Pierwszy gol byłego ekstraklasowicza w nowej lidze. Trochę poczekał

Patryk Idasiak

14 maja 2026, 15:26 • 2 min czytania 2

Reklama
Pierwszy gol byłego ekstraklasowicza w nowej lidze. Trochę poczekał

Capita Capemba był w Ekstraklasie takim piłkarzem, którego miło się oglądało. Nie bał się wejść w odważny drybling, grał bardzo przebojowo. Eksplodował z formą w listopadzie, kiedy to załatwił Górnika Zabrze, Cracovię czy Lechię Gdańsk. Zimą wiele klubów starało się o skrzydłowego. Przystało na transferze do MLS za 2,3 mln dolarów (ok. 2 mln euro) plus bonusy. Początek Capity w San Jose Earthquakes był trudny, ale nareszcie się przełamał. 

Reklama

Capita miał w czym wybierać i raczej jasne było, że Radomiakowi nie uda się go utrzymać na dłużej. Zimą o tego piłkarza starały się Samsunspor, Schalke 04 Gelsenkirchen czy Dalian Yingbo. Niemiecki klub był najbliżej dopięcia tematu, jednak ostatecznie zaoferował kwotę ok. 1,8 miliona euro z bonusami. Jak informowaliśmy na Weszło, Radomiak ofertę odrzucił i nie pożałował, bo potem nadeszła inna z San Jose Earthquakes za jeszcze wyższą kwotę – ok. 2 mln euro podstawy i 10% od kolejnego transferu.

Capita odchodził jako gwiazda Radomiaka – miał na koncie sześć zdobytych bramek w sezonie 2024/25 (choć tam niemal pół rozgrywek opuścił), a w kolejnym w pół roku podwoił swój dorobek w Ekstraklasie.

Capita wreszcie z przełamaniem

Początek skrzydłowego w MLS był trudny, bo przegrywał mecz za meczem i nie mógł na swoje konto zapisać ani jednego konkretu. Jeśli już coś zbierał, to żółte kartki. Zaczął od wyłapania kolejnych batów – 1:3 ze Sporting Kansas City, 0:3 z Colorado Springs w pucharze, 0:3 z Vancouver Whitecaps, 0:5 z Chicago Fire. Nie tylko Capita nie dostarczał więc konkretów, a nie robił tego nikt z jego zespołu.

Mimo to Capita regularnie wychodził w pierwszym składzie i tak też było teraz, przeciwko nie byle komu – Los Angeles Galaxy. To on rozpoczął strzelanie w tym meczu w 32. minucie. Zbiegł do środka i po prosu dobrze zamknął akcję z przeciwnego skrzydła.

Reklama

Jeszcze w pierwszej połowie na 2:0 ładną podcinką podwyższył Dejan Joveljić. Serb akurat upodobał sobie strzelanie z tym rywalem, nawet jeszcze gdy grał w New York Red Bulls. W 70. minucie było już pozamiatane, bo na 3:0 trafił Calvin Harris (ale nie ten DJ). Gości stać było tylko na gola honorowego.

Zespół Capity Capemby bardzo słabo – żeby nie powiedzieć beznadziejnie – radzi sobie w MLS. Z bilansem 2-2-8 ma na koncie zaledwie osiem punktów po dwunastu kolejkach i zamyka tabelę Konferencji Zachodniej. To więc ekipa, w której Angolczyk nie ma jak się popisać. Bardziej musi być skupiony na pracy w defensywie. W sześciu meczach MLS oddał raptem osiem strzałów. Natomiast dość wymowne, że w Ekstraklasie miał tych strzałów 3,48 na mecz (wg FotMob) i większą swobodę w ofensywie.

Reklama
2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala

Mikołaj Duda
0
Królewski potwierdzał, że chce go w Wiśle. Zagra dla ligowego rywala
Ekstraklasa

Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Jan Broda
3
Media: Szwarga ma nowy klub! Będzie asystentem w Ekstraklasie

Inne ligi zagraniczne

Reklama