Brentford otwierał wynik w każdym ze swoich czterech dotychczasowych meczów Premier League. Ta sama historia powtórzyła sią na inaugurację piątej kolejki, w której podopieczni Keitha Andrewsa podejmowali Chelsea. The Blues nie mieli wiele do powiedzenia w starciu z The Bees, które pokonały sąsiadów z zachodniego Londynu na swoim stadionie pierwszy raz od… lat trzydziestych ubiegłego wieku.
– Dostarczamy rozrywki, ale mam nadzieję, że pewnego dnia powiecie, że to był nudny mecz, a my go wygramy i tej rozrywki nie dostarczymy – mówił po ostatnim zremisowanym z Hull City meczu Xabi Alonso. Pierwsza część jego wypowiedzi się ziściła, jednak Chelsea znowu nie zwyciężyła.
Do tej pory Chelsea była zabójcza w działaniach ofensywnych. Trio złożone z Cole’a Palmera, Morgana Rogersa i Joao Pedro siało spustoszenie w pierwszych kolejkach Premier League. Brazylijski napastnik został nawet wybrany zawodnikiem miesiąca w lidze. Ostatnią „dziwiątką” The Blues, która dostąpiła tego zaszczytu, był Diego Costa, mowa więc o odległych czasach.
We wspomnianym meczu z Hull Joao Pedro doznał jednak kontuzji, która wyeliminowała go nie tylko z meczu z Brentfordem, ale też ze zgrupowania reprezentacji Brazylii.
Historyczne zwycięstwo Brentfordu
Alonso chciał nudnego meczu i dostał nudny mecz. Obie drużyny nie zachwycały w działaniach ofensywnych. Widoczny był brak Joao Pedro, którego zastąpił Danny Welbeck. Niewiele można zarzucić doświadczonemu Anglikowi, natomiast dużo płynniej cały atak Chelsea wyglądał z Brazylijczykiem. Szukali go i Cole Palmer, i Morgan Rogers, których akcje w starciu z Brentfordem można było policzyć na palcach jednej ręki.
Nie pomogła też z pewnością kontuzja Reece’a Jamesa, który od początku sezonu jest główną postacią środka pola. Pod jego nieobecność duet pomocników stworzyli Valentin Barco i debiutujący w niebieskich barwach Jordan Henderson, który dołączył do nich właśnie z Brentfordu, z którym rozwiązał umowę. Kibice nie zdążyli o nim zapomnieć i ilekroć dostawał piłkę, był przez nich wygwizdywany.
Nie było jednak tak, że Brentford dominował. Na pierwszy celny strzał zawodników gospodarzy trzeba było czekać do 37. minuty, kiedy Emiliano Martinez bez najmniejszego kłopotu poradził sobie z uderzeniem Jehora Jarmoluka.
Po przerwie Pszczoły przeszły do konkretów. Aktywny pod bramką The Blues był Jaidon Anthony, który w 51. minucie uderzał na bramkę głową, a jego strzał na poprzeczkę zbił Martinez. Argentyńczyk był jednak bez szans 10 minut później, kiedy dośrodkowanie z rzutu rożnego zgrał 20-letni Jannik Schuster, a Anglik skierował piłkę do bramki z najbliższej odległości.
First goal feeling 😍 pic.twitter.com/xRfeZpmI5F
— Brentford FC (@BrentfordFC) September 18, 2026
Zabójcza końcówka
Kompletnie blada ekipa Xabiego Alonso po zmianie stron nie była w stanie oddać choćby jednego celnego strzału. Po stracie bramki nieśmiało próbowała zaatakować gospodarzy, jednak podopieczni Andrewsa, który jako piłkarz przegrywał z Alonso dwukrotnie, szybko ukrócili ich zapędy. W 83. minucie po szybkiej kontrze strzał Kevina Schade dobił Igor Thiago i zrobiło się 2:0.
A to nie był koniec, bo w ostatniej minucie doliczonego czasu gry gwóźdź do trumny The Blues wbił Fabio Carvalho, który wykorzystał podanie z lewej strony wspomnianego Schade.
Katastrofa Chelsea! Carvalho ustala wynik na 3:0 dla Brentford! 😱
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/1wptvdwffH pic.twitter.com/vitsUwsJVS
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 18, 2026
Obrona Chelsea znowu była dziurawa jak szwajcarski ser i Xabi Alonso wciąż może zachodzić w głowę, jak ją uszczelnić. Po tym meczu do zmartwień doszły mu też problemy w ataku.
Brentford – Chelsea 3:0 (0:0)
- 1:0 – J. Anthony 61′
- 2:0 – I. Thiago 83′
- 3:0 – F. Carvalho 90+4′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix