Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Maciej Piętak

04 listopada 2026, 23:37 • 3 min czytania 1

Reklama
Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów. Takie lanie dostał Skóraś

Nie ma to jak pójść na stadion swojej ukochanej drużyny na mecz Ligi Mistrzów w listopadową noc. Osiem stopni, rywal mocny, ale znajdziemy bardziej uznane marki w Europie. Nic, tylko oglądać. Brzmi jak idealny wieczór. No chyba że jesteś fanem Lens. Wtedy obserwujesz, jak piłkarze Como ładują gola za golem.

Reklama

Łącznie wpakowali ich dziewięć. DZIEWIĘĆ.

Kompromitacja Lens. Skóraś był jej częścią

Zaczęło się spokojnie – od trzech w pierwszej połowie. Najpierw dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Anastasios Douvikas, który tak naprawdę tylko dostawiał stopę, a resztę robili partnerzy.

Przy obu trafieniach nie popisał się Michał Skóraś, który rozpoczął mecz w podstawowym składzie. Zaliczył zjazd do bazy i trudno się dziwić, patrząc szczególnie na to, co odstawił przy drugiej bramce. Polakowi wydawało się, że piłka za chwilę wyleci poza boisko, dlatego na odchodne odepchnął jeszcze przeciwnika, ale ten zdołał utrzymać piłkę na placu gry i zanotował asystę. Wcześniej z kolei Polak nie doskoczył odpowiednio szybko do rywala i nie zablokował centry jednego z graczy gości.

Przy trzecim golu Skóraś już nie zawalił, natomiast krycie, a raczej jego brak ze strony partnerów z zespołu, pozostawiało wiele do życzenia. A Nico Paz takich sytuacji nie zwykł marnować i zmieścił piłkę pod poprzeczką.

Reklama

Po przerwie było jeszcze gorzej. Po dwunastu minutach od wznowienia gry Como podwoiło prowadzenie. Najpierw Paz bezproblemowo rozklepał defensywę gospodarzy do spółki z Da Cunhą, chwilę później Kempf wykorzystał dokładne dośrodkowanie Milli, a następnie hat-tricka skompletował Douvikas, finalizując sytuację sam na sam.

Pięć minut później bramkarz Lens znowu wyciągał piłkę z siatki. Liberali, podobnie jak jego partnerzy we wcześniejszych akcjach, biegł z piłką, nie będąc w żaden sposób naciskany, oddał strzał od niechcenia i wpadło. Po raz siódmy w meczu.

Reklama

Fabregas nie poprosił ich, żeby przestali

Marnym pocieszeniem dla gospodarzy był skutecznie rozegrany stały fragment gry, który na gola zamienił Ruben Aguilar. Francuski obrońca idealnie przymierzył z woleja w dolny narożnik bramki Como, wykorzystując równie dokładne dośrodkowanie Thauvina z rzutu rożnego.

Chwilę potem wszystko jednak wróciło do normy. Znowu w sposób wręcz amatorski gracze gospodarzy przepuścili napastnika Como i pozwolili mu stanąć oko w oko z bramkarzem. Baturina się nie pomylił i było osiem z przodu.

Dla odmiany bramka na 9:1 padła po prostopadłym zagraniu za linię niekumatej obrony. Na listę strzelców wpisał się tym razem debiutujący w seniorskiej piłce Matteo Papaccioli.

Aż trudno szukać odpowiednich określeń na to, co odstawiała defensywa Lens. Wydaje się, że nawet defensorzy Lecha Poznań w starciach z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen zaprezentowali się mniej żenująco. Już nawet nie chodzi o liczbę straconych goli, tylko o to, w jaki sposób gracze Como dochodzili do sytuacji. Więcej presji odczuwają pewnie na treningach i to w momencie, gdy obok nich stoją tyczki, a nie inni zawodnicy z kadry.

Reklama

I na koniec jeszcze garść ciekawostek:

  • Najwyższe wyjazdowe zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów.
  • Como jest pierwszym zespołem w historii rozgrywek, który w meczu wyjazdowym wpakował dziewięć goli.
  • Como jest pierwszą włoską drużyną, która zdobyła dziewięć bramek w meczu w europejskich pucharach.
  • Tylko PSG zdobyło więcej bramek od Como w pierwszych czterech kolejkach tej edycji Ligi Mistrzów.
  • Douvikas (obecny lider strzelców Ligi Mistrzów) jest pierwszym zawodnikiem w XXI wieku, który strzelił gola w każdym z pierwszych czterech spotkań Ligi Mistrzów od debiutu jego klubu w rozgrywkach

Imponujące.

Warto jeszcze dodać, że Cesc Fabregas powiedział po zwycięstwie 4:1 nad Manchesterem United, że w pewnym momencie tamtego spotkania poprosił swoich zawodników, żeby ci zwolnili. Kto wie, czy nie uratował tą prośbą resztki honoru Czerwonych Diabłów.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Niesamowity trening Cracovii. Nie obyło się jednak bez kontrowersji [WIDEO]

Kacper Korpak
2
Niesamowity trening Cracovii. Nie obyło się jednak bez kontrowersji [WIDEO]

Liga Mistrzów

Reklama