Bartosz Mrozek nieprzerwanie przez dwa i pół roku bronił dostępu do bramki Lecha. W tym czasie rozegrał aż 93 mecze z rzędu w Ekstraklasie od dechy do dechy. Dobicie do setki wydawało się tylko kwestią czasu, lecz imponującą serię przerwała mu kontuzja ręki. Ot, zdarza się, ale jej przyczyna jest tyleż szokująca, co niecodzienna.
20 sierpnia 2023 roku. To właśnie wtedy Bartosz Mrozek zadebiutował w barwach Lecha w Ekstraklasie przy okazji meczu ze Śląskiem Wrocław (1:3). Odkąd wskoczył do bramki Kolejorza, nie oddał już potem nikomu miejsca między słupkami. W sumie od tamtej pory rozegrał aż 93 ligowe spotkania z rzędu od pierwszej do ostatniej minuty. Żaden inny piłkarz obecnie występujący na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce nie mógł pochwalić się podobną serią. Dobicie do setki wydawało się formalnością.
Wtem jednak Mrozek nieoczekiwanie nie znalazł się nawet w szerokiej kadrze meczowej na ostatnie starcie z Pogonią Szczecin (2:1). – Doznał niewielkiej kontuzji ręki. Nie chciałem ryzykować pogłębienia urazu. Na początku przyszłego tygodnia Bartek wróci do zajęć – tłumaczył jego nieobecność Niels Frederiksen przed spotkaniem z Portowcami w rozmowie z Canal+.
Kontuzja ręki w przypadku bramkarza z reguły nie wzbudza podejrzeń. Zazwyczaj nie jest to nic dziwnego i tak też pewnie byłoby i tym razem, gdyby nie sposób, w jaki Mrozek uszkodził sobie rękę. Ten jest bowiem dość osobliwy, bo nie nastąpił wskutek nieszczęśliwego złapania piłki, feralnego upadku po interwencji tudzież pechowego starcia z kolegą na treningu.
Mrozek pogryziony przez psa. Bramkarz Lecha trafił do szpitala
Jak ujawnił dziennikarz Dawid Dobrasz na kanale Meczyki, golkiper Lecha został… pogryziony przez psa. – Wczoraj otrzymałem informację, że Mrozek trafił do szpitala. W klubie wersja jest taka, że stan zdrowia Bartka się pogorszył po tym, jak pogryzł go pies – stwierdził.
Niedysponowanego Mrozka w bramce zastąpił Plamen Andreev. Dla bułgarskiego golkipera wypożyczonego zimą z Feyenoordu był to debiut w barwach Kolejorza. 21-latek pod koniec meczu z Pogonią zgłosił problemy zdrowotne. Kłopot w tym, że Frederiksen wcześniej wykorzystał wszystkie pięć zmian, co doprowadziło do konsternacji w szeregach mistrzów Polski.
Niewiele brakowało, by któryś z piłkarzy z pola musiał z konieczności założyć rękawice. Wybór padł na Roberta Gumnego, ale ostatecznie ku jego uciesze Andreev zacisnął zęby i pomimo bólu dograł spotkanie do końca.
Lech dowiózł zwycięstwo 2:1 w Szczecinie i wykonał kolejny krok do obrony tytułu. W następnym meczu w niedzielę 26 kwietnia Poznaniacy podejmą w ligowym klasyku Legię Warszawa.
CZYTAJ WIĘCEJ O LECHU POZNAŃ NA WESZŁO:
- Frederiksen wyjaśnił zamieszanie. „Na bramce stanąłby Gumny lub Agnero”
- Gumny dumny z postawy kolegi. „Stanął na wysokości zadania”
- Gumny w szoku. Mógł stanąć na bramce w meczu z Pogonią [WIDEO]
Fot. Newspix