Niewiele brakowało, a Roberta Gumnego oglądalibyśmy w ostatnim meczu na dwóch nietypowych pozycjach, a nie tylko jednej. Defensor Lecha zagrał z Pogonią na środku bloku defensywnego i spisał się całkiem nieźle, lecz w końcówce był bliski przejęcia… bramkarskich rękawic. Nie dowiemy się jedna, przynajmniej na razie, czy coś tam łapie.
W końcówce spotkania w Szczecinie urazu doznał Płamen Andrejew, który zastąpił na mecz z Pogonią kontuzjowanego Bartosza Mrozka. Wydawało się, że golkipera złapały skurcze, sytuacja była naprawdę dziwna i Lech nagle znalazł się w niemałych tarapatach. Generalnie przeważał, spokojnie mógł prowadzić wyżej. A tak miał tylko gola przewagi, parę minut do końca meczu, wykorzystany limit zmian i kontuzjowanego bramkarza.
Tego mógł nawet w pewnym momencie zastąpić właśnie Gumny, którego o taką przysługę prosił pełniący rolę kapitana Antoni Kozubal. Obyło się jednak bez podmianki na bramce.
Smutne urodziny Pogoni. Lech na koniec starał się być miły
Robert Gumny komentuje mecz z Pogonią. „Jedziemy dalej”
– Było widać, że skurcze go złapały, może ze zmęczenia, może z nerwów. Ale brawo dla niego, stanął na wysokości zadania i „bez nogi” wybronił nam sytuację stuprocentową – mówił po meczu cytowany przez stronę klubu Gumny. Faktycznie, Andrejew w samej końcówce wyłapał strzał po rzucie rożnym, wykazując się niezłym refleksem. Kosztowało go to odrobinę bólu, ale w ten sposób został bohaterem, ratując zespół przed niezasłużoną stratą punktów.
Gumny też zaliczył niezły występ, choć z uwagi na urazy kolegów z bloku obronnego musiał zagrać na pozycji stopera.
– W pierwszej połowie ten mecz mógł się właściwie zakończyć. Tyle mieliśmy sytuacji, tyle wykreowaliśmy, że powinniśmy prowadzić kilkoma golami. W drugiej też dominowaliśmy. Ale tak już jest, że jak rywal strzeli bramkę kontaktową, to zaczyna wierzyć. Całe szczęście, że potoczyło się to starcie po naszej myśli i zabieramy do Poznania trzy punkty. Jedziemy dalej! Nie ma znaczenia gdzie gram, była potrzeba zagrania na stoperze, to zagrałem. Nie jest to moje ulubione miejsce, ale fajnie że pomogłem drużynie – powiedział piłkarz Kolejorza.
Dzięki wygranej Lech utrzymał przewagą nad próbującym go dogonić Górnikiem Zabrze. Trzy oczka zapasu to w tym sezonie naprawdę całkiem sporo, sami pewnie przyznacie.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Vuković po porażce z Radomiakiem: Nie róbmy z tego pogrzebu
- Ktoś jeszcze nie wierzy? Widzew głównym faworytem do spadku
- Kolejny Honduranin zagra w Polsce? Trwają rozmowy
Fot. Newspix