Wielkie zmiany w Płocku. Prezes i trener odchodzą

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

16 czerwca 2026, 12:18 • 2 min czytania 12

Reklama
Wielkie zmiany w Płocku. Prezes i trener odchodzą

Stało się, w Płocku przeżywają właśnie solidne trzęsienie ziemi. Z klubem oficjalnie pożegnał się Piotr Sadczuk, który przestał pełnić rolę prezesa. W ślad za nim idzie też trener Mariusz Misiura, który rozwiązał umowę z Wisłą za porozumieniem stron. Teraz zanosi się na wielką rewolucję.

Reklama

Dziękujemy trenerowi Mariuszowi Misiurze za jego profesjonalizm i serce włożone w niezwykle owocną pracę z Nafciarzami. Życzymy zdrowia i pomyślności na polu zawodowym oraz prywatnym – czytamy w komunikacie klubu, który nie pozostawia złudzeń. Kadencja trenera Misiury dobiega końca.

Mariusz Misiura odchodzi z Wisły Płock

Z Wisłą trener Misiura najpierw awansował do Ekstraklasy, a niedługo potem zaliczył naprawdę solidny start sezonu. Ostatecznie Nafciarze finiszowali pod jego wodzą na całkiem wysokim, ósmym miejscu, będąc naprawdę groźnym rywalem dla wielu ekip w ligowej stawce.

Reklama

Wcześniej Mariusz Misiura wyrobił sobie renomę pracując z piłkarzami Znicza Pruszków i osiągając niezłe wyniki w I lidze. Z Wisłą poszedł krok dalej i nie ulega wątpliwości, ze wkrótce znów zasiądzie na ławce trenerskiej jednego z ekstraklasowych klubów. Chętnych na zatrudnienie 45-latka na pewno kilku się znajdzie, pozostaje więc czekać na kolejne komunikaty.

Podobnie jest zresztą w przypadku Wisły Płock. Klub zapowiedział w swoim oświadczeniu, że wkrótce poznamy nazwisko następcy Misiury.

Fot. Newspix

Reklama
12 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama