Piłkarz Rakowa wrócił po 300 dniach. „Chciałbym żeby został”

Mikołaj Duda

08 maja 2026, 22:47 • 3 min czytania 5

Reklama
Piłkarz Rakowa wrócił po 300 dniach. „Chciałbym żeby został”

Mecz z Koroną Kielce był debiutanckim w roli trenera Rakowa dla Dawida Kroczka, ale także pierwszą okazją na występ w tym sezonie Władysława Koczerhina. Ukrainiec wrócił na boiskach po blisko roku, który spędził na leczeniu poważnej kontuzji. Niespełna pół godziny wystarczyło, by jego nowy szkoleniowiec chciał go zatrzymać w Częstochowie na dłużej.

Reklama

Dawid Kroczek na konferencji prasowej po swoim zwycięskim debiucie wypowiedział się na temat zawodnika, który wrócił do gry po wyleczonym urazie. Koczerhinowi w najbliższych miesiącach kończy się kontrakt z klubem spod Jasnej Góry, aczkolwiek 37-letni trener zadeklarował, że zwróci się w tej sprawie do władz Rakowa.

– Tak. Bez dwóch zdań. Nie widać po nim bojaźni w kontaktach. Daje bardzo dużo, pokazał tutaj dziś swoje umiejętności. Chciałbym żeby został i będę na to naciskał – stwierdził Kroczek, odpowiadając na pytanie, czy chciałby, żeby doszło do przedłużenia kontraktu z Ukraińcem, cytowany przez Kamila Głębockiego.

Ważny moment dla piłkarza Rakowa. Wrócił do gry po długiej kontuzji

Kocherhin ostatni raz na placu gry pojawił się w ostatnim meczu minionego sezonu – wszedł na plac gry na około 30 minut wygranego meczu z Widzewem. Pechowy okazał się dla niego okres przygotowawczy przed startem nowych rozgrywek. Doznał kontuzji i po diagnozie spełnił się najgorszy możliwy scenariusz. 30-latek zerwał więzadła krzyżowe w kolanie.

Reklama

Dla Rakowa była to bardzo duża strata, o czym najlepiej świadczy fakt, że w sezonie poprzedzającym tę kontuzję zagrał w każdym możliwym spotkaniu. 34 występy przełożyły się na pięć goli oraz tyle samo asyst. Dodatkowo w podobnym okresie z Medalikami pożegnał się Gustav Berggren, przez co była konieczność zbudowania całego środka pola praktycznie od zera.

Początkowo mówiło się, że Koczerhin będzie pauzował do końca roku, ale jego uraz przedłużył się na tyle, że opuścił praktycznie cały sezon. Zaledwie kilkunastu dni zabrakło, by Ukrainiec na swój kolejny występ musiał czekać dokładnie rok. W spotkaniu z Koroną wrócił na plac gry po 349 dniach.

Środkowy pomocnik w formie jest absolutnie kluczowym elementem Rakowa. Nawet te ponad 2o minut w starciu z ekipą Jacka Zielińskiego sprawiło, że zebrał wiele pozytywnych not. W najbliższej przyszłości powinna się wyjaśnić przyszłość 30-latka, który w barwach klubu spod Jasnej Góry rozegrał 134 mecze, strzelił 25 goli oraz dołożył 13 asyst.

Zespół prowadzony przez Dawida Kroczka, dzięki tej wygranej wskoczył na trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Do liderującego Lecha traci siedem punktów, co oznacza, że jeśli nie wygra najbliższego meczu z Jagiellonią Białystok, to straci nawet matematyczne szanse na drugie mistrzostwo Polski w historii klubu.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama