Skandal w derbach Manchesteru. Gol nie powinien zostać uznany!

Adrian Mańko

14 września 2026, 08:01 • 4 min czytania 3

Reklama
Skandal w derbach Manchesteru. Gol nie powinien zostać uznany!

Manchester City wygrał z Manchesterem United 1:0 na Old Trafford, mimo że przez większą część spotkania grał w dziesiątkę. Decydującego gola strzelił Erling Haaland, ale Pro Ref przyznało po meczu, że przy analizie tej sytuacji doszło do „błędu w ocenie”. VAR powinien był zalecić sędziemu głównemu ponowne obejrzenie akcji.

Reklama

Haaland strzelił, VAR wkroczył do akcji

Pierwsze w tym sezonie derby Manchesteru miały niezwykle kontrowersyjny przebieg. Już od 23. minuty Manchester City musiał radzić sobie w dziesiątkę. Phil Foden został wyrzucony z boiska za brutalne zachowanie po tym, jak kopnął Bruno Fernandesa. Decyzję o czerwonej kartce potwierdził również VAR.

Osłabiony zespół Enzo Mareski długo skutecznie się bronił, a w 60. minucie wyprowadził decydujący cios. Erling Haaland wykorzystał dośrodkowanie i skierował piłkę do siatki.

Sędzia Michael Oliver początkowo gola nie uznał z powodu spalonego. Norweg znajdował się bowiem przed Patrickiem Dorgu, a w kierunku dośrodkowania ruszał również Enzo Fernández, który znajdował się na pozycji spalonej.

Wówczas do akcji wkroczył VAR.

Reklama

Fernández nie dotknął piłki, ale miał wpływ na akcję

Analiza wykazała, że Haaland znajdował się na prawidłowej pozycji. VAR uznał również, że Fernández, mimo przebywania na spalonym, nie dotknął piłki. W efekcie rekomendacja dla Olivera była jasna – gol powinien zostać uznany.

I właśnie w tym miejscu doszło do błędu.

Reklama

Pro Ref, czyli angielska organizacja odpowiedzialna za sędziowanie, przyznała po spotkaniu, że VAR nie uwzględnił wpływu pozycji Fernándeza na przebieg akcji.

Pomocnik Manchesteru City wyraźnie ruszył do piłki, znajdując się kilka metrów przed bramką. Był przy tym kryty przez Lisandro Martíneza. Argentyńczyk absorbował uwagę obrońcy Manchesteru United, a dzięki temu Haaland pozostał niepilnowany przy dalszym słupku.

Przepisy mówią jasno, że zawodnik może zostać uznany za spalonego również wtedy, gdy próbuje ewidentnie zagrać znajdującą się blisko piłkę i jego zachowanie wpływa na przeciwnika.

Pro Ref przyznało się do błędu

Po spotkaniu Pro Ref wydało komunikat, w którym przyznało, że VAR powinien był poprosić Michaela Olivera o samodzielne obejrzenie całej sytuacji.

Reklama

„VAR nie rozpoznał prawdopodobnego wpływu jego pozycji na przebieg akcji i powinien był zalecić sprawdzenie sytuacji na boisku”.

Organizacja skontaktowała się również z Manchesterem United, aby poinformować klub o błędzie. Jednocześnie zapowiedziano szczegółową analizę całego zdarzenia.

Co istotne, podczas meczu oficjalny Match Centre Premier League tłumaczył decyzję niemal dokładnie w ten sposób, w jaki później zrobił to VAR: Haaland był na pozycji prawidłowej, a Fernández nie dotknął piłki. Dopiero późniejsza analiza Pro Ref wykazała, że należało uwzględnić również wpływ zachowania pomocnika na przeciwnika.

Carrick nie krył oburzenia

Decyzja wzbudziła ogromne emocje również wśród przedstawicieli Manchesteru United. Michael Carrick po końcowym gwizdku przyznał, że uznanie bramki jest dla niego „niepokojące”.

Reklama

Po prostu tego nie rozumiem. Naprawdę nie. Nie mogę zrozumieć, jak przy tylu warstwach mających pomagać sędziom, tylu osobach, ekranach i całym systemie wciąż dochodzi do takich decyzji – powiedział trener United.

Carrick zwrócił uwagę przede wszystkim na zachowanie Fernándeza.

Jeśli tak interpretuje się przepisy, że nie przeszkadzasz w grze, kiedy rzucasz się do piłki sześć jardów od bramki i niemal jej dotykasz, to jest to niepokojące. Zwłaszcza jeśli linia spalonego była na początku trochę wątpliwa – stwierdził.

Manchester City ostatecznie utrzymał prowadzenie i wygrał 1:0. Po trzech kolejkach zajmuje drugie miejsce w tabeli Premier League, natomiast Manchester United spadł na 13. pozycję.

Reklama

Warto zwrócić uwagę, że niesłusznie uznany gol Haalanda to nie jedyna duża kontrowersja w tej kolejce. W spotkaniu Sunderlandu z Arsenalem sędzia John Brooks podyktował rzut karny dla gospodarzy po rzekomym faulu Ezriego Konsy na Danie Ballardzie. Powtórki jasno pokazały, że obaj zawodnicy łapali się w polu karnym, a tym aktywniejszym był wręcz piłkarz Sunderlandu. Z perspektywy sportowej ta sytuacja nie miała jednak tak dużego znaczenia, bo rzut karny obronił bramkarz Arsenalu, David Raya, a mistrzowie Anglii wygrali mecz 2:0.

fot. Newspix

3 komentarze
Adrian Mańko

Wychowanek świętej pamięci Lubelskiego Sport Expressu, do którego trafił jeszcze w liceum, wyłowiony jako młody talent portalu Lublinianka.NET. W Lubliniance od 20 sezonów pełni rolę spikera, a w dziennikarstwie zwiedził kilka tytułów, ostatnio Dziennik Wschodni. Najdłużej pracował jednak na chwałę jednego z buków. Od 2005 roku tworzy własny projekt piłkarski - LAKP. Piłka nożna? Zawsze i wszędzie! Liga Mistrzów, Premier League, Ekstraklasa, okręgówka, B-klasa. Wszystko jedno. Nie gra w padla. Ale gra w tenisa. Lubi też żużel.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
MLS

Lewandowski bez gola, Chicago Fire bez punktów

Adrian Mańko
8
Lewandowski bez gola, Chicago Fire bez punktów

Piłka nożna

Reklama
MLS

Lewandowski bez gola, Chicago Fire bez punktów

Adrian Mańko
8
Lewandowski bez gola, Chicago Fire bez punktów