Wyburzą San Siro, postawią Generali Stadium. Mediolan zmieni się za pięć lat

Marcin Długosz

30 października 2026, 14:35 • 12 min czytania 2

Reklama
Wyburzą San Siro, postawią Generali Stadium. Mediolan zmieni się za pięć lat

Stało się. A właściwie – stanie się. Podczas wydarzenia zorganizowanego w czwartkowy wieczór w Mediolanie, Milan i Inter oficjalnie zaprezentowały stadion, na który przeniosą się w 2031 roku. To ostatnie tchnienia San Siro, które zostanie wyburzone. Zastąpi je Generali Stadium, w europejskich pucharach przyjmujące nazwę Milano Stadium.

Reklama

San Siro się zużyło

San Siro to jeden z najbardziej ikonicznych stadionów na świecie i nie ulega to żadnym wątpliwościom. Głosy o potrzebie przeniesienia się na inny, dostosowany do współczesnych realiów obiekt, podnosiły się jednak w Mediolanie przez lata.

Jeszcze gdy właścicielem Milanu był Silvio Berlusconi, działająca w klubie jego córka, Barbara, przedstawiała projekt areny na własność. Mijały jednak kolejne lata, a oba mediolańskie kluby jak grały na nadszarpniętym zębem czasu San Siro, tak robiły to nadal.

Po drodze w klubach zmieniali się właściciele, a co za tym idzie pomysły i plany na przyszłość. Wysłużonego staruszka jednocześnie próbowano pudrować – a to odnowiono parę rzeczy przy okazji finału Ligi Mistrzów w 2016 roku, a to wprowadzano mniejsze i większe udogodnienia, żeby jakoś sprostać wymogom obecnej epoki.

Reklama

Tylko na dłuższą metę taka relacja była po prostu błędna. Co z tego, że na stadionie zamontują nowe ławki rezerwowych czy dodadzą parę bajerów w tunelu prowadzącym do szatni, jeśli struktury przeznaczone dla wydających pieniądze kibiców pozostaną archaiczne? Kompletnie przestarzałe?

Każdy, kto choć raz w życiu odwiedził San Siro, może chyba zgodzić się co do dwóch rzeczy. Po pierwsze: ten stadion ogólnie robi wielkie wrażenie. Ma swoje spiralne wsporniki, oryginalne czerwone sklepienie, przy tym z każdego właściwie miejsca dobrze widać boisko pomimo niemal 80-tysięcznej pojemności.

Ale jest też druga medalu. Stadion, który funkcjonuje w różnych odsłonach od 1926 roku, czyli już sto lat, zwyczajnie nie jest w stanie sprostać wymaganiom obecnej piłki nożnej na najwyższym poziomie. W drugiej ćwierci XXI wieku nie wytłumaczysz już kibicowi, że swoje potrzeby fizjologiczne musi załatwiać do dziury w ziemi, a w przerwie czeka jedno stoisko gastronomiczne, obskurne i niezbyt zachęcające, żeby zostawić w nim pieniądze.

O ile Włosi, zwłaszcza w piłce, są mistrzami grania na sentymentach i uciekania się do tego, że kiedyś to było, o tyle w ostatnich latach nadeszły dwa wydarzenia, których nawet oni nie byli w stanie zignorować.

Reklama

Po pierwsze – Italia wespół z Turcją zorganizuje w 2032 roku mistrzostwa Europy. Prawo do bycia gospodarzem Włochy otrzymały od UEFA trochę na kredyt, ale może i w europejskiej centralni stwierdzono, że to jedyna droga, aby jakoś poruszyć temat budowy nowych stadionów w tym kraju.

Jednocześnie działacze UEFA, przyzwyczajeni do wystawnych bankietów na najpiękniejszych, najbardziej funkcjonalnych stadionach świata, zastrzegli, że prawo zostanie cofnięte, jeśli Włosi nie okażą się właściwą infrastrukturą. Dalsze pudrowanie trupa było niemożliwe – San Siro w obecnym kształcie, nawet gdyby wymieniono wszystkie kwiatki i zasłonki, nie spełniało standardów narzucanych przez centralę.

Idealnym tego przykładem było odebranie mediolańskiemu stadionowi organizacji finału Ligi Mistrzów 2026/2027. To właśnie obecny sezon miał kończyć się nie na Riyadh Air Metropolitano w Madrycie, a na San Siro. W 2024 roku UEFA, która początkowo przyznała stolicy Lombardii ten wielki mecz, zmieniła jednak zdanie. Najzwyczajniej w świecie uznała, że tego już za wiele i choć stadion w Mediolanie to absolutna legenda i największy obiekt we Włoszech, to pewne rzeczy po prostu już nie przejdą.

San Siro - widok

Reklama

Droga przez mękę Milanu i Interu

W międzyczasie Milan i Inter niezmiennie działali w kierunku budowy własnego obiektu. Przez ostatnią dekadę, kiedy temat mocno pojawił się na tapecie, pomysły były różne. Raz kluby chciały współpracować, innym razem badały grunt pod stworzenie stadionu tylko dla siebie.

Grunt, i to dosłownie, Milan nawet kupił. Rossoneri zainwestowali w działkę w miejscowości San Donato Milanese, na którą wydali łącznie 34,5 miliona euro. Mowa o powierzchni liczącej niemal pół miliona metrów kwadratowych. Do inwestycji doszło na początku 2024 roku, kiedy klub był już zmęczony nieustannym przeciąganiem liny w rozmowach z miastem odnośnie pozwolenia na stworzenie czegoś nowego w Mediolanie.

Tak – dogadanie się z włodarzami stolicy Lombardii stanowiło i dla Milanu, i dla Interu prawdziwą drogę przez mękę. San Siro, przez długi czas pozostające miejskim obiektem, było w rękach urzędników. Ci z jednej strony przyznawali, że faktycznie fajnie byłoby wybudować coś nowego na miarę XXI wieku, a z drugiej jakiekolwiek działania blokowały sentymenty i gra pozorów.

Wstępne zielone światło od razu było zasypywane szeregiem niekończących się procedur. A to rozmowy z mieszkańcami dzielnicy, a to konserwator zabytków, a to dlaczego, a to po co, a to kontrasygnata dróżnika ze stacji Włoszczowa Północ…

Reklama

Lata mijały, a sprawa tkwiła w miejscu. Właśnie to doprowadziło Milan do konkretnej decyzji o zakupienie gruntu pod miastem, bo w pewnym momencie Rossoneri stwierdzili, że skoro Mediolan blokuje taką inwestycję mogącą rozwinąć miasto jako całość, to może po prostu należy się wynieść poza granice administracyjne.

Jednocześnie tą samą drogą podążył także Inter. Wkurzeni Nerazzurri stwierdzili, że oni wynoszą się do Rozzano, a więc innej miejscowości pod Mediolanem. Na miejskim stole pozostawała jednak oferta zakupu San Siro wspólnie przez oba kluby, bo te do końca wierzyły, że jeśli stadion uda się sprywatyzować, to potem można sobie z nim zrobić co się żywnie podobna.

Czytaj: wyburzyć i postawić nowy.

Reklama

Przyparci do muru urzędnicy wreszcie na poważnie pochylili się zatem nad propozycją legendarnych klubów. Na początku listopada ubiegłego roku oficjalnie sprzedały stadion Milanowi i Interowi za 197 milionów euro, jednocześnie zobowiązując się zainwestować 22 miliony euro z gminnej kasy na rewitalizację terenów zielonych wokół obiektu oraz przebudowę infrastruktury drogowej.

Gdy to się wydarzyło, kluby wreszcie przestały krzątać się po urzędach i wybłagiwać pozwolenie na działanie, a wzięły się do roboty. Ostatnie miesiące upłynęły na tworzeniu architektonicznych projektów, których efekt poznaliśmy w czwartkowy wieczór.

Tak, nie ma już odwrotu. Jeśli ktoś jeszcze chce zobaczyć legendarne San Siro w pełnej krasie, czas ma ograniczony. Musi to zrobić w ciągu najbliższych czterech-pięciu lat. Później z tego kolosa nie ostanie się praktycznie nic, a arena wielkiej piłki w Mediolanie zyska nazwę Generali Stadium. Czy – w przypadku meczów w europejskich pucharach, gdzie nazwy sponsorskie są zakazane – Milano Stadium.

Reklama

Generali Stadium zastąpi San Siro

Podczas eventu zorganizowanego w Castello Sforzesco, kluby wyłożyły karty na stół. Zdradziły większość interesujących szczegółów dotyczących nowego domu Milanu i Interu.

Pierwsza i najważniejsza informacja jest taka, że kluby planują rozegrać pierwsze mecze na Generali Stadium w sezonie 2031/2032, a więc tym poprzedzającym mistrzostwa Europy. Właśnie podczas Euro obiekt ma jeszcze pachnieć nowością i przyciągać ludzi z całego świata.

Reklama

Pierwsze prace ruszą w przyszłym roku, natomiast na poważnie budowlańcy mają się wziąć za działania w 2028. Przez około trzy i pół roku od zera zostanie wybudowany stadion, który zachowa status największego obiektu sportowego we Włoszech.

Jego pojemność względem San Siro zostanie nieco zmniejszona, choć warto odnotować tutaj pewien haczyk. Oryginalna pojemność obecnego stadionu to 80 018, ale w ostatnich latach wyłączono z użytkowania kilka sektorów. Wszystko dzięki badaniom, które wykazały, że wypełnienie staruszka do ostatniego miejsca mogłoby grozić nawet zawaleniem się wysłużonych struktur.

Maksymalnie zatem na domowych meczach mediolańskich drużyn pojawiało się około 75 tysięcy kibiców. Generali Stadium ma sobie liczyć 71 500 krzesełek. Dla kibiców obu klubów byłaby to niezła informacja, bowiem pojemność zmniejszyłaby się nieznacznie, a początkowo mówiono o raptem 55-60 tysiącach miejsc, ale…

No właśnie – ten haczyk. W praktyce „normalni” kibice faktycznie będą mogli kupić maksymalnie niespełna 60 tysięcy wejściówek. Aż 13 tysięcy miejsc ma zostać bowiem przeznaczonych na potrzeby strefy premium/VIP/hospitality, a także części hotelowej, bo na nowym  wielofunkcyjnym stadionie w Mediolanie, żyjącym 24/7, będzie można nawet spać.

Reklama

Dedukcja jest zatem prosta – klubom zarządzanym przez kapitał amerykański nikt zasad biznesu dodatkowo tłumaczyć nie musiał. To jasne, że więcej pieniędzy może zostawić turysta z Chin czy Stanów Zjednoczonych, a nie Giancarlo z Lucą z sąsiedniej dzielnicy. Biletów zatem może będzie trochę mniej, ale za to wzrośnie ich ekskluzywność, a co za tym idzie – cena. Milan i Inter zarobią odpowiednio, a że produkt stanie się mniej osiągalny dla zwykłego Kowalskiego, czy w tym przypadku zwykłego Rossiego, to sprawa drugorzędna.

To właśnie finanse odgrywają wiodącą kwestię przy przejściu ze starego stadionu na nowy. Jak wylicza „Il Sole 24 Ore”, brak stadionu na własność w ubiegłych latach kosztował oba mediolańskie kluby nawet po 100 milionów euro rocznie utraconego zarobku.

Generali Stadium pod tym względem będzie czymś zupełnie innym niż San Siro. Kluby szacują wielomilionowe zarobki dzięki wycieczkom stadionowym, prawom do nazwy stadionu, koncertom i wydarzeniom, parkingowi, gastronomii i pozostałym sponsorom.

Nowy stadion w Mediolanie – liczby i daty

Samo Generali – włoska firma ubezpieczeniowa – podpisało kontrakt 20-letni, który ma gwarantować klubom łącznie 650 milionów, a więc 32,5 milionów do podziału w skali roku. Z zarobkami rzędu 16,5 milionów euro rocznie na klub, Milan i Inter staną się posiadaczami najatrakcyjniejszej umowy naming rights na włoskim rynku. Dotychczas dzierżył ją Juventus, który inkasuje od Allianz około 10 milionów euro rocznie.

Reklama

Stadion na własność z perspektywy mediolańskich klubów ma zmienić ich rzeczywistość, a przede wszystkim pozwolić doskoczyć do poziomu konkurencji. Obiekt zarabiający na siebie każdego dnia i nie tylko poprzez organizowanie meczów piłkarskich nie jest niczym nowym w świecie największych klubów Europy.

Generalnie temat budowy nowych stadionów we Włoszech się rusza – powoli, z różnymi problemami, ale coraz bardziej konkretnie. Na pewno ma to związek z Euro 2032, ale nie da się ukryć, że Włosi robią obecnie to, co powinni byli uczynić dobre 20-25 lat temu. Może gdyby nie utonęli w mniemaniu o własnej wielkości, kiedy Serie A była najlepszą ligą Europy, to dziś ich kluby nie musiałyby się odkręcać z gigantycznej zapaści, jaka wytworzyła się pomiędzy nimi a gigantami Premier League, Barceloną, Realem, PSG czy Bayernem.

Reklama

Teraz Mediolan wreszcie będzie miał stadion na miarę oczekiwań i prestiżu miasta, które przecież przyciąga do siebie ludzi z całego świata. Coraz większym wstydem było świecenie największymi markami na ulicach, a jednocześnie zsyłanie dwóch swoich największych klubów do gry na rozpadającej się staroci.

Tak – względem San Siro to brzmi brutalnie, ale to po prostu prawda. Ten wysłużony stadion to absolutna legenda, ale nie można się tym sugerować, jeśli chce się iść do przodu. Włoska piłka dość się nacierpiała będąc w rękach ludzi, którzy nie mają pomysłu na przyszłość, a żyją sukcesami z przeszłości. Żeby kolejne lata były chwalebne, czasem trzeba podjąć trudne decyzje i może nawet bolesne dla serca, ale koniecznie – i to jest jedna z nich.

W obecnym sezonie, a także przez cztery kolejne, San Siro nikt jednak nie ruszy. Generali Stadium będzie powstawało obok, na terenach, na których obecnie mieszczą się parkingi przyległe do stadionu. Gdy nowy obiekt w 2031 roku będzie już gotowy do użytku, wówczas Milan i Inter przeniosą się na niego, a w trakcie budowy nie muszą szukać rozwiązań pośrednich.

San Siro zakończy swój żywot jako 105-latek – jego konstrukcja po otwarciu Generali Stadium zacznie być demontowana. Pewne jej elementy zostaną zachowane, a przy ich użyciu powstaną tereny związane z rozrywką, sportem, handlem i usługami.

Reklama

Najważniejsze daty w kwestii nowego stadionu w Mediolanie:

2027 – prace początkowe nad przygotowaniem terenu pod budowę Generali Stadium

2028-2031 – konstrukcja nowego stadionu pełną parą przy jednoczesnym zachowaniu San Siro, gdzie kluby regularnie będą rozgrywały swoje mecze

Sezon 2031/2032 – przeniesienie się klubów na Generali Stadium i jednoczesny początek rozbiórki starego stadionu

Reklama

2036 – całkowite zakończenie projektu poprzez pełne dostosowanie infrastruktury i rewitalizację terenów zielonych.

Całość projektu związanego z budową nowego stadionu w Mediolanie wyceniana jest na 2,3 miliarda euro. Raptem niespełna jedna trzecia tej kwoty jednak, konkretnie 708 milionów euro, zostanie zainwestowana bezpośrednio w stworzenie Generali Stadium. Pozostałe koszty rozłożą się na kwestie związane z dostosowaniem infrastruktury – przebudową dróg i obszarów przyległych do obiektu.

Reklama

Tak będzie wyglądał Generali Stadium

Na zakończenie warto jeszcze powiedzieć co nieco o tym, jak ten nowy stadion ma się prezentować. Projekt Foster+Partners i MANICA zakłada obiekt na kształt misy na podwyższeniu. Jego znakiem charakterystycznym mają być betonowe konstrukcje w kształcie litery X, które w zamyśle architektonicznym nawiązują do wyglądu mediolańskiej katedry.

Stadion ma posiadać dwie kondygnacje, a nachylenie trybun będzie sięgało nawet 37 stopni. Jak czytamy w komunikacie, ma to sprawić wrażenie bliskości boiska, a także – niczym na Signal Iduna Park w Dortmundzie – umożliwić kibicom tworzenie jeszcze większego hałasu na meczach. Trybuna za bramką będzie liczyła 11 500 – nawet tyle osób będzie mogło zatem brać udział w dopingu zorganizowanym.

Reklama

Niektórzy zwracają uwagę na fakt, że minusem tak kosztownego przybytku będzie brak rozsuwanego dachu. Oczywiście poprawi się dostępność i obiekt będzie dostosowany do wszystkich wymogów współczesności, ale jednocześnie nie zdecydowano się wdrożyć rozwiązania doskonale znanego choćby z warszawskiego PGE Narodowego.

Jak to zawsze w takich sytuacjach bywa, jedni skrytykują wygląd nowego stadionu i powiedzą, że w miejsce jedynego w swoim rodzaju San Siro powstanie kolejny, po prostu jeden z wielu stadionów w Europie. Inni natomiast powiedzą, że projekt im się podoba i całkowicie trafia w ich gusta.

Niepodważalna prawda jest natomiast taka, że Milan i Inter muszą mieć nowoczesny stadion na własność, jeżeli chcą konkurować w poważnej piłce nożnej na najwyższym europejskim poziomie. Wspomnieniami nie opłaci się kontraktów dobrych piłkarzy, których po obu stronach Mediolanu oczekują.

A jak nowy stadion zaprezentuje się w rzeczywistości? Okaże się już za pięć lat. Tymczasem futbolowi romantycy mogą przez ten czas zaopatrzyć się w chusteczki, bo wyburzenie San Siro będzie konieczne. Bolesne, ale konieczne.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Frederiksen wciąż wierzy w Agnero. „Yannick jest teraz naszym numerem jeden”

Braian Wilma
7
Frederiksen wciąż wierzy w Agnero. „Yannick jest teraz naszym numerem jeden”
Piłka nożna

Poznaliśmy pary 1/8 finału Pucharu Polski. Pozostały cztery drużyny z Ekstraklasy

Braian Wilma
19
Poznaliśmy pary 1/8 finału Pucharu Polski. Pozostały cztery drużyny z Ekstraklasy

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Frederiksen wciąż wierzy w Agnero. „Yannick jest teraz naszym numerem jeden”

Braian Wilma
7
Frederiksen wciąż wierzy w Agnero. „Yannick jest teraz naszym numerem jeden”
Piłka nożna

Poznaliśmy pary 1/8 finału Pucharu Polski. Pozostały cztery drużyny z Ekstraklasy

Braian Wilma
19
Poznaliśmy pary 1/8 finału Pucharu Polski. Pozostały cztery drużyny z Ekstraklasy