Martyna Kubka w swoim wielkoszlemowym debiucie przeszła dwie rundy kwalifikacji, ale nie udało się postawić Polce decydującego kroku. W meczu III rundy eliminacji przegrała z Kristiną Liutovą, czyli wielkim talentem, który ostatnio przeżywa doskonały okres.
Martyna Kubka poza drabinką główną US Open
Bardzo dobry czas zaliczała w ostatnich tygodniach Martyna Kubka. W deblu była w finale turnieju WTA 125 w Warszawie, gdzie na korcie współpracowała z kończącą karierę Alicją Rosolską. Wcześniej wygrała turniej W75 w Hiszpanii i awansowała – po raz pierwszy w karierze – do TOP 200 światowego rankingu. Ten awans pozwolił jej dostać się do kwalifikacji US Open, co miało o tyle szczególne znaczenie, że na Wimbledonie zabrakło jej do występu w nich… jednego miejsca rankingowego.
Na US Open zaliczała więc wielkoszlemowy debiut, nawet jeśli tylko w kwalifikacjach.
Przez pierwszą rundę przeszła po problemach, ale skutecznie. Sprawiła jej wtedy spore wyzwanie utalentowana, 16-letnia, Annika Penickova. Amerykanka z czeskimi korzeniami wygrała pierwszego seta, w drugim zdawała się zmierzać po triumf, ale Martyna najpierw wyrwała jej tę partię, a potem spokojnie pokonała w trzecim secie. Rundę później turbulencje były tylko na początku, a potem – w starciu z Hiszpanką Mariną Bassols Riberą – Martyna pewnie wygrała.
Dziś niestety to rywalka ją ograła. I znów była nią 16-latka, konkretnie: Kristina Liutova, Rosjanka, która przeżywa ostatnio znakomity okres. Tuż przed US Open wygrała bowiem turniej WTA 250 w Memphis, gdzie do drabinki głównej weszła jako kwalifikantka, a po drodze ograła między innymi rozstawioną z „19” Jekatierinę Aleksandrową (ta skreczowała, ale przy stanie 5:4 dla Liutovej w decydującym secie). Innymi słowy: jest Kristina na fali wznoszącej, jest też wielkim, ogromnym wręcz talentem.
Przed Martyną stało więc trudne zadanie. Wydaje się jednak, że ona sama może być zawiedziona tym, jak zagrała.
Bo od początku miała swoje problemy. Momentami średnio działał serwis – bardzo mocna broń jej w arsenale – nie nadążała też za niektórymi zagraniami ze strony rywalki. Jednak do stanu 4:4 wszystko wyglądało w tym meczu nieźle. Potem Kristina wywalczyła sobie break pointa. Jednego, pierwszego w meczu. I tyle wystarczyło, bo Martyna wyrzuciła piłkę w aut. Przy serwisie Liutovej walczyła, fakt, sama miała okazję na przełamanie, ale z niej nie skorzystała, a młoda Rosjanka (swoją drogą być może już niedługo – w zeszłym roku mówiła, że chciałaby zostać Amerykanką, bo w tym kraju mieszka od lat) zamknęła seta.
Kristina Liutova, 16, into her first career Grand Slam main draw in New York 👏👏👏
6-4, 6-0 over Martyna Kubka in the final round of qualifying!
9th win in a row!#USOpen pic.twitter.com/SQhuWqjSco
— til polarity’s end 🎾⚡Slamdreeva era⚡⚫⚪ (@lildarkcage) August 28, 2026
W drugim zgarnęła wszystkie gemy. Pogubiła się wtedy Martyna, popełniała mnóstwo niewymuszonych błędów (choć trzeba jej oddać, że walczyła, próbowała i starała się też zmienić taktykę), a Kristina grała swoje – spokojnie, solidnie i bez pomyłek. Tyle wystarczyło, bo Polkę ewidentnie zjadły nerwy, po prostu nie poradziła sobie z presją awansu i po przegranym w końcówce pierwszym secie nie była już w stanie wejść na odpowiedni poziom.
Na debiut w drabince głównej musi więc jeszcze poczekać. A my w singlowym US Open obejrzymy szóstkę Polaków: Igę Świątek, Maję Chwalińską, Magdalenę Fręch, Magdę Linette, Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix