3. Kolejka

Norwegia

1
-
4
Zakończone

Francja

Thelo Aasgaard 21"
Joergen Strand Larsen 50"
Ousmane Dembélé 7"
Ousmane Dembélé 20"
Ousmane Dembélé 32"
Desire Doue 90"

Dembele sam rozbił norweskie rezerwy. Solbakken oszczędzał gwiazdy

Patryk Idasiak

26 czerwca 2026, 23:11 • 6 min czytania 3

Reklama
Dembele sam rozbił norweskie rezerwy. Solbakken oszczędzał gwiazdy

Ousmane Dembele raz, Ousmane Dembele dwa, Ousmane Dembele trzy. Do tej pory był to bardziej turniej Kyliana Mbappe, ale w trzeciej kolejce bohater jest jeden – to zdobywca Złotej Piłki, który sprawił, że lewy obrońca Norwegów zapamięta ten mecz do końca życia i będzie o nim opowiadał, jak o swoim największym koszmarze. Mogło być jeszcze ciekawie, ale nie było, bo Jorgen Larsen nie strzelił na początku drugiej połowy karnego. Na końcu trafił jeszcze Desire Doue i Francja wygrała 4:1. 

Reklama

Nie ma Haalanda, nie ma Odegaarda, nie ma Sorlotha

To jest Norwegia? To jest jakaś popierdółka, a nie Norwegia. Jak ktoś szykował się na hit fazy grupowej, kupił browary, chipsy, zaprosił kumpli, zacierał ręce, to mógł poczuć się oszukany przez selekcjonera tej reprezentacji. Ten bowiem zostawił na ławce wszystkie swoje gwiazdy – nie było Haalanda, Odegaarda, Nusy, ale też Sorlotha, Berge, Wolfe, Ajera, Ryersona, Nylanda. Tak naprawdę to nie było nikogo.

Stale Solbakken uznał, że nie ma co się bić na miecze z Francuzami, skoro awans z drugiego miejsca jest pewny i trafią sobie na Wybrzeże Kości Słoniowej. Przekalkulował więc, że tak naprawdę nie opyla się tutaj marnować sił liderów. Inny skład wystawił asystent Didiera Deschampsa. Selekcjoner Trójkolorowych musiał wrócić do kraju z powodu rodzinnej tragedii – śmierci matki. Obowiązki tymczasowo przejął więc jego wieloletni współpracownik – Guy Stephan.

Reklama

Ousmane Dembele postanowił się zabawić

Od pierwszych sekund zespół Stale Solbakkena wyglądał trochę jak zbieranina chłopaków, którzy zapisali swoją ekipkę na ostatnią chwilę do turnieju dzikich drużyn. A Francuzi – w składzie z Olise, Dembele, Mbappe – trochę się chyba zdenerwowali, że rywal wystawił przeciwko nim samych rezerwowych.

Minęło 20 sekund a Kylian Mbappe już przeprowadził akcję skrzydłem, po której zalutował w poprzeczkę. Strzał był bardzo mocny, dopiero powtórki dobrze pokazały, że Egil Selvik w ostatniej chwili machnął instynktownie ręką i przez to nie padła jedna z najszybszych bramek w historii mundiali.

Na zegarze było dopiero 4:35, a norweski bramkarz miałby już punkt w Fantasy Premier League za trzy obrony. No i w końcu ten napór skończył się tak, jak musiał – golem Dembele, który pierwszy raz zakręcił Fredrikiem Bjorkanem i huknął prawą nogą.

Reklama

Nic się ze strony rywali nie działo, aż tu Dayot Upamecano postanowił sprawdzić, czy zbieranina chłopaków z osiedla potrafi też zrobić jakąś akcję. No i rozegrała nam się rezerwowa ekipa Norwegów po „asyście” od stopera Bayernu. W ostatniej chwili uratował mu skórę kolega Maxence Lacroix, blokując podanie do Oscara Bobba. Minęło kilkanaście sekund, a Upamecano… znowu zanotował identyczną stratę, no taką samą, kropka w kropkę.

Potem była też sytuacja Jorgena Jarsena, który fatalnie przekopał, choć pewnie gdyby trafił, to znów byśmy się kłócili i odwoływali do meczu Niemców, bo wcześniej podniósł nogę na wysokość głowy Upamecano. Ale takiej dyskusji nie będzie. Jak się Norwegowie zdążyli odrobinę rozkręcić, to dostali szybki cios – dosłownie trzy podania, Mbappe, uruchamiający Dembele, a ten walnął po długim zza pola karnego.

Reklama

Kręcił tego dnia biednym Fredrikiem Bjorkanem z Bodo/Glimt, który nawet bał się do gracza PSG podchodzić, tylko biernie obserwował.

Norwegów to nie wybiło z rytmu, który zdążyli sobie wcześniej wypracować. Wznowili ze środka, wymienili cztery podania i zdobyli bramkę kontaktową. Mocno pomógł Dayot Upamecano, który wyraźnie dbał o to, żeby nie był to jednostronny pojedynek. Bardzo łatwo zwiódł go Thelo Aasgaard i pokonał Mike’a Maignana.

Wesoły autobus pozwalał jednak na wszystko. Obrońcy grali statycznie, środkowi pomocnicy nie nadążali z asekuracją, a ten biedny Bjorkanen nigdy w dzieciństwie nie kręcił się na takiej karuzeli, jaką zafundował mu Ousmane Dembele. Był tu po prostu bezwzględny. W 32. minucie jego rywal znów tylko się patrzył, a Francuz zrobił drugi raz to samo, zszedł do lewej nogi i kropnął po dalszym rogu. Gdy piłka wpadła do siatki, to pokazał na palcach symboliczną „trójeczkę”. Będzie miał więc dobre zdjęcia z tego hat-tricka.

Reklama

Do przerwy Francuzi mogli prowadzić nawet wyżej, ale raz Selvik dynamicznym wyjściem uratował zamyślonego Henrika Falchenera, a za drugim razem Dembele już chyba było głupio strzelać, żeby zdobyć czwartą bramkę i na siłę szukał podania.

Generalnie widać było, że obronę Norwegów tworzą: chłop z Bodo/Glimt (z całym szacunkiem do tej ekipy), gracz Genoi, który odbił się od kilku większych zespołów i piłkarz norweskiego Vikinga. Najlepszy z tego grona był nawet nie nominalny defensor, tylko środkowy pomocnik Benfiki – Fredrik Aursnes. Co nie znaczy, że grał fenomenalnie, ale przynajmniej wykreował jedną okazję, nie robił baboli i nie za każdym razem dawał się objeżdżać (ale też mu się zdarzało).

Reklama

Francuzi do przerwy oddali osiem celnych strzałów. Naprzeciwko była bardziej Tunezja, a nie Norwegia, ale co się dziwić rezerwowym…. Francuzom prawie wszystko wychodziło. Można było podać niecelnie, a i tak piłka trafiała pod nogi innego niepilnowanego kolegi, bo rywale nie umieli wsadzić nogi.

Nie był to generalnie dobry mecz Desire Doue, który zmarnował „setkę”, nie mógł też się odnaleźć Michael Olise, ale po co musi wszystko wychodzić wszystkim? Wystarczy, że wychodziło Mbappe i Dembele. No i Tchouameniemu w środku, który był tam niczym czołg.

Haaland siedział na ławce i obserwował, jak jego kolega nie umie grać

Solbakken musiał coś zmienić. W szatni dał więc miskę niemiłosiernie kręconemu Bjorkanowi i kazał mu tam już zostać. Kiepsko asekurował też Kristian Thorstvedt i też na drugą połowę już nie wyszedł. Sytuację ratować mieli Morten Thorsby i Marcus Pedersen, czyli też rezerwowi, nie podstawowi piłkarze. Selekcjoner był konsekwentny. Oszczędzać!!!

Erling Haaland siedział na ławce. Siedział i obserwował, musząc zagryzać wargi, kiedy patrzył na to, co wyprawia w ataku kopiący się po czole Jorgen Larsen. Miał on okazję do tego, by zdobyć bramkę kontaktową z rzutu karnego, ale nie wiadomo, co on chciał zrobić. Zamiast podejść i pieprznąć, to jeszcze zwolnił, chciał zmylić Maignana i się tym wygłupił, bo kopnął lekko i beznadziejnie.

Reklama

Po tym pudle z Wikingów trochę zeszło powietrze, choć Oscar Bobb próbował coś wskórać indywidualnym dryblingiem. Francuzi też za specjalnie nie napierali, czyhali raczej na jakiś szybki wypad i przy jednym z takich Selvik uprzedził Mbappe.

W 65. minucie przy owacjach boisko opuścił Ousmane Dembele. Zszedł też Michael Olise, a trochę czasu dostali Bradley Barcola i Rayan Cherki.

Reklama

Od 70. minuty tempo gry Francji było takie jak na więziennym spacerniaku. Pozwolili Norwegom grać, ale z tym wyjątkiem, że do szesnastki. Tam już wszystko blokowali i wybijali. Wszedł sobie na przykład pierwszy raz na tym mundialu Jens Hauge, ta rewelacja ofensywna z Bodo/Glimt. I taki to był mecz dla Norwegów – żeby wszyscy sobie pograli i poczuli mundial.

Kiedy już wydawało się, że nic się nie zdarzy, to Doue sprawił, że trzeba trochę inaczej postrzegać jego występ. Trochę cieniował, nie wygrywał dryblingów, ale skończył ten mecz z uśmiechem, bo trafił na 4:1. Warto zanotować kolejny konkret Barcoli po wejściu na boisko – do gola z Senegalem dorzucił asystę.

Norwegia – Francja 1:4 (1:3)

  • 0:1 – Dembele 7′
  • 0:2 – Dembele 20′
  • 1:2 – Aasgaard 21′
  • 1:3 – Dembele 32′
  • 1:4 – Doue 90+4′

Atrakcyjność meczu – 3,5/6

4
Selvik
1 -
Bjoerkan
2
Oestigard
2
Falchener
4
Aursnes
5
Aasgaard
1
3
Berg
3
Thorstvedt
4
Schjelderup
1
2
Larsen
1
4
Bobb
Michael Oliver 5

Zmiany:

icon-swap
Marcus Holmgren Pedersen
4
Fredrik Andre Bjoerkan
icon-swap
Morten Thorsby
4
Kristian Thorstvedt
icon-swap
Sondre Klingen Langaas
Henrik Falchener
icon-swap
Jens Petter Hauge
Andreas Schjelderup
icon-swap
Antonio Nusa
Oscar Bobb

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 26 czerwca 2026 21:00
Sędzia:
Michael Oliver

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama