Arsenal w erze Arsene’a Wengera przeżył kilka naprawdę pięknych momentów, ale też wiele sportowych rozczarowań. Od wyprowadzki z Highbury Kanonierzy utrzymywali się w czołówce angielskich klubów pomimo wydatków poniesionych przy budowie nowego stadionu, a francuski trener regularnie posyłał w bój piłkarzy ściągniętych do klubu za grosze. I teraz to te grosze wytyka działaczom Kieran Gibbs.
– Za moich czasów zawsze czułem, że jesteśmy tylko dwa lub trzy podpisy od wygrania ligi – przekonuje Anglik w rozmowie z FourFourTwo. – Jeśli porównasz to z innymi dużymi klubami, które teraz męczą się w lidze, nie było tak źle, jak mogło być to postrzegane wówczas. Nigdy nie wypadliśmy z miejsc premiowanych awansem do Ligi Mistrzów – zauważa Gibbs.
Kieran Gibbs chwali byłego trenera. „Wykonał niesamowitą pracę”
Boczny obrońca grał w Arsenalu nieprzerwanie w latach 2008-2017 i doskonale wie, z jakimi kłopotami musiał się mierzyć Arsene Wenger. Francuz ma w klubie z północnego Londynu wyjątkowy status, ale odchodził po wielu latach bez znaczącego sukcesu. Dość powiedzieć, że w przeciągu niemal dekady Gibbs wznosił z kolegami tylko Puchar Anglii (trzykrotnie) i Tarczę Wspólnoty (dwukrotnie). O sukcesie w Premier League czy nadal wyczekiwanym triumfie w Champions League nie było mowy.
– Myślę, że wykonał niesamowitą pracę i mam wielkie szczęście, że mogłem grać dla Wengera. Wszystkie jego historie i lekcje zostały ze mną do dziś – przekonuje Gibbs.
Wenger prowadził Arsenal w latach 1996-2018, stając się jedną z największych legend Premier League. W całym tym okresie trzykrotnie zdobywał tytuł mistrza Anglii, raz doprowadzając zespół do triumfu w lidze bez ani jednej porażki.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix