Reprezentanci Polski jeszcze muszą chwilę poczekać, zanim udadzą się na długie wakacje. Przed biało-czerwonymi jeszcze dwa spotkania towarzyskie – z Ukrainą oraz z Nigerią. Brak awansu na mundial oznacza, że te sparingi będą poligonem doświadczalnym i szansą dla kilku debiutantów. Jednym z nich jest Kacper Potulski, pierwszy w historii zawodnik z rocznika 2007 powołany do seniorskiej kadry, który spełnił nietypową prośbę kolegi z klubu.
Potulski ma za sobą bardzo udany sezon
W bieżącym sezonie Potulski jest jednym z objawień wśród polskich zawodników w zagranicznych ligach. Najpierw środkowy obrońca dostawał szanse w Lidze Konferencji, a następnie wywalczył miejsce w pierwszym składzie także w Bundeslidze.
– Rok temu mieliśmy okres przygotowawczy, zacząłem trenować z pierwszą drużyną i gdzieś tam trener Bo Henriksson był bardzo zadowolony ze mnie. Dał mi zagrać w sparingach i jak trener widział, że daję sobie radę, to potem nie miał problemu wystawić mnie w Lidze Konferencji. Tam musiałem się obronić, żeby dopiero zagrać w Bundeslidze. Potem był trudny moment, bo zmieniono trenera. Przyszedł Urs Fischer i na początku nie wiedziałem, co teraz będzie. Pierwszy mecz w Poznaniu? 90 minut na ławce. Potem mecz z Bayernem, dwóch obrońców nagle się rozchorowało przed meczem i później patrzę na skład – jestem w wyjściowej jedenastce, mówię: „kurde, super”. Ja na Allianz Arenie, 80 000 ludzi… – mówił we vlogu kanału Łączy Nas Piłka Potulski.
Mecz z mistrzami Niemiec okazał się bardzo udany dla młodego stopera, bo strzelił w nim gola, a Mainz zremisowało 2:2. Łącznie we wszystkich rozgrywkach rozegrał 23 mecze, w których zdobył bramkę oraz zanotował asystę.
Tę asystę zaliczył w ostatnim wyjazdowym meczu ligowym z Heidenheim. 19-latek wbiegł z piłką w pole karne i dośrodkował idealnie na głowę Phillipa Tietza, który otworzył wynik meczu. Mainz ostatecznie wygrało 2:0.
– Sam się nie spodziewałem, że będzie tak łatwo mi przejść wszystkich. Wziąłem piłkę, tak patrzę, lewo, prawo, szukam opcji do gry – nikogo nie ma. Mówię: „Dobra, to jadę dalej”. Pojechałem, na koniec trochę szczęścia, bo piłka idealnie się podbiła tak, że Tietz tylko dołożył głowę. Także super. Niby to był mecz o nic, ale zawsze te mecze w Bundeslidze chce się wygrywać – dodał.
Nietypowa prośba spełniona
Sam strzelec gola miał do polskiego stopera jedno małe życzenie.
– Co do Phillipa Tietza, to w ogóle jego mama jest Polką, nie. Także mówił mi, żebym coś powiedział o nim, to może go wezmą – powiedział ze śmiechem Potulski.
Polak przyleciał do Wrocławia w czwartek.
– Przyleciałem z Malagi, to był szybki urlopik, ale coś trenowałem, bo już gdzieś spodziewałem się i też trochę wiedziałem, że będę powołany. Przygotowywałem się, przyleciałem, kumpel z Zagłębia mnie odebrał z lotniska, Mateusz Dziewiatowski, i spałem u niego w Lubinie. Pokazał mi miasto, byłem na stadionie, także fajnie. I dzisiaj rano mnie przywiózł. Pierwszy raz miałem okazję zwiedzić Lubin – przyznał.
Mecz Polski z Ukrainą rozpocznie się w niedzielę o godzinie 17:30.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix