Trener Lens przemówił po klęsce z Como. „Jedyne, co mi przychodzi do głowy”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

05 listopada 2026, 12:06 • 5 min czytania 0

Reklama
Trener Lens przemówił po klęsce z Como. „Jedyne, co mi przychodzi do głowy”

Występ Lens przeciwko Como przeszedł do niechlubnej historii Ligi Mistrzów. Trener wicemistrza Francji po końcowym gwizdku nie owijał w bawełnę, Mówił wprost o upokorzeniu. Nie zamierzał też rozwodzić się nad analizą gry zespołu. Wierzy jednak, że drużynę uda się postawić na nogi przed ważnym ligowym meczem, który czeka ją już w niedzielę.

Reklama

Historyczny wieczór w Lens

Wieczór 4 listopada 2026 roku będzie chyba najbardziej traumatycznym w kibicowskim życiu fanów Lens. Zmierzmy do kupy najważniejsze niechlubne rekordy Ligi Mistrzów, jakie ich klub w meczu z Como pobił lub wyrównał:

  • najwyższa domowa porażka w historii Ligi Mistrzów – wcześniej gospodarz maksymalnie przegrywał siedmioma golami,
  • najwięcej straconych bramek w domowym meczu Ligi Mistrzów – przed Lens jeszcze tylko Dinamo Zagrzeb w 2024 roku w Monachium dało sobie wbić dziewięć goli,
  • wyrównanie najwyższej porażki w dziejach Ligi Mistrzów – ośmioma golami przegrał także Besiktas z Liverpoolem w 2007 roku i Malmo z Realem Madryt w 2015 roku (obie porażki po 0:8),
  • wyrównanie najwyższej porażki francuskiego klubu w LM – siedmioma bramkami przegrał też Brest z PSG w 2025 roku (0:7)

Przy okazji Lens wyrównało najwyższą porażkę w swojej historii. Również 1:9 przegrało z Olympique Marsylia. Kiedy to miało miejsce? Ano 86 lat temu! W europejskich pucharach takiego oklepu też jeszcze nie dostało. Przedtem najwyższą porażką klubu na arenie międzynarodowej było 0:6 z Arsenalem w 2023 roku w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Reklama

Trener wierzy w szybką poprawę

Na sto procent po takiej kompromitacji nie chciał tego robić, ale Yannick Cahuzac musiał wyjść do mediów. 41-latek, dla którego to pierwsza praca w roli głównego trenera, zapytany o wyjaśnienie katastrofalnego występu zespołu, nie miał zamiaru rozwodzić się nad analizą gry.

– Nie zamierzam wygłaszać długich przemówień ani wdawać się w szczegółowe analizy. Wynik mówi sam za siebie, a my kompletnie zawiedliśmy. Jedyne słowo, które przychodzi mi do głowy, i jedyne uczucie, jakie teraz mi towarzyszy, to upokorzenie. Musimy szczerze ze sobą porozmawiać i odzyskać choć odrobinę dumy przed niedzielnym meczem – mówił na konferencji prasowej.

– Trudno wyjaśnić to, co się wydarzyło, zwłaszcza na gorąco, tuż po meczu. Teraz skupię się na swojej drużynie i pracy, którą musimy wykonać, aby się podnieść i odzyskać choć odrobinę dumy – dodawał były piłkarz Lens.

Reklama

Ten niedzielny mecz, o którym wspomina, to starcie z Marsylią. Olympique odbił się po czterech porażkach z rzędu w pierwszych pięciu kolejkach Ligue 1 i ostatnie cztery ligowe mecze wygrał. Cahuzac wierzy, że do czasu wizyty OM w Lens uda się postawić drużynę na nogi.

– Myślę, że każdy z nas ma poczucie własnej wartości i godność. Wszyscy mamy swoją dumę. Musimy potrafić spojrzeć sobie prosto w oczy i szczerze powiedzieć, co nie funkcjonuje tak, jak powinno. Jestem przekonany, że uda nam się to zrobić i w niedzielę podniesiemy głowy do góry. To nasz cel: podnieść głowy już w niedzielę, w meczu z wymagającym przeciwnikiem. Takie sytuacje są częścią kariery. Zdarzają się rzadko, ale nam przyszło przez coś takiego przejść. Teraz musimy pokazać, że mamy poczucie własnej wartości i dumę – zapowiadał.

Reklama

Dziennikarz kibicowskiego portalu Lensois.com zwrócił na konferencji uwagę, że to już drugi z rzędu wstydliwy występ Lens. W poprzedni piątek wicemistrzowie Francji przegrali z Lille, a więc swoim największym rywalem. To jedna z czterech porażek, którą ponieśli po ostatniej przerwie reprezentacyjnej. Pozostałe trzy przydarzyły się w Lidze Mistrzów. Poza nimi po październikowej przerwie na kadrę rozegrali jeszcze trzy ligowe mecze i wszystkie wygrali. Cahuzac niby o tych zwycięstwach wspominał, ale potem stwierdził, że nie będzie się teraz nimi zasłaniał.

– Każdy mecz to osobna historia. Po słabym występie z Lille przyszło upokorzenie, ale wcześniej rozgrywaliśmy również dobre spotkania. Odnieśliśmy trzy zwycięstwa w Ligue 1, prezentując dobrą grę. Także w Lidze Mistrzów zdarzało nam się przegrywać mimo niezłej postawy. Dzisiaj jednak nie możemy się na to powoływać. Zostaliśmy upokorzeni. Musimy teraz skupić się na sobie, odzyskać siły i przygotować się do niedzielnego meczu z Marsylią – odpowiedział trener.

Cahuzac niczym Piotr Rutkowski

Cahuzac Lens prowadzi od połowy września. Przejął zespół po zatrudnionym przed sezonem Dino Toppmoellerze, z którym się pożegnano, gdyż wstawił się za swoim wieloletnim asystentem, Nelsonem Morgado. Władze chciały zwolnić Morgado, ponieważ ich zdaniem był zbyt głośny i skonfliktował się z członkami sztabu z „grupy francuskiej”. Będący zaś w „grupie zagranicznej” Morgado miał być wobec nich zbyt wymagający. Już po rozstaniu Toppmoeller mówił w niemieckich mediach, że Morgado nie robił niczego, co uzasadniałoby zwolnienie.

Reklama

Kibice Lens zarzucają Cahuzacowi pracę po znajomości, ponieważ dyrektor sportowy Jeanem-Louis Leca zna go od 25 lat. Zarówno jeden, jak i drugi odpierali jednak te zarzuty. – Tak, jest moim przyjacielem, jednak nie w murach klubu. Tutaj jestem jego bezpośrednim przełożonym – przekonywał dyrektor sportowy. – Rozczarowuje mnie to z uwagi na klub. Jean-Louis nie podejmuje decyzji samodzielnie. Są nad nim inni ludzie. Nie jest szaleńcem, nie zatrudniłby kogoś, kto nie ma odpowiednich kompetencji – mówił zaś szkoleniowiec wicemistrza Francji.

Według niemieckich mediów przyczyną nieporozumień z Toppmollerem miała być też chęć zwiększenia przez Lekę roli Cahuzaca w sztabie. Teraz Lens za każdy ligowy mecz z nim u sterów musi płacić 25 tysięcy euro kary, bowiem nie ma on jeszcze wymaganych papierów. Choć w ośmiu dotychczasowych meczach zdobywał średnio 1,13 pkt. na mecz, wysłał jasny sygnał: nie zamierza rezygnować ze stanowiska. – Jeżeli myślicie, że się poddam, to znaczy, że mnie nie znacie – mówił w rozmowie z francuskim Canal+. Gdzieś to już słyszeliśmy…

Reklama

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Agent Gaviego odniósł się do plotek transferowych. Krótko i konkretnie

Mariusz Bielski
0
Agent Gaviego odniósł się do plotek transferowych. Krótko i konkretnie

Liga Mistrzów

Reklama
Liga Mistrzów

Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Maciej Piętak
28
Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś