompletnie nie trenował. Oczywiście mógł skorzystać z oferty zarobienia rekordowych pieniędzy, ale szanse na pokonanie trenującego od wielu tygodni Joshuy byłyby minimalnie. „Babyface” jest wysoko klasyfikowany w rankingach i młody jak na zawodnika wagi ciężkiej – prędzej czy później doczeka się szansy na naprawdę sprawiedliwych warunkach.

Innym kandydatem był Michael Hunter (17-1, 12 KO). Z jednej strony to Amerykanin, ale jednak nie ma aż tak solidnego profilu jak Miller. Poza tym w królewskiej kategorii walczy dopiero od niedawna, a jedyną porażkę poniósł w starciu z Ołeksandrem Usykiem (16-0, 12 KO) w niższym limicie wagowym, więc ciężko byłoby go przedstawić w mediach jako rzeczywiste zagrożenie dla Joshuy.

Grubasek wkracza do gry

Sam Brytyjczyk po informacji o wpadce dopingowej Millera chciał celować tak wysoko, jak to tylko możliwe. Marzył o walce z Luisem Ortizem (31-1, 26 KO) – doświadczonym Kubańczykiem, który przegrał tylko z Wilderem, ale jako jeden z nielicznych poważnie zranił amerykańskiego mistrza. Ostateczna oferta opiewała na 7 milionów dolarów – to dużo więcej niż miał zarobić Miller. Opiekunowie „King Konga” nie podjęli jednak rozmów. Jak się okazało, mieli już na horyzoncie zupełnie inne wyzwanie, ale o tym za chwilę.

Eddie Hearn – promotor mistrza – znalazł się w kropce i w poszukiwaniu rywala dla Joshuy musiał schodzić coraz niżej. Ostatecznie wybór padł na Andy’ego Ruiza (32-1, 21 KO) – Amerykanina o meksykańskich korzeniach, który 20 kwietnia zaliczył szybkie i bezproblemowe zwycięstwo nad Aleksandrem Dimitrenką (41-5, 26 KO). Przemawiał za nim głównie jeden argument – naprawdę chciał podjąć się tego wyzwania. Nie stawiał zaporowych warunków i nie robił problemów – zwyczajnie próbował się dogadać.

„Chcę zostać pierwszym w historii wagi ciężkiej mistrzem świata pochodzącym z Meksyku” – tak opisywał swoją główną motywację. Niewiele zabrakło, by już mógł przedstawiać się w ten sposób. Jedyna porażka w dorobku Ruiza budzi bowiem spore kontrowersje. W grudniu 2016 roku w Nowej Zelandii zmierzył się z Josephem Parkerem (25-2, 19 KO) o wakujący pas mistrzowski organizacji WBO. Po dwunastu rundach sędziowie nie byli jednomyślni – jeden wskazał remis, dwaj pozostali minimalne zwycięstwo gospodarza.

Nie był to może gigantyczny skandal, bo walka była bardzo wyrównana, ale nie brakowało opinii, że werdykt mógł i powinien pójść w drugą stronę. Parker dzięki tej wygranej awansował do elity współczesnych ciężkich i dostał dwie okazje na wielkie wypłaty na Wyspach Brytyjskich. W unifikacyjnym pojedynku z Joshuą przegrał, ale zapisał się w historii jako pierwszy pięściarz, który nie dał się Brytyjczykowi znokautować.

Ruiz z kolei został poważnie wykolejony. Nie miał mistrzowskiego pasa, więc nikt tak naprawdę nie palił się do walki z nim. Nic w tym dziwnego – to naprawdę zawodnik o bardzo specyficznym stylu, który można porównać do tego, co prezentuje Adam Kownacki. Do ringu wnosi zazwyczaj około 115 kilogramów, ale zdecydowanie nie wygląda na kogoś, kto nadużywa siłowni. Duży brzuch nie jest jednak dla niego problemem – Ruiz potrafi narzucić kosmiczne tempo i wyprowadza wiele ciosów. Może się również pochwalić dobrą odpornością na ciosy (nigdy na zawodowstwie nie leżał na deskach) i kondycją.

„Niech nie zwiodą was pozory – ten gruby skurwiel naprawdę potrafi walczyć” – komentował niedawno Hearn. Z marketingowego punktu widzenia sytuacja jest jednak trochę zagmatwana, bo przepaść wizerunkowa między dwoma pięściarzami sprawia, że ciężko będzie sprzedać ten pojedynek „niedzielnym” kibicom. A nie da się ukryć, że jednym z celów wyprawy do USA było właśnie podbicie nowego rynku. Za swoim faworytem z Wielkiej Brytanii ma przylecieć nawet 8-9 tysięcy fanów. Słynna Madison Square Garden będzie więc pękać w szwach, ale o wiele ważniejsza będzie liczba widzów przed telewizorami, komputerami, tabletami i telefonami.

Idol epoki cyfrowej

Amerykański debiut Joshuy będzie można bowiem obejrzeć w platformie streamingowej DAZN (w Polsce walkę pokaże TVP Sport – transmisja od 2:10 w nocy). W krótkim czasie „sportowy Netflix” zapewnił sobie na wyłączność usługi Canelo Alvareza, Giennadija Gołowkina i całej bogatej brytyjskiej stajni Hearna. Katalog nazwisk stale się powiększa, jednak powoli potrzebne są wyniki. Te ma zapewnić właśnie Joshua, ale wszyscy woleliby go pewnie zobaczyć z kimś z absolutnej czołówki.

Najbardziej naturalnym kandydatem do walki z brytyjskim mistrzem jest od dawna Deontay Wilder, który posiada ostatni brakujący do kolekcji mistrzowski pas. Do unifikacji o tytuł absolutnego króla wagi ciężkiej prędko jednak nie dojdzie. Obie strony deklarują, że zależy im na walce, ale zdecydowanie więcej działań w tym kierunku zdaje się podejmować obóz Brytyjczyka. Współpracownicy Wildera wielokrotnie podkreślali, że ciężko będzie im dogadać się z Hearnem. Promotor w mediach nie przebiera w słowach i często potrafi upublicznić szczegóły negocjacji. Może i kochają to kibice, ale biznes woli ciszę.

W ostatnich tygodniach wyszczekany szef grupy Matchroom spróbował usunąć się w cień. Walkę chciał wynegocjować John Skipper – dyrektor wykonawczy grupy DAZN, który doskonale zna rynek bokserski i telewizyjny. Wilder usłyszał kosmiczną ofertę za trzy walki na tej platformie. Dwie ostatnie miały być gwarantowanymi pojedynkami z Joshuą. Za cały pakiet trzech pojedynków miał zarobić 100 milionów dolarów. To zdecydowanie pieniądze warte grzechu, bo największa jednorazowa wypłata mistrza federacji WBC to jakieś 12-15 milionów dolarów za pojedynek z Tysonem Furym.

Mogło się wydawać, że to pieniądze nie do odrzucenia, ale to tylko pozory. Wilder po naradach ze swoimi współpracownikami wrócił do stacji Showtime, z którą jest związany od lat. Nie wiadomo, jaką ofertę usłyszał tam, ale trudno uwierzyć, by mógł liczyć na podobne pieniądze. Amerykanin mógłby zbliżyć się do nich tylko walkami na Pay-Per-View z największymi gwiazdami. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że dogadał się na trzy walki, w których to on będzie stroną „A”, co pozwoli mu zwyczajnie rozdawać karty.

Na razie wszystko się potwierdza. Wilder kilka dni temu na otwartej antenie Showtime efektownie znokautował Dominika Breazeale’a (20-2, 18 KO) już w pierwszej rundzie, ale szybka demolka przyciągnęła tylko milion widzów. Joshua więcej sprzedaje w Pay-Per-View w ojczyźnie. W ostatnich dniach publicznie zadeklarował w stacji ESPN, że po ewentualnym zwycięstwie z Ruizem chce się spotkać twarzą w twarz z mistrzem WBC i uzgodnić warunki pojedynku bez osób trzecich.

Jak na taką deklarację zareagował Wilder? Kilka godzin później ogłosił na Twitterze, że… dogadał się na rewanżową walkę z Luisem Ortizem – tym samym, który przed chwilą odmówił rekordowej wypłaty za walkę z Joshuą. Było to jednak wyjątkowe ogłoszenie, bo brak w nim właściwie jakichkolwiek konkretów. Nie ma daty, nie ma miejsca – wiadomo tylko, że walka zostanie pokazana na Pay-Per-View. Trudno traktować tę deklarację inaczej niż jako pretekst do tego, by nie podejmować rozmów z Joshuą.

Dla polskich kibiców dobra wiadomość jest taka, że według nieoficjalnych informacji trzecią walką umowy z Showtime ma być dla Wildera pojedynek z Adamem Kownackim. Do spotkania w ringu mogłoby dojść pod koniec 2019 roku lub na początku 2020 roku. Dopiero po wypełnieniu tych zobowiązań Wilder mógłby pomyśleć o walce z Joshuą, ale niewiele wskazuje na to, by rzeczywiście miał takie plany.

W całej tej już skomplikowanej układance jest przecież jeszcze Tyson Fury (27-0-1, 19 KO). Z nim także nic nie jest oczywiste. Dopiero co zremisował w kontrowersyjnych okolicznościach z Wilderem, jednak potem nieoczekiwanie wycofał się z negocjowania pojedynku rewanżowego. Znów biznes wygrał ze sportem – Brytyjczyk podpisał umowę z grupą Top Rank, która gwarantuje mu duże pieniądze za stosunkowo bezpieczne walki w jeszcze innej części bokserskiego uniwersum. W pierwszym występie na ESPN zmierzy się z Tomem Schwarzem (24-0, 16 KO) – niepokonanym Niemcem o nadmuchanym rekordzie. Bądźmy szczerzy – nie jest to walka, która wywołuje u kogokolwiek przyspieszone bicie serca.

Coraz więcej zapowiada jednak specyficzne porozumienie ponad podziałami przeciwko Joshule. Wilder nie poprzestał na ogłoszeniu walki z Ortizem bez żadnych konkretów. Poszedł za ciosem i nieoczekiwanie potwierdził, że jednak dogadał się z Furym w sprawie rewanżu. Miałoby do niego dojść w którymś momencie 2020 roku. Obaj do tego momentu prawdopodobnie stoczą po dwie walki w ramach dotychczasowych umów z ESPN i Showtime, a potem obie platformy dogadają się i zrobią wspólne Pay-Per-View. To jednak przede wszystkim plan, który ma pokazać kibicom, że obaj pięściarze mimo braku chęci do walki z Joshuą chcą sportowych wyzwań.

Dogadanie i „ogłoszenie” dwóch dużych walk w przededniu występu Brytyjczyka trąci jednak pewną desperacją. W kolejnych miesiącach czekają nas najprawdopodobniej kolejne podchody. Trudno w nich odróżnić deklaracje od faktów, jednak najświeższa historia pokazuje, że to Joshua zrobił do tej pory najwięcej, by zostać niekwestionowanym królem. Choć jest mistrzem o ponad rok krócej niż Wilder, to zaliczył już dwie unifikacje, a Wilder żadnej. To on generuje większe przychody i jest twarzą wielkich firm – Lucozade, Land Rover, Hugo Boss i Under Armour to tylko niektóre z nich.

Ameryka w tym całym systemie naczyń połączonych to bardzo ważny i potrzebny rynek. Pięściarze z Wysp Brytyjskich nigdy nie mieli pod tym względem łatwo. Genialny „Prince” Naseem Hamed po serii imponujących zwycięstw w ojczyźnie w grudniu 1997 roku przybył do Madison Square Garden z bilansem 28-0 i łatką kolejnej wschodzącej gwiazdy. Spisywany na straty Kevin Kelley (47-1-2) napsuł mu jednak sporo krwi. Obaj raz za razem lądowali na deskach, jednak w czwartej rundzie to Hamed zdołał zastopować rywala. Choć pojedynek był porywający, to Brytyjczyk w kolejnych latach wyzwań szukał głównie w ojczyźnie.

Dla pięściarzy z Wysp jeszcze do niedawna była to mała reguła. Do USA przeważnie przybywali dopiero wtedy, gdy nie mieli innego wyjścia. W ostatnich latach Carl Froch i Kell Brook walczyli tu o mistrzowskie pasy, bo nie mieli argumentów, by ściągnąć rywali do ojczyzny. Teraz ta sytuacja się zmienia – to w Anglii jest lepsza koniunktura na boks. To nie przypadek, że w ostatnich latach na Wyspach walczyła światowa czołówka pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe – Terence Crawford, Giennadij Gołowkin, Ołeksandr Usyk i Naoya Inoue. Pozostali dwaj – Wasyl Łomaczenko i Canelo Alvarez – jeszcze w tym roku mogą stoczyć tam duże walki na stadionach.

W boksie jednak nic nie jest do końca pewne – zwłaszcza w kategorii ciężkiej. Na razie wszystko wskazuje na to, że Anthony Joshua na te największe sportowe wyzwania będzie musiał poczekać do 2020 roku. Warto jednak dodać, że z tercetu Joshua – Fury – Wilder to właśnie ten pierwszy jest najmłodszy i czas zdaje się pracować na jego korzyść. Może się jednak okazać, że dwaj ostatni w imię ego zrobią wszystko, by spróbować zbagatelizować jego rolę w całej mistrzowskiej układance.

Żeby temat mógł wrócić, Brytyjczyk musi zrobić swoje w sobotę w ringu. Z Ruizem po raz kolejny będzie wyraźnym faworytem, ale dynamicznie bijący Amerykanin o twardej szczęce przynajmniej w pierwszych rundach może być ciekawym wyzwaniem. Na dłuższą metę powinna przeważyć siła fizyczna zdecydowanie bardziej atletycznego Joshuy. „Życzyłem Andy’emu, by dał po prostu dobrą dla oka walkę” – przyznał mistrz po ceremonii ważenia. To wydaje się przesądzone, bo Ruiz najlepiej czuje się idąc do przodu i innego boksowania właściwie nie zna. Każdy inny wynik niż zwycięstwo Brytyjczyka będzie jednak wielką sensacją.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 01.06.2019 14:39 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.10.2020

Jeremy Wisten. Cierpienie w ciszy

„Nie znoście cierpienia w ciszy, porozmawiajcie z ludźmi, kiedy czujecie się ze sobą źle”. Te słowa idealnie oddają nastrój, jaki towarzyszy po śmierci 17-letniego Jeremy’ego Wistena, byłego piłkarza akademii Manchesteru City. Nastolatek odbiera sobie życie. Dlaczego? Nie radzi sobie z marzeniami, które legły w gruzach. Gonił za marzeniem, napotkał problemy, miał przecież wsparcie rodziny. Dlaczego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Prokuratura przedstawia zarzuty. Czarne chmury nad Cezarym Kucharskim

Wrze w sprawie Cezarego Kucharskiego. Czarne chmury zbierają się nad jego głową. Wczoraj zatrzymanie, zdjęcie z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach, dzisiaj komunikat Prokuratory Regionalnej, przedstawiający bardzo konkretne zarzuty wobec byłego piłkarza i menadżera. A wszystko wokół sprawy konfliktu z Robertem Lewandowskim. Wczoraj szeroko pisaliśmy o regularnej wojnie między Cezarym Kucharskim a kapitanem reprezentacji Polski, […]
28.10.2020
Anglia
28.10.2020

Ilu zawodników na jedną pozycję powinien mieć wielki klub?

Rzadko kiedy w historii futbolu możemy bez trudu odnaleźć tak wyraźny punkt przełomowy. Często jakieś zmiany, wzloty jednych drużyn, upadki drugich, to skomplikowane i długotrwałe procesy. Z Virgilem van Dijkiem w Liverpoolu jest zupełnie inaczej. Dopóki go w Liverpoolu nie było, Juergen Klopp biegał od linii do linii wściekając się na niefrasobliwość linii defensywnej. Odkąd […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Sędzia czy obrona Tychów – nie wiemy, kto był dzisiaj gorszy

Całkiem ciekawy mecz pierwszej ligi na liście rzeczy, których spodziewaliśmy się w środę o godz. 13, stał gdzieś pomiędzy hiszpańską inkwizycją i zwycięstwem Marcina Najmana przez nokaut. A jednak, w erze wirusowej jest to możliwe, bo przecież kiedyś trzeba nadrabiać zaległości. Dzisiaj nadrabiali je piłkarze Radomiaka i GKS-u Tychy. Widowisko było całkiem niezłe, ale jak […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Wszystkie grzechy Bartomeu. Dlaczego prezydent Barcelony musiał odejść?

Nieudolność działań na rynku transferowym, zadłużenie klubu, konflikt z największymi gwiazdami, afera związana z działalnością w mediach społecznościowych, oskarżenia o korupcję. To tylko część z zarzutów stawianych Josepowi Marii Bartomeu przez fanów Barcelony. Prezydent katalońskiego klubu wczoraj ostatecznie podał się do dymisji. A kibice mogli sobie jedynie powiedzieć: nareszcie! ***** Od dłuższego czasu fani Barcelony […]
28.10.2020
Blogi i felietony
28.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wczoraj na Weszło ukazał się artykuł o skandalicznym zachowaniu rodziców podczas meczu 14-letnich chłopaków z Ząbkovii. Jak zwykle swoje musiał wysłuchać sędzia (ślepak jebany), ale także i zawodnicy (włóż mu, kurwa, tę nogę). W tym wypadku w roli wymagających nauczycieli wystąpili rodzice, ale raz na jakiś czas piłkarski internet żyje też najróżniejszymi wypowiedziami trenerów. Od […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

William Remy pracuje nad zbiorową odpornością w Legii

Legia Warszawa dotychczas nie zaliczała się w Ekstraklasie do klubów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Pojedyncze przypadki się zdarzały, ale nigdy nie było paraliżu czy masowych wyników pozytywnych jak w Pogoni Szczecin i kilku innych zespołach. William Remy najwyraźniej uznał, że pora to zmienić i im szybciej Legia jako drużyna nabierze zbiorowej odporności, tym lepiej.  Francuz oficjalnie […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

United – Lipsk. Drugi hit wieczoru starciem o wyjście z grupy?

Jeśli masz w grupie PSG, możesz się spodziewać, że miejsce do awansu jest tylko jedno. Dlatego mecz Manchesteru United z RB Lipsk będzie miał podwójną stawkę. Każde potknięcie może oddalić jednego z zainteresowanych od 1/8 finału Ligi Mistrzów, więc motywacja do wygranej będzie podwójna. Typujemy drugi dzisiejszy hit wieczoru w Superbet! Manchester United – RB […]
28.10.2020
Weszło Extra
28.10.2020

Nie musisz być kimś za wszelką cenę. Każdy sam sobie koloruje świat

Do czego w szatni Cracovii przydaje mu się język holenderski? Czy Polacy są zakompleksieni? Jak szybko wydorośleć, kiedy jako nastolatek wyjeżdżasz do obcego kraju? Co inni bramkarze w Bredzie mówili o Łukaszu Fabiańskim i Przemysławie Tytoniu? Jak znosi rozłąki z dziewczyną? Dlaczego za cel postawił sobie rozegranie stu spotkań w piłce seniorskiej do dwudziestego trzeciego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Ligowe zaległości w Krakowie. Wisła zremisuje z Lechią?

Paradoks ligi w trakcie pandemii? Nadrabiasz zaległe spotkanie i dołączasz do czołówki. Wisła Kraków, jeśli dziś wygra, będzie dwa punkty za trzecim zespołem w tabeli, a przecież dopiero co miała poważny kryzys. Lechia Gdańsk? Ona byłaby już tylko punkt za Zagłębiem Lubin. To będzie ciekawa środa z Ekstraklasą, mimo że czeka nas zaledwie jeden mecz. […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Czy każde ciągnięcie w polu karnym jest faulem?

Namnożyło nam się ostatnio rzutów karnych, które w normalnych okolicznościach nie byłby odgwizdywane. Ale mamy VAR, więc sędziowie częściej wskazują na wapno. Doszliśmy do momentu, gdy wykształciły się karne ery wideoweryfikacji. Czy to słusznie? To pewnie temat na osobną analizę. My – jak co tydzień – siadamy do Niewydrukowanej Tabeli. I w tym tygodniu nie […]
28.10.2020
Niemcy
28.10.2020

Był liderem, stał się problemem? „Nie możesz mieć takiego kapitana jak Marco Reus”

Jedenaście bramek i pięć asyst w poprzednim sezonie Bundesligi. Kolejna poważna kontuzja, po której trudno wrócić na właściwe tory. Już po samych liczbach widać, że Marco Reus ma za sobą dość przeciętny czas w Borussii Dortmund. Na starcie bieżących rozgrywek Lucien Favre regularnie sadza 31-latka na ławce rezerwowych i korzysta z niego wyłącznie w końcówkach […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Młodości, ty nad poziom Lechii wylatuj

Na początku sezonu mówiło się, że Waldemar Fornalik i Michał Probierz są największymi wrogami przepisu o młodzieżowcu. Ale u Probierza pierwszy skład wywalczył Niemczycki, grając ostatnio bardzo pewnie. U Fornalika jakkolwiek szału nie ma, tak przebłyski pokazał Pyrka, nawet Steczyk dał z siebie coś produktywnego. Lechia natomiast jest uziemiona z Makowskim, któremu do rozwoju naszym […]
28.10.2020
Anglia
28.10.2020

W Manchesterze United jak w reprezentacji Polski – środek pola wzbudza najwięcej dyskusji

Pod koniec września, raptem miesiąc po transferze Donny’ego van de Beeka, Sjaak Swart – 82-letnia legenda Ajaxu i mentor Holendra – otwarcie skrytykował Solskjaera za to, że nie stawia na wychowanka zespołu z Amsterdamu. Te słowa 23-letniemu pomocnikowi raczej nie pomogły i podejrzewamy, że gdyby kiedyś odbyły się Mistrzostwa W Wyświadczaniu Niedźwiedziej Przysługi to Swart […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

PRASA. Kucharski miał szantażować Lewandowskiego i żądać gigantycznych pieniędzy

– Przeszukano dom i biuro Kucharskiego, który zgodził się na podawanie nazwiska. O co chodzi? Przypomnijmy, że afera zaczęła się od sensacyjnej informacji – Lewandowskiemu zarzucono, że oszukuje niemiecką skarbówkę na grube miliony. Składając zawiadomienie do sądu, Kucharski zażądał 39 mln zł. Za co? Na tyle wycenił wartość spółki, z której zrezygnował – pisze dziś […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Szczęsny kontra Barcelona? To nie jedyny polski akcent w Lidze Mistrzów na dziś

Można powiedzieć, że tydzień z Ligą Mistrzów mija nam od Roberta Lewandowskiego do Wojciecha Szczęsnego. Wczoraj żyliśmy polskim meczem w Moskwie, dziś emocje czekają nas w Turynie, gdzie golkiper Juventusu spróbuje powstrzymać Barcelonę. Ale nie musi to być najciekawszy polski wątek w dzisiejszych spotkaniach i wcale nie mamy na myśli Tomasza Kędziory. Być może doczekamy […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Hit bez Ronaldo, ale ze Szczęsnym, czyli Juve – Barca

Miał być hit, miało być prawdziwe El Clasico z ostatnich lat, czyli pojedynek Cristiano Ronaldo z Leo Messim. I co? I nie będzie, bo CR7 nie zmierzy się z największym rywalem z powodu koronawirusa. To oczywiście spore osłabienie „Starej Damy”, która w meczu z Barceloną może mieć kłopoty. Po ostatnich wynikach Juve w lidze kusi, […]
28.10.2020
Weszło
27.10.2020

Borussia M’gladbach i przeklęty doliczony czas, Real cudem się uratował

Gdyby nie było doliczonych czasów gry, Borussia M’gladbach po dwóch meczach z Interem i Realem Madryt miałaby sześć punktów. Wymarzona pozycja wyjściowa. Real miałby punktów zero i mocno paliłoby mu się w dupkach, zwłaszcza że przed nim teraz dwa boje z mediolańczykami. Ale to scenariusz alternatywny, bo podopieczni Marco Rose w obu przypadkach na ostatniej […]
27.10.2020