Tymoteusz Puchacz ma za sobą wyjątkowy moment w karierze. Reprezentant Polski zadebiutował w Lidze Mistrzów, a jego zespół mierzył się na Old Trafford z Manchesterem United. W rozmowie z Kanałem Zero 27-letni obrońca opowiedział o swoich odczuciach po tym spotkaniu, a także odniósł się do potencjalnego powrotu do reprezentacji Polski. Nie zabrakło wątku „beefu” z Wojciechem Kowalczykiem.
Puchacz wystąpił w spotkaniu Manchesteru United z Sabah Baku, przegranym przez azerski zespół 0:4. Mimo porażki obrońca był zadowolony ze swojego występu.
– Wygrałem wszystkie swoje pojedynki. Generalnie nikt mnie tam nie objeżdżał. Jestem obrońcą, to jest przede wszystkim. Do przodu też coś tam dołożyłem, z piłką byłem spokojny – powiedział Puchacz w programie „7:00” Kanału Zero.
Sam występ na Old Trafford miał dla niego szczególne znaczenie. Manchester United był klubem, którego mecze Puchacz jako młody zawodnik często oglądał, między innymi ze względu na Cristiano Ronaldo. Przyznał, że podczas wyjścia na murawę pojawiły się u niego emocje.
– Jak wychodziłem na Old Trafford, to trochę mi się oczy zeszkliły. Grali hymn Ligi Mistrzów i zobaczyłem już zapomniany ten stadion – wspominał.
Dla Puchacza był to kolejny zrealizowany cel z dzieciństwa. Wcześniej grał między innymi w Lechu Poznań, reprezentacji Polski oraz za granicą. Brakowało mu jednak występu w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach.
– Bardzo mi tego brakowało, do mojej książeczki, do mojej bucket list. No i udało się to zrobić – stwierdził zawodnik. – Lepiej się nie da niż za Bruno Fernandesem biegać – podkreślał Puchacz, zauważając jednocześnie klasę Portugalczyka, który jego zdaniem był najlepszym zawodnikiem na placu gry.
Puchacz czeka na powołanie do reprezentacji Polski
Obrońca został również zapytany o możliwość powrotu do reprezentacji Polski. Puchacz nie ukrywa, że czeka na decyzję Jana Urbana, ale jednocześnie nie zamierza wywierać na selekcjonera presji.
– Czekam na powołania i zobaczymy, czy się tam znajdę, czy nie. Wszyscy mnie o to pytają teraz, więc to wzmaga moją ciekawość, ale to nie jest tak, że ja czuję, że ja muszę tam być. Jak trener zadecyduje, tak będzie – powiedział.
Puchacz nie chce również przesadnie wybiegać w przyszłość. W jego ocenie najważniejsze jest dalsze rozwijanie się i wyciąganie wniosków z kolejnych spotkań. Jak sam podkreślił, jego drużyna w Lidze Mistrzów nie zamierza zmieniać swojej filozofii i ograniczać się wyłącznie do defensywy.
– W każdym meczu będziemy chcieli grać o zwycięstwo, tak jak pokazaliśmy na Old Trafford – zaznaczył.
Problemy z angielskim
Puchacz opowiedział również o codziennym życiu w Azerbejdżanie. Jako jeden z minusów wskazał barierę językową – jego zdaniem znajomość angielskiego wśród mieszkańców nie jest szczególnie dobra. Jednocześnie bardzo pozytywnie wypowiadał się o rozwoju Baku.
– To jest super rozwijające się miasto, bo wszystko jest nowe. Osiedle, na którym ja mieszkam, nazywa się White City i nazywa się White dlatego, że 10 lat temu tam się nazywało Black City, bo tam była jedna wielka dziura i tam nic nie było, więc oni to stworzyli od zera bardzo szybko – opowiadał.
Jak dodawał, w Baku jest bardzo czysto, w mieście powstają nowe restauracje, kawiarnie i kolejne inwestycje. Puchacz chwalił też wygodę życia, wskazując między innymi na tani transport oraz dostawy jedzenia i zakupów.
Rozejm z „Kowalem”?
Nie zabrakło wątku Wojciecha Kowalczyka. Mała medialna wojenka między obydwoma panami wybuchła w zeszłym roku. Krytykowany przez „Kowala” piłkarz powiedział, że gdyby usłyszał coś takiego od niego na żywo, to „wyjebałby mu liścia”. Na odpowiedź byłego piłkarza Legii nie trzeba było długo czekać.
– Można powiedzieć, że Puchacz jest za słaby nawet na przegrywanie. Nie dziwi mnie więc, że chciałby coś w swoim życiu poprawić i dla odmiany coś wygrać, czyli na przykład starcie z 53-latkiem, ale mogłoby mu to wyjść jak Marcinowi Najmanowi – czyli sporo zapowiedzi o wpierdolu, by na końcu wyszedł wpierdol w drugą stronę. Tak, jestem od Puchacza sporo starszy, ale na groźnego to on, kuźwa, nie wygląda. Więc ten liść mógłby być jego ostatnim – skomentował Kowalczyk.
Teraz Puchacz został zapytany o to, czy „Kowal” dzwonił już do niego z gratulacjami.
– Jeszcze nie dzwonił, ale pewnie jak się spotkamy w siedzibie kanału Zero, to pewnie parę słów zamienimy. Tak jak się Tede pogodził z Peją, tak ja się pogodzę z Kowalem. Tylko miłość. Zero z złych emocji – podsumował żartobliwie piłkarz mistrza Azerbejdżanu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. youtube.com/@KanalZeroPL