Osman Bukari znalazł się pod ostrzałem kibiców i mediów po ostatnim występie w europejskich pucharach. Po absolutnie pozbawionym sensu ataku na rywala wyleciał z boiska, a jego zespół zaliczył klęskę, wypuszczając z rąk trzybramkową przewagę z pierwszego spotkania. Słów pod adresem skrzydłowego wypożyczonego do Crvenej zvezdy z Widzewa nie szczędził także trener mistrza Serbii.
Po pierwszym meczu Crvenej zvezdy z Viktorią Pilzno w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy wydawało się, że wszystko jest rozstrzygnięte. Mistrzowie Serbii przed własną publicznością wygrali na spokojnie 3:0. W rewanżu jednak sensacyjnie wypuścili całą zaliczkę, a spory wpływ na ten fakt miało zachowanie Osmana Bukariego. Najdroższy zawodnik w historii Ekstraklasy nie utrzymał nerwów na wodzy, co spowodowało, że jego zespół praktycznie całą drugą połowę – później także dogrywkę – musiał radzić sobie w dziesiątkę.
Osman Bukari skrytykowany przez trenera! „Nie wiem, co on miał w głowie”
W 53. minucie Ghańczyk zdecydowanie nie popisał się, uderzając w twarz jednego z rywali. Sędzia nie mógł podjąć innej decyzji jak wyrzucić go z boiska. Dodajmy, że dopuścił się do tego przewinienia w momencie, gdy tablica wyników wskazywała remis 1:1.
Viktoria Pilzno zdołała wykorzystać niedowagę po stronie przeciwnika i najpierw trzema bramkami doprowadziła do dogrywki, a w niej piątym trafieniem przesądziła o awansie. Oczywiście w Serbii Crvena nie uniknęła krytyki, oberwało się trenerowi, ale uwaga i tak przede wszystkim skupiła się na Osmanie Bukari.
Popularna jest opinia, że to skrzydłowy, na którego Widzew w zimowym okienku transferowym wyłożył ponad pięć milionów euro, jest głównym winowajcą klęski w Czechach. Panuje przekonanie, że gdyby nie dopuścił się kompletnie niepotrzebnego przewinienia – nazywanego chuligańskim wybrykiem – to udałoby się utrzymać przewagę wypracowaną w Belgradzie.
„BUKARI TO GŁÓWNY WINOWAJCA” – takie nagłówki można znaleźć na popularnych serbskich portalach sportowych.
Na pomeczowej konferencji prasowej słów krytyki w stronę swojego podopiecznego nie oszczędzał także Albert Riera, który objął serbski zespół po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Hiszpan przyznał, że Bukari poniesie konsekwencje i ma nadzieję, że już nigdy czegoś takiego nie powtórzy.
– Zapytajcie jego. Zapytajcie jego. Nie wiem, co miał w głowie, ponieważ już wcześniej powiedziałem drużynie, co się stanie, jeśli ktoś dostanie czerwoną kartkę za zachowanie niezwiązane z grą w piłkę. On poniesie konsekwencje. Wszyscy poniesiemy konsekwencje. Nasi kibice i nasz klub poniosą konsekwencje tego głupiego zachowania. To tyle. Popełnił głupi błąd. Bukari oczywiście mnie przeprosił, a ja powiedziałem mu, że to musi być ostatni taki przypadek w jego karierze. Chcę, żeby zadzwonił do mnie za trzydzieści lat i powiedział, że już nigdy więcej mu się to nie przydarzyło – grzmiał Albert Riera.
To raczej nie poprawi i tak już nie najlepszych notowań Ghańczyka w Serbii. Do tej pory zagrał w ośmiu meczach, strzelił dwa gole i zaliczył jedną asystę (to i tak znacznie lepiej niż przez pół roku w Łodzi). Kibice nie byli specjalnie entuzjastycznie nastawieni do jego powrotu do Belgradu, a media w ostatnim czasie donosiły, że Bukari nie cieszy się zbyt dużym uznaniem ze strony nowego trenera.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix