Joker z Pampeluny. Merino uwielbia strzelać po wejściu z ławki

Maciej Bartkowiak

11 lipca 2026, 13:03 • 4 min czytania 1

Reklama
Joker z Pampeluny. Merino uwielbia strzelać po wejściu z ławki

Mikel Merino jako pierwszy w historii fazy pucharowej mistrzostw świata strzelił gola na wagę awansu w dwóch meczach. W 1/8 finału wyrzucił za burtę Portugalię, a kilka dni później Belgię. Wychowanek Osasuny jokerem jest nie tylko w talii Luisa de la Fuente. Ważne zmiany kilkukrotnie dawał również na boiskach Premier League. Nie raz zdarzyło mu się to także w klubie, z którego wypłynął na szerokie wody.

Reklama

W Hiszpanii rzadko strzelał z ławki

Kiedy przychodzi grać poza hiszpańską ziemią, Mikel Merino zmienia się w jokera. W barwach macierzystej Osasuny Pampeluna oraz Realu Sociedad zdobył łącznie 35 bramek, ale tylko dwie jako rezerwowy. Oba gole po wejściu z ławki strzelił w koszulce klubu z San Sebastian. Nie miały one jednak takiej wagi, jak te w kadrze, czy w Arsenalu. W listopadzie 2022 roku w 73. minucie pucharowego meczu z szóstoligowym Cazalegas zmienił Benata Turrientesa przy stanie 1:1. Siedem minut później przypieczętował zwycięstwo Sociedad. Zdobył bramkę na 4:1.

W lutym 2024 roku strzelił zaś kontaktowego gola z Villarreal w lidze. Na boisku zameldował się 22 minuty wcześniej. Żółta Łódź Podwodna byli jednak w tym meczu górą. Kilka minut po trafieniu Merino bramkę na 3:1 przeciwko niedawnemu pracodawcy zdobył Alexander Sorloth.

Reklama

W Anglii żre mu bardziej

Pierwszego w seniorskiej karierze gola po wejściu z ławki Merino strzelił jesienią 2017 roku. Był wówczas wypożyczony z Borussii Dortmund do Newcastle. Pierwszy raz poza Półwysep Iberyjski przeniósł się natomiast po awansie z Osasuną do La Liga w 2016 roku. Bundesligi jednak nie podbił. W koszulce BVB rozegrał tylko 300 minut i nie miał ani jednego bezpośredniego udziału przy golu. Latem 2018 roku Borussia pozbyła się hiszpańskiego niewypału, lecz jeszcze w tym samym okienku Newcastle sprzedało 22-letniego wtedy pomocnika do Sociedad.

Wracając do jego bramki w roli zmiennika w barwach Srok, zdobył ją z Crystal Palace na St. James’ Park. Dała ona jego drużynie zwycięstwo 1:0. Był to jego jedyny gol podczas pobytu nad rzeką Tyne. W Newcastle Merino raz jeszcze trafił do siatki, ale już w barwach Arsenalu. We wrześniu 2025 roku zdobył tam wyrównującą bramkę. Zaledwie kwadrans wcześniej zmienił Riccardo Calafioriego. Jego zespół wygrał to starcie 2:1. Na listę strzelców Hiszpan wpisał się w 84. minucie. W tej samej cztery miesiące później strzelił gola Manchesterowi United.

Reklama

Trafienie na 2:2 zanotował 26 minut po wejściu z ławki. Arsenal sensacyjnie jednak przegrał tę rywalizację 2:3. Była to ostatnia jak dotąd bramka Merino w koszulce The Gunners, a czwarta po wejściu z ławki. Pozostałe dwie zdobył niecały rok wcześniej na King Power Stadium. Arsenal męczył się ze słabiutkim beniaminkiem z Leicester. W 69. minucie Mikel Arteta posłał do boju rodaka i z braku laku musiał go wystawić na dziewiątce. Ten jeszcze przed końcem podstawowego czasu gry miał na koncie dublet. Ustrzelił go w zaledwie sześć minut.

Joker w talii de la Fuente

Cztery gole jako rezerwowy Merino strzelił również w reprezentacji. W lipcu 2024 roku zdobył bramkę na wagę awansu Hiszpanów do 1/2 finału mistrzostw Europy. Do siatki trafił w końcówce dogrywki – 40 minut po zameldowaniu się na placu gry. W ćwierćfinale z Niemcami narodziła się jego słynna celebracja. Przypomniał cieszynkę ojca, Angela, który 33 lata wcześniej na tym samym stadionie zdobył bramkę w Pucharze UEFA. Po podaniu Jana Urbana, który ustrzelił w tym meczu dublet, Osasuna podwyższyła prowadzenie ze Stuttgartem na 2:0.

Reklama

Po dwóch latach znów strzelił gola na 2:1 w ćwierćfinale dużego turnieju. Tym razem jednak zrobił to w podstawowym czasie i raptem dwie minuty po wejściu z ławki. Parę minut więcej potrzebował kilka dni wcześniej na wyrzucenie za burtę Portugalii. Jak poinformowała Opta, Merino został pierwszym zawodnikiem w historii fazy pucharowej mistrzostw świata zdobył bramkę na wagę awansu w dwóch meczach.

Kilka minut po wejściu z ławki gola dla Hiszpanii strzelił też w marcu 2025 roku – konkretnie po dziewięciu. Dzięki niej mistrzowie Europy nie przegrali na De Kuip pierwszego meczu 1/4 finału Ligi Narodów z Holandią 1:2. Gdyby polegli w Rotterdamie, dziś nie mówilibyśmy o ostatnim kroku do wyrównania rekordu piłki reprezentacyjnej. Jeżeli podopieczni Luisa de la Fuente po 90 lub 120 minutach półfinałowej rywalizacją z Francją nie będą przegrywać, wyrównają rekordowe 37 meczów z rzędu bez porażki reprezentacji Włoch z lat 2018-21.

fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Skóraś z asystą w ligowym debiucie! Kolejne świetne wejście

Mikołaj Duda
1
Skóraś z asystą w ligowym debiucie! Kolejne świetne wejście

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”