Wiele osób krytykuje przerwy na nawodnienie, które mamy w połowie każdej połowy od tych mistrzostw świata. Jedni mówią o zbyt dużej komercjalizacji futbolu, inni o tym, że drużyna, która akurat ma dobry moment, jest w ten sposób wytrącana z rytmu i to nie fair. Do grona krytykujących dołączył Marcelo Bielsa. Kontrowersyjny szkoleniowiec, prowadzący reprezentację Urugwaju, powiedział, dlaczego jego zdaniem tzw. „hydration breaks” psują kulturowo piłkę nożną.
Urugwaj Bielsy w pierwszym spotkaniu tylko zremisował 1:1 z Arabią Saudyjską. W drugiej połowie niesamowicie zdominował totalnie broniącego się przeciwnika, ale potrafił tylko wyrównać. Teraz Urugwajczycy zmierzą się z Republiką Zielonego Przylądka i liczy się tylko zwycięstwo. Bielsa przed meczem skrytykował przerwy na nawodnienie.
Marcelo Bielsa o przerwach na nawodnienie: To niczego nie wnosi, a wiele odbiera
– Granie tak naprawdę cztery razy po dwadzieścia parę minut zamiast dwa razy po 45 mocno zmienia kulturowe postrzeganie piłki nożnej. Ta zmiana moim zdaniem niczego nie wnosi, w dodatku bardzo wiele futbolowi odbiera. Przed podjęciem decyzji o tych przerwach futbol miał określoną duszę i charakter, a teraz wygląda to inaczej. Ludzie zakochali się w tej grze właśnie przez jej wyjątkowość i charakterystykę – przekonywał doświadczony trener na konferencji prasowej.
Po turnieju Bielsa żegna się z reprezentacją Urugwaju. Nie jest tajemnicą, że nie dogaduje się z niektórymi zawodnikami. Ci mają dość jego specyficznej osobowości, np. tego, że nawet się z nimi nie wita. Trenera krytykował publicznie m. in. Luis Suarez, którego nie ma już w reprezentacji. Niektórzy zawodnicy mieli nawet interweniować u prezesa federacji, by ten zmienił selekcjonera, ale bez powodzenia.
Fot. Newspix.pl