Jak daleko zajdzie Kolumbia? „Z Argentyną byłaby walka na noże”

Jakub Radomski

03 lipca 2026, 18:54 • 9 min czytania 1

Reklama
Jak daleko zajdzie Kolumbia? „Z Argentyną byłaby walka na noże”

W przeszłości jechali na mundial do USA jako zespół, który może nawet zagrać w finale, bo byli po zdemolowaniu Argentyny w Buenos Aires. Skończyło się tragedią – piłkarską i ludzką. Zastrzeleniem obwinianego zawodnika. Teraz przed turniejem reprezentacji Kolumbii raczej nie stawiano wśród najlepszych sześciu-siedmiu zespołów. A ona zadziwia. Mimo że jej najlepszy piłkarz nie błyszczy tak, jakby mógł, drużyna potrafiła zdominować Portugalię. Na czym polega siła Kolumbijczyków? I jak może wyglądać jej hipotetyczny mecz z Argentyną w ćwierćfinale?

Reklama

Trzeci mecz grupowy Kolumbii, z Portugalią, zakończył się wynikiem 0:0, ale rezultat jest bardzo mylący. Po pierwsze, to było naprawdę dobre spotkanie, a nie futbolowe szachy, w których jedni i drudzy boją się podjęcia ryzyka. Po drugie, to Kolumbia, mimo że już remis gwarantował jej pierwsze miejsce w grupie, była zespołem zdecydowanie lepszym. Statystyka strzałów? 26:13 dla drużyny z Ameryki Południowej. W Portugalii na boisko wyszli zawodnicy m.in. PSG, Manchesteru City, Barcelony i Manchesteru United, ale ten prawdopodobnie najsilniejszy w stawce zespół spośród tych, które nigdy jeszcze nie wygrały mundialu, dał się zdominować.

A Kolumbia? Patrzę na przynależność klubową zawodników, którzy wyszli w jedenastce na Portugalię. Ustawienie 4-3-3, wygląda ona tak:

Bramkarz – Atlas Guadalajara (Meksyk).

Obrona, od prawej – CA Independiente (Argentyna), Galatasaray (Turcja), Bologna (Włochy), FC Nantes (Francja).

Reklama

Pomoc – Racing Santander (Hiszpania), Crystal Palace (Anglia), Palmeiras (Brazylia).

Atak – Minnesota United (USA), FK Krasnodar (Rosja), Bayern Monachium (Niemcy).

Trener Nestor Lorenzo w spotkaniu z Portugalią dał odpocząć takim zawodnikom, jak Johan Mojica (Mallorca) czy Daniel Munoz (Crystal Palace), ale sami przyznacie – te kluby nie robią wrażenia. Poza Bayernem, którego gwiazdą jest Luis Diaz, to drużyny niezłe, średnie albo przeciętne. Kolumbia ma też stosunkowo starą kadrę: jedynym jej ważnym piłkarzem, mającym mniej niż 28 lat, jest 22-letni środkowy pomocnik, Gustavo Puerta. Niby występujący w Hiszpanii, ale ostatni sezon spędził w Santander, na drugim poziomie rozgrywkowym.

Luis Diaz, największa gwiazda reprezentacji Kolumbii

Reklama

Luis Diaz, największa gwiazda reprezentacji Kolumbii

Na papierze ta ekipa raczej nie ma prawa zagrażać najlepszym. Wydawać by się mogło przed turniejem, że najlepszymi drużynami z Ameryki Południowej będą Brazylia, Argentyna i Ekwador. Tymczasem Kolumbijczycy błyszczą, podobnie jak na Copa America w 2024 roku. Wtedy doszli do wielkiego finału, w którym postawili się Argentynie. Przegrali, ale po dogrywce. Dziennikarz Zach Lowy w tekście „Colombia stakes its claim as World Cup’s Prime Dark Horse” pisze, że teraz wydają się jeszcze silniejsi, nazywa ich największym czarnym koniem imprezy i snuje rozważania, czy drużyna Lorenzo może nawet sięgnąć po mistrzostwo świata.

To ostatnie jest pewnie nieco na wyrost, ale – no właśnie – na co tak naprawdę stać Kolumbijczyków? W 1/16 finału mierzą się z Ghaną, w kolejnej fazie czeka Szwajcaria. Drabinka nie wydaje się wyjątkowo ciężka. Dopiero w ćwierćfinale, gdyby wyrównali najlepsze w historii osiągnięcie na mundialach, z 2014 roku, mogą stanąć naprzeciw Argentyńczyków.

Reprezentacja Kolumbii zaskakuje. Ekspert wskazuje najlepszych piłkarzy

Kiedy mnie zatrudniano, wszyscy marzyli o tym, żebyśmy tym razem awansowali na mundial. Teraz ludzie proszą mnie o mistrzostwo świata – powiedział Lorenzo po zremisowaniu z Portugalią. Wiadomo, to trochę figura retoryczna, ale jego słowa jednocześnie nieźle oddają nastrój, jaki zapanował w Kolumbii. Wydawało się, że jego zespół może być mocno uzależniony od Diaza. Tymczasem piłkarz Bayernu gra nieźle, ale nie zachwyca. Na pewno ma jeszcze rezerwy. Ze świetnej strony pokazują się za to inni gracze.

Reklama

Sam Lorenzo to zresztą też ciekawa postać: był bardzo dobrym piłkarzem, został nawet wicemistrzem świata w 1990 roku. Ale kiedy Kolumbijczycy zatrudnili go jako selekcjonera, miał za sobą tylko doświadczenie prowadzenia peruwiańskiego Melgar. Był wielką niewiadomą i nawet ci, którzy decydowali się na niego w 2022 roku, zapewne nie sądzili, że będzie mu szło aż tak dobrze.

Zaskakuje mnie, że Kolumbia tak dobrze wygląda jako zespół. Prezentuje ofensywny futbol, jest mocna w średnim pressingu. Wydawało się, że podstawowym piłkarzem środka pola będzie Richard Rios z Benfiki, tymczasem znakomicie prezentuje się Puerta. To piłkarz, który wykonuje kapitalną pracę, przełączając się błyskawicznie z zadań defensywnych na ofensywne – analizuje w rozmowie z Weszło Michał Borowy, ekspert od piłki latynoamerykańskiej.

Gustavo Puerta to jedno z odkryć turnieju

Gustavo Puerta to jedno z odkryć turnieju

Reklama

I dodaje: – Atutem tej drużyny jest też pewna ciągłość. James Rodriguez gra coraz lepiej, ale jeżeli brakowałoby mu sił, trener Lorenzo może wpuścić Juana Quintero z River Plate, który na dobrą sprawę ma taką samą charakterystykę. Nie zapominajmy też o Munozie, bocznym obrońcy, który ma już dwie bramki. Miał solidny sezon w Crystal Palace, ale na mundialu jest topowy. To bardzo ofensywnie usposobiony zawodnik, z płynnym rajdem z piłką, ale jednocześnie wyjątkowo dobrze czujący się w defensywie. Wcześniej brakowało mu tej symetrii, był lepszy z przodu albo z tyłu, a teraz prezentuje swoją najlepszą wersję.

To może być dla nich wyjątkowy mundial. Wcześniej zawsze coś nie grało

Dla reprezentacji Kolumbii to siódme mistrzostwa świata. Trzykrotnie wydawało się, że są bardzo mocni. Przed mistrzostwami świata w USA w 1994 roku błyszczeli w kwalifikacjach. Potrafili rozbić Argentynę aż 5:0 w Buenos Aires. Jechali na turniej z wielkimi nadziejami, sięgającymi półfinału, finału, ale jednocześnie w kraju wrzało. Toczyła się brutalna wojna karteli narkotykowych, które ingerowały w futbol i zawodnicy nie byli w stanie skupić się tylko na piłce. Przegrali pierwszy mecz 1:3 z Rumunią, później ulegli 1:2 gospodarzom, a wygrana ze Szwajcarią nie wystarczyła do wyjścia z grupy. Sześć dni po ostatnim spotkaniu Andres Escobar, który zdobył samobójczą bramkę w meczu przeciwko USA, został zastrzelony w Medellin.

Andres Escobar (w środku) - zastrzelony po mundialu w USA w 1994 roku

Andres Escobar (w środku) – zastrzelony po mundialu w USA w 1994 roku

Reklama

Podczas mundalu w Brazylii w 2014 roku największą gwiazdą był James. Miał 22 lata i został królem strzelców turnieju. Pomocnik, wychowany jako dzieciak na „Kapitanie Tsubasie”, japońskiej kreskówce, prezentował się podczas tamtego mundialu jak jej bohater. Wychodziło mu wszystko. W 1/8 finału Kolumbia pokonała 2:0 Urugwaj po dwóch jego golach. Jeden był niezwykły, fenomenalny.

W całym turnieju Rodriguez zdobył sześć bramek, a zespół odpadł w ćwierćfinale, po porażce 1:2 z Brazylijczykami. Trochę pechowej, Kolumbia miała w tamtym spotkaniu swoje okazje. W kraju rozgorzała dyskusja, co byłoby, gdyby poważnej kontuzji nie doznał Radamel Falcao, którego zabrakło na mundialu. Niektórzy przekonywali, że z nim w składzie to byłby zespół nawet na mistrzostwo świata. – Płakałem jeszcze na boisku. W szatni ryczałem przez kolejnych 25 minut. Smutek był niesamowity – tak wspomina spotkanie z gospodarzami James, w poświęconym mu trzyodcinkowym serialu dokumentalnym, który można oglądać na Netflixie.

W 2018 roku w Rosji siłę Kolumbijczyków poczuli Polacy, którzy w drugim grupowym spotkaniu ulegli im 0:3. W 1/8 finału zespół z Ameryki Południowej grał z Anglią. Zaczął nieźle, ale przeciwnik dostał wątpliwy rzut karny, wykorzystany przez Harry’ego Kane’a. Kolumbia szła po wyrównanie: w składzie tym razem był Falcao, ale James spotkanie oglądał z trybun, ze względu na kontuzję łydki. Był bezradny. Cieszył się, gdy Yerry Mina wyrównał w ostatnich minutach, ale ukrył twarz w dłoniach, kiedy jego zespół przegrał z Anglikami w konkursie jedenastek. Rodriguez po meczu zszedł na ławkę rezerwowych. Usiadł na niej, był sam. Płakał. – Wiem, że gdybym mógł wystąpić, gralibyśmy dalej – mówi w dokumencie Netflixa.

Angielski ekspert jest pod wielkim wrażeniem reprezentacji Kolumbii

Nikt nie przypuszczał, że Kolumbii zabraknie na następnym mundialu, w Katarze. Eliminacje były jednak katastrofą. Zespół przegrał m.in. 1:6 z Ekwadorem. Rodriguez nie zawsze był powoływany, co też go bolało. Scena z filmu Netflixa: schodzi po meczu do szatni, kibice go wyzywają, nazywają skurwysynem i nadętym pajacem, a on sam zakrywa koszulką twarz. Mało kto w niego wierzył, tym bardziej, że w 2021 roku odchodził z Evertonu, gdzie nie stawiał na niego Rafa Benitez, do katarskiego Al-Rayyan, następnie przeniósł się do greckiego Olympiakosu, a później przez kilka miesięcy nie miał klubu. W końcu trafił do brazylijskiego Sao Paulo. Wydawało się, że już praktycznie jest po jego karierze. Krytycy byli jednak w błędzie.

Reklama

Federacja zatrudniła Lorenzo, a ten zaufał Jamesowi, choć panował w tej sprawie społeczny sprzeciw. – Krytyka mnie w ogóle nie interesowała – tłumaczył argentyński trener. Drużyna odżyła i to jak – od marca 2022 roku przez 27 miesięcy była niepokonana w kolejnych 28 spotkaniach. Podczas Copa America w 2024 roku zespół robił furorę. W grupie – siedem punktów. Dwie wygrane i remis z Brazylią. W ćwierćfinale rozbili 5:0 Panamę, w półfinale po ciężkim boju pokonali Urugwaj. James w tamtym turnieju zdobył bramkę, ale przede wszystkim miał sześć asyst. Pokazał wszystkim, że nie można go skreślać. W finale górą była Argentyna, ale Lautaro Martinez zdobył jedyną bramkę spotkania dopiero w 112. minucie. Jamesa wybrano najlepszym zawodnikiem całej imprezy.

Mało jest piłkarzy na świecie, dla których gra w narodowych barwach znaczy tak wiele. Podczas obecnego mundialu Rodriguez nie błyszczał w pierwszym meczu z Uzbekistanem (3:1). Z Demokratyczną Republiką Konga (1:0) zaprezentował się lepiej, a w spotkaniu z Portugalią wszedł już na poziom z Copa America sprzed dwóch lat. Miał dwa, trzy podania klasy światowej i pokazał po raz kolejny, że nie można go oceniać przez pryzmat poziomu klubu, w którym obecnie gra (Minnesota United).

– James był świetny. Nie sądziłem, że jest w stanie tak grać. Ale podoba mi się również w linii pomocy Jhon Arias, którego kojarzę z gry w Wolverhampton – zachwycał się w programie „The Rest is Football” Gary’ego Linekera Micah Richards, były obrońca reprezentacji Anglii, który komentował na żywo tamto spotkanie Kolumbijczyków. Dodawał, że cały zespół Lorenzo zrobił na nim bardzo duże wrażenie.

James Rodriguez to wciąż ważna postać reprezentacji Kolumbii

Reklama

James Rodriguez to wciąż ważna postać reprezentacji Kolumbii

Obecna wersja Kolumbii wydaje mi się silniejsza niż na Copa America w 2024 roku” – pisze w swoim tekście Lowy. Cytowany w nim jest Lorenzo, który wypowiada się tak: „Staram się patrzeć na indywidualną jakość zawodnika, ale jednocześnie na drużynę jako kolektyw. Mistrzostwa świata nie są łatwą imprezą. Było wiadomo, że w pierwszych meczach pojawią się nerwy. Nie mamy, poza Diazem, piłkarzy z topowych klubów. Niektórzy występują na drugim szczeblu rozgrywek. Robię wszystko, żeby ci ludzie zaadaptowali się do grania na najwyższym poziomie i dali wszystko, co potrafią, mając na sobie koszulkę reprezentacji Kolumbii. Na Copa America fruwaliśmy, graliśmy sercem. Teraz chcę, by było podobnie, choć poziom jednego gracza spadnie, a drugiego pójdzie do góry. Taki Puerta pojawił się w pierwszym składzie i zaskakuje wszystkich”.

Jak daleko może zajść Kolumbia na obecnym mundialu? – Z Ghaną nie będzie łatwo, trzeba będzie wyłączyć ich kontrataki, ale Kolumbia ma dużo argumentów, by tego rywala odprawić. Na przejście Szwajcarów też spokojnie ich stać. Chciałbym obejrzeć ich ćwierćfinał z Argentyną. Nie byłbym w 100 procentach przekonany, że Leo Messi i spółka łatwo wygraliby taki mecz. To byłaby walka na noże. Pamiętajmy, że Argentyna nie miała jeszcze na tym mundialu sytuacji ewidentnie kryzysowej, gdy traciła strefę komfortu. Austria potrafiła nieźle operować piłką na jej połowie, ale do pola karnego. Brakowało jej zawodnika o większych umiejętnościach ofensywnych, właśnie kogoś pokroju Jamesa. Argentyna będzie mieć swoje problemy i czuję, że one mogą się przenieść właśnie na takiego rywala jak Kolumbia – ocenia Borowy.

JAKUB RADOMSKI

Reklama

Fot. Newspix.pl  

1 komentarz
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
Ekstraklasa

Prince Adu był na testach w Jadze, teraz gra na mundialu. Jak to się stało?

Szymon Janczyk
4
Prince Adu był na testach w Jadze, teraz gra na mundialu. Jak to się stało?