Nicea utrzymała się w Ligue 1. Grad goli w końcówce i wysokie zwycięstwo

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

29 maja 2026, 22:54 • 4 min czytania 2

Reklama
Nicea utrzymała się w Ligue 1. Grad goli w końcówce i wysokie zwycięstwo

Zero celnych strzałów w pierwszym meczu, puste trybuny w drugim. To niecodzienne okoliczności dwumeczu, w którym OGC Nice i St. Etienne walczyły o byt we francuskiej elicie w kolejnym sezonie. Im dalej w las, tym baraż coraz bardziej przypominał jednak zawody piłkarskie. Jego zwieńczeniem był festiwal bramek w końcówce spotkania na Allianz Riviera, dzięki któremu Nicea wywalczyła utrzymanie w Ligue 1. 

Reklama

Gorzej niż w pierwszym meczu być nie mogło. Obie ekipy nie oddały wówczas choćby jednego celnego strzału. Puste trybuny w rewanżu na Allianz Riviera zwiastowały sparingową atmosferę w jakże ważnym drugim spotkaniu. Puste nie były tylko trybuny, ale także ulice wokół stadionu – kibice Nicei dostali zakaz pojawiania się w okolicach obiektu. To reperkusje wtargnięcia na murawę po ostatnim meczu Ligue 1, w którym podopieczni Claude’a Puela zremisowali bezbramkowo z FC Metz, czerwoną latarnią ligi.

Pierwsza połowa bez goli, ale przynajmniej pojawiły się celne strzały

Rozochocony od początku meczu był Irvin Cardona z St. Etienne. Maltańczyk był bliski strzelenia gola już w siódmej minucie, kiedy uderzał głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Zuriko Dawitaszwilego, jednak minimalnie chybił. Kilkadziesiąt sekund później 28-latek już się nie pomylił i skierował piłkę do siatki, ale po drodze musnęła ona jeszcze będącego na spalonym Lucasa Stassina. Radość gości nie potrwała więc zbyt długo.

Do 20. minuty gospodarze nie oddali żadnego strzału. Po tym czasie jakby się obudzili. Spod ziemi w polu karnym St. Etienne wyrósł Elye Wahi, który był zawieszony w pierwszym spotkaniu. Napastnik wypożyczony z Eintrachtu Frankfurt trafił jednak w słupek. Chwilę później podopieczni Puela przeprowadzili pierwszą składną akcję w tym dwumeczu – trochę czasu im to zajęło. Po zagraniu z lewej strony Toma Loucheta piłka dotarła do Jonathana Claussa, ale Francuz huknął prosto w dobrze ustawionego przeciwnika.

Dośrodkowanie Appiaha do Stassina. Ten schemat powtarzał się kilka razy, ale gracze Nicei nie potrafili wyciągnąć wniosków i wciąż pozwalali na tego typu zagrania. Belg z nich nie skorzystał, ale w końcu nerwy puściły kapitanowi Nicei, Dante. 42-letni Brazylijczyk, który rozgrywał ostatni mecz w karierze, zrugał kolegów, a w 39. minucie sam mógł dać prowadzenie swojej drużynie. Jego strzał po dośrodkowaniu z rzutu rożnego praktycznie na linii bramkowej zatrzymał jednak Gautier Larsonneur.

Reklama

Appiah był aktywny pod bramką gospodarzy, ale w doliczonym czasie gry mógł obejrzeć czerwoną kartkę. Zawodnik St. Etienne brutalnie wszedł wówczas w staw skokowy Melvina Barda, lecz sędzia nie pokazał mu nawet żółtej kartki. Za jego usprawiedliwienie może posłużyć fakt, że był pierwszy przy piłce, ale to wejście mogło zakończyć się bardzo poważną kontuzją. Możliwe zresztą, że tak się właśnie stało, bo na drugą połowę Bard już nie wybiegł.

Strzelanina w końcówce. Nicea utrzymała się w Ligue 1

Krótko po zmianie stron świetną szansę miał Stassin, który kolejny raz dostał piłkę od Appiaha, ale trafił tylko w słupek. Zemściło się to po kilku minutach – obrońca St. Etienne wybił piłkę prosto pod nogi Claussa, a ten przymierzył przy słupku i otworzył wynik meczu. Podopieczni Claude’a Puela nie radzili sobie najlepiej z grą nogami, więc do strzelenia gola wykorzystali daleki wrzut z autu.

Reklama

W 67. minucie powinno być już 2:0 – świetną okazję miał wówczas wprowadzony z ławki Boudache, ale z jego strzałem poradził sobie Larsonneur, tak samo jak z dobitką Wahiego.

Niewykorzystana szansa St. Etienne = gol Nicei. Niewykorzystana szansa Nicei = gol St. Etienne. 17 minut trwało prowadzenie gospodarzy – w 79. minucie rzut karny za zagranie ręką Mendy’ego wykorzystał bowiem Dawitaszwili. Ten stan utrzymał się jednak jeszcze krócej. Już po dwóch minutach Nicea znów wyszła na prowadzenie, a swoje winy odkupili Wahi i Boudache. Ten pierwszy stracił co prawda piłkę, ale ta dotarła prosto do 19-latka, który tym razem się nie pomylił i pokonał bramkarza gości. W 87. minucie Wahi postawił kropkę nad i w kontekście utrzymania, korzystając ze świetnego podania Loucheta.

Reklama

W samej końcówce St. Etienne ruszyło jeszcze do ataku. Największe zagrożenie stworzył Boakye, po którego strzale piłka odbiła się od poprzeczki. Gospodarze zdziałali jeszcze trochę w ofensywie dzięki szarży rywali – w doliczonym czasie gry Wahi wykorzystał połacie przestrzeni na połowie St. Etienne i zdobył kolejną bramkę.

Nice – St. Etienne 4:1 (0:0)

  • 1:0 – Jonathan Clauss 62′
  • 1:1 – Zuriko Dawitaszwili 79′
  • 2:1 – Kail Boudache 81′
  • 3:1 – Elye Wahi 87′
  • 4:1 – Elye Wahi 90+2′

Fot. Newspix.pl

2 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ligue 1

Reklama
Ligue 1

Były piłkarz Ligue 1 znaleziony martwy w domu. Policja prowadzi śledztwo

Maciej Bartkowiak
3
Były piłkarz Ligue 1 znaleziony martwy w domu. Policja prowadzi śledztwo