Reprezentacja Hiszpanii pokonała Portugalię i pierwszy raz od 2010 roku zameldowała się w ćwierćfinale mistrzostw świata. Decydujące okazały się zmiany przeprowadzone przez Luisa de la Fuente – bramka dająca Hiszpanom awans padła po akcji zmienników. Mało brakowało, a w samej końcówce Portugalczycy doprowadziliby do wyrównania, jednak minimalnie chybił Bernardo Silva. Po tej sytuacji doszło do spięcia między nim a… jednym z jego wieloletnich kompanów z Manchesteru City.
Nie był to specjalnie porywający mecz. Wszystko wskazywało na to, że niebawem ujrzymy kolejną w tym turnieju dogrywkę. W 85. minucie na boisku pojawił się jednak Mikel Merino, który stwierdził, że nie ma co zanudzać widzów kolejnymi 30 minutami. Po podaniu wprowadzonego 10 minut wcześniej Ferrana Torresa zawodnik Arsenalu pokonał Diogo Costę, po czym Hiszpania objęła prowadzenie.
Zwarcie na linii Rodri – Bernardo Silva
W doliczonym czasie Portugalia musiała ruszyć do ataku i prawie dopięła swego. W jednej z ostatnich akcji po dośrodkowaniu Francisco Conceicao do główki doszedł Bernardo Silva. Mierzący 173 centymetry wzrostu pomocnik uderzył piłkę w kierunku dalszego słupka, ale ta przeleciała tuż nad poprzeczką.
Po zmarnowaniu ostatniej szansy Bernardo padł na murawę, a po chwili tuż nad nim pojawił się… Rodri. Hiszpan chwilowo stracił nad sobą panowanie i postanowił celebrować pudło swojego wieloletniego kompana z Manchesteru City. Gdy wściekły Portugalczyk podniósł się, Rodri się zreflektował i przeprosił, uspokajając swojego kolegę. Hiszpan odniósł się do tej sytuacji także w pomeczowym wywiadzie.
– Przepraszam Bernardo za świętowanie jego pudła w ostatniej akcji. Mój błąd – powiedział Rodri.
🚨🗣️ Rodri: „I apologize to Bernardo Silva for celebrating his miss in the last minutes… It was my fault.” pic.twitter.com/MFYO5J3DNK
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) July 6, 2026
W poprzednich latach obaj panowie rozegrali u swojego boku aż 248 meczów. Świętowali razem zdobyte mistrzostwa Anglii, krajowe puchary czy zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Ich wspólna przygoda dobiegła jednak końca. Po tym jak wygasła umowa Bernardo Silvy z The Cityzens, Portugalczyk podpisał kontrakt z Realem Madryt.
Kto wie, może drogi obu zawodników jeszcze się przetną? Już w przeszłości zagraniczne media donosiły o zainteresowaniu Hiszpanem ze strony Realu. Jego kontrakt z Manchesterem City obowiązuje tylko do końca czerwca 2027 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix