Po meczu Argentyny z Austrią siłą rzeczy najwięcej mówi się o wyczynie Leo Messiego, który zdobył kolejne dwie bramki i jest teraz samodzielnym liderem najlepszych strzelców w historii mundiali. Bombę po końcowym gwizdku odpalił za to Julian Alvarez.
Od dłuższego czasu mówi się o możliwym odejściu argentyńskiego napastnika z Atletico. Kilka tygodni temu media intensywnie pisały o zainteresowaniu Barcelony, która właśnie w Alvarezie miała widzieć następcę Roberta Lewandowskiego.
Julian Alvarez powiedział wprost, że chce odejść z Atletico
Potem Real Madryt oficjalnie przyznał się do złożenia oferty za tego piłkarza, co spotkało się z ironiczną odpowiedzią ze strony Los Colchoneros.
„Oficjalny komunikat z naszymi wyjaśnieniami dotyczącymi oficjalnego komunikatu naszych sąsiadów z Realu Madryt:
- Ucięliście film z Papieżem w momencie, w którym mówił, że jest też za Atleti.
- Pomyliła wam się uprzejmość z wdzięcznością, ale żeby nie było wątpliwości: za nic wam nie dziękujemy.
- Nie analizowaliśmy ani nie ocenialiśmy żadnej oferty za Juliana.
- Jak mamy się z wami dobrze nie dogadywać, skoro rozśmieszacie nas jeszcze bardziej niż FC Barcelona.
P.S. Korzystając z dobrych relacji z waszym nowym prezesem, może przestaniecie „kraść” zawodników z naszej Akademii. Bardzo dziękujemy, Realu Madryt!” – napisali szefowie Atletico.
Wygląda jednak na to, że sam zainteresowany ułożył już sobie w głowie plany na przyszłość i nie są one związane z Atletico.
Alvarez po meczu z Austrią został zapytany o sprawy transferowe. – To nie jest czas, żeby o tym rozmawiać, ale nie mogę się z tym ukrywać, staram się być szczery. Rozmawiałem z ludźmi z klubu i uważam, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich zaangażowanych stron będzie transfer. Chcę spełnić swoje marzenie – odpowiedział Argentyńczyk.
Jest to mało zawoalowane wywarcie presji na Atletico, żeby próbowało się dogadać z potencjalnym chętnym, czyli najprędzej Barceloną.
26-letni napastnik pod koniec ostatniego sezonu miał problemy zdrowotne, dlatego ominęło go sporo meczów, ale i tak na wszystkich frontach zdobył łącznie 20 bramek, z czego połowę w Lidze Mistrzów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix