Na początku sezonu kibice Wisły Kraków zastanawiali się, co Alan Uryga w ogóle robi w składzie Białej Gwiazdy. Z każdym kolejnym meczem kapitan beniaminka udowadnia, jak bardzo się mylili. W piątkowy wieczór został bohaterem, strzelając gola na wagę trzech punktów ze Śląskiem Wrocław, który znowu głupio traci gola w końcówce.
Wisła – Śląsk. Rodado zadomowił się w Ekstraklasie
Pierwsze minuty mogły nam sugerować, że szykuje nam się otwarte, wyrównane spotkanie. Najpierw bliski otworzenia wyniku był Uryga, który niecelnie uderzył głową. Odpowiedział Camoes, który w przeciwieństwie do kapitana Wisły, trafił chociaż w bramkę. Jak się później okazało, to był ostatni celny strzał Śląska w pierwszej połowie.
Niedługo później obejrzeliśmy gola. Julius Ertlthaler wykorzystał złe ustawienie w defensywie Jana Jurceca oraz Mariusza Malca i podał na wolne pole do Kacpra Dudy, a ten, na oczach Jerzego Brzęczka, oszukał Lamine’a Ba i dograł do Angela Rodado.
Hiszpan wyskoczył zza pleców Jehora Macenki jak Filip z konopi i dał prowadzenie miejscowym.
ON SIĘ NIE ZATRZYMUJE! RODADO ZNÓW STRZELA! 🔥
Wisła prowadzi 1:0 ze Śląskiem ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/DOGP9Dc01R
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 18, 2026
Taki gol to nie był przypadek. Jeszcze kilkukrotnie w pierwszej części spotkania Rodado stał gdzieś schowany za którymś ze stoperów Śląska, a w momencie podania wbiegał przed niego. To sprawiało defensorom gości spore problemy, choć już do sytuacji strzeleckich Hiszpana nie dopuszczali.
Po bramce tempo spotkania wyraźnie spadło. Wisła, usatysfakcjonowana skromnym wynikiem, miała pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi. Zupełnie niewidoczni byli Linetty czy Markowski, a Camoes i Dembele tylko bezradnie rozkładali ręce. Jako jedyni zakładali pressing, który Łubik mijał jednym podaniem. Gdy mieli piłkę, to potrafili się przy niej utrzymać, ale niewiele z tego wynikało.
Plusa można zapisać jeszcze obok nazwiska Jurceca, ale wyłącznie za pojedyncze zrywy w ofensywie. To po jego bardzo dobrym dograniu Dembele był o krok od muśnięcia piłki, co mogłoby sprawić problemy Marcelowi Łubikowi. W defensywie prezentował się podobnie jak tercet stoperów i drugi z wahadłowych – bardzo miernie.
Pełna kontrola Białej Gwiazdy. Do czasu
Po zmianie stron obraz meczu kompletnie się nie zmienił. Śląsk nie był w stanie nawet przedostać się pod bramkę Łubika. Wisła z kolei szukała szans na podwyższenie prowadzenia. Słupek obił Krzyżanowski, bliski szczęścia był Youan, kilkukrotnie lewą stroną przedzierał się Marko Bozić…
Nic nie zwiastowało, że Wisła może wypuścić prowadzenie. Miała jednak zaliczkę tylko jednego gola.
I to mogło nie wystarczyć.
Ante Simundza przeprowadził zmiany, które znacząco ożywiły gości z Wrocławia. Na boisku pojawili się Marc Llinares, Eniss Shabani oraz Adam Ciućka i właśnie ten tercet zapewnił Śląskowi wyrównanie – oddając jedyny strzał celny po zmianie stron.
Śląsk wyrównuje! Adam Ciućka umknął obrońcom Wisły i mamy remis! ⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/YlJlbHHk83
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 18, 2026
Akcja poszła lewą stroną, której dzisiaj nie zamknął w stu procentach Giger, czego nie ułatwiała mu żółta kartka, a zupełnie bez krycia pozostał osiemnastoletni Ciućka, który tydzień wcześniej zanotował asystę z Koroną Kielce. Może to czas na miejsce w pierwszym składzie?
Po wyrównującym trafieniu pojawiły się nerwy, szczególnie na trybunach, a Wrocławianie skutecznie starali się wytrącać przeciwnika z rytmu. Wydawało się, że goście najgorsze przetrwali.
Jednak Śląsku, gra się do ostatniego gwizdka.
Uryga bohaterem Wisły
Wrocławianie stracili gole w doliczonym czasie w Warszawie z Legią, u siebie z Koroną i w piątek z Wisłą.
To bramka, która może ich bardzo boleć, bo nie dość, że to była ostatnia akcja, to jeszcze spokojnie można było jej uniknąć, gdyby tylko ktoś stał obok Urygi.
Jednak krycia nie było, Linetty się machnął, a kapitan Wisły wprawił stadion w ekstazę.
URYGAAAAAAAAAAAA! WISŁA U SIEBIE WCIĄŻ Z KOMPLETEM ZWYCIĘSTW! 🔥
📺 Oglądaj @_Ekstraklasa_ w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h pic.twitter.com/N3oRf348M2
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 18, 2026
Biała Gwiazda pozostaje zatem niepokonana przed własną publicznością. Ba, jak dotąd nikt z Krakowa nie wywiózł nawet punktu. Śląsk z kolei znowu niby był blisko, ale tym razem trzeba przyznać, że poległ zasłużenie.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix