Makabryczny wypadek w Gnieźnie. Żużlowiec wyleciał z motocykla

Sebastian Warzecha

10 maja 2026, 21:38 • 2 min czytania 18

Reklama
Makabryczny wypadek w Gnieźnie. Żużlowiec wyleciał z motocykla

Do przerażającego wypadku doszło w meczu Krajowej Ligi Żużlowej, w którym rywalizowały Ultrapur Start Gniezno i Śląsk Świętochłowice. Patryk Budniak, zawodnik gnieźnieńskiej ekipy, został zabrany do szpitala helikopterem.

Reklama

Żużel. Przerażający wypadek w Gnieźnie

Do wypadku doszło w 12. biegu meczu Ultrapur Startem Gniezno a Śląskiem Świętochłowice. Motocyklami sczepili się wtedy Patryk Budniak i Leon Szlegiel, którzy z pełnym impetem uderzyli w bandę. Budniak, co widać na nagraniach z wypadku, wyleciał z motocykla i uderzył w stojącego obok toru busa. Szlegiel też ucierpiał, choć był w stanie zejść z toru o własnych siłach, ale – jak informował portal SportoweFakty – miał upaść na murawę w trakcie powrotu do parku maszyn.

Po wypadku tej dwójki natychmiast zakończono spotkanie. Szlegiel trafił do karetki, z kolei po Budniaka, którym od razu zajęli się medycy (był reanimowany), przyleciał śmigłowiec LPR.

Reklama

Z tego co wiem, to zawodnik żyje. Był stabilizowany na stadionie. Sytuacja jest dynamiczna. LPR ma go zabrać do szpitala do Poznania. Dalsze informacje uzyskamy ze szpitala jak będą pierwsze ustalenia. Sytuacja jest poważna, ale na razie nic więcej nie wiemy – mówiła aspirant sztabowa Anna Osińska w rozmowie z WP SportoweFakty. Z kolei ponad godzinę po tym, jak został zabrany ze stadionu, portal gloswielkopolski.pl przekazał, że stan juniora Startu jest ciężki, ale stabilny

Budniak ma niecałe 19 lat, w tym sezonie był nie tylko najlepszym juniorem gnieźnieńskiej ekipy, ale zawodnikiem w ogóle – notował średnio 2,308 punktu na bieg.

18 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama