Kłopoty Ziółkowskiego, zmiany u Zalewskiego. Polacy w Serie A

Marcin Długosz

19 sierpnia 2026, 08:15 • 9 min czytania 16

Reklama
Kłopoty Ziółkowskiego, zmiany u Zalewskiego. Polacy w Serie A

Rusza nowy sezon Serie A. W składach włoskich klubów znajdziemy dziesięciu Polaków, ale tylko kilku z nich może mówić o pewnej pozycji w swojej drużynie. Przed startem rozgrywek przyglądamy się sytuacjom naszych rodaków na Półwyspie Apenińskim.

Reklama
  • PIOTR ZIELIŃSKI (INTER)

Niekwestionowany lider tego zestawienia może być tylko jeden. Zeszły sezon przez wielu został okrzyknięty najlepszym w wykonaniu Polaka, odkąd ten występuje w Serie A, a więc przez całą swoją dorosłą karierę. Latem nie napłynęły żadne negatywne głosy odnośnie postawy „Ziela”, a zatem mamy pełne prawo oczekiwać, że będzie co najmniej tak samo dobrze jak w poprzednim sezonie.

W drugiej linii Interu podczas okna transferowego zaszła tylko jedna zmiana – do Lazio przeszedł Davide Frattesi, natomiast z Club Brugge przywędrował Aleksandar Stanković. Pozycja Zielińskiego w żaden sposób nie uległa zatem zmianie i w dalszym ciągu powinien być ważnym ogniwem dla Cristiana Chivu. Warto dodać, że w minionym sezonie rozegrał blisko 3000 minut i zajął pod tym względem szóste miejsce w zespole. Teraz powinno być podobnie.

Poziom pomocy Nerazzurrich jest jednak wysoki – tworzą ją też Nicolo Barella, Hakan Calhanoglu czy świetnie rozwijający się Petar Sucić. Przy graniu co trzy dni miejsca jednak powinno wystarczyć dla wszystkich, a jeśli „Zielu” będzie grał tak jak w zeszłym sezonie, to argumentów za zbyt częstym odsyłaniem go na ławkę na pewno nie będzie.

Zieliński

Reklama
  • ŁUKASZ SKORUPSKI (BOLOGNA)

Drugim polskim piłkarzem we Włoszech o najbardziej ugruntowanej pozycji jest Łukasz Skorupski. Bynajmniej nie dlatego, że jest za nim szczególnie udany sezon. Polak miewał już lepsze okresy niż w rozgrywkach 2025/2026, gdzie nie popisał się w trzech meczach świeżo po wyleczeniu kontuzji (babol z Celtikiem, czerwona z Genoą, wpuszczenie jedynego strzału z Parmą), ale na jego korzyść działają dwa czynniki.

Przede wszystkim jest w Bolonii już osiem lat i widział w niej wiele – od walki o utrzymanie w Serie A po stabilizację w środku tabeli, aż do ostatnich lat w europejskich pucharach. Teraz w klubie znów doszło do zmian – Vincenzo Italiano zastąpił Domenico Tedesco, ale o nowym bramkarzu nikt nie zamierzał myśleć.

Skorupski ma na swoim koncie już 281 meczów w bolońskiej drużynie i jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to na przełomie 2026 i 2027 roku powinien dobić do trzech setek.

Zmieniła się też konkurencja – Federico Ravaglia, który w poprzednich sezonach wskakiwał w miejsce „Skorupa”, przeniósł się do Watford. Opcją pozostaje 18-letni zdolny wychowanek Massimo Pessina, ale jeśli Polakowi będzie dopisywało zdrowie (akurat z tym było ostarnio kiepsko, bo wypadł dwukrotnie na prawie dwa miesiące) i nie wpadnie w jakąś kosmiczną spiralę błędów to nie ma wątpliwości, że czeka go kolejny rok regularnej gry w Serie A.

Reklama

Łukasz Skorupski - Bologna

  • NICOLA ZALEWSKI (ATALANTA)

Poprzedni sezon był dla Nicoli całkiem dobry. Przez kilka miesięcy miał trenera będącego fanem jego talentu – Raffaele Palladino. Włoch kilkukrotnie podkreślał, że widzi Polaka jako ofensywnego pomocnika, a na wahadle „marnuje swój potencjał”. Stąd też Zalewski występował bliżej bramki przeciwników i miał więcej okazji do gry ofensywnej.

Ale przyszło lato i w Bergamo sporo się pozmieniało. Nowym trenerem Atalanty został Maurizio Sarri, który w swoich zespołach preferuje 4-3-3. Taką też taktykę zamierza uskuteczniać z ekipą La Dea. Dla Nicoli nie będzie zatem miejsca ani w roli wahadłowego, ani dziesiątki, bo takich pozycji w zespole po prostu nie przewidziano. Co ciekawe, w sparingu z Athletic Club Zalewski wystąpił jako… prawoskrzydłowy i walnął gola w stylu Robbena. Czyżbyśmy oglądali więc Polaka w tym sezonie w jeszcze innym miejscu na boisku?

Zalewskiego łączyło się z odejściem z Atalanty, ale kończące się powoli okno transferowe i efektowna bramka coraz poważniej każą przypuszczać, że do żadnej zmiany nie dojdzie. Polak będzie zatem rywalizował o miejsce na skrzydle z takimi piłkarzami jak Charles De Ketelaere czy Giacomo Raspadori.

Reklama

Zobaczymy, z jakim skutkiem.

Nicola Zalewski w barwach Atalanty

  • SEBASTIAN WALUKIEWICZ (SASSUOLO)

Kolejny przykład zawodnika, który co prawda zostaje w znanym już sobie klubie, ale zaczyna przygodę pod wodzą nowego trenera. Fabio Grosso dobrą pracą w Sassuolo wybił się na tyle, że zatrudniła go Fiorentina. Neroverdich przejął natomiast Alberto Aquilani, który kilka miesięcy temu otarł się o awans do Serie A z Catanzaro.

W poprzednim sezonie Walukiewicz grał niemal cały rok jako prawy obrońca w bloku defensywnym złożonym z czwórki zawodników. Niewykluczone, że teraz się to zmieni. Na inaugurujący dla Sassuolo sezon mecz ligowy z Atalantą, Polak awizowany jest jako środkowy obrońca.

Reklama

Powody? Neroverdi sprzedali do Leeds za 37 milionów euro swojego najlepszego stopera, Tarika Muharemovicia, a w zamian na tę pozycję wciągnęli tylko dwóch chłopaków z Primavery. Dodatkowo po wypożyczeniu do Avellino wrócił prawy defensor Filippo Missori, a zatem wszystko układa się w logiczną całość.

Sassuolo zainwestowało w Walukiewicza 5 milionów euro, ściągając go z Torino na stałe, ale defensora może czekać w Reggio Emilia zupełnie inne boiskowe życie niż w ostatnich miesiącach. Choć fakt, że będzie podstawowym piłkarzem swojej drużyny, jest raczej niepodważalny. No to może jako stoper wreszcie trafi do kadry Jana Urbana? W zeszłym sezonie mieliśmy bowiem małą aferę telefoniczną – selekcjoner powiedział, że piłkarz nie odebrał telefonu, ale agent odparł później, że nie mógł odebrać, kiedy nikt nie dzwonił.

Sebastian Walukiewicz w barwach Sassuolo

  • JAKUB PIOTROWSKI (UDINESE)

Sytuacja polskiego pomocnika jest mniej więcej taka sama jak w poprzednim sezonie jego debiutanckim w barwach Udinese. To znaczy – konkurencji ani nie ubyło, ani nie przybyło, a Polak jak balansował pomiędzy wyjściowym składem a ławką rezerwowych, tak balansuje nadal.

Reklama

W Udine w wielu ostatnich latach trudno było mówić o spokoju, aż w 2024 roku klub przejął Kosta Runjaić i wyprowadził go na spokojne fale. Pod wodzą Niemca widmo spadku nie zagląda drużynie z Friuli w oczy, a brak przesadnych ambicji w drugą stronę powoduje, że Udinese urasta do miana idealnego średniaka. Zresztą 10. miejsce to właśnie dokładnie środek tabeli, a takie klub ten zajął w sezonie 2025/26.

Jeśli Piotrowski chce postawić kolejny krok w swojej karierze, to z pewnością musi ustabilizować swoją sytuację w drużynie takiego pokroju. Wtedy też zyskałby więcej argumentów za powołaniami do reprezentacji Polski, a że jest na radarze Jana Urbana to wiemy, bo przyjechał na kadrę przy okazji poprzedniego, majowo-czerwcowego zgrupowania.

Jakub Piotrowski w barwach Udinese

  • ADAM BUKSA (UDINESE)

Polak, którego sytuacja w zespole jest najmniej pewna na finiszu letniego okna transferowego. Włoskie media rozpisują się na temat możliwego odejścia Buksy, który nigdy na dobre nie przebił się do podstawowej jedenastki Udinese. W ubiegłym sezonie strzelił we włoskiej ekipie trzy gole, a zatem nie jest to dorobek, który kogokolwiek byłby w stanie powalić na kolana. Niby zagrał aż 25 meczów w Serie A, ale składa się to na ok. 900 minut, a więc od razu można policzyć, że to były głównie wejścia z ławki.

Reklama

Główny rywal Buksy do gry na środku ataku, Keinan Davis, zostaje w klubie. Anglik w sezonie 2025/2026 zdobył 10 bramek i zanotował cztery asysty, a już teraz zapewnił swojemu zespołowi wygraną 1:0 w pucharowym meczu z Padovą. W tym samym spotkaniu Buksa wszedł z ławki rezerwowych, a zatem proporcje na starcie pozostają te same i bardzo przewidywalne – były gracz między innymi Lens jest krok do tyłu za swoim konkurentem.

Stąd też we włoskich mediach nie brakuje informacji, że Polak jeszcze w ostatnich dniach okienka zmieni pracodawcę. Konkretów na razie brakuje, czas ucieka, ale w przypadku napastnika może jeszcze dojść do zwrotu akcji. W przeciwnym razie pozostaje mu dalsza walka o skład Udinese i przynajmniej początek sezonu w roli rezerwowego.

Adam Buksa w barwach Udinese

  • JAN ZIÓŁKOWSKI (ROMA)

Sytuacja byłego piłkarza Legii Warszawa w obliczu startu nowego sezonu nie napawa optymizmem. W ostatnich, decydujących miesiącach poprzednich rozgrywek, Polak został mocno przyspawany do ławki rezerwowych, a od razu w czerwcu zaczęły się pojawiać spekulacje, że Roma chce go sprzedać.

Reklama

Ostatecznie – przynajmniej na niespełna dwa tygodnie przed końcem okienka – Ziółkowski klubu nie zmienił. Konkurentów do gry na środku obrony mu jednak nie ubyło, a dodatkowo Rzymianie sprowadzili kolejnego zawodnika na tę pozycję – Konstantinosa Koulierakisa z Wolfsburga i to za 16,5 miliona euro, a więc troszkę pieniążków w niego zainwestowali.

W sparingach Ziółkowski grał mało – 45 minut z Cannes, a w kolejnych czterech nie przekroczył już 20 minut. To wszystko plus fakt, że Roma będzie grała w Lidze Mistrzów, a nie Lidze Europy – a więc klasa rywali będzie wyższa – każe przypuszczać, że w przypadku pozostania w Wiecznym Mieście, Janka czeka raczej więcej siedzenia niż grania w drużynie Gian Piero Gasperiniego.

jan ziółkowski as roma

  • ARKADIUSZ MILIK (JUVENTUS)

Jedna wielka zagadka. Wszyscy doskonale wiedzą, jak wyglądały ostatnie dwa lata w wykonaniu Arkadiusza Milika. Tego lata Polakowi zdrowie wreszcie dopisywało, ale czy można zaufać temu już na tyle, by sądzić, że napastnik właściwie to wznawia karierę? Ostatni raz regularnie grał w piłkę… w pierwszej połowie 2024 roku.

Reklama

W sparingach strzelił jednego gola – w spotkaniu z Palermo. O miejsce na szpicy ataku Juventusu będzie rywalizował z Randalem Kolo Muanim oraz Jonathanem Davidem. Sezon w wyjściowym składzie na pewno rozpocznie Francuz, ale Bianconeri od jesieni będą występowali także w Lidze Europy, co zwiększy okazje do gry i potrzebę rotacji.

O Miliku na starcie obecnego sezonu Serie A można powiedzieć właściwie to, co zawsze – wszystko jest kwestią zdrowia. Jeśli ono dojedzie, to swoje minuty 32-latek powinien dostać. A czy je wykorzysta, to już druga kwestia.

  • KORNEL LISMAN (VENEZIA)

Bohater absolutnie niespodziewanego transferu. Kibice Lecha Poznań zacierali ręce, kiedy usłyszeli, że za wychowanka z drugiego szeregu, który wcale nie brylował w barwach Kolejorza, Venezia wykłada 2,5 miliona euro. Mistrzowie Polski zarobili dobre pieniądze, a teraz 20-latek będzie musiał udowodnić, że Włosi się nie pomylili i wydali je dobrze.

Reklama

Na skrzydle Venezii polski zawodnik nie będzie jednak pierwszym wyborem – ani na lewej, ani na prawej flance. Pokazał to już zresztą mecz Pucharu Włoch, w którym beniaminek Serie A pokonał 3:2 Modenę, a Lisman przesiedział to spotkanie na ławce rezerwowych.

Za konkurentów Polak ma piłkarzy z doświadczeniem w Serie A – Ridgeciano Hapsa czy Antoine Hainaut. Pozostaje mieć nadzieję, że trener Giovanni Stroppa będzie widział trochę miejsca dla młokosów i świeżaków, a nie stawiał wyłącznie na zagrane karty, co jednak w przypadku zespołów walczących o utrzymanie nie jest takie oczywiste.

  • ADRIAN PRZYBOREK (LAZIO)

Jak były piłkarz Pogoni Szczecin znajdował się w centrum jednego wielkiego chaosu, tak pozostaje w nim nadal. W Lazio latem od strony strukturalnej zmieniło się niewiele. Kibice w dalszym ciągu protestują przeciw właścicielowi Claudio Lotito, a ten ma to gdzieś, przez co większość domowych meczów Biancocelesti będą zapewne rozgrywali na Stadio Olimpico zionącym pustkami.

Reklama

Na start pod wodzą nowego trenera, Gennaro Gattuso, skompromitowali się, przegrywając u siebie 0:2 z drugoligową Mantovą i odpadając z Pucharu Włoch. Adrian Przyborek przesiedział ten mecz na ławce rezerwowych, podobnie zresztą jak i całą wiosnę, nie licząc epizodu z Pizą w spotkaniu ostatniej kolejki Serie A.

Polak w sparingach wielu szans nie otrzymał, a i trudno oczekiwać, że wygra rywalizację o skład na mecz ligowy z takimi piłkarzami jak Mattia Zaccagni, Boulaye Dia, Davide Frattesi czy Tijjani Noslin. Jeśli końcówka okienka transferowego nie przyniesie Przyborkowi zmiany klubu, należy się spodziewać, że raczej dalej będzie zwiedział włoskie stadiony w roli rezerwowego.

Adrian Przyborek

Program 1. kolejki Serie A:

Reklama

Sobota, 22 sierpnia:

18:30: Inter – Monza, Udinese – Como

20:45: Genoa – Napoli, Parma – Cagliari

Niedziela, 23 sierpnia:

Reklama

18:30: Venezia – Lecce, Frosinone – Juventus

20:45: Torino – Milan, Atalanta – Sassuolo

Poniedziałek, 24 sierpnia:

18:30: Bologna – Lazio

Reklama

20:45: Roma – Fiorentina

Fot. Newspix

16 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”

Mikołaj Duda
23
Królewski ma uwagi do Mariusza Jopa. „To nie może tak wyglądać”