Wielkie sukcesy klubowe nie zawsze rekompensują brak sukcesów indywidualnych. Wyraźnie mówi o tym w jednym z wywiadów Goncalo Ramos, który z PSG sięgał najwyższych europejskich szczytów, ale musiał jednocześnie mierzyć się ze sporą frustracją.
– Myślę, że nigdy nie zagrałem czterech lub pięciu meczów z rzędu jako piłkarz pierwszej jedenastki Paris Saint-Germain. Czasami było to frustrujące, doprowadzało mnie to do szaleństwa – przyznał szczerze Portugalczyk w programie Soltinhos pelo Mundo.
Goncalo Ramos rozlicza się z okresu w Paryżu. Walczył z rotacją i frustracją
Wspomniał też fragment swojego pobytu w ekipie Paryżan, w którym w czterech kolejnych meczach wpisywał się na listę strzelców trzykrotnie wchodząc z ławki. A mimo to nie był pierwszym wyborem trenera. – Dla mnie to nie miało sensu – przyznaje napastnik.
Inna sprawa, że trudno było Ramosa w składzie PSG upchnąć. Dembele, Doue, Kwaracchelia, Barcola, wcześniej także Mbappe – w ataku Luis Enrique opcji miał aż nadto i po prostu traktował Portugalczyka jak zmiennika, jokera, mocną opcję z ławki. A napastnikowi brakowało minut.
Te dostaje w Milanie, do którego trafił latem, podkreślając, że równie dobrze mógł się zdecydować na taki ruch pół roku wcześniej. W 11 meczach ekipy z Mediolanu Ramos zdobył 3 gole i zanotował asystę. W pierwszej jedenastce zagrał we wszystkich spotkaniach ligowych, raz tylko wchodził z ławki, w Lidze Europy. Minuty więc ma, ale o wielkie sukcesy będzie trudniej. Po dziewięciu kolejkach Serie A Milan traci do prowadzącego Interu już siedem punktów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix