Wisła Kraków przygotowuje się do kolejnego domowego meczu z rzędu. W miniony piątek Biała Gwiazda pokonała Jagiellonię Białystok, a w dziewiątej kolejce na stadion przy Reymonta przyjedzie Śląsk Wrocław. Przed starciem beniaminków głos zabrał Mariusz Jop.
Jop o aferach w Kolegium Sędziów: Wydawało się, że uporaliśmy się z pewnymi problemami w tej sferze
Szkoleniowiec Wisły Kraków odniósł się do ubiegłorocznego spotkania ze Śląskiem, kiedy to Biała Gwiazda wygrała przed własną publicznością 5:0.
– To byłoby fantastyczne, gdybyśmy powtórzyli taki mecz, jak przed rokiem. Nie lubię jednak wracać pamięcią do czegoś, co było pół roku temu, a nawet więcej. W piłce to bardzo długi okres. Trzeba się od nowa przygotować, rywal mocno się zmienił. Gra w innej strukturze, jest wielu nowych zawodników. Jesteśmy bliżej tego, co robiliśmy w pierwszej lidze, natomiast u przeciwnika się zmieniło dużo. Nikt za darmo nam nic nie da – powiedział.
W Krakowie nie zobaczymy w akcji kontuzjowanego Samca-Talara. Mariusz Jop docenił tego zawodnika i wskazał, że mimo tylko sześciu punktów w ośmiu spotkaniach trzeba zachować koncentrację.
– Jak spojrzymy w statystyki, to zobaczymy, że Samiec-Talar miał bardzo duży wpływ na wyniki Śląska. To jednak nie nasz problem. Są tam inni zawodnicy, którzy będą próbowali go zastąpić. Linetty całkiem przyzwoicie wszedł w jego rolę. To piłkarz doświadczony, który też ma dużo jakości. Potrafi regulować tempo spotkania. Nie mam poczucia, że przyjeżdża zespół z dołu tabeli – nie zwracamy na to uwagi. Liga jest wyrównana, nie wszyscy mają tyle samo rozegranych spotkań – ocenił.
Trener Wisły odniósł się również do licznych afer w Kolegium Sędziów, które wychodzą na światło dzienne.
– Sędzia jest zawsze bardzo ważnym ogniwem tego, co dzieje się na boisku. Jego decyzje realnie wpływają na wyniki spotkań. Taka sytuacja nie jest dla nich komfortowa. Mają bardzo trudną pracę, a taka dodatkowa niepewność i zwrócenie uwagi na elementy, które nie są związane tylko z ich pracą na boisku, nie jest korzystne dla nich, bo to powoduje niepewność i wpływa na decyzyjność. Na pewno nie zazdroszczę, bo atmosfera wokół sędziów jest niekorzystna – zaczął.
– Wydawało się, że uporaliśmy się z pewnymi problemami w tej sferze, ale to wraca do nas niespodziewanie. Byłoby dobrze tę sytuację uspokoić, po to by ci ludzie, którzy mają bardzo trudną pracę, mieli komfort i mogli się skupić tylko na boisku – dodał.
„Nie wiem, co Jordi Sanchez miał na myśli”
Bardzo chwalony przez kibiców Wisły jest Marcel Łubik, którego sympatycy Białej Gwiazdy widzieliby w klubie na dłużej. Również Jop docenił wypożyczonego z Augsburga golkipera.
– Marcel jest takim typem zawodnika, który ma w sobie gen bycia liderem. Od kiedy do nas przyszedł, to w szatni mówi dużo, przypomina. Robi to też pewnie dla siebie, żeby być skoncentrowanym, ale przypomina też ważne rzeczy, o których sobie mówimy, ale myślę, że nie tylko on. Gdyby kibice mogli wejść do szatni przed meczem i posłuchać tego, co mówią piłkarze, to tam jest esencja tego, na co zwracamy uwagę. Z tego się cieszę – stwierdził.
Na koniec szkoleniowiec Wisły poruszył wątek cieszynki Jordiego Sancheza z meczu Pogoni z Wieczystą.
– Nie wiem, co on miał na myśli i co chciał przekazać. Jestem jednak zwolennikiem rozmów w cztery oczy. Gdy człowiek czuje się w jakiś sposób dotknięty lub chciałby coś przekazać, to sądzę, że są inne kanały komunikacji niż takie – zakończył.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix