post Avatar

Opublikowane 16.11.2018 12:03 przez

Rafal Bienkowski

Kiedy Adam Małysz kończył karierę, trener Hannu Lepistö powiedział: – Obiecaj, że nie wrócisz i nie popełnisz takiego błędu, jak Janne. To był 2011 r. i ludziom skoków już wtedy żal było patrzeć, jak legenda raz po raz szoruje nartami po buli. Kto by pomyślał, że ten przykry stan potrwa jeszcze kilka lat? Że człowiek będący jedną z ikon skoków, stanie się obiektem szyderstw nawet we własnym kraju? Janne Ahonen niedawno po raz trzeci ogłosił zakończenie kariery i wiele wskazuje na to, że tym razem powrotu już naprawdę nie będzie.     

Człowieku, przestań skakać”, „mam radę, lepiej już nie rób nam takiego wstydu”, „weź się do normalnej pracy”, „ile jeszcze możesz marnować publiczne pieniądze?” – to tylko kilka fragmentów anonimowych listów z pogróżkami, które w ostatnich latach odbierał Janne Ahonen. Kiedy sprawa wyciekła do mediów, Fin przekonywał jednak dziennikarzy z tą swoją wiecznie zasępioną miną, że taka korespondencja go nie rusza. Odniósł się tylko do zarzutu o trwonieniu publicznych pieniędzy. Jak tłumaczył, często trenował indywidualnie, a kombinezony dziergał w swojej firmie, gdzie osobiście spędza mnóstwo czasu przy maszynie do szycia.

Kibice w Finlandii mieli jednak dość sztucznego podtrzymywania kariery przez dawną gwiazdę. Bo w ostatnich sezonach Fin tak właśnie wyglądał – jak podłączony do respiratora pacjent, którego los jest już przesądzony.

Kariera Ahonena miała już kilka terminów ważności. Pierwszy raz zrezygnował po sezonie 2007/2008. Udanym, bo okraszonym zwycięstwem w Turnieju Czterech Skoczni i trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wtedy skoczek z Lahti zszedł ze sceny tak, jak zawsze chciał – będąc na topie. Chociaż w swoich komentarzach między wierszami przemycał, że wyczerpała się też u niego bateryjka z napisem „motywacja”. Miał 31 lat i miał dość.

Poza skocznią wytrzymał jednak tylko rok. Potem wrócił, ale szczerze trzeba przyznać, że trzymał fason: doleciał do drugiego miejsca w TCS i otarł się o medal olimpijski w Vancouver. To właśnie wtedy, w 2010 r. po raz ostatni stanął jednak na podium. Jego licznik zatrzymał się na 36 pucharowych zwycięstwach i 108 miejscach w trójce. Jeśli chodzi o drugą liczbę, jest pod tym względem najlepszy w historii.

GARMISCH PARTENKIRCHEN 31.12.2010 FIS WORLD CUP Four Hills Tournament ski jumping SEASON 2010/2011 TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI , TRENING I KWALIFIKACJE N/Z. JANNE AHONEN FOTO: TOMASZ MARKOWSKI / NEWSPIX --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Drugi raz zakończenie kariery ogłosił w 2011 r., kiedy w PŚ był już tylko niewiele znaczącą statystyką, pałętając się dopiero w piątej dziesiątce generalki. Znów czuł się zniechęcony i wypalony, ale nie minęły dwa lata, a ponownie obwieścił swój powrót. Tylko że na skoczni było już coraz gorzej, mało tego, były sezony, że nie uciułał nawet jednego pucharowego punktu. Wtedy właśnie zaczęły pojawiać się pogróżki od kibiców. Ci byli sfrustrowani z dwóch powodów: po pierwsze, bo ich dawny idol robił z siebie pośmiewisko, po drugie, bo fińskie skoki ogólnie popadały w coraz większą ruinę. Miał więc też trochę pecha, bo po prostu był liderem tych smutnych czasów (o genezie upadku skoków w tym kraju pisaliśmy niedawno tutaj).

A wiek? 41-letni dziś Ahonen, za każdy razem kiedy wracał, podkreślał, że fizycznie czuje się bardzo dobrze. On naprawdę wierzył, że jest w stanie jeszcze coś z siebie wycisnąć. Po cichu marzył pewnie, żeby starzeć się tak pięknie, jak Noriaki Kasai.

Pamiętajmy, że trening skoczków nie jest morderczy, znacznie mniejsze są obciążenia podczas samych zawodów w stosunku do innych dyscyplin. Wydatkowanie energii podczas skoku nie jest duże, bo to jedynie 7-8 sekund najazdu, ułamek sekundy wybicia na progu, kilka sekund lotu i lądowanie. Dzięki temu zużycie aparatu ruchu skoczka następuje później niż u innych sportowców – mówił nam prof. Jerzy Żołądź, współtwórca sukcesów Małysza. – Chociaż nie wierzę w to, że starszych skoczków nic nie boli. Ich mięśnie, ścięgna i stawy zwłaszcza rano są tak obolałe, że pierwsze ich kroki po wstaniu z łóżka często przypominają chód starca. Nie ma wyjątków, to cena za mistrzostwo.

To on zatrzymał Małysza

W przypadku takich uporczywych powrotów diagnoza kibiców jest najczęściej jedna – facet nie ma kasy, chce coś jeszcze wycisnąć z dawnej sławy. No bo po co kolejny raz pakować się w treningowy reżim i patrzeć na talerz, na którym leży dziennie może tysiąc kalorii? W przypadku Ahonena to jednak nie do końca tak. Owszem, może nie był krezusem, ale zawsze miał z czego żyć i nigdy nawet nie zbliżył się w okolice rynsztoka, w którym pływał jego słynny rodak Matti Nykaenen. Chociaż też miewał problemy z alkoholem, o czym pisał w swojej biografii.

Obsesją Fina – co przyznawali m.in. jego dawni trenerzy – było tak naprawdę wywalczenie złotego medalu olimpijskiego w konkursie indywidualnym. Ahonen jest bowiem największym skoczkiem XXI w. obok Małysza i Schlierenzauera, który nie zdobył tego najcenniejszego trofeum. Ponadto Janne, w odróżnieniu od Polaka i Austriaka, nie wyskakał żadnego medalu na własny rachunek. Jego olimpijski łup to dwa srebrne krążki w drużynie zdobyte w Salt Lake City (przegrana o 0,1 pkt. z Niemcami) i Turynie.

Ahonen ma na koncie dwie Kryształowe Kule za Puchar Świata, pięć złotych medali mistrzostw świata (dwa indywidualnie) i aż pięć triumfów w Turnieju Czterech Skoczni, ale na igrzyskach zawsze miał jak koń pod górkę. W Nagano był czwarty (punkt od brązu), w Salt Lake City dziewiąty i czwarty (1,5 pkt. do brązu), w Pragelato dziewiąty i szósty (na normalnej skoczni, gdzie był drugi po pierwszej serii). Jego powrót na skocznię w 2009 r. był więc podyktowany z znacznym stopniu chęcią odkucia się podczas igrzysk w Vancouver.

Konkursy olimpijskie w Kanadzie reklamowano w dużej mierze właśnie jako ostatni dzwonek dla niego i Małysza na zdobycie upragnionego złota. Jak się skończyło, wszyscy pamiętamy: Adam zgarnął dwa srebra, Ahonen jak to Ahonen – był oczywiście czwarty na normalnym obiekcie. W konkursie drużynowym już nie wystąpił. Oficjalnie z powodu kontuzji, nieoficjalnie dlatego, że sam się z niego wymiksował. Druga wersja może być prawdziwa, bo po wcześniejszych porażkach był podłamany, snuł się po wiosce olimpijskiej. Przez dziennikarzy TVP był nawet widziany pod jednym ze sklepów monopolowych w centrum Whistler, z którego wychodził z reklamówką z brzęczącą zawartością.

Kolejny olimpijski atak na medal chciał przypuścić po powrocie przed igrzyskami w Soczi, ale tam nie był już nawet blisko krążków – dwa miejsca w trzeciej dziesiątce. O tegorocznym Pjongczang nie ma już sensu wspominać.

Przez kibiców zostanie więc zapamiętany przede wszystkim jako król Turnieju Czterech Skoczni, gdzie był najlepszy aż pięć razy, w latach 1999, 2003, 2005, 2006 i 2008. Nikt inny nie ma w swoim domu aż tylu Złotych Orłów za triumf w tym niemiecko-austriackim klasyku. A to i tak nie wszystko, bo na przestrzeni lat łącznie aż dziesięć razy był w trójce klasyfikacji końcowej. TCS to był jego folwark, chociaż zdarzało mu się tam wygrywać nie seryjnymi zwycięstwami w konkursach, a zabójczą regularnością. Wystarczy wspomnieć, że wygrywając swój pierwszy turniej nie zdominował żadnych zawodów, a w 2003 r. pierwszy był tylko w Innsbrucku. No i nie zapominajmy, że to on był bohaterem jedynego turnieju w historii, który miał aż dwóch zwycięzców – w 2006 r. identyczną notę uzbierał Jakub Janda.

Polski kibic zapamięta go jeszcze z innego powodu. Ahonen był pierwszym, który na początku wieku zdołał zatrzymać szalejącego Adama Małysza. Po trzech latach jego dominacji w Pucharze Świata, to właśnie Fin wyskakał Kryształową Kulę. Niezłą rozróbę zrobił szczególnie w sezonie 2004/2005, kiedy wygrał aż dwanaście zawodów. Przy okazji zdobywając jeszcze tytuł mistrza świata podczas niesamowitego konkursu na dużej skoczni w Oberstdorfie.

Trzeba skakać, a nie się uśmiechać

Styczeń tego roku, mistrzostwa świata w lotach w Niemczech. Realizator transmisji przed konkursem drużynowym zwyczajowo przedstawia widzom każdą reprezentację. Kiedy przychodzi kolej na kadrę Finlandii, zawodnicy mają ciekawą choreografię. Antti Aalto, Jarkko Määttä i Eetu Nousiainen pokazują kolejno gest polegający na zasłonięciu twarzy dłonią i zmianie miny z poważnej na uśmiechniętą lub odwrotnie. Kiedy kamera najeżdża na Ahonena, jego facjata nie drgnie nawet o milimetr – ponurak. To było oczywiście dowcipne nawiązanie do kolegi, ale idealnie pokazuje styl bycia „Maski”.

Taki pseudonim nadała mu niemiecka prasa. Wzięło się to oczywiście z tego, że zimny Fin nawet po udanych skokach najczęściej nie okazywał żadnych emocji. Kiedy taki Sven Hannawald był na zeskoku wulkanem i chwilami aż irytował tym kibiców, tak dla Ahonena już uniesienie rąk w geście triumfu było nie lada ekstrawagancją. Skąd to się wzięło?

Byłem młody, miałem tylko 15 lat jak zacząłem startować w Pucharze Świata (debiutował  1992 r. – red.), byłem też bardzo skromny. Po prostu próbowałem pozostać spokojny. Lepiej było koncentrować się na skakaniu, niż na mówieniu. Tak jak powiedziałem kiedyś reporterowi, który zapytał mnie, dlaczego się nie uśmiecham. Odpowiedziałem mu, że jestem tutaj aby skakać, a nie żeby się uśmiechać. Teraz mogę traktować to żartobliwie, ale wtedy naprawdę tak myślałem – mówił Janne w 2008 r.

Konferencje prasowe z jego udziałem bywały dziwaczne. Szczególnie te towarzyszące jego pierwszym dużym sukcesom na przełomie wieków. Tak jak na skoczni był oszczędny w gestach, tak i na spotkaniach z prasą mruczał coś pod nosem, rzucał półsłówkami, a czasami za odpowiedź robiło po prostu wzruszenie ramionami. Kiedy miał zjawić się – oczywiście obowiązkowo, bo sam wolałby nie – na konferencji, dziennikarze żartowali, że mikrofon znów będzie gorącym ziemniakiem, bo Fin lubił po wysłuchaniu pytania podrzucać go innym siedzącym obok skoczkom. Chociaż wytłumaczeniem jego zachowania niekoniecznie musi być wyłącznie introwertyczne usposobienie. Zdaniem niektórych, Ahonen początkowo unikał mediów, bo… kiepsko znał angielski.

Ale tak właśnie budował się mit jego tajemniczości. Im mniej mówił, tym większe wzbudzał zainteresowanie. Jego wizerunek podkręcała jeszcze charakterystyczna, plastikowa maska, w której skakał do 2003 r. Z czasem stał się jednak nieco bardziej otwarty.

ahonen-maska_(geocities.com)

Paradoksalnie, ten skryty skoczek znalazł się w samym epicentrum jednej z najgłośniejszych popijaw jakie pamiętają skoki. Chodzi oczywiście imprezę w Planicy w 2005 r. Zabawa zaczęła się już hotelu, gdzie m.in. w towarzystwie swojego rodaka Risto Jussilainena wypił kratę piwa. Potem była wyprawa po miejscowych barach w Krajnskiej Gorze, która zakończyła się o świcie. – Kiedy wróciliśmy do hotelu, wyszedłem na balkon i patrząc na góry zapaliłem papierosa. Zrozumiałem jakie głupstwo zrobiłem. Powiedziałem: „Chłopaki, za chwilę będziemy startować na największej skoczni świata”. Ale bez skandalu nie można było się już wycofać z konkursu – opowiadał w swojej biografii „Królewski orzeł”.

Impreza omal nie zakończyła się tragicznie, bo skacowany gwiazdor kilka godzin później poleciał aż na 240 metr, co byłoby nowy rekordem w długości lotu. Uderzył jednak plecami o zeskok, co – jak mówili lekarze – mogło zakończyć się nawet złamaniem kręgosłupa. Ahonen przyznał w książce, że kiedy zbiegli się do niego medycy, od razu przekonywał, że wcale nie musi jechać do szpitala. Badanie krwi zdradziłoby przecież, że skakał na bani.

Ale jego wizerunek skoczka-ponuraka w ogóle rzekomo nijak ma się do tego, jaki jest poza kamerami. Koledzy z reprezentacji przyznawali, że to głównie on trzymał atmosferę w drużynie i rzucał dowcipami. Miał też grono zaufanych dziennikarzy, z którymi bardzo chętnie rozmawiał używając już nie półsłówek, ale zdań wielokrotnie złożonych.

Przeskok do samochodu 

Co teraz? Jak przyznawał w rozmowie z rodzimymi mediami, nie będzie już brał udziału w żadnych zawodach, chociaż zaznaczył, że jak najdzie go ochota, to sobie rekreacyjnie poskacze. Najprawdopodobniej zostanie jednak przy skokach w innej roli – już w przeszłości doradzał reprezentacji w sprawach sprzętowych, był również ekspertem w fińskiej telewizji. No i wciąż rozwija swoją małą firmę szyjącą kombinezony.

Fin to w ogóle wszechstronnie utalentowana bestia. Chociaż nigdy nie uczęszczał do szkoły o profilu plastycznym, to ma talent do projektowania nie tylko narciarskich ciuchów (czy malowania kasków), ale też grafiki. Nie każdy może wie, ale to Ahonen jest autorem logo Turnieju Nordyckiego.

Biznesów miał jednak więcej, zajmował się już chociażby dystrybucją części do motocykli, bo podobnie jak Małysz jest zapalonym wielbicielem motoryzacji. Nie poszedł jednak tak jak on w rajdy, ale w drag racing, czyli wyścigi cudacznymi maszynami na ¼ mili. Szybką jazdę ma we krwi, bo już przed dwudziestymi urodzinami został zatrzymany przez policję, kiedy grzał prawie 200 km/h w terenie, gdzie ograniczenie wyniosło… 80 km/h. Fin, który nawet w swoich najlepszych narciarskich latach zawsze znajdował czas na branie udziału w wyścigach, już kilka lat temu powołał do życia Ahonen Racing Team. W skład 10-osobowego zespołu wchodzą m.in. jego syn oraz brat. I nie jest to sztuka dla sztuki, bo jego grupa ma już sporo trofeów. A sam Ahonen w przeszłości był chociażby zwycięzcą klasyfikacji generalnej mistrzostw Finlandii i Skandynawii.

Zapytany kiedyś, dlaczego nie zawsze brał udział w zawodach na igielicie, bo wolał sport motorowy, opowiedział: – Letnie Grand Prix? Przecież to Puchar Myszki Miki dla dzieci.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 16.11.2018 12:03 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
15.08.2020

To już oficjalnie: po sezonie 20/21 Piszczek odchodzi z Borussii Dortmund

Cholera, jak ten czas zapieprza. Jeszcze niedawno czytaliśmy w 99% artykułach dotyczących Borussii Dortmund słynne zdanie „warto przypomnieć, że w BVB gra trzech Polaków”. Wydawałoby się to być prawie, że wczoraj, gdy na plecach trójki z Dortmundu chcieliśmy podbijać Euro 2012. Cieszyliśmy się, bo w końcu mieliśmy znaczących graczy z pola w Europie. Cóż, nadal […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Wisła Płock. Klub, który się nie rozwija

Wisła Płock może się cieszyć, że w przyszłym sezonie zdegradowana zostanie tylko jedna drużyna. Jeśli ktoś ma stanąć do walki o spadek z beniaminkami, „Nafciarze” są najoczywistszym z kandydatów. Ale to nie znaczy, że to się stanie. Raczej nastawiamy się na spokojne utrzymanie, pewnie już kilka kolejek przed końcem. Ale nie dlatego, że Wisła nas […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Pierwsze sensacje za nami, Zagłębie Sosnowiec i Korona Kielce odpadają z Pucharu Polski!

Przeczuwaliśmy, że jakieś niespodzianki w Pucharze Polski się przytrafią – za nami dość szalone półrocze, podczas którego w niektórych klubach doszło do trzęsienia ziemi. Ale że jednocześnie odpadną dwa kluby całkiem niedawno występujące w Ekstraklasie, w dodatku gubiąc się na dość niskich płotkach? Unia Janikowo niemiłosiernie męczyła się w rundzie wstępnej z IV-ligowym Zawiszą Bydgoszcz, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Jak bardzo rozjechały się drogi Walukiewicza i Sobocińskiego?

6 września 2019 roku. Jan Sobociński i Sebastian Walukiewicz tworzą parę stoperów reprezentacji Polski U21 na mecz eliminacyjny z Łotwą. Z obozu młodzieżówki dochodzą głosy, że jeśli ktoś z tego duetu usiądzie na ławce w kadrze, to prędzej Walukiewicz i za niego wskoczy Wiśniewski. 14 sierpnia 2020 roku. Sebastian Walukiewicz po bardzo udanym sezonie w […]
15.08.2020
Niemcy
15.08.2020

Czapki z głów, panie Flick!

Dużo po wczorajszej kompromitacji Barcelony mówi się o potrzebie rewolucji w Dumie Katalonii, o Robercie Lewandowskim, który gra być może sezon życia, o ciekawym przypadku Coutinho i tak dalej. Tematów jest mnóstwo, a gdzieś w tle, na drugim planie, jawi się postać Hansiego Flicka, szkoleniowca Bawarczyków. I chyba niesłusznie tak mało się o nim wspomina, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Legia znakomita na papierze. Optymizm przed meczami w Europie wskazany!

Rok w piłce? Wieczność. 12 miesięcy temu Legia miała za sobą stracony sezon, wymagała poważnych zmian i zmierzała w niezbyt dobrym kierunku. Teraz zmiażdżyła ligowych rywali, ale co ważniejsze – zaliczyła rewelacyjne okno transferowe. Już dawno nie mieliśmy tak silnego wrażenia, że nasz reprezentant może coś ugrać w Europie. Wiadomo – ciężko przechodzą takie słowa przez klawiaturę, […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Poznań zapłacze za Gytkjaerem? Czy Ishak lepiej wpasuje się do ofensywnego Lecha?

Christian Gytkjaer strzelił dla Lecha 65 goli w 119 meczach. Został najlepszym strzelcem wśród obcokrajowców grających w Kolejorzu. – I gdy strzelał, to było bardzo dobrze. Problem w tym, że gdy jednak nie trafiał, to Lech jakby grał w dziesięciu. Wydaje mi się, że Kolejorz potrzebuje dziś napastnika bardziej pasującego do obecnego stylu gry – […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Nieustanny pech. Niemieckie media podają, że Kownacki ma koronawirusa

Wielu mieliśmy pechowych polskich piłkarzy. Wydawało się, że pół życia spędzali na przechodzeniu pod drabinami, śledzeniu czarnych kotów czy biciu kolejnych lusterek. Pech ich nie opuszczał, był najlepszym przyjacielem, takim, którego się zabiera na ryby i zwierza z sercowych rozterek. No można sobie wyobrazić lepszego kompana i pewnie kolegę chciałby zmienić Dawid Kownacki, którego zły […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Widzew zaczyna sezon. Czy w końcu zadowoli swoich kibiców?

Pięć lat zajęło Widzewowi dotarcie na zaplecze Ekstraklasy. Były nieplanowane przystanki w trzeciej i drugiej lidze. Był awans, który spowodował zamieszki na stadionie. Było różnie – raz lepiej, raz gorzej – kibice Widzewa chyba zgodzą się, że raczej gorzej, bo jak na klub z takim potencjałem i budżetem, nie wszystko chodziło jak w szwajcarskim zegarku. […]
15.08.2020
Weszło
15.08.2020

Dziewięć lat bez sukcesu. Jak Guardiola przegrywał w Lidze Mistrzów

W sezonie, w którym Guardiola wygrał ostatni raz Ligę Mistrzów, dla reprezentacji Polski zagrali Hubert Wołąkiewicz i Roger Guerreiro. Wisła Kraków była mistrzem Polski, Widzew uplasował się w środku ligowej stawki, Łukasz Teodorczyk sięgał po króla strzelców Młodej Ekstraklasy, a Jerzy Dudek bronił w Realu Madryt. Tak. Ładnych kilka lat minęło. Prawie dziesięć. Guardiola od […]
15.08.2020

Stan Futbolu po klęsce Barcelony!

Krzysztof Stanowski i Wojciech Kowalczyk, dwóch wielkich fanów Barcelony, spotka się dzisiaj w naszym studiu, by omówić wczorajszą klęskę. Towarzyszyć będą im Marcin Borzęcki, Adam Kotleszka i Szymon Borczuch. Możemy się spodziewać, że Quique Setien zostanie rozjechany walcem, ale to na pewno nie będzie jedyna z dzisiejszych atrakcji. Zapraszamy!
15.08.2020
Hiszpania
15.08.2020

Recepta dla Barcelony? Granat do środka i budowa od nowa

Już kilka razy pisaliśmy, że Barcelona coraz bardziej się odbrązawia w oczach przeciwników, że sama siebie demitologizuje. Od dłuższego czasu gołym okiem było widać, że wszystko zmierza ku temu, by po odejściu Leo Messiego lub zakończeniu przez niego kariery Blaugrana stała się po prostu jedną z wielu europejskich drużyn. Drużyn bardzo dobrych, ale nie mających […]
15.08.2020
Weszło
14.08.2020

Lewandowski dziś nieco w cieniu, ale kropkę nad „i” postawił

Robert Lewandowski rozgrywał dziś jeden z najważniejszych meczów w swoim życiu. I nie chodzi tylko o to, że po – w założeniu – wyeliminowaniu Barcelony zmierzałby po wyśniony triumf w Lidze Mistrzów. Polak na oczach całego świata miał udowodnić, że wszedł już na najwyższy możliwy poziom w piłkarskiej hierarchii, czyli dorównał Leo Messiemu i Cristiano […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

8:2. BARCELONY EUROWPIERDOL WSZECH CZASÓW

Szybko stracona bramka ustawiła przebieg meczu i Barcelona przegrała z Bayernem 2:8, notując swój osobisty eurowpierdol wszech czasów. Barcelona, w tym kształcie, w tym zestawieniu, w tej formule – jak zwał tak zwał – jest skończona. Nie ma żadnej przyszłości. Chyba, że interesuje ją zjeżdżanie po równi pochyłej, z prędkością gwarantująca obtarcie tyłka do krwi. […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Bardzo udana próba generalna Legii. Tylko czy taka może się odbywać bez rywala?

Próbą generalną Legii przed tym sezonem miało być starcie z Cracovią, ale wiemy, co się stało – do drzwi zapukał koronawirus, chcielibyśmy, żeby sobie poszedł, ale on nie chce i uparcie przeszkadza. Pierwszym meczem Wojskowych okazała się więc rywalizacja z Bełchatowem i można było się zastanawiać, czy ten mecz – ze względu na klasę rywala […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Najładniejsza piłka w Polsce przyniesie wreszcie trofea?

Naprawdę nie chce nam się po raz wtóry stosować metafory z Adamem Miauczyńskim. To już nudne, to oklepane. Lech Poznań też jest już znudzony tym, że jest wiecznie drugi. Dlatego wyznaczył sobie nowy cel – chce grać najładniejszą piłkę w kraju. Czy ten cel przyniesie tytuł mistrzowski? Tego nie wiemy. Póki co w rozdaniu przed […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Ekstraklasa, czyli najbardziej łaskawy rynek pracy

Ekstraklasowy piłkarz to ma klawe życie. Nie bardzo musi go interesować wynik jego drużyny, bo on doskonale wie, że miejsc pracy na rynku jest tyle, że wystarczy dwa-trzy razy celnie kopnąć piłkę i ktoś się nabierze. Odbudujemy go! Ma potencjał! Jest względnie tani (czyli zarabia 20 tysięcy)! I tak to się kręci. Gdyby Dariusz „dwa […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020