post Avatar

Opublikowane 16.11.2018 12:03 przez

Rafal Bienkowski

Kiedy Adam Małysz kończył karierę, trener Hannu Lepistö powiedział: – Obiecaj, że nie wrócisz i nie popełnisz takiego błędu, jak Janne. To był 2011 r. i ludziom skoków już wtedy żal było patrzeć, jak legenda raz po raz szoruje nartami po buli. Kto by pomyślał, że ten przykry stan potrwa jeszcze kilka lat? Że człowiek będący jedną z ikon skoków, stanie się obiektem szyderstw nawet we własnym kraju? Janne Ahonen niedawno po raz trzeci ogłosił zakończenie kariery i wiele wskazuje na to, że tym razem powrotu już naprawdę nie będzie.     

Człowieku, przestań skakać”, „mam radę, lepiej już nie rób nam takiego wstydu”, „weź się do normalnej pracy”, „ile jeszcze możesz marnować publiczne pieniądze?” – to tylko kilka fragmentów anonimowych listów z pogróżkami, które w ostatnich latach odbierał Janne Ahonen. Kiedy sprawa wyciekła do mediów, Fin przekonywał jednak dziennikarzy z tą swoją wiecznie zasępioną miną, że taka korespondencja go nie rusza. Odniósł się tylko do zarzutu o trwonieniu publicznych pieniędzy. Jak tłumaczył, często trenował indywidualnie, a kombinezony dziergał w swojej firmie, gdzie osobiście spędza mnóstwo czasu przy maszynie do szycia.

Kibice w Finlandii mieli jednak dość sztucznego podtrzymywania kariery przez dawną gwiazdę. Bo w ostatnich sezonach Fin tak właśnie wyglądał – jak podłączony do respiratora pacjent, którego los jest już przesądzony.

Kariera Ahonena miała już kilka terminów ważności. Pierwszy raz zrezygnował po sezonie 2007/2008. Udanym, bo okraszonym zwycięstwem w Turnieju Czterech Skoczni i trzecim miejscem w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wtedy skoczek z Lahti zszedł ze sceny tak, jak zawsze chciał – będąc na topie. Chociaż w swoich komentarzach między wierszami przemycał, że wyczerpała się też u niego bateryjka z napisem „motywacja”. Miał 31 lat i miał dość.

Poza skocznią wytrzymał jednak tylko rok. Potem wrócił, ale szczerze trzeba przyznać, że trzymał fason: doleciał do drugiego miejsca w TCS i otarł się o medal olimpijski w Vancouver. To właśnie wtedy, w 2010 r. po raz ostatni stanął jednak na podium. Jego licznik zatrzymał się na 36 pucharowych zwycięstwach i 108 miejscach w trójce. Jeśli chodzi o drugą liczbę, jest pod tym względem najlepszy w historii.

GARMISCH PARTENKIRCHEN 31.12.2010 FIS WORLD CUP Four Hills Tournament ski jumping SEASON 2010/2011 TURNIEJ CZTERECH SKOCZNI , TRENING I KWALIFIKACJE N/Z. JANNE AHONEN FOTO: TOMASZ MARKOWSKI / NEWSPIX --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Drugi raz zakończenie kariery ogłosił w 2011 r., kiedy w PŚ był już tylko niewiele znaczącą statystyką, pałętając się dopiero w piątej dziesiątce generalki. Znów czuł się zniechęcony i wypalony, ale nie minęły dwa lata, a ponownie obwieścił swój powrót. Tylko że na skoczni było już coraz gorzej, mało tego, były sezony, że nie uciułał nawet jednego pucharowego punktu. Wtedy właśnie zaczęły pojawiać się pogróżki od kibiców. Ci byli sfrustrowani z dwóch powodów: po pierwsze, bo ich dawny idol robił z siebie pośmiewisko, po drugie, bo fińskie skoki ogólnie popadały w coraz większą ruinę. Miał więc też trochę pecha, bo po prostu był liderem tych smutnych czasów (o genezie upadku skoków w tym kraju pisaliśmy niedawno tutaj).

A wiek? 41-letni dziś Ahonen, za każdy razem kiedy wracał, podkreślał, że fizycznie czuje się bardzo dobrze. On naprawdę wierzył, że jest w stanie jeszcze coś z siebie wycisnąć. Po cichu marzył pewnie, żeby starzeć się tak pięknie, jak Noriaki Kasai.

Pamiętajmy, że trening skoczków nie jest morderczy, znacznie mniejsze są obciążenia podczas samych zawodów w stosunku do innych dyscyplin. Wydatkowanie energii podczas skoku nie jest duże, bo to jedynie 7-8 sekund najazdu, ułamek sekundy wybicia na progu, kilka sekund lotu i lądowanie. Dzięki temu zużycie aparatu ruchu skoczka następuje później niż u innych sportowców – mówił nam prof. Jerzy Żołądź, współtwórca sukcesów Małysza. – Chociaż nie wierzę w to, że starszych skoczków nic nie boli. Ich mięśnie, ścięgna i stawy zwłaszcza rano są tak obolałe, że pierwsze ich kroki po wstaniu z łóżka często przypominają chód starca. Nie ma wyjątków, to cena za mistrzostwo.

To on zatrzymał Małysza

W przypadku takich uporczywych powrotów diagnoza kibiców jest najczęściej jedna – facet nie ma kasy, chce coś jeszcze wycisnąć z dawnej sławy. No bo po co kolejny raz pakować się w treningowy reżim i patrzeć na talerz, na którym leży dziennie może tysiąc kalorii? W przypadku Ahonena to jednak nie do końca tak. Owszem, może nie był krezusem, ale zawsze miał z czego żyć i nigdy nawet nie zbliżył się w okolice rynsztoka, w którym pływał jego słynny rodak Matti Nykaenen. Chociaż też miewał problemy z alkoholem, o czym pisał w swojej biografii.

Obsesją Fina – co przyznawali m.in. jego dawni trenerzy – było tak naprawdę wywalczenie złotego medalu olimpijskiego w konkursie indywidualnym. Ahonen jest bowiem największym skoczkiem XXI w. obok Małysza i Schlierenzauera, który nie zdobył tego najcenniejszego trofeum. Ponadto Janne, w odróżnieniu od Polaka i Austriaka, nie wyskakał żadnego medalu na własny rachunek. Jego olimpijski łup to dwa srebrne krążki w drużynie zdobyte w Salt Lake City (przegrana o 0,1 pkt. z Niemcami) i Turynie.

Ahonen ma na koncie dwie Kryształowe Kule za Puchar Świata, pięć złotych medali mistrzostw świata (dwa indywidualnie) i aż pięć triumfów w Turnieju Czterech Skoczni, ale na igrzyskach zawsze miał jak koń pod górkę. W Nagano był czwarty (punkt od brązu), w Salt Lake City dziewiąty i czwarty (1,5 pkt. do brązu), w Pragelato dziewiąty i szósty (na normalnej skoczni, gdzie był drugi po pierwszej serii). Jego powrót na skocznię w 2009 r. był więc podyktowany z znacznym stopniu chęcią odkucia się podczas igrzysk w Vancouver.

Konkursy olimpijskie w Kanadzie reklamowano w dużej mierze właśnie jako ostatni dzwonek dla niego i Małysza na zdobycie upragnionego złota. Jak się skończyło, wszyscy pamiętamy: Adam zgarnął dwa srebra, Ahonen jak to Ahonen – był oczywiście czwarty na normalnym obiekcie. W konkursie drużynowym już nie wystąpił. Oficjalnie z powodu kontuzji, nieoficjalnie dlatego, że sam się z niego wymiksował. Druga wersja może być prawdziwa, bo po wcześniejszych porażkach był podłamany, snuł się po wiosce olimpijskiej. Przez dziennikarzy TVP był nawet widziany pod jednym ze sklepów monopolowych w centrum Whistler, z którego wychodził z reklamówką z brzęczącą zawartością.

Kolejny olimpijski atak na medal chciał przypuścić po powrocie przed igrzyskami w Soczi, ale tam nie był już nawet blisko krążków – dwa miejsca w trzeciej dziesiątce. O tegorocznym Pjongczang nie ma już sensu wspominać.

Przez kibiców zostanie więc zapamiętany przede wszystkim jako król Turnieju Czterech Skoczni, gdzie był najlepszy aż pięć razy, w latach 1999, 2003, 2005, 2006 i 2008. Nikt inny nie ma w swoim domu aż tylu Złotych Orłów za triumf w tym niemiecko-austriackim klasyku. A to i tak nie wszystko, bo na przestrzeni lat łącznie aż dziesięć razy był w trójce klasyfikacji końcowej. TCS to był jego folwark, chociaż zdarzało mu się tam wygrywać nie seryjnymi zwycięstwami w konkursach, a zabójczą regularnością. Wystarczy wspomnieć, że wygrywając swój pierwszy turniej nie zdominował żadnych zawodów, a w 2003 r. pierwszy był tylko w Innsbrucku. No i nie zapominajmy, że to on był bohaterem jedynego turnieju w historii, który miał aż dwóch zwycięzców – w 2006 r. identyczną notę uzbierał Jakub Janda.

Polski kibic zapamięta go jeszcze z innego powodu. Ahonen był pierwszym, który na początku wieku zdołał zatrzymać szalejącego Adama Małysza. Po trzech latach jego dominacji w Pucharze Świata, to właśnie Fin wyskakał Kryształową Kulę. Niezłą rozróbę zrobił szczególnie w sezonie 2004/2005, kiedy wygrał aż dwanaście zawodów. Przy okazji zdobywając jeszcze tytuł mistrza świata podczas niesamowitego konkursu na dużej skoczni w Oberstdorfie.

Trzeba skakać, a nie się uśmiechać

Styczeń tego roku, mistrzostwa świata w lotach w Niemczech. Realizator transmisji przed konkursem drużynowym zwyczajowo przedstawia widzom każdą reprezentację. Kiedy przychodzi kolej na kadrę Finlandii, zawodnicy mają ciekawą choreografię. Antti Aalto, Jarkko Määttä i Eetu Nousiainen pokazują kolejno gest polegający na zasłonięciu twarzy dłonią i zmianie miny z poważnej na uśmiechniętą lub odwrotnie. Kiedy kamera najeżdża na Ahonena, jego facjata nie drgnie nawet o milimetr – ponurak. To było oczywiście dowcipne nawiązanie do kolegi, ale idealnie pokazuje styl bycia „Maski”.

Taki pseudonim nadała mu niemiecka prasa. Wzięło się to oczywiście z tego, że zimny Fin nawet po udanych skokach najczęściej nie okazywał żadnych emocji. Kiedy taki Sven Hannawald był na zeskoku wulkanem i chwilami aż irytował tym kibiców, tak dla Ahonena już uniesienie rąk w geście triumfu było nie lada ekstrawagancją. Skąd to się wzięło?

Byłem młody, miałem tylko 15 lat jak zacząłem startować w Pucharze Świata (debiutował  1992 r. – red.), byłem też bardzo skromny. Po prostu próbowałem pozostać spokojny. Lepiej było koncentrować się na skakaniu, niż na mówieniu. Tak jak powiedziałem kiedyś reporterowi, który zapytał mnie, dlaczego się nie uśmiecham. Odpowiedziałem mu, że jestem tutaj aby skakać, a nie żeby się uśmiechać. Teraz mogę traktować to żartobliwie, ale wtedy naprawdę tak myślałem – mówił Janne w 2008 r.

Konferencje prasowe z jego udziałem bywały dziwaczne. Szczególnie te towarzyszące jego pierwszym dużym sukcesom na przełomie wieków. Tak jak na skoczni był oszczędny w gestach, tak i na spotkaniach z prasą mruczał coś pod nosem, rzucał półsłówkami, a czasami za odpowiedź robiło po prostu wzruszenie ramionami. Kiedy miał zjawić się – oczywiście obowiązkowo, bo sam wolałby nie – na konferencji, dziennikarze żartowali, że mikrofon znów będzie gorącym ziemniakiem, bo Fin lubił po wysłuchaniu pytania podrzucać go innym siedzącym obok skoczkom. Chociaż wytłumaczeniem jego zachowania niekoniecznie musi być wyłącznie introwertyczne usposobienie. Zdaniem niektórych, Ahonen początkowo unikał mediów, bo… kiepsko znał angielski.

Ale tak właśnie budował się mit jego tajemniczości. Im mniej mówił, tym większe wzbudzał zainteresowanie. Jego wizerunek podkręcała jeszcze charakterystyczna, plastikowa maska, w której skakał do 2003 r. Z czasem stał się jednak nieco bardziej otwarty.

ahonen-maska_(geocities.com)

Paradoksalnie, ten skryty skoczek znalazł się w samym epicentrum jednej z najgłośniejszych popijaw jakie pamiętają skoki. Chodzi oczywiście imprezę w Planicy w 2005 r. Zabawa zaczęła się już hotelu, gdzie m.in. w towarzystwie swojego rodaka Risto Jussilainena wypił kratę piwa. Potem była wyprawa po miejscowych barach w Krajnskiej Gorze, która zakończyła się o świcie. – Kiedy wróciliśmy do hotelu, wyszedłem na balkon i patrząc na góry zapaliłem papierosa. Zrozumiałem jakie głupstwo zrobiłem. Powiedziałem: „Chłopaki, za chwilę będziemy startować na największej skoczni świata”. Ale bez skandalu nie można było się już wycofać z konkursu – opowiadał w swojej biografii „Królewski orzeł”.

Impreza omal nie zakończyła się tragicznie, bo skacowany gwiazdor kilka godzin później poleciał aż na 240 metr, co byłoby nowy rekordem w długości lotu. Uderzył jednak plecami o zeskok, co – jak mówili lekarze – mogło zakończyć się nawet złamaniem kręgosłupa. Ahonen przyznał w książce, że kiedy zbiegli się do niego medycy, od razu przekonywał, że wcale nie musi jechać do szpitala. Badanie krwi zdradziłoby przecież, że skakał na bani.

Ale jego wizerunek skoczka-ponuraka w ogóle rzekomo nijak ma się do tego, jaki jest poza kamerami. Koledzy z reprezentacji przyznawali, że to głównie on trzymał atmosferę w drużynie i rzucał dowcipami. Miał też grono zaufanych dziennikarzy, z którymi bardzo chętnie rozmawiał używając już nie półsłówek, ale zdań wielokrotnie złożonych.

Przeskok do samochodu 

Co teraz? Jak przyznawał w rozmowie z rodzimymi mediami, nie będzie już brał udziału w żadnych zawodach, chociaż zaznaczył, że jak najdzie go ochota, to sobie rekreacyjnie poskacze. Najprawdopodobniej zostanie jednak przy skokach w innej roli – już w przeszłości doradzał reprezentacji w sprawach sprzętowych, był również ekspertem w fińskiej telewizji. No i wciąż rozwija swoją małą firmę szyjącą kombinezony.

Fin to w ogóle wszechstronnie utalentowana bestia. Chociaż nigdy nie uczęszczał do szkoły o profilu plastycznym, to ma talent do projektowania nie tylko narciarskich ciuchów (czy malowania kasków), ale też grafiki. Nie każdy może wie, ale to Ahonen jest autorem logo Turnieju Nordyckiego.

Biznesów miał jednak więcej, zajmował się już chociażby dystrybucją części do motocykli, bo podobnie jak Małysz jest zapalonym wielbicielem motoryzacji. Nie poszedł jednak tak jak on w rajdy, ale w drag racing, czyli wyścigi cudacznymi maszynami na ¼ mili. Szybką jazdę ma we krwi, bo już przed dwudziestymi urodzinami został zatrzymany przez policję, kiedy grzał prawie 200 km/h w terenie, gdzie ograniczenie wyniosło… 80 km/h. Fin, który nawet w swoich najlepszych narciarskich latach zawsze znajdował czas na branie udziału w wyścigach, już kilka lat temu powołał do życia Ahonen Racing Team. W skład 10-osobowego zespołu wchodzą m.in. jego syn oraz brat. I nie jest to sztuka dla sztuki, bo jego grupa ma już sporo trofeów. A sam Ahonen w przeszłości był chociażby zwycięzcą klasyfikacji generalnej mistrzostw Finlandii i Skandynawii.

Zapytany kiedyś, dlaczego nie zawsze brał udział w zawodach na igielicie, bo wolał sport motorowy, opowiedział: – Letnie Grand Prix? Przecież to Puchar Myszki Miki dla dzieci.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 16.11.2018 12:03 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
29.11.2020

Napoli zagrało dziś dla Diego. Koncert Zielińskiego i spółki

Derby Słońca – tak określa się we Włoszech starcia Napoli z Romą. I chociaż parę dni temu słońce dla Neapolu i Argentyny schowało się za chmurami, to dziś na moment zza nich wyjrzało. Partenopei zagrali dziś dla Diego Maradony. Zagrał dla niego Lorenzo Insigne, który strzelił kapitalnego gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Zagrał dla niego Fabian Ruiz, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Co słychać u Grabary? Nic nowego, kolejny babol

Jeśli nie śledzicie kariery Kamila Grabary to mamy dla was newsa. Nadal nie jest bramkarzem Liverpoolu. To znaczy w teorii jest, tyle że w praktyce wylądował na kolejnym wypożyczeniu. Końcówka jego przygody w Huddersfield nie była zbyt udana, więc tym razem padło na powrót do znanych sobie okolic. Aarhus, duńska liga, w dodatku od początku […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Mourinho doskonale wie: nie możesz wygrać, to zremisuj

Gdy realizatorzy transmisji na „moment meczu” wybrali w przerwie niezbyt mocny strzał blisko środka bramki, wiedzieliśmy już doskonale – to widowisko dla koneserów. To było zresztą jedyne celne uderzenie Tottenhamu w całym spotkaniu, bo po przerwie Spurs skupili się na przeszkadzaniu gospodarzom. Ci również nie zagrali wielkiego meczu, więc niedzielny hit Premier League właściwie moglibyśmy […]
29.11.2020
WeszłoTV
29.11.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Trochę niespodzianek, kilka sędziowskich kontrowersji, zwolnienie trenera. Działo się w Ekstraklasie, oj działo. Pogadamy sobie o tym w Lidze Minus. Zapraszamy. 
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Tak kradnie się punkty mistrzowi Polski

Legia Warszawa miała tego wieczoru momenty, kiedy wyglądała absolutnie kozacko. W pierwszej połowie był nawet taki wymowny obrazek, kiedy Czesław Michniewicz, upomniany przez sędziego Frankowskiego za zbyt impulsywną reakcję przy jakimś faulu, tylko ciepło się uśmiechnął i puścił zawadiackie oczko do arbitra z Torunia. Doskonale oddawało to klimat meczu Legii z Piastem. Mistrz Polski zaprezentował […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Pierwszy paździerz z udziałem Rakowa w tym sezonie, ale wygrany

W Ekstraklasie mało mamy rzeczy pewnych, ta liga nie znosi podpisywać się pod jakimikolwiek gwarancjami. Ktoś powie, że taki już jej urok i oczywiście sporo w tym racji, ale jednak są sytuacje, w których wolelibyśmy nie być zaskakiwani. Weźmy Raków Częstochowa. Gdy w tym sezonie na murawę wybiegali podopieczni Marka Papszuna, do tej pory w […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Drągowski broni karnego z Milanem. Polak znów najlepszy w Fiorentinie

Bartłomiej Drągowski opuścił ostatnie zgrupowanie reprezentacji – Fiorentina nie puściła piłkarzy ze względu na koronawirusa – ale to nie oznacza, że nie pracuje na poprawienie swojego statusu w kadrze. Łukasz Skorupski dobrze zaprezentował się z Ukrainą, ale jeśli „Drążek” będzie bronił tak, jak dzisiaj, nie da Jerzemu Brzęczkowi wyboru. „Jak dzisiaj”, czyli jak? Zobaczcie sami: […]
29.11.2020
Inne sporty
29.11.2020

GP Bahrajnu: wyścig w cieniu strasznego wypadku. Grosjean wyszedł z płomieni

Świat Formuły 1 czy też całego motosportu walczy z takimi sytuacjami od dawna, ale – niestety – wciąż nie jest w stanie ich wyeliminować. Podczas Grand Prix Bahrajnu doszło do przerażającego wypadku, który zapewne kilkanaście lat temu byłby równoznaczny ze śmiercią. Bolid, którym kierował Romain Grosjean, wpadł z olbrzymią siłą w barierki, w skutek czego […]
29.11.2020
Niemcy
29.11.2020

Słabiutki mecz, słabiutka Hertha, słabiutki Piątek

Bayer Leverkusen zremisował bezbramkowo z Herthą Berlin i tak naprawdę to jest najciekawsza wiadomość, jaką mamy wam do przekazania po tym spotkaniu. Gospodarze chcieli dziś wygrać, ale ewidentnie nie mieli na to sił. Gościom może i sił nie brakowało, ale chęci do odważnej gry już tak. Paździerz Ciężko się oglądało to spotkanie, bezbramkowy remis doskonale […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Klub „Wiek to tylko liczba” poszerzony o doskonałego Cavaniego!

To są naprawdę dobre chwile dla piłkarzy grubo po trzydziestce. Kiedyś postrzegani niemal za emerytów, dziś nadają ton najlepszym drużynom w najsilniejszych ligach. Zlatan Ibrahimović w pojedynkę podniósł Milan, Ronaldo czy Messi utrzymują topową formę, dzisiaj zaś do tego klubu w imponującym stylu dołączył Edinson Cavani. 33-letni Urugwajczyk wszedł na murawę przy stanie 0:2, ale […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Leo Messi oddaje hołd Diego Armando Maradonie

Historia zapisuje się w obrazkach. Wyjętych z ram czasów, włożonych w konteksty i przekształcających się w nieśmiertelne klisze. Tak tworzą się wielkie symbole. Najwyraźniej doskonale wie o tym Leo Messi – geniusz futbolu, mistrz małych gestów. Sposób, w jaki Argentyńczyk złożył hołd Diego Armando Maradonie, zapierał dech w piersiach. Abstrahujemy od całego natężenia przerzutów, podań, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Piast ogra Legię, Mourinho znów triumfuje?

Nawet jeśli poniosła was sobota, niedziela wciąż ma kilka ciekawych opcji jeśli chodzi o futbol. Co więcej – gdyby wypad do sklepu (bo przecież nie do pubu) przyniósł wam zbyt duże i nieplanowane wydatki, jest szansa się odkuć i zgarnąć trochę pieniędzy u naszych kumpli z eWinner. To co, może mecz Legii z Piastem? Mogłoby […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

LIVE: 2:2 w Warszawie! Raków liderem

Korespondencyjny pojedynek najlepszych drużyn w lidze, gdzie Warta spróbuje zatrzymać Raków, a Piast spróbuje sypnąć piachem w tryby Legii. Bednarek, który zmierzy się na tle Manchesteru United, a także hitowe Chelsea – Tottenham. Jest mecz Barcelony, gra Milan, są występy Polaków rozsianych po całej Europie. Będziemy jak zwykle wszędzie tam, gdzie trzeba, i nie tylko. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Troszkę lepszy rywal i już kłopot – Arka nie daje rady z Widzewem

Arka Gdynia złapała ostatnio trochę zwycięstw, ale jednak zwracało uwagę, że punktowała w starciach ze słabymi ekipami. Resovia, Zagłębie czy Sandecja to żadni herosi futbolu, używając sporego eufemizmu, bo przecież choćby ekipa z Nowego Sącza gnije na dnie tabeli, mimo że po meczu z ekipą Mamrota nieco wzięła się w garść. I teraz tak: wiadomo, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Artur Skowronek i Wisła Kraków. Jaki to był związek?

381 dni wytrwał na stanowisku trenera Wisły Kraków Artur Skowronek. Bardzo intensywnych dni, bo w tym czasie zdążył rozegrać praktycznie pełny sezon ligowy. Wiadomo już, że celu postawionego przed nim na obecne rozgrywki nie spełni. Ale jaki jest jego bilans pracy w Krakowie? Co mu wyszło, a co niekoniecznie? Zrobiliśmy szybkie podsumowanie. Utrzymanie Wisły – […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Raków i problemy z dołem tabeli. Już nieaktualne?

Można stwierdzić pół żartem, że Raków cieszył się w zeszłym sezonie, iż sam jest jednym z beniaminków. Bo to oznaczało, że musiał mierzyć się z tylko jednym ligowym świeżakiem. I miał z nim – tak samo jak z innymi drużynami, które „walczyły o spadek” – niespodziewane ciężary. Bilans z Lechią? Dwa zwycięstwa. Ze Śląskiem? Cztery punkty. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Kartki, zakłady o kawę i patyczkowate nogi, czyli jaki jest Filip Mladenović?

„Widząc go na co dzień, nigdy nie powiedziałbyś, że będzie tak impulsywny na boisku. Że będzie machał rękoma. Gestykulował. Krzyczał. Wyzywał pod nosem, tak jak on przeważnie „piczkuje”. Nie daje sobie w kaszę dmuchać”. „Nieprzypadkowo na pożegnaniu trener Stokowiec pokazał mu czerwoną kartkę. Szyderka leciała, śmialiśmy się z tego wszystkiego. Zakładaliśmy się nawet o kawę, […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Jak mocny byłby klub London FC?

Londyn – jedno z najbardziej futbolowych miast na Ziemi, a być może nawet zasługujące na pozycję numer jeden w takim zestawieniu. W stolicy Anglii funkcjonują przecież dziesiątki mniejszych i większych klubów piłkarskich, w tym kilka globalnych potęg, cieszących się zainteresowaniem milionów kibiców na całym świecie. Dzisiaj postanowiliśmy zastanowić się, jak mogłaby wyglądać w sezonie 2020/21 […]
29.11.2020