Nowak i Kubiak zabrali głos po meczu z Arsenalem. „Planuję oglądać powołania”

Marcin Ziółkowski

05 listopada 2026, 11:11 • 3 min czytania 3

Reklama
Nowak i Kubiak zabrali głos po meczu z Arsenalem. „Planuję oglądać powołania”

Wiktor Nowak i Oskar Kubiak mogą być z siebie zadowoleni po meczu Slavii Praga z Arsenalem w ramach czwartej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów. Były piłkarz Wisły Płock dał sobie powód do radości premierowym trafieniem w elitarnych rozgrywkach, a grający jeszcze niedawno w Arce Gdynia Kubiak był naprawdę blisko dołączenia w tym względzie do kolegi.

Reklama

Polacy po meczu wypowiedzieli się przed kamerami Canal+. Choć Prażanie przegrali tylko jednym golem, to Arsenal w pierwszej połowie nie pozostawił wątpliwości co do tego, kto jest faworytem i dlaczego. Kanonierzy dopiero po przerwie trochę spuścił z tonu, co umożliwiło Slavii podjecie rękawicy.

Nowak nie był zaskoczony grą w ataku

Pomocnik doskonale znany Mariuszowi Misiurze po raz kolejny wystąpił w roli dziewiątki. Jindrich Trpisovsky zrobił więc z niego trochę takiego własnego Mikela Merino. Wymienność pozycji to coś, co dla Czecha jest bardzo istotne. Pod koniec spotkania Nowak skutecznie wykończył z bliska sytuację, która przybliżyła pozwoliła Slavii jeszcze przez moment pomarzyć o remisie. Ostatecznie jednak drugi gol dla Czechów nie padł.

– Od pierwszej minuty mecz nie układał się po naszej myśli. Pierwsza połowa nie była taka, jak wszyscy byśmy chcieli tutaj w Pradze. Powiedzieliśmy sobie parę mocniejszych słów w szatni i wyszliśmy na drugą połowę z zębem – powiedział Nowak na antenie Canal+ już po zakończeniu spotkania.

– Bramka zrobiła na mnie wrażenie, ale goniliśmy wynik, byliśmy na dobrej fali, żeby strzelić drugą i wyrównać – dodał w odniesieniu do tego, że  niezbyt emocjonalnie celebrował swoje trafienie. Miałem być dziewiątką, potem to zmieniliśmy, że dziesiątką i po przejściu na dwóch napastników pozostałem na dziesiątce. Poruszałem się praktycznie wszędzie, tak jak w każdym meczu – skwitował z uśmiechem na ustach.

Reklama

Nowak dodał też, że większym szokiem od gry na pozycji nr 9 była prośba od Jerzego Brzęczka, by wystąpił na prawej obronie. Oprócz tego pomocnik Slavii wspomniał, iż zamierza podpytać Roberta Lewandowskiego o parę ruchów w ataku podczas najbliższego zgrupowania reprezentacji Polski.

Pomocnik Slavii przyznał, że stara się dość często mówić po czesku, żeby trochę inaczej na niego spoglądano, aby widziano jego progres w nauce obcego sobie języka.

Reklama

Kubiak wierzy w swojego rodaka

Oprócz Nowaka przed kamerami Canal+ stanął również Oskar Kubiak, który zachował umiarkowany optymizm. Przyznał, że Noni Madueke to najlepszy piłkarz na jakiego grał i ma pewien plan na 6 listopada.

– Za dużo występów w tej Lidze Mistrzów nie mam, więc to duża lekcja. Od jednej z najlepszych drużyn na świecie. Dużo plusów i dużo minusów – przyznał. Poruszył też kwestię jednej ze straconych goli z Arsenalem. – Kwestia dogadania się z Davidem Zimą [bramka Madueke – MZ]. Krzyczałem mu, żeby tam wyskoczył, ja bym poszedł do jego zawodnika, ale czasu cofniemy, trzeba pracować dalej – opowiedział Kubiak.

Co ciekawe, mało brakowało, a drugi z Polaków również mógłby świętować trafienie. – Nasz kapitan posłał mi świetną piłkę. Szkoda, że nie wpadło, no ale jednak bramkarz Arsenalu jest topowym golkiperem – wyznał Kubiak, oceniając paradę Davida Rayi.

Reklama

W drugiej połowie pozycja Kubiaka również się zmieniła. Trener Slavii zadecydował, że ma on być ofensywnym pomocnikiem. – Gdy przegrywamy 0:2 to próbujemy nowych rzeczy. Rotujemy i trzeba być gotowym na każdą pozycję. Chciałem się wywiązać z zadań i prawie to zrobiłem – wyjaśnił był gracz Arki Gdynia. Ma też nadzieję, że w przyszłości drugi z Polaków będzie świetnie radził sobie w Slavii. – Wiktor to mój dobry przyjaciel. Wierzę, że będzie strzelał jeszcze więcej (…) W piątek planuję siedzieć z dziewczyną przed telewizorem i oglądać powołania – podsumował.

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Formuła 1

Antonelli mógł nie dokończyć GP Meksyku. „Był na granicy wycofania się”

Mariusz Bielski
4
Antonelli mógł nie dokończyć GP Meksyku. „Był na granicy wycofania się”

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Maciej Piętak
28
Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś