Leeds United jest już pewne utrzymania, czego nie można powiedzieć o Tottenhamie. Pawie wiedzą, że wezmą udział w kolejnym sezonie Premier League po zwycięstwie Arsenalu nad West Hamem. Jak wygraną Kanonierów potraktują kibice Kogutów? Z jednej strony ich odwieczny rywal znacząco przybliżył się do mistrzostwa Anglii. Z drugiej – muszą patrzeć przede wszystkim na siebie, a kolejna porażka West Hamu sprawiła, że to Młoty są bliżej spadku. Aby Tottenham mógł powiedzieć o znaczącej poprawie swojej sytuacji, musiał jednak pokonać wspomniane Leeds.
Zawodnicy Spurs wyszli na starcie z Pawiami naładowani. Szybko odbierali piłkę, byli agresywni w doskoku, ale jednocześnie kompletnie bezpłciowi w ataku. Pierwszy strzał w kierunku bramki Karla Darlowa oddali dopiero w 26. minucie. Jaka Bijol zablokował wówczas uderzenie Mathysa Tela, który chwilę wcześniej był aż nadto spokojny we własnym polu karnym i omal nie wyłożył piłki do pustej bramki Jamesowi Justinowi. To nie jedyna sytuacja, kiedy Francuz był aktywny przy obu bramkach. Stety i niestety dla Tottenhamu, ale o tym później.
W pierwszej połowie Leeds miało jeszcze jedną świetną okazję, ale Antonin Kinsky, zastępujący wracającego do zdrowia Guglielmo Vicario, zatrzymał strzał Joe Rodona na linii bramkowej.
Roberto De Zerbi wspominał przed meczem, jak ważnym dla niego zawodnikiem jest wypożyczony z Bayernu Monachium Joao Palhinha. Portugalczyk zapewnił Kogutom trzy punkty w niedawnym spotkaniu z Wolverhampton. Tamto trafienie rozbudziło jego apetyt i omal nie otworzył wyniku z Leeds, ale świetną indywidualną akcję spuentował niecelnym strzałem z kilku metrów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Pod koniec pierwszej połowy gospodarze podkręcili tempo, atakując drużynę Daniela Farke raz po raz i było blisko, by to goście podarowali im bramkę. Zbyt długo grę wznawiał bowiem Darlow, po czym sędzia wskazał na narożnik boiska. To ósmy przypadek w Premier League, kiedy zastosowano tę zasadę. Po rzucie rożnym bardzo blisko strzelenia gola był Pedro Porro, ale jego silny strzał został zablokowany tuż przed bramką.
Piękny gol i bezsensowne zachowanie Tela. Kinsky z interwencją na wagę utrzymania?
Nastawienie z końca pierwszej części gry Koguty pokazały także po przerwie. Zebrali z niego owoce już w 50. minucie, kiedy tuż przed polem karnym piłkę zgarnął Mathys Tel, który popisał się przepięknym strzałem na dalszy słupek. Kilka minut później powinno być 2:0, ale stuprocentową szansę zmarnował Richarlison.
MATHYS TEEEEEEEEEEL! Tottenham prowadzi z Leeds! 💪⚽
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/BHz8tZALfu
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 11, 2026
Bardzo przyjemnie patrzyło się na grę Tottenhamu, który był już na prowadzeniu. Leeds miało ogromne trudności z przedostaniem się na połowę przeciwnika, ale taki stan rzeczy nie utrzymał się zbyt długo. Cały wysiłek Spurs zniweczył strzelec gola, który bezmyślnie kopnął w głowę Ethana Ampadu we własnym polu karnym i po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Calvert-Lewin, po czym doprowadził do wyrównania. Tel zaprezentował całe swoje oblicze – potrafi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by za chwilę zrobić coś kompletnie niewytłumaczalnego.
Zmarnowania wcześniejszej setki może żałować Richarlison. Tottenham nie ma pierwszego domowego zwycięstwa w lidze od grudnia, nie ma pierwszej od lutego 2025 roku serii trzech ligowych zwycięstw i, przede wszystkim, nie ma czterech punktów przewagi nad West Hamem. Na dwie kolejki przed końcem sezonu Spurs są tylko dwa punkty nad Młotami. Z pozytywów – po poważnej kontuzji kolana do gry wrócił James Maddison, którego Tottenham Hotspur Stadium powitał ogromnymi brawami.
James Maddison makes his first competitive appearance for Spurs in over a year.
It’s great to see him back 🤍 pic.twitter.com/ELsOqaD7jB
— Football on TNT Sports (@footballontnt) May 11, 2026
Sędzia przedłużył spotkanie aż o trzynaście minut i pod koniec doliczonego czasu gry serca kibiców Tottenhamu z pewnością zabiły mocniej. Kapitalną szansę na wyrwanie trzech punktów miał Sean Longstaff, ale Kinsky zdołał zbić jego strzał na poprzeczkę! To może być interwencja na wagę utrzymania.
Mało brakowało, a Maddison zaliczyłby piękny powrót do gry. W jednej z ostatnich akcji starł się w polu karnym z Lucasem Nmechą i wydawało się, że Niemiec go faulował. Sytuacja była sprawdzana na VAR-ze, ale ostatecznie arbiter nie podyktował rzutu karnego, a chwilę później zakończył spotkanie.
Tottenham – Leeds 1:1 (0:0)
- 1:0 – Mathys Tel 50′
- 1:1 – Dominic Calvert-Lewin 74′
*Kolejne spotkania zapowiadają się równie interesująco. Kibice coraz częściej nie tylko oglądają, ale też próbują przewidywać wyniki. W tym kontekście warto zerknąć na Superbet kod promocyjny.
WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:
- Gigantyczny krok Arsenalu w stronę tytułu! Ale miał nóż na gardle
- Aston Villa straciła punkty. Błąd Matty’ego Casha kosztował zwycięstwo
- Jak trwoga, to do Doku. Wyścig o mistrzostwo Anglii wciąż trwa!
Fot. Newspix.pl
