Mundialowa wojna o Falklandy. FIFA ukarze Argentynę?

Jan Broda

Autor:Jan Broda

16 lipca 2026, 22:53 • 3 min czytania 4

Reklama
Mundialowa wojna o Falklandy. FIFA ukarze Argentynę?

Wojna o Falklandy doczekała się epilogu na mistrzostwach świata. Po zwycięskim półfinale z Anglią, kilku reprezentantów Argentyny paradowało po boisku z prowokacyjną flagą pt.: „Malwiny są argentyńskie”. Efekt? Jak nietrudno się domyślić, natychmiast wybuchł dyplomatyczny skandal. Brytyjski politycy nawołują do ukarania zachowania podopiecznych Lionela Scaloniego przez FIFA. 

Reklama

Argentyna po heroicznym boju pokonała 2:1 Anglię w półfinale mistrzostw świata i zagra o obronę tytułu z Hiszpanią. Gorąco było nie tylko w trakcie meczu, ale również po ostatnim gwizdku sędziego. Po spotkaniu kilku Argentyńczyków paradowało po murawie z transparentem „Malwiny są argentyńskie”.  W rozgoryczonej porażką Anglii rozpętała się burza.

Dla niewtajemniczonych, przypomnijmy, że Falklandy (czy też, jak wolą Argentyńczycy, Malwiny) to wyspiarski archipelag położony na Atlantyku będący przedmiotem sporu między Argentyną i Anglią. W 1982 roku Argentyna, rządzona wówczas przez dyktaturę wojskową, wypowiedziała wojnę Wielkiej Brytanii w sprawie przynależności państwowej wysp. Konflikt zbrojny zakończył się porażką Argentyńczyków i tylko jeszcze bardziej wzmocnił pozycję Brytyjczyków na wyspach. W referendum z 2013 r. 99,8 proc. mieszkańców archipelagu opowiedziało się za utrzymaniem statusu brytyjskiego terytorium zamorskiego.

Reklama

FIFA ukarze Argentynę? Wojna o Falklandy przeniosła się na MŚ

Nic zatem dziwnego, że słowa o argentyńskości Falklandów podziałały na brytyjskich polityków niczym czerwona płachta na byka.

Zachowanie piłkarzy było całkowicie niestosowne. Mam nadzieję, że FIFA przeprowadzi w tej sprawie skrupulatne i szczegółowe dochodzenie – stwierdził Peter Kyle, brytyjski minister ds. biznesu i handlu.

W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik premiera Keira Starmera, który nie gryzł się w język. – Puchar Świata nie jest nasz, ale Falkandy już tak – złośliwie ripostował.

Jeszcze dalej w swoich żądaniach poszedł Ed Davey, lider Liberalnych Demokratów, trzeciej siły politycznej w Wielkiej Brytanii. W oficjalnym liście skierowanym do FIFA domaga się on, aby argentyńscy piłkarze zamieszani w incydent z transparentem zostali wykluczeni z nadchodzącego, niedzielnego finału przeciwko Hiszpanii.

Reklama

Davey powołuje się przy tym na głośny precedens z 2024 roku, kiedy to UEFA zawiesiła na jedno spotkanie hiszpańskich piłkarzy – Álvaro Moratę oraz Rodriego – za intonowanie nacjonalistycznej pieśni „Gibraltar jest hiszpański”.

FIFA ma solidne podstawy prawne, by ukarać zarówno samych piłkarzy, jak i argentyńską federację piłkarską (AFA). Oficjalny kodeks dyscyplinarny światowej federacji kategorycznie zabrania prezentowania na stadionach jakichkolwiek przekazów uznanych za „nieodpowiednie dla wydarzenia sportowego”. Zapis ten obejmuje manifestacje o charakterze politycznym, ideologicznym, religijnym, obraźliwym. Za złamanie tych przepisów grozi kara finansowa, która standardowo wynosi od 5 000 do 30 000 dolarów.

Reklama

Prezydent Argentyny, Javier Milei, stoi z kolei murem za piłkarzami – Malwiny są argentyńskie i odzyskamy je na drodze dyplomatycznej. To uczucie, które tkwi głęboko w każdym Argentyńczyku. Pragnienie piłkarzy, by dać temu wyraz, jest w pełni zrozumiałe, naturalne i uzasadnione. To, co dzieje się na boisku między zawodnikami, nie jest częścią oficjalnej dyplomacji kraju. W najgorszym scenariuszu zapłacimy karę – skwitował.

Fot. Newspix

4 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama
La Liga

Atletico Madryt bije mundialowy rekord. Ale co z tego?

Kacper Korpak
6
Atletico Madryt bije mundialowy rekord. Ale co z tego?