Gumny dumny z postawy kolegi. „Stanął na wysokości zadania”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

19 kwietnia 2026, 09:01 • 2 min czytania 5

Reklama
Gumny dumny z postawy kolegi. „Stanął na wysokości zadania”

Niewiele brakowało, a Roberta Gumnego oglądalibyśmy w ostatnim meczu na dwóch nietypowych pozycjach, a nie tylko jednej. Defensor Lecha zagrał z Pogonią na środku bloku defensywnego i spisał się całkiem nieźle, lecz w końcówce był bliski przejęcia… bramkarskich rękawic. Nie dowiemy się jedna, przynajmniej na razie, czy coś tam łapie.

Reklama

W końcówce spotkania w Szczecinie urazu doznał Płamen Andrejew, który zastąpił na mecz z Pogonią kontuzjowanego Bartosza Mrozka. Wydawało się, że golkipera złapały skurcze, sytuacja była naprawdę dziwna i Lech nagle znalazł się w niemałych tarapatach. Generalnie przeważał, spokojnie mógł prowadzić wyżej. A tak miał tylko gola przewagi, parę minut do końca meczu, wykorzystany limit zmian i kontuzjowanego bramkarza.

Tego mógł nawet w pewnym momencie zastąpić właśnie Gumny, którego o taką przysługę prosił pełniący rolę kapitana Antoni Kozubal. Obyło się jednak bez podmianki na bramce.

Smutne urodziny Pogoni. Lech na koniec starał się być miły

Robert Gumny komentuje mecz z Pogonią. „Jedziemy dalej”

Było widać, że skurcze go złapały, może ze zmęczenia, może z nerwów. Ale brawo dla niego, stanął na wysokości zadania i „bez nogi” wybronił nam sytuację stuprocentową – mówił po meczu cytowany przez stronę klubu Gumny. Faktycznie, Andrejew w samej końcówce wyłapał strzał po rzucie rożnym, wykazując się niezłym refleksem. Kosztowało go to odrobinę bólu, ale w ten sposób został bohaterem, ratując zespół przed niezasłużoną stratą punktów.

Reklama

Gumny też zaliczył niezły występ, choć z uwagi na urazy kolegów z bloku obronnego musiał zagrać na pozycji stopera.

W pierwszej połowie ten mecz mógł się właściwie zakończyć. Tyle mieliśmy sytuacji, tyle wykreowaliśmy, że powinniśmy prowadzić kilkoma golami. W drugiej też dominowaliśmy. Ale tak już jest, że jak rywal strzeli bramkę kontaktową, to zaczyna wierzyć. Całe szczęście, że potoczyło się to starcie po naszej myśli i zabieramy do Poznania trzy punkty. Jedziemy dalej! Nie ma znaczenia gdzie gram, była potrzeba zagrania na stoperze, to zagrałem. Nie jest to moje ulubione miejsce, ale fajnie że pomogłem drużynie – powiedział piłkarz Kolejorza.

Dzięki wygranej Lech utrzymał przewagą nad próbującym go dogonić Górnikiem Zabrze. Trzy oczka zapasu to w tym sezonie naprawdę całkiem sporo, sami pewnie przyznacie.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Simeone: „Kibice potrzebują zwycięstw, a nie pustych deklaracji”

Jan Broda
0
Simeone: „Kibice potrzebują zwycięstw, a nie pustych deklaracji”

Ekstraklasa

Reklama