Bartosz Zmarzlik rozpocznie dziś walkę o siódmy tytuł żużlowego mistrza świata. Tylko, no właśnie, czy faktycznie rozpocznie walkę, czy też pójdzie jak po swoje? Zmarzlik jest bowiem absolutnym dominatorem i zdaje się, że wręcz w ciemno można by mu zawiesić złoto na szyi. I wielu ekspertów właśnie tak robi, co… całkowicie zrozumiałe.
Bartosz Zmarzlik po siódmy tytuł. Polak rusza do walki o mistrzostwo świata
Kiedy w 2019 roku wygrywał pierwszy tytuł, właściwie pewnym zdawało się, że to nie ostatni. Że jednak ledwie siedem lat później będzie walczyć o to, by zostać rekordzistą wszech czasów pod względem mistrzostw świata – to było nie do przewidzenia. Bartosz Zmarzlik najlepszy w cyklu Grand Prix był we wspomnianym 2019, 2020, 2022, 2023, 2024, i 2025 roku. W czterech ostatnich edycjach nawet jeśli ktoś był blisko, to nie mógł go pokonać.
W najważniejszych momentach Zmarzlik robił swoje. Był regularny, pewny swego i trzymał nerwy na wodzy.
Przekonał się o tym Brady Kurtz. Australijczyk, choć w drugiej części sezonu był najlepszy, nie był w stanie dogonić Bartka, który miał to wszystko idealnie wyliczone. Polak ostatecznie pokonał swojego rywala o punkt, dając nam niezwykle emocjonujące zakończenie sezonu. Jednak znów: gdy przyszło co do czego, to on był nie do pokonania. To Zmarzlik wyznaczał standardy, do których próbował dorównać Kurtz, rewelacja sezonu, jadący na fantazji i jakby nie czujący presji.
W tej sytuacji bowiem, jeśli ktoś mógł ją odczuwać, to mistrz bliski zdetronizowania. I co? I nic. Polak pokazał się z takiej strony, jakby w żyłach płynął mu lód, a w mózgu nie miał ośrodka zdolnego odczuwać niepokój. Zrobił dokładnie to, co trzeba było. Tak jak i w poprzednich latach. Pokonać od 2019 roku zdołał go tylko Artiom Łaguta, ale ten (choć wydaje się, że może się to za niedługo zmienić) aktualnie nie może startować w cyklu GP. W większości sezonów Bartek nie ma więc konkurencji.

A gdy ta się pojawia i rzuca mu wyzwanie, to Zmarzlik i tak jest górą.
Może po prostu dać mu złoto?
Wiadomo, w sporcie nie o to chodzi, żeby wręczać komuś główną nagrodę przed startem sezonu, ale w przypadku Zmarzlika naprawdę trudno o inne typowanie niż to, że zdobędzie tytuł po raz siódmy. To gość, który nie ma ścigania dość, nie zadowala się dotychczasowymi sukcesami, chce więcej. A przy tym pozostaje spokojny, zmotywowany na tym istotnym, wewnętrznym poziomie. Po każdym kolejnym tytule do tej pory zadawaliśmy sobie pytanie, co będzie dalej.
A teraz już sobie nie zadajemy, teraz wiemy – Bartek po prostu nadal będzie robić swoje.
To wielki, gigantyczny wręcz mistrz. Być może – a jeśli wygra w tym sezonie to już właściwie: na pewno – najlepszy żużlowiec w historii. Do tego wciąż młody jak na zawodnika w tej dyscyplinie sportu, niedługo po trzydziestce. Gość, który może wyznaczyć standardy na kolejne pół wieku, takie, że nikt im nie dorówna. Jasne, można argumentować, że to słaba era żużla, że sport ten nieco się w niektórych krajach skurczył… ale po co? Czemu po prostu nie docenić tego, że nawet w obliczu groźnych rywali, mocnych rywali, rywali, którzy chcieliby go zdetronizować z całych sił – on i tak wygrywa?
Sześć mistrzostw świata na siedem ostatnich sezonów. Cztery z rzędu. W tym jedynym przegranym roku był drugi, nie spadł nigdzie dalej. To są liczby wprost niewiarygodne, liczby, o których niedawno nawet w kontekście nie tylko polskiego żużla, ale żużla w ogóle nie śmieliśmy dyskutować. Gdy trzeci tytuł w 2018 roku zdobył Tai Woffinden wydawało się, że to gość gotowy powalczyć o rekordy Tony’ego Rickardssona i Ivana Maugera.
A co z tego wyszło? Tai się zaciął, był jeszcze tylko wicemistrzem w 2020 roku. A potem – zawsze niżej, zawsze słabo jak na jego osiągnięcia. Podobnie na trzech mistrzostwach zacięli się – choć jeździli nadal z lepszymi od Woffindena efektami – Jason Crump i Nicki Pedersen.
Zmarzlik za to wciąż jest złoty. I na starcie tego sezonu 99 procent ekspertów dopisuje mu już – nawet jeśli na razie tylko ołówkiem – siódme mistrzostwo.
To czysta klasa.
Rywale gonią, ale nadal oglądają plecy
Rywale, oczywiście, są. Jasne, że są. Będą starać się zrobić wszystko, by Polaka zdetronizować, bo tak przechodzi się do historii. Choćby miał to być ich jedyny tytuł, to zostanie zapamiętany, bo zakończy niesamowitą serię. To jak tytuł(y) Fernando Alonso w F1, gdy ten odebrał wreszcie mistrzostwo z rąk Michaela Schumachera. Albo Atletico Madryt przerywające dominację duopolu Barcelona-Real w La Lidze. Przykłady można by mnożyć, po prostu – zdetronizowanie giganta zawsze jest zapamiętywane.
Brady Kurtz, Jack Holder czy Robert Lambert mogą o tym marzyć. Ale czy są w stanie tego dokonać?
Trudno się tego spodziewać. Choć Kurtz, rywal na papierze główny, ma atuty – będzie miał trzy rundy na swoich „domowych” torach, Bartek ani jednej takiej. Z drugiej strony Brady’emu zmienił się nieco team, musi nauczyć się współpracy z nowymi osobami, a w cyklu GP bywa to bardzo istotne. Pytanie też, jak Brady przepracował ten poprzedni sezon, bo mógł mieć poczucie wielkiego, ogromnego wręcz niedosytu, że się nie udało. Jechał swój pierwszy sezon w GP, na fantazji, momentami genialnie, był piekielnie szybki, a i tak zabrakło.

Żużel nie w Zakopanem, ale na koniec poprzedniego sezonu polewali się szampanem Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik. Fot. Newspix
Coś takiego potrafi sportowca podłamać. Widzieliśmy już kilku żużlowców, którzy walczyli o tytuł, by po tym, jak im się nie udało, wrócić na gorszy poziom. Ba, przykład mieliśmy i w Polsce, w osobie Patryka Dudka, wicemistrza świata z 2017 roku.
Tak naprawdę więc wszystko w tym roku zależeć będzie nie od Zmarzlika – bo co do niego jesteśmy przekonani, że pojedzie na swoim poziomie – a od jego rywali. Czy ci rzucą mu wyzwanie, czy będą w stanie w ogóle rywalizować na poziomie potrzebnym do tego, by w ogóle Bartka postraszyć.
Bo żeby z nim wygrać… szczerze wątpimy.
Zmarzlik to po prostu mistrz z innej ligi. I najpewniej jeszcze przez lata takim pozostanie.
Terminarz Speedway Grand Prix 2026:
- 2 maja. Landshut (Niemcy),
- 23 maja. Praga (Czechy),
- 5 czerwca. Manchester (Wielka Brytania),
- 6 czerwca. Manchester (Wielka Brytania),
- 20 czerwca – Wrocław (Polska),
- 11 lipca. Malilla (Szwecja),
- 1 sierpnia. Łódź (Polska),
- 8 sierpnia. Ryga (Łotwa),
- 12 września. Vojens (Dania),
- 26 września. Toruń (Polska).
Uczestnicy Speedway Grand Prix 2026:
- Bartosz Zmarzlik (Polska)
- Brady Kurtz (Australia)
- Dan Bewley (Wielka Brytania)
- Fredrik Lindgren (Szwecja)
- Jack Holder (Australia)
- Andrzej Lebiediew (Łotwa)
- Robert Lambert (Wielka Brytania)
- Dominik Kubera (Polska)
- Kacper Woryna (Polska)
- Leon Madsen (Dania)
- Michael Jepsen Jensen (Dania)
- Patryk Dudek (Polska)
- Max Fricke (Australia)
- Jason Doyle (Australia)
- Nazar Parnicki (Ukraina)
- Dzika karta wręczana na pojedynczy turniej
Fot. Newspix
Czytaj też:
- Bartosz Zmarzlik udowodnił, że umniejszanie sukcesom to nasz sport narodowy
- Bartosz Zmarzlik mistrzem świata po raz szósty!
- Kubica, Zmarzlik oraz rower. Dwóch mistrzów i ich kolarska pasja