Udany powrót Świątek na kort. Polka w trzeciej rundzie w Montrealu

Aleksander Rachwał

04 sierpnia 2026, 20:31 • 2 min czytania 0

Reklama
Udany powrót Świątek na kort. Polka w trzeciej rundzie w Montrealu

Iga Świątek zaliczyła udany powrót na korty. Polka w swoim pierwszym meczu od porażki w 1/16 finału Wimbledonu ograła w dwóch setach Czeszkę Sarę Bejlek i awansowała do 3. rudny turnieju WTA 1000 w Toronto.

Reklama

Po pierwszym secie wydawało się, że zamiast „udany” bardziej odpowiednie będzie słowo „imponujący”. Rozstawiona z siódemką Świątek zaczęła bowiem mecz od zaserwowania rywalce tzw. bajgla, czyli seta wygranego bez straty gema, 6:0.

Iga Świątek wróciła na kort po Wimbledonie. Zaczęła od zwycięstwa

Potem Polce nie poszło już jednak tak gładko. W porównaniu do trwającej niespełna pół godziny pierwszej partii, w drugiej Iga musiała się zdrowo natrudzić, by nie dopuścić do trzeciego seta.

A otwarcie drugiej partii było przecież znakomite, bo Świątek zaczęła ją od dwóch przełamań i wygranej przy własnym serwisie. Przy stanie 3:0 pojawiły się jednak problemy. Polka straciła gema przy własnym podaniu, dość łatwo przegrała kolejnego przy serwisie rywalki, a w następnym obroniła aż dziewięć (!) break pointów. Ostatecznie rozstrzygnęła jednak tego niezwykle zaciętego gema na swoją korzyść.

Przetrwanie tego zdecydowanie najtrudniejszego momentu w meczu okazało się kluczowe. Rywalka wygrała kolejnego gema, ale dwa kolejne padły już łupem Polki, choć zaznaczmy, że ostatni gem znów był dość wyrównany – Świątek potrzebowała trzech piłek meczowych, by zamknąć rywalizację.

Reklama

W kolejnej rundzie najlepsza polska tenisistka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Donna Vekić – Viktorija Golubić.

Iga Świątek – Sara Bejlek 6:0, 6:3

Fot. Newspix

0 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama