Było 2:3. Końcówka doliczonego czasu gry. Namieszał sędzia Grzegorz Kawałko. Najpierw uznał gola Michała Grudniewskiego. Potem bramkę anulował, bo Mateusz Kuchta miał faulować Alvaro Ratona. Na końcu zaś arbiter podbiegł do monitora VAR, żeby podjąć decyzję, która sprawiła, że w pierwszej kolejności szaleńczo cieszył się Rafał Smalec, w drugiej – Radosław Sobolewski, a gdzieś w międzyczasie stadion przy Konwiktorskiej zaczął skandować: „złodzieje, złodzieje!”. Pół żartem, pół […]