Maja Chwalińska w niedzielę zagra o pierwszym triumf w turnieju WTA rangi 1000 w swojej karierze. To wszystko dzięki wygranej 7:5, 6:1 z Igą Świątek. Oprócz sukcesu sportowego, polska tenisistka nie ma prawa narzekać również na finanse, bo zwycięstwo nad rodaczką znacznie zwiększyło jej wypłatę za grę w Chinach.
Można powiedzieć, że starcie dwóch polskich czołowych tenisistek było świętem naszego tenisa. Rzadko zdarza się okazja, żeby już przed półfinałem być stuprocentowo pewnym, że Polka i tak zamelduje się w meczu o puchar.
Na korcie w Wuhan lepsza okazała się Chwalińska. Już od końcówki pierwszego seta, Świątek mocno walczyła jednak z urazem. Mistrzyni najpierw poprosiła o przerwę medyczną, a do gry wróciła z opatrunkiem na udzie. To nie miało prawa się udać i się nie udało – drugi set przegrała znacznie i mogła tylko pogratulować triumfu rywalce, która prywtanie jest jej przyjaciółką.
WTA 1000 w Wuhan: tyle zarobiła Maja Chwalińska
Chwalińska oprócz sukcesu sportowego, odniosła także ten finansowy. Dzięki wygranej ze Świątek jest już bowiem pewna zarobienia 385 tys. dolarów, bowiem tyle przygotowali organizatorzy dla finalistki. Gdyby w meczu rozpoczynającym się w niedzielę o 12:30 Maja pokonała swoją przeciwniczkę, Brytyjkę Sonay Kartal, wówczas jej honorarium by wzrosło do 665 tys. dolarów.
Świątek, która zatrzymała się na etapie półfinału, również zyskała godną sumę. Na jej konto wpłynie 197 tys. dolarów.
Nie pozostaje nic innego, jak tylko ściskać kciuki za Maję – aby niedziela była dniem jej radości i finansowo, i – co najważniejsze dla wszystkich kibiców – sportowo.
Fot. Newspix