Bez straty seta. Czyli za komplet punktów. I to czwarta taka wygrana – partię Polki straciły tylko przeciwko Łotwie, ale trzy punkciki i tak wpadły. W swoim czwartym spotkaniu grały bardzo solidnie i nawet jeśli miały momenty przestojów, to ostatecznie robiły swoje. W efekcie ograły Niemki, a jutro przed nimi najtrudniejszy mecz grupowy – przeciwko gospodyniom, reprezentantkom Turcji.
Polskie siatkarki z kolejną wygraną! Biało-Czerwone lepsze od Niemek
Węgry, Łotwa i Słowenia były wstępem do tego, co czekać miało Polki w dwóch kolejnych spotkaniach. Były co prawda po tych spotkaniach wątpliwości, dołożył ich zwłaszcza mecz z Łotwą, gdzie Biało-Czerwone miały sporo problemów i przez moment wydawało się nawet, że mogą stracić punkty, a wręcz przegrać. Ostatecznie triumfowały, a ze Słowenią było już znacznie lepiej. Z Niemkami zagrały świetnie, zapewniając sobie co najmniej drugie miejsce w grupie. O pierwsze zagrają jutro – z Turcją.
Dzisiejszy mecz lepiej zaczęły Niemki. Szybko uzyskały kilkupunktową przewagę, a potem dołożyły jeszcze nieco oczek. Polki traciły już pięć punktów i miały sporo problemów – nie działało najlepiej przyjęcie, problemy miał przez to atak, generalnie: było słabo. Gdy asa posłała Hanna Orthmann, było 15:19. Sytuacja Biało-Czerwonych była więc fatalna… i wtedy wszystko się zmieniło. Polki najpierw zdobyły punkt przy serwisie rywalek, a potem dziewięć (!) kolejnych przy swojej zagrywce.
Z 15:19 zrobiło się 25:19, a Maja Koput wychodziła z pola serwisowego tylko na czas trwania akcji. Potem tam wracała. I tak w kółko, doprowadzając naszą kadrę – wraz z koleżankami – do triumfu w pierwszej partii.
W drugiej scenariusz był inny. Obie ekipy długo szły łeb w łeb, żadna nie potrafiła odskoczyć. Było 7:7, było 15:15, było też 22:22. Wtedy jednak najpierw Magdalena Stysiak zdobyła punkt atakiem, potem Niemki się pomyliły, a dwie wymiany później jeszcze raz skutecznie uderzyła Stysiak, zamykając i tego seta – choć do potwierdzenia, że był to atak dobry, po bloku, potrzebny był challenge.
Trzeciego Polki wygrały na przewagi… ale w najbardziej minimalnym wymiarze, jak można było to zrobić. Znów – jak w pierwszej partii – to Niemki lepiej zaczęły. Prowadziły nawet czterema punktami (11:7), ale raz jeszcze trafiły na ustawienie, w którym Polki po prostu dominowały. Tym razem na zagrywce stanęła Katarzyna Wenerska, której do Koput nieco zabrakło, ale siedem punktów z rzędu i tak wystarczyło, by Polki wyszły na komfortowe, trzypunktowe prowadzenie.
Takie też było, kiedy Biało-Czerwone miały piłki meczowe. Tyle że najpierw Niemki wyprowadziły dobrą akcję, a potem Polki zaliczyły dwa błędy. Gdy jednak wydawało się, że rywalki mogą czegoś w tej partii dokonać, to nasze zawodniczki zdobyły dwa punkty z rzędu. I znów partię zamykała Stysiak, tym razem asem serwisowym.
MAGDALENA STYSIAK ZAKOŃCZYŁA SPOTKANIE Z NIEMKAMI ASEM SERWISOWYM! ☄️#EuroVolleyW pic.twitter.com/ZkUkqnORPi
— Polsat Sport (@polsatsport) August 27, 2026
Taki wynik oznacza, że Polki mają cztery wygrane w czterech meczach i 12 punktów na koncie. Czyli tyle samo, co gospodynie tej grupy, Turczynki. To z nimi zagramy jutro, będzie to spotkanie o triumf grupowy i wreszcie mecz, który odbędzie się przy udziale większej publiki.
Powinien dać nam też odpowiedź na pytanie, czy gra Polek faktycznie może przynieść im na tych mistrzostwach sukces.
Polska – Niemcy 3:0 (25:19, 25:23, 26:24)
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix